Zapalamy znicze, a obok pękają serca. Pamiętając o zmarłych, nie zapomnijmy o żyjących
zdj. ilustracyjne / fot. depositphotos.com
Zbliżają się pierwsze dni listopada, które nazywamy czasem zadumy. W jesiennej aurze udamy się na cmentarze, by stanąć nad grobami naszych bliskich, pomodlić się i pokazać, że pamięć o nich jest wciąż żywa. Te dni w niejednym z nas otworzą wciąż niezagojone rany. Dlatego ważne, by skupiając się na zmarłych, nie zapomnieć o wsparciu dla tych, dla których te dni to ciężar trudny do uniesienia.
W ostatnich dniach października wszędzie pojawiają się kwiaty, znicze i inne ozdoby, które powoli zaczynamy umieszczać na grobach bliskich. Przy cmentarzach przybywa samochodów, coraz więcej osób przychodzi, by posprzątać i umyć nagrobki. Każdego wieczoru łuna światła nad cmentarzami staje się jaśniejsza, przypominając, że zbliża się Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny. Każdy przeżywa ten czas inaczej. Dla jednych są to po prostu kolejne święta w kalendarzu, a dla innych dni, kiedy serce bije mocniej - ze smutku, żalu i tęsknoty.
Znicz dla taty, który nie wrócił
Kasia w tym roku skończyła 6 lat i w pierwszych dniach listopada zawsze odwiedzała groby bliskich razem z rodzicami. Za każdym razem cieszyła się z tego, że to ona niesie na cmentarz znicz, który stawia i zapala na nagrobku swojej babci. W tym roku okres Wszystkich Świętych po raz pierwszy będzie inny niż w poprzednich latach. Tym razem dziewczynka prawdopodobnie poniesie dwa znicze - jeden ponownie dla swojej babci, natomiast drugi umieści na grobie, na którym nie wykonano jeszcze nagrobka. Ale to nie jest zwykły znicz. Jest wyjątkowy, ponieważ znajduje się na nim wizerunek białego aniołka i podpis: “Kocham Cię Tatusiu”.
Tata Kasi zginął kilka tygodni temu w wypadku samochodowym. Wracał z pracy do domu, w którym czekała na niego kochająca żona i córeczka, której tego dnia miał poczytać nową książeczkę z bajkami. Dziewczynka widziała swojego tatę po raz ostatni wieczorem poprzedniego dnia, kiedy kończył czytać poprzednią książkę. Ich wspólna historia zakończyła się wraz z ostatnią stroną i pocałunkiem na dobranoc.
Tata Kasi zginął kilka tygodni temu w wypadku samochodowym. Wracał z pracy do domu, w którym czekała na niego kochająca żona i córeczka, której tego dnia miał poczytać nową książeczkę z bajkami. Dziewczynka widziała swojego tatę po raz ostatni wieczorem poprzedniego dnia, kiedy kończył czytać poprzednią książkę. Ich wspólna historia zakończyła się wraz z ostatnią stroną i pocałunkiem na dobranoc.
W nadchodzących dniach mama Kasi stanie przed ogromnym wyzwaniem znalezienia w sobie siły do przetrwania tych dni, które na każdym kroku będą przypominać jej o stracie męża. Jednak największym wysiłkiem będzie dodawanie otuchy swojej córce, mimo że sama najbardziej potrzebuje wsparcia.
Żałoba nie kończy się wraz z pogrzebem
Historia tej rodziny jest tylko jedną z wielu podobnych, a łączy je to, że w najbliższych dniach rany prawdopodobnie na nowo się otworzą. Wszędzie będzie się wspominać zmarłych, w mediach będą pokazywać cmentarze, a jesienna nostalgia nie będzie ułatwiała przeżycia żałoby. Pamiętając w tych dniach o zmarłych, często zapominamy o tych, którzy żyją, a którzy właśnie zmagają się z prawdziwym dramatem. Najbardziej doskwierające jest dla nich poczucie pustki po tych, którzy jeszcze niedawno byli tuż obok. Dla niektórych być może byli jedynymi, których jeszcze mieli na tym świecie - dającymi poczucie sensu życia.
Koniec października i początek listopada to trudny okres dla zdrowia psychicznego. Warto zwrócić uwagę chociażby na tylko jedną z możliwych konsekwencji nieradzenia sobie z trudnymi emocjami i poczuciem straty. A może nią być ucieczka w alkohol. O alkoholu w tych dniach mówi się głównie w kontekście policyjnej Akcji Znicz, lecz niewystarczająco porusza się temat tego, że część osób może spędzać Wszystkich Świętych samotnie, przy butelce, z kieliszkiem w ręku, byle tylko przetrwać te dni i nie czuć więcej smutku, z którym nie potrafią sobie poradzić.
Koniec października i początek listopada to trudny okres dla zdrowia psychicznego. Warto zwrócić uwagę chociażby na tylko jedną z możliwych konsekwencji nieradzenia sobie z trudnymi emocjami i poczuciem straty. A może nią być ucieczka w alkohol. O alkoholu w tych dniach mówi się głównie w kontekście policyjnej Akcji Znicz, lecz niewystarczająco porusza się temat tego, że część osób może spędzać Wszystkich Świętych samotnie, przy butelce, z kieliszkiem w ręku, byle tylko przetrwać te dni i nie czuć więcej smutku, z którym nie potrafią sobie poradzić.
Najważniejszy gest nie zawsze wykonujemy na cmentarzu
Listopadowe odwiedziny grobów bliskich zmarłych są świetną okazją do spotkania się z bliskimi. Zresztą w Polsce bardzo popularną praktyką jest organizowanie spotkań rodzinnych 1 listopada po wizycie na cmentarzu. Szczególnie ważne jest odwiedzanie osób samotnych i tych, które kogoś straciły. Być może właśnie teraz najbardziej potrzebują oni obecności i wsparcia najbliższych.
Przyzwyczailiśmy się, że osoby samotne zwykło się zapraszać do siebie na Wigilię, ponieważ mówi się, że w takim dniu nikt nie powinien być sam. Tym bardziej nikt nie powinien być sam w dniu, kiedy wspominamy tych, którzy odeszli. A większość z nas już kogoś straciła - babcię czy dziadka, rodzica, małżonka, dziecko, brata, siostrę lub przyjaciela.
A może gdzieś obok jest rodzina taka jak Kasi – matka, która straciła męża, i córka, która straciła ojca? Może sąsiad niedawno stracił żonę i został zupełnie sam? Co stoi na przeszkodzie, by w tych dniach ich odwiedzić, a może zaprosić na obiad czy kawę? I wcale nie chodzi o to, by się narzucać i ostentacyjnie okazywać litość. Czasami po prostu chodzi o gest, który bardziej niż słowa powie: nie jesteście sami, możecie na nas liczyć. Nie zwieszajmy głów, spoglądając wyłącznie na groby bliskich zmarłych, ale podnieśmy wzrok i rozejrzyjmy się dookoła. Obok nas z pewnością są ludzie, którzy z otwartością przyjmą dar naszej obecności.
Przyzwyczailiśmy się, że osoby samotne zwykło się zapraszać do siebie na Wigilię, ponieważ mówi się, że w takim dniu nikt nie powinien być sam. Tym bardziej nikt nie powinien być sam w dniu, kiedy wspominamy tych, którzy odeszli. A większość z nas już kogoś straciła - babcię czy dziadka, rodzica, małżonka, dziecko, brata, siostrę lub przyjaciela.
A może gdzieś obok jest rodzina taka jak Kasi – matka, która straciła męża, i córka, która straciła ojca? Może sąsiad niedawno stracił żonę i został zupełnie sam? Co stoi na przeszkodzie, by w tych dniach ich odwiedzić, a może zaprosić na obiad czy kawę? I wcale nie chodzi o to, by się narzucać i ostentacyjnie okazywać litość. Czasami po prostu chodzi o gest, który bardziej niż słowa powie: nie jesteście sami, możecie na nas liczyć. Nie zwieszajmy głów, spoglądając wyłącznie na groby bliskich zmarłych, ale podnieśmy wzrok i rozejrzyjmy się dookoła. Obok nas z pewnością są ludzie, którzy z otwartością przyjmą dar naszej obecności.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Skomentuj artykuł