Franciszek: śmierć jest trudnym fragmentem życia, ale jego piękno wtedy się zaczyna

Papież Franciszek (fot. Grzegorz Gałązka)
KAI/mk

O patrzeniu na śmierć jako przejście do życia, które "zamyka czas niepewności i odrzuca zegar", mówił Franciszek podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. - Bo piękno życia, które nie ma już terminu ważności, zaczyna się właśnie wtedy - podkreślił papież.

Franciszek nawiązał do fragmentu Księgi Daniela (Dn 7,9-10) przedstawiającego tajemniczą i pełną blasku wizję Boga, która została podjęta na początku księgi Apokalipsy i odniesiona do Jezusa Zmartwychwstałego. Uspokaja on: „byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków”. Papież przypomniał także scenę ofiarowania Pana Jezusa w Świątyni oraz postać starca Symeona biorącego Jezusa w ramiona. Zauważył, że gest Symeona jest też najpiękniejszą ikoną szczególnego powołania starości: „przedstawiania dzieci, które przychodzą na świat jako nieustanny dar Boga, wiedząc, że jedno z nich to Syn zrodzony w wewnętrznym życiu samego Boga, przed wszystkimi wiekami”.

Franciszek zaznaczył, że starość powinna wprowadzić dzieci w tajemnicę przeznaczenia do życia, którego nikt nie może unicestwić - nawet śmierć. Zauważył, że świadectwo osób starszych jest wiarygodne dla dzieci. Łączy ono w sobie okresy życia i miary czasu: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

- Bolesne - i szkodliwe - jest postrzeganie okresów życia pojmowanych jako światy oddzielne, konkurujące ze sobą, z których każdy próbuje żyć kosztem drugiego. Ludzkość jest starożytna, bardzo starożytna, jeśli spojrzymy na czas zegarowy. Ale Syn Boży, który narodził się z niewiasty, jest Pierwszym i Ostatnim w każdym czasie. Oznacza to, że nikt nie jest poza Jego odwiecznym zrodzeniem, poza Jego cudowną mocą, poza Jego miłującą bliskością - przypomniał papież.

DEON.PL POLECA

Franciszek wyraził przekonanie, że przymierze starców i dzieci ocali rodzinę ludzką, wskazując na perspektywę naszego przeznaczenia. - Śmierć jest z pewnością trudnym fragmentem życia: ale także przejściem, które zamyka czas niepewności i odrzuca zegar. Bo piękno życia, które nie ma już terminu ważności, zaczyna się właśnie wtedy - stwierdził papież na zakończenie swojej katechezy.

Katecheza papieża Franciszka z audiencji ogólnej w dniu 17 sierpnia 2022 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wysłuchane przez nas słowa proroczego snu Daniela przywołują jednocześnie tajemniczą i pełną blasku wizję Boga. Została ona podjęta na początku księgi Apokalipsy i odniesiona do Jezusa Zmartwychwstałego, który ukazuje się widzącemu jako Mesjasz, Kapłan i Król, wieczny, wszechwiedzący i niezmienny (1, 12-15). Kładzie rękę na ramieniu Widzącego i uspokaja go: „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków” (w. 17-18). W ten sposób znika ostatnia bariera strachu i udręki, jaką zawsze wzbudzała teofania: Żyjący nas uspokaja, daj nam bezpieczeństwo. On również umarł, ale teraz zajmuje przeznaczone dla niego miejsce: Pierwszego i Ostatniego.

W tym splocie symboli - jest tutaj bardzo wiele symboli- jest pewien aspekt, który być może pomaga nam lepiej zrozumieć związek tej teofanii, tego ukazania się Boga z cyklem życia, czasem historii, panowaniem Boga nad światem stworzonym. I ten aspekt ma właśnie związek ze starością.

Wizja przekazuje wrażenie dynamizmu i siły, szlachetności, piękna i wdzięku. Szata, oczy, głos, stopy, wszystko jest wspaniałe w tej wizji. Włosy są jednak białe: jak wełna, jak śnieg. Jak u starego człowieka. Najczęstszym biblijnym określeniem starca jest „zaqen”: od „zaqan”, czyli „broda”. Śnieżnobiałe włosy to starożytny symbol bardzo długiego czasu, niepamiętnej przeszłości, wiecznego istnienia. Nie wolno nam demitologizować wszystkiego, co dziecięce: obraz starego Boga o śnieżnobiałych włosach nie jest głupim symbolem, to obraz biblijny, szlachetny, a nawet czuły. Postać, która stoi między złotymi świecznikami w Apokalipsie, pokrywa się z postacią „Przedwiecznego” z proroctwa Daniela. Jest tak stara jak cała ludzkość, a nawet bardziej. Jest ona tak stara i nowa jak wieczność Boga. Bowiem wieczność jest właśnie taka: stara i nowa, bo Bóg zawsze zaskakuje nas swoją nowością, zawsze wychodzi nam na spotkanie, każdego dnia w sposób szczególny, na ten moment, dla nas. On się zawsze odnawia: Bóg jest wieczny, jest wieczny, możemy powiedzieć, że w Bogu jest jakby starość, nie jest takim, ale jest On wieczny, On się odnawia.

W Kościołach Wschodnich obchodzone 2 lutego święto Ofiarowania Pańskiego jest jednym z dwunastu wielkich świąt roku liturgicznego. Podkreśla ono spotkanie Jezusa ze starcem Symeonem, uwypukla spotkanie ludzkości, reprezentowanej przez starców Symeona i Annę, z Chrystusem Panem, odwiecznym Synem Bożym, który stał się człowiekiem. Piękną jego ikonę można podziwiać w Rzymie w mozaikach bazyliki Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu.

W liturgii bizantyjskiej biskup modli się wraz z Symeonem: „Oto Ten, który narodził się z Dziewicy: On jest Słowem, Bogiem z Boga, Tym, który stał się dla nas ciałem i zbawił człowieka”. Następnie mówi: „Niech się dziś otworzą brama nieba: odwieczne Słowo Ojca, przyjąwszy zasadę doczesną, nie wyzbywając się swej boskości, zostaje z własnej woli przedstawione w świątyni Prawa przez Matkę Dziewicę, a starzec Go bierze w ramiona”. Słowa te wyrażają wyznanie wiary pierwszych czterech soborów ekumenicznych, które są święte dla wszystkich Kościołów. Ale gest Symeona jest też najpiękniejszą ikoną szczególnego powołania starości: patrząc na Symeona widzimy najpiękniejszą ikonę starości: przedstawianie dzieci, które przychodzą na świat jako nieustanny dar Boga, wiedząc, że jedno z nich to Syn zrodzony w wewnętrznym życiu samego Boga, przed wszystkimi wiekami.

Starość zmierzająca ku światu, gdzie miłość, którą Bóg umieścił w stworzeniu, może wreszcie promieniować bez przeszkód, musi dokonać tego gestu Symeona i Anny, zanim odejdzie. Starość musi dawać dzieciom świadectwo - to jest dla mnie istota, najbardziej centralne sedno starości - starość musi dawać dzieciom świadectwo o ich błogosławieństwie: polega ono na wprowadzeniu - pięknym i trudnym - w tajemnicę przeznaczenia do życia, którego nikt nie może unicestwić. Nawet śmierć. Dawanie świadectwa wiary wobec dziecka jest zasiewem tego życia; także dawanie świadectwa człowieczeństwa i wiary jest powołaniem osób starszych. Przekazanie dzieciom przeżytej rzeczywistości jako świadectwa, dawanie świadectwa. My starsi jesteśmy do tego powołani, do dawania świadectwa, aby oni mogli je nieść dalej.

Świadectwo osób starszych, dziadków jest wiarygodne dla dzieci: młodzież i dorośli nie są w stanie uczynić go tak autentycznym, tak czułym, tak przejmującym, jak mogą to zrobić osoby starsze, dziadkowie. Kiedy człowiek starszy błogosławi życie, które wychodzi na jego spotkanie, odkładając na bok wszelkie rozgoryczenie do życia, które odchodzi, nie można się temu oprzeć. Nie jest zgorzkniały, bo mija czas i przygotowuje się na odejście. To z tą radością z dobrego wina, z wina, które z biegiem lat stało się dobre. Świadectwo osób starszych łączy w sobie okresy życia i miary czasu: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bolesne - i szkodliwe - jest postrzeganie okresów życia pojmowanych jako światy oddzielne, konkurujące ze sobą, z których każdy próbuje żyć kosztem drugiego, tak nie można. Ludzkość jest starożytna, bardzo starożytna, jeśli spojrzymy na czas zegarowy. Ale Syn Boży, który narodził się z niewiasty, jest Pierwszym i Ostatnim w każdym czasie. Oznacza to, że nikt nie jest poza Jego odwiecznym zrodzeniem, poza Jego wspaniałą mocą, poza Jego miłującą bliskością.

Przymierze – podkreślam: przymierze- starców i dzieci ocali rodzinę ludzką. Gdzie dzieci, gdzie młodzi rozmawiają z osobami starszymi, tam jest przyszłość. Tam gdzie nie ma tego dialogu nie widać jasnej przyszłości. Czy moglibyśmy, przywrócić dzieciom, które muszą nauczyć się rodzić, czułe świadectwo starszych, którzy posiadają mądrość umierania? Czy ta ludzkość, która przy całym swoim postępie wydaje nam się młodzieńcem urodzonym wczoraj, będzie w stanie odzyskać łaskę starości, która podtrzymuje perspektywę naszego przeznaczenia? Śmierć jest z pewnością trudnym fragmentem życia: jest to trudne przejście dla nas wszystkich, trzeba tam iść, ale nie jest to łatwe. Ale jest także przejściem, które zamyka czas niepewności i odrzuca zegar. Jest to trudne, bo jest to przejście śmierci. Ale piękno życia, które nie ma już terminu ważności, zaczyna się właśnie wówczas. Jednakże rozpoczyna się od mądrości tego starego mężczyzny i kobiety, którzy są w stanie dać młodym świadectwo. Pomyślmy o dialogu, o przymierzu osób starszych i dzieci, starych z młodymi i starajmy się aby ta więź nie została przerwana, aby starzy mieli radość rozmawiania, wypowiadania się w relacji z młodymi, a młodzi szukali osób starszych, aby zaczerpnąć od nich mądrość życia. Dziękuję.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Franciszek: śmierć jest trudnym fragmentem życia, ale jego piękno wtedy się zaczyna
Komentarze (2)
AS
~Antoni Szwed
19 sierpnia 2022, 23:25
"Jest to trudne, bo jest to przejście śmierci. Ale piękno życia, które nie ma już terminu ważności, zaczyna się właśnie wówczas. Jednakże rozpoczyna się od mądrości tego starego mężczyzny i kobiety, którzy są w stanie dać młodym świadectwo." No cóż, Franciszek słynie z braku precyzji w wyrażaniu swoich myśli. Oferuje nam własne przemyślenia, które niekiedy przybierają bajkową postać. Po pierwsze, wypowiada się tak, jakby WSZYSCY bez wyjątku trafili do pięknego życia w niebie. Nauka Kościoła jest inna - niektórzy mogą trafić do "brzydkiego" życia w piekle. Po drugie, dziadkowie mogą dać świadectwo wnukom jeśli są chrześcijanami moralnie wiarygodnymi i prawdziwie wierzącymi w Boga. Owszem, tacy są, ale procentowo jest ich niewielu - w obecnych czasach widać to gołym okiem. Co więc głosi Franciszek? Swoje wyobrażenia jak mogłoby być, ale na ogół nie jest. Myślenie życzeniowe.
KP
~katolik pomniejszego płazu
18 sierpnia 2022, 11:02
dla jednych zaczyna się piękno, dla innych - horror