Kard Ryś: Jeśli nie przyjmujesz tego, do czego jesteś posłany, powinieneś się o siebie bardzo bać
– To nie jest tak, że człowiek staje się zatwardziały przez jeden czy drugi upadek. Rzeczywiście musi być uparty w tym, jak wybiera, jak decyduje. A jednak Jezus posyła nas właśnie takimi, ponieważ wie, że to posłanie będzie nas leczyć. Jak człowiek nie przyjmuje posłania, to się powinien o siebie bardzo bać – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas mszy św. w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.
Msza była częścią spotkania z dziewicami konsekrowanymi. - Mamy w sobie wiele rozmaitych niekompetencji duchowych. Jest w nas wiele słabości i wiele rzeczy, które niedomagają. A jednak Jezus posyła nas właśnie takimi - mówił kardynał.
W homilii zwrócił uwagę na przemianę apostołów ukazaną w liturgii słowa. Odwołał się do Ewangelii, w której Jezus zarzucał uczniom niewiarę i zatwardziałość serca. Kard. Grzegorz Ryś dodał, że zatwardziałość nie pojawia się od razu, ale jest wynikiem procesu. – To nie jest tak, że człowiek staje się zatwardziały przez jeden czy drugi upadek. Rzeczywiście musi być uparty w tym, jak wybiera, jak decyduje. I ten upór powoli czyni z jego serca kamień – mówił metropolita krakowski.
Kardynał wskazał, że ci sami uczniowie, którzy byli niewierzący i zamknięci, stali się świadkami, którzy nie mogli milczeć. – Mamy przejście od ludzi niewierzących i zatwardziałych do takich, którzy nie są w stanie się oprzeć Bogu. Nie są w stanie – zaznaczył.
Wyjaśnił, że świadectwo apostołów nie dotyczy jedynie faktu zmartwychwstania Jezusa, ale doświadczenia przemiany ich własnego życia. – To nie chodzi tylko o to, że oni widzieli i słyszeli, że Jezus zmartwychwstał. Oni widzieli i słyszeli to, co się w nich dokonało pod wpływem spotkania ze Zmartwychwstałym – powiedział kard. Grzegorz Ryś. Podkreślił też, że to właśnie głoszenie wiary sprawia jej wzrost. – Wiara się umacnia, jak jest przekazywana. Jak jej nie przekazujesz, to się zwija – zauważył.
Źródło: diecezja.pl / mł


Skomentuj artykuł