Pozwól sobie przeżywać sakramenty po swojemu

Pozwól sobie przeżywać sakramenty po swojemu
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos

Kilka dni temu umieściłam w social mediach spontaniczny wpis. Taki z serii: myślę i czuję, więc się podzielę. Ów wpis dotyczył spowiedzi, więc spodziewałam się tego, że wywoła jakieś reakcje. Jednak – jak często bywa w takich sytuacjach – nie spodziewałam się, że odzew będzie aż taki… Nie chodzi nawet o to, że ma jakieś kosmiczne ilości wyświetleń (choć na tle pozostałych, bardziej merytorycznych czy niosących jakąś treść, widać ogromną różnicę). Bardziej zaskoczyło mnie to, że część odbiorców poczuła się głęboko dotknięta moimi przemyśleniami. Nie spodziewałam się, że wzbudzą w nich jakiś rodzaj zazdrości czy złości. Zszokowało mnie to, że inni wierzący będą za wszelką cenę próbować mi umniejszyć i udowodnić jaka ze mnie słaba katoliczka.

Napisałam o tym, że umawiając się z zaufanym kapłanem na spowiedź, muszę pokonać jednego dnia 100 km i że sama – w pierwszym odruchu – odebrałam to jako trud, a nie jako szansę czy dar. Mam doświadczenie odbijania się od zamkniętych drzwi, gdy szukałam w Kościele wsparcia, więc tym wpisem chciałam pokazać jak ważna jest wdzięczność za to, że to wsparcie dziś mam. A trud jest, ale nie jest czymś co mogłoby mnie zatrzymać.

Nie wiem jakich ran i braków dotknęłam tymi słowami, ale to, że poruszyłam coś bolącego, zobaczyłam po reakcjach i ilości wiadomości, które pojawiały się jedna po drugiej. Część z nich była bardzo wspierająca, pozytywna, albo po prostu była dzieleniem się przez odbiorców własną perspektywą. Z drugiej strony przeczytałam masę oskarżeń, które – choć nie mają realnej podstawy – pokazują jaki obraz Kościoła i sakramentów w sobie nosimy.

Twierdzenia w stylu: "rozgrzeszenie jest wszędzie takie samo" są prawdą. Tak, sakrament jest taki sam w całym Kościele katolickim, ma swój cel, swoje ramy, ale przeżywać możemy go przecież na różne sposoby. Jedna z osób napisała, że ja się nie spowiadam, ale korzystam z kierownictwa duchowego, a to dwie różne rzeczy i mam nie wprowadzać ludzi w błąd. Po czym wywnioskowała, że się nie spowiadam? Nie wiem. Nie była przecież świadkiem moich spowiedzi, a ja ich przebiegu czy formy nigdzie i nigdy nie opisywałam. Pojawiły się też słowa w stylu, że nie zależy mi na sakramencie, ale na kontakcie z człowiekiem (bo przecież się umawiam z jakimś gościem…), więc nie Jezus jest dla mnie ważny, a relacja z kapłanem i mam się tego wstydzić, bo pewnie zakochałam się w księdzu! Zdania o tym, że mam swoją parafię i tam powinnam korzystać z sakramentów są już standardem (choć błędnym, bo spowiedź nie podlega rejonizacji). Czy ktoś przekuł swoje doświadczenie, być może też jakąś swoją tęsknotę, na mnie? Na to wygląda.

Niewiele osób świeckich, w tym katolickich twórców, opowiada o tym jak przeżywa spowiedź. Z niewieloma osobami w życiu codziennym rozmawiamy o tym na żywo. A przecież każdy z nas może mieć różne pragnienia odnośnie tego sakramentu. Może nosić w sobie też różne ograniczenia, zranienia, obraz Boga, który przekłada się na to jak ten sakrament przeżywamy. Może też mieć swoje oczekiwania wynikające choćby z wcześniejszych – bardzo dobrych – doświadczeń. Jednemu więc będzie odpowiadać spowiedź u przypadkowego księdza, przed Mszą w kościele, który mija w drodze do pracy. Drugi będzie potrzebował informacji który wikary ma dziś dyżur w konfesjonale, a trzeci podejdzie i poprosi konkretnego kapłana o udzielenie sakramentu. Każda forma jest dobra i właściwa, byle by była adekwatna do potrzeb wiernego i wynikała z potrzeby przyjęcia sakramentu. Dlatego tak trudno przyjąć mi, że ludzie wierzący i praktykujący umniejszają, oskarżają o romanse czy niezdrowe przywiązania, podczas gdy każdy z nas ma prawo zatroszczyć się o siebie i zawalczyć o to, by móc ten sakrament przyjąć jak najlepiej. Mamy do tego prawo. Jeśli czujemy taką potrzebę i jest w nas otwartość na to, by włożyć wysiłek w dojazd, umawianie się z konkretnym kapłanem, czy szukanie stałego spowiednika – dajmy sobie szansę. Nawet jeśli inni gadają, że to głupie…

DEON.PL POLECA



DEON.PL POLECA


Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Pozwól sobie przeżywać sakramenty po swojemu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.