Globalny szum informacyjny – czas na powrót do wewnętrznej prawdy
Wszyscy chcemy przeżyć swoje życie w sposób autentyczny i wyjątkowy. Powiedzieć komuś, że naśladuje, powiela albo co gorsza plagiatuje czyjeś pomysły, to wielka obraza. Chcemy być postrzegani jako jednostki oryginalne, twórcze i ‘autorskie’. Paradoks polega jednak na tym, że dzisiaj coraz trudniej o unikatowość.
Czy chcemy tego, czy nie, korzystamy z praktycznie tych samych narzędzi komunikacji. Świat cyfrowy sprowadza nas do bardzo rygorystycznie przypisanych kategorii symboli, ikonek. Niby daje możliwość tworzenia różnorodnych oznaczeń, kreatywnych grafik, ale ostatecznie wszystko kończy się w sztampowych, a często naiwnych symbolach.
Co się stało z naszą zdolnością komunikacji? Kiedyś było chyba łatwiej. Zatraciliśmy wyczucie, bo zbyt szybko staliśmy się ‘globalni’. Lokalność dawała nam więcej możliwości kontaktu z tymi, którzy żyli podobnie, czuli podobnie, rozwijali się w podobnym tempie, jak inni. Dzisiaj, kiedy wszystko jest globalne, staje się amorficzne. Nie chcę powiedzieć nijakie, bo jakąś wartość ma, ale nie jesteśmy zdolni, aby ‘odkodować’ te informacje, bo pochodzą z innych kultur, innych kontekstów, z innej historii.
Zmiany geopolityczne, a w ślad za nimi społeczne i kulturowe to powolne procesy. To przyśpieszenie, jakie nastąpiło w ostatnich dziesiątkach lat jest dla większości za szybkie.
Zatraciliśmy też właściwy kierunek. Komunikacja jest po to, aby nawiązać kontakt z innymi, wejść w bliższą relację. Paradoksalnie, rozwój możliwości technicznych i narzędzi komunikacji sprawił, że zamiast być bliżej siebie i w głębszej więzi, jesteśmy schowani za technikaliami, jakbyśmy stworzyli świat avatarów, ale nie sprzyja to bliskości, głębszej i prawdziwszej więzi. Zamiast zatem zwiększyć umiejętności nawiązania prawdziwej więzi, stworzyliśmy kolejną zamaskowaną rzeczywistość, która nie daje nam tego, o co by nam chodziło.
Ostatnia ‘nowinka’, jaką jest wszechświat generowany przez sztuczną inteligencję, tylko potwierdza ten dramatyczny stan ciemnego zaułka, w jakim się znaleźliśmy, który w niczym nie spełnia naszych marzeń o komunikacji, bliskości, zrozumieniu i nawiązaniu autentycznych więzi na miarę aspiracji.
#LeonXIV wystosował list do sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietra Parolina. Będzie on legatem papieskim na uroczystościach zaplanowanych na 16-17 sierpnia 2026 r., w związku z 900. rocznicą powrotu relikwii św. Agaty do Katanii.
— Vatican News PL (@VaticanNewsPL) August 8, 2026
️https://t.co/pPZW5EsY3G pic.twitter.com/Hks9tVbs3q
Co zatem możemy z tym zrobić? Pierwszą rzeczą to odbudować wiarę w rzeczywistą i realną wartość szukania tego, co jest rzeczywiście moją drogą. Nie chodzi tutaj o zadufanie w sobie i skoncentrowanie na swoich własnych pomysłach. Trzeba szukać tego, co mi jest teraz rzeczywiście potrzebne i przydatne, a niekoniecznie jest suflowane i podsycane przez innych. Nie ma potrzeby silenia się na indywidualność, ale na pewno służy nam troska o siebie samego i wewnętrzną prawdę życia.
Bardzo pomocne w tym procesie, jaki winniśmy podjąć jest umiejętność rozeznawania i rachunku sumienia, jaki proponuje nam duchowość ignacjańska. Nie zawsze, a nawet raczej rzadko w takich przypadkach chodzi o grzechy. Z całą pewnością chodzi jednak o jasność, prawość sumienia i życie w prawdzie. To nie są tylko praktyki religijne, do wykorzystania w życiu duchowym. One pomagają nam lepiej żyć jako ludziom.
Żyjemy w świecie bardzo szybkiego rozwoju, a jednocześnie doświadczamy wielkiego szumu informacyjnego, życia pozorami, poczucia manipulacji i niemożności wpływania na te procesy, które kierują naszym życiem społecznym, a także tym osobistym. Nie wolno nam jednak zrezygnować z walki o samych siebie. Jeszcze nie wszystko jest stracone. Okoliczności zewnętrzne mogą nie być łatwe do przeżycia, ale nie możemy zrezygnować ze starań. Czas na powrót do wewnętrznej prawdy.


Skomentuj artykuł