Żyjemy w czasach infodemii. Jak nie zwariować ze strachu przed wojną?

Żyjemy w czasach infodemii. Jak nie zwariować ze strachu przed wojną?
zdj. ilustracyjne / fot. depositphotos.com

Już od pewnego czasu coraz więcej miejsca w debacie publicznej zajmuje temat wojny, ale nie tylko tej toczącej się za naszą wschodnią granicą, lecz także zagrożeń i bezpieczeństwa naszego kraju. Okazuje się, że wojna wcale nie musi toczyć się na naszym terytorium, abyśmy zaczęli żyć nią na co dzień. Jak więc zachować rozwagę i nie tracić teraźniejszości z obawy przed przyszłością?

Trudno nie zauważyć, że ostatnie lata zafundowały nam niemałą dawkę niezbyt przyjemnych niespodzianek. Najpierw pamiętna pandemia koronawirusa, która zamknęła nas w domach na długi czas. Później kryzys na granicy z Białorusią, który stał się jednym z elementów tzw. wojny hybrydowej przeciwko naszemu państwu. Następnie wstrząsający dzień 24 lutego 2022 roku, kiedy to rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja wojsk rosyjskich na Ukrainę.

Od tamtego czasu mamy wrażenie, że jako społeczeństwo żyjemy na beczce prochu, która kiedyś może wybuchnąć. Wielu z nas nie wierzyło, że w dzisiejszych czasach możliwa jest wojna na taką skalę w Europie i bestialstwo, o którym dowiadywaliśmy się co rusz z medialnych doniesień. Dzisiaj niemal codziennością stały się informacje o zagrożeniach militarnych, w tym o poderwaniu polskich myśliwców, a nawet uruchomieniu syren alarmowych w związku z rosyjskimi atakami na zachodnią część Ukrainy.

Wojna za rogiem? Tak mówią u fryzjera

W internecie niemal codziennie można natrafić na liczne nagłówki w rodzaju: „Putin przygotowuje się do wojny z Polską” czy „Rosja szykuje się do konfrontacji”. W programach publicystycznych i podcastach nie brakuje dyskusji na temat stanu polskiego wojska i jego gotowości do przeciwstawienia się potencjalnej agresji. Trzeba przyznać, że jest to sprawa, nad którą istotnie warto się pochylić, a rozważanie różnych scenariuszy jest potrzebne. Wystarczy jednak pójść chociażby do fryzjera, by przekonać się, że obawy dotyczące możliwej agresji na nasz kraj przejawiają się w codziennych rozmowach zwykłych ludzi. Może to świadczyć o tym, że część z nas żyje w ciągłym lęku o jutro, obawiając się omawianych zewsząd zagrożeń wojennych.
 
Trudno się dziwić takiemu stanowi rzeczy, skoro temat wojny towarzyszy nam nieustanie już od dłuższego czasu. Odbiorcy mediów nie zawsze potrafią odróżnić, co jest dywagacją i rozważaniem różnych scenariuszy zagrożeń, a co naglącym sygnałem ostrzegawczym. Atmosfera strachu zdaje się szczególnie mocno udzielać użytkownikom mediów społecznościowych, gdzie tuż obok rzetelnych analiz publikowane są również liczne fake newsy. Mogą one wynikać zarówno z niewiedzy autorów treści czy udostępniania niesprawdzonych informacji, jak i z celowych manipulacji będących elementem szerszej strategii dezinformacji i podsycania strachu w społeczeństwie.

Epidemia lęku przed wojną

Zjawisko nadmiaru informacji, wśród których pojawiają się również przekazy fałszywe i wprowadzające  błąd, określa się mianem infodemii. Termin ten szczególnie upowszechnił się podczas pandemii koronawirusa w 2020 roku. Wówczas odbiorcy byli wręcz zalewani wiadomościami o liczbie zakażeń, kolejnych zgonach, restrykcjach itp.
 
Niedługo po infodemii pandemicznej zaczęliśmy mierzyć się z kolejną odsłoną tego zjawiska, tym razem związaną z wojną. Przebieg rosyjskiej inwazji na Ukrainę mogliśmy śledzić niemal „na żywo”, również dzięki mediom społecznościowym. Niejedna osoba mierzyła się wtedy z silnym lękiem, że wojna może przenieść się także na nasze terytorium, co niekiedy wiązało się z ciągłym śledzeniem doniesień o wydarzeniach na froncie. Chociaż z czasem zainteresowanie wydarzeniami w Ukrainie nieco osłabło, nadal mamy do czynienia z przejawami infodemii wojennej. Tym razem jednak coraz większą część przekazu stanowią treści dotyczące zagrożeń dla Polski ze strony Rosji. Nie brakuje wśród nich również clickbaitowych nagłówków, które żerują na strachu społeczeństwa przed wojną.

Strach przed przyszłością odbiera nam teraźniejszość

W ostatnich tygodniach kilkakrotnie słyszałem rozmowy osób, które mówiły, że dzisiaj strach mieć dzieci, bo „wojna już czeka u progu i nie wiadomo, co nas jeszcze czeka”. Inni zastanawiali się, czy ich inwestycja w nieruchomość ma sens, skoro może wybuchnąć konflikt. Tego typu stwierdzenia padają często podczas rozmów o tym, co zasłyszano lub przeczytano w mediach. I choć ważne jest, żeby media informowały rzetelnie i poruszały tematy kluczowe dla bezpieczeństwa kraju, równie istotne jest to, abyśmy jako odbiorcy potrafili zachować zdrowy rozsądek.
W kontekście przekazów medialnych o wojnie i związanych z nią zagrożeniach łatwo popaść w skrajności. Z jednej strony można bagatelizować niebezpieczeństwo, z drugiej zaś nadmiernie skupiać się na najczarniejszych scenariuszach, które wcale nie muszą się ziścić. Zamknięcie się w bańce lęku przed wojną może sprawić, że w obawie przed utratą przyszłości sami zaczniemy tracić teraźniejszość.
 
Nakręcanie w sobie strachu poprzez ciągłe oglądanie telewizji czy przeglądanie mediów społecznościowych nie sprawi, że rzeczywistość, w której żyjemy, stanie się bezpieczniejsza i bardziej przewidywalna. Może więc zamiast godzinami śledzić budzące lęk doniesienia, warto skupić się na tym, na co rzeczywiście mamy wpływ? Czy zatem w obawie przed tym, co może wydarzyć się jutro, naprawdę warto rezygnować z tego, co mamy dzisiaj?

 

DEON.PL POLECA



DEON.PL POLECA


Dziennikarz i publicysta. Pisze o sprawach społecznych i wyzwaniach współczesnego świata. Ukończył z wyróżnieniem dziennikarstwo i komunikację społeczną oraz dziennikarstwo specjalistyczne i medioznawstwo na UPJPII w Krakowie. Laureat Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka (2026), nominowany do niej również w 2023 roku.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Ewa Woydyłło, Martyna Harland

Trauma boli, przeraża, paraliżuje. Ale jest droga, która prowadzi do ukojenia

Nosimy w sobie traumy i głęboko ukryte lęki. To właśnie przez nie wciąż rozpamiętujemy bolesne sytuacje, tworzymy czarne scenariusze, a przed snem zmagamy się...

Skomentuj artykuł

Żyjemy w czasach infodemii. Jak nie zwariować ze strachu przed wojną?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.