Zwycięstwo zawsze przychodzi przez krzyż

Leon XIV - fot. Grzegorz Gałązka

Nie chcemy krzyża i nie tęsknimy za nim. Niby dla chrześcijan jest on symbolem zwycięstwa, ale tak naprawdę to przesiąknięci jesteśmy mentalnością współczesną, choć starą jak świat, że ‘liczą się tylko mocni i zwycięzcy’. Krzyż się z tym nie kojarzy i mimo, że wiele o nim mówimy, nie dociera to i nie przenika do naszej codziennej praktyki.

Jednym z największych zaskoczeń, jakie można zaobserwować w ostatnich dwóch latach to ‘rozmontowanie’ porządku światowego, jaki dla wielu państw był nadzieją na wolność i jako taki rozwój. Oczywiście, piszę to z naszej środkowo-europejskiej perspektywy, a może też trochę zachodniej (mam na myśli europejską i północno-amerykańską, może z dodatkiem australijskim), bo Azja i Afryka, Ameryka Południowa, jak i arabski Bliski Wschód poszły swoją drogą i zamiast przybliżania się do drogich nam wartości demokracji, wolności i solidarności, raczej się radykalizują w przeciwnym kierunku.

DEON.PL POLECA



Z nostalgią patrzymy na czasy Solidarności i Jana Pawła II. To było bez wątpienia ‘okno Opatrzności’, które zmieniło wiele w naszym postrzeganiu świata i naszego życia w nim, ale sami przecież doświadczyliśmy zmiany w myśleniu, w percepcji owoców przemian dziejowych, jakie stały się naszym udziałem. Bilans tego jest niestety gorzki.

Nadzieje związane z powtórnym wyborem na prezydenta USA Donalda Trumpa były bardzo duże. Jest bowiem prawdą, że ideologiczne podejście wielu instytucji ogólnoświatowych, jak ONZ, czy regionalnych jak Ameryka Północna i Europa, zwłaszcza Zachodnia, wprowadziło wiele zamieszania i dwuznaczności w relacjach między państwami. Kościoły, a zwłaszcza Kościół Katolicki na tym poważnie ucierpiały.

Zmiany, jakie jednak zaszły w ostatnich dwóch latach mogą przyprawić o zawrót głowy. W praktyce zostały sparaliżowane wszystkie instytucje międzynarodowe, ONZ ze swoimi agendami. Niektóre państwa, stali członkowie Rady Bezpieczeństwa zamiast być gwarantami pokoju i bezpieczeństwa na świecie, sami stali się agresorami, prowadzą wojny i grożą nowymi. Co prawda od lat mówi się o potrzebie reformy organizacji międzynarodowych, ale w chwili obecnej nie ma ani atmosfery, ani struktury, która dawałaby rękojmię stworzenia nowej architektury światowej, która byłaby lepsza i bardziej sprawiedliwa. Na razie obowiązuje nomen omen ‘wolna amerykanka’.

Jednym z problemów jest to, że ‘rozjechały nam się’ płaszczyzny porozumienia. Przestaliśmy myśleć i mówić językiem wartości, dobra wspólnego a posługujemy się językiem merkantylnym, korzyści i zysku. Bardziej liczy się to, co przynosi profit niż coś, co byłoby dobroczynne dla społeczeństw i narodów. To nigdy nie była i dzisiaj także nie jest droga do ładu światowego, pokoju i prosperity społecznej.

DEON.PL POLECA

 

 

Niewątpliwie, jakimś znakiem leczącego działania Opatrzności jest wybór Leona XIV. Nie mam wątpliwości, że jego curriculum vitae jest ewidentnym przykładem tego, jak był prowadzony i przygotowywany do roli, którą przyszło mu pełnić. Jego historia, formacja, a nawet postura i działalność przez ten rok z okładem jako papież jasno pokazują, że jest to postać dialogu, współpracy, współczucia, pojednania i służby. Bardzo mi szkoda, że najprawdopodobniej nie pojawi się w USA w tym szczególnym roku dla Stanów Zjednoczonych. Wszak to 250-lecie podpisania Deklaracji Niepodległości i powstania niezależnego kraju. Jest to jeszcze mniej prawdopodobne po niewybrednych tyradach słownych prezydenta pod adresem papieża.

Jestem przekonany, że Leon XIV pragnie tego bardzo, ale w dobie obecnej nie ma na to odpowiedniego klimatu. To nie jest tylko pragnienie, ale i bardzo konkretne sygnały, jakie można było zauważyć w jego online-owych spotkaniach z młodzieżą w Indianapolis, Chicago czy Steubenville, ale i w spotkaniach z wieloma osobami, które z USA przybywały do Watykanu.

Jesteśmy na rozdrożu. Świat, który był jakoś tam usystematyzowany dzisiaj w praktyce musi być przebudowany na nowo. Musimy odnaleźć i odświeżyć znaczenie słów: pokój, braterstwo, wolność i godność, i wiele, wiele innych. Po raz kolejny odkrywamy, że te wartości nie są nam dane raz na zawsze. Przychodzą przez krzyż. To boli, ale to jedyna droga do zwycięstwa.

DEON.PL

Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i jezuici.pl;

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zwycięstwo zawsze przychodzi przez krzyż
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.