Bp Ballin: kryzys w Katarze powoduje wyjazd katolików

Bp Ballin: kryzys w Katarze powoduje wyjazd katolików
(fot. SHC Bahrain / youtube.com)
KAI / pk

Katar przeżywa kryzys społeczny, który powoduje utratę miejsc pracy przez wiele osób, a przyszłość staje się bardzo niepewna - stwierdził bp Camillo Ballin, wikariusz apostolski Arabii Północnej.

Odnosząc się do kryzysu na Półwyspie Arabskim i konfliktu Kataru z sąsiednią Arabią Saudyjską, bp Ballin podkreślił, że negatywnie odbija się to na sytuacji chrześcijan.

DEON.PL POLECA



Wielu wyjechało już z tego kraju i ich liczba stale spada. Jeżeli bowiem nie ma pracy, to jedyną alternatywą pozostaje wyjazd. Ewentualne nowe sankcje dotkną w pierwszym rzędzie najuboższych. Na skutek embarga wszystkie produkty docierają do tego kraju za pośrednictwem Iranu i Turcji, a to oznacza, że są o wiele droższe. Przed kryzysem w Katarze mieszkało ponad 300 tys. katolików, w większości migrantów, którzy przyjechali tam w celach zarobkowych.

Zdaniem bp. Ballina szanse na zakończenie kryzysu są znikome. - W tych dniach spotykają się w Kairze przedstawiciele państw, które zarządziły blokadę Kataru. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Ale osobiście nie spodziewam się szybkiego rozwiązania tego kryzysu. Jest to kwestia dumy narodowej. W tym sensie, że gdyby Katar przystał na te warunki, to stałby się tym samym wasalem Arabii Saudyjskiej i straciłby własną suwerenność. Katarowi dano dodatkowych 48 godzin na odpowiedź. Mogą dać nawet i miesiąc, ale to niczego nie zmieni. To tak, jakby zażądano od Londynu zamknięcia BBC albo od Włoch zamknięcia telewizji RAI. Trudno sobie wyobrazić, by Katar zamknął Al-Dżazira. Co gorsza, te kraje oświadczyły, że na temat warunków postawionych Katarowi nie da się negocjować. Wydaje mi się, że to jednak za dużo - powiedział Radiu Watykańskiemu zwierzchnik Kościoła katolickiego w Arabii Północnej.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bp Ballin: kryzys w Katarze powoduje wyjazd katolików
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.