Polskie „UPA”? Które organizacje przypominały ukraińską partyzantkę?
Oczekiwanie, że Ukraińcy rozliczą się z dziedzictwem UPA w trakcie wyniszczającej wojny, jest po prostu nierealistyczne. Dyrektor Muzeum POLIN, prof. Dariusz Stola, zwraca uwagę na uderzające podobieństwa między programem ukraińskich nacjonalistów a polskimi organizacjami, takimi jak NSZ czy ONR. Debata o bolesnej przeszłości nie zniknie, ale jej właściwy czas nastąpi prawdopodobnie dopiero po ustaniu walk za naszą wschodnią granicą.
Podobne ideologie po obu stronach granicy
Porównywanie Ukraińskiej Powstańczej Armii do polskich formacji narodowych budzi ogromne emocje, ale prof. Dariusz Stola nie unika takich zestawień. W programie „Najważniejsze pytania” w Polsat News historyk stwierdził, że Polska miała ludzi o bardzo zbliżonych poglądach do działaczy UPA. Wskazał przy tym bezpośrednio na Narodowe Siły Zbrojne oraz Obóz Narodowo-Radykalny. Według dyrektora Muzeum POLIN, te polskie grupy realizowały bardzo podobny program polityczny.
Profesor Dariusz Stola podkreśla, że zarówno UPA, jak i polskie formacje narodowe, cechował negatywny stosunek do zasad demokratycznych. Członkowie tych organizacji byli wrogami demokracji oraz mniejszości narodowych. Z tego powodu historyk uważa, że postacie te stanowią złych patronów dla współczesnych jednostek wojskowych, niezależnie od tego, czy mowa o Polsce, czy o Ukrainie.
Dialog możliwy dopiero po pokoju
Obecnie ukraińska armia chętnie sięga po postacie związane z UPA jako patronów swoich oddziałów, co w Polsce wywołuje zrozumiały opór. Profesor Stola sugeruje jednak inny model prowadzenia tej trudnej rozmowy. Zamiast narzucać sąsiadom własną wizję historii, proponuje życzliwe zwrócenie uwagi, że wybrani bohaterowie mogą być szkodliwi dla samej Ukrainy. Jak zauważa prof. Stola można ująć to tak: „Uważamy, że bohaterowie UPA, których wybraliście sobie na patronów waszej jednostki wojskowej, nie są dobrymi patronami dla was samych”.
Historyk zdaje sobie sprawę, że w dobie walki o niepodległość Ukraińcy mają obecnie ważniejsze sprawy niż historyczne rozliczenia. Nie oznacza to jednak, że temat bolesnej przeszłości należy porzucić na zawsze. Profesor Stola zapowiada, że do debaty o historii polsko-ukraińskiej należy wrócić po zakończeniu wojny. To wtedy przyjdzie czas na poważne zmierzenie się z dziedzictwem przeszłości.
Kaczyński, Tusk i walka o pamięć
W rozmowie pojawił się również wątek polskiej polityki historycznej, którą prof. Stola ocenia w sposób nieoczywisty. Historyk przyznał, że z szacunkiem odnosi się do Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość to jedyna partia, która rzeczywiście posiada spójną politykę pamięci. Inne ugrupowania polityczne określił mianem „reaktywnych”, a nawet nazwał je „popłuczynami” po działaniach PiS.
Mimo uznania dla aktywności PiS w tej dziedzinie, dyrektor Muzeum POLIN krytycznie ocenia skutki tych działań dla kraju. Jego zdaniem polityka pamięci prowadzona przez partię Jarosława Kaczyńskiego była dobra przede wszystkim dla samego ugrupowania, ale często nie służyła interesom Polski. Profesor Stola uważa, że istnieje przestrzeń do negocjacji i stworzenia lepszego modelu, który łączyłby korzyści partyjne z dobrem wspólnym.
Muzeum jako odpowiedź na niemieckie wpływy
Jako przykład udanej i atrakcyjnej inicjatywy w obszarze polityki pamięci, historyk przywołuje powstanie Muzeum II Wojny Światowej. Decyzję rządu Donalda Tuska o budowie tej placówki ocenia jako bardzo dobre wyjście, które miało istotny wymiar międzynarodowy. Projekt ten był bezpośrednią reakcją na rosnącą aktywność Eriki Steinbach oraz wpływy Związku Wypędzonych w Niemczech.
Niemieckie działania zmierzały do zmiany optyki patrzenia na II wojnę światową, kładąc większy nacisk na tragedię samych Niemców. Polska inicjatywa muzealna pozwoliła na skuteczną odpowiedź i zmianę sposobu rozmowy z zachodnim sąsiadem. Dzięki temu, jak zauważa dyrektor Muzeum POLIN, Polska mogła zyskać wśród Niemców partnerów do dialogu historycznego, zamiast postrzegać ich wyłącznie jako wrogów.
Współczesne dyskusje o historii, zarówno te z Niemcami, jak i z Ukraińcami, mają swoją długą tradycję i dynamikę. Profesor Dariusz Stola przypomina, że spory o przeszłość toczą się od dawna i wymagają cierpliwości oraz odpowiedniego czasu na ich rozwiązanie. Działania pod wpływem emocji na pewno nie są dobrym pomysłem. Nie jest nim także podsycanie międzynarodowych animozji i wykorzystywanie historycznych krzywd do bieżącej polityki.
Polsat News/łs

.webp)
Skomentuj artykuł