Kawiarnia to nie dodatek. To klucz do nowoczesnej parafii

Fot. Depositphotos
NCR/łs

Kawa i pączki w przykościelnej salce po niedzielnej mszy to w USA tradycja od lat 40. ubiegłego wieku. Jednak dzisiaj amerykańscy proboszczowie idą o krok dalej, zamieniając stare budynki w profesjonalne kawiarnie z wysokiej jakości kawą i regularnymi godzinami otwarcia. Dla wielu wspólnot filiżanka latte stała się narzędziem, które kruszy lody, przyciąga ludzi z marginesu i buduje relacje tam, gdzie wcześniej panował chłód.

Koniec z wizerunkiem „zimnego kościoła”

W parafii Our Mother of Sorrows w Johnstown (Pensylwania) decyzja o otwarciu kawiarni „Holy Grounds” w 2016 roku była częścią większego planu naprawczego. Przez lata miejsce to miało opinię „bogatego kościoła na wzgórzu”, który parafianie postrzegali jako nieprzyjazny i nastawiony na transakcje. Proboszcz, ojciec Mark Begly, przyznaje wprost, że atmosfera była „ekstremalnie zimna”.

Kawiarnia powstała na parterze dawnego klasztoru i stała się miejscem, gdzie ludzie dzielą się historiami ze swojego życia. Jak mówi Julie Sheehan, administratorka parafii, ludzie przy kawie śmieją się, płaczą i modlą za siebie nawzajem. Choć kawa nie jest tak ważna jak sakramenty, to właśnie darmowy, świeżo mielony napój i ciastka pomogły stworzyć tam prawdziwą rodzinę.

DEON.PL POLECA


Strategiczne wejście od strony ulicy

Inne podejście zastosowała parafia św. Moniki w Santa Monica w Kalifornii. Ich kawiarnia jest otwarta siedem dni w tygodniu, a pracują w niej m.in. uczniowie parafialnej szkoły średniej. Serwują tam nie tylko klasyczną czarną kawę, ale też latte, cappuccino czy macchiato, korzystając z ziaren od lokalnego dostawcy stosującego zasady sprawiedliwego handlu (fair trade).

Kluczem do sukcesu okazał się projekt architektoniczny. Zamiast wejścia z terenu kościoła, drzwi do kawiarni umieszczono bezpośrednio od strony ulicy. Dyrektor administracyjny parafii, Felipe Sanchez, mówi, że to strategiczne posunięcie pozwala przyciągać osoby, które nie mają żadnego związku z parafią i mogłyby obawiać się wejścia do samego kościoła. „Do kawiarni ludzie wchodzą bez żadnych problemów” – dodaje Sanchez.

Miejsce spotkania z „przyjaciółmi z ulicy”

W Baltimore, przy pierwszej amerykańskiej katedrze, kawiarnia stała się przestrzenią, w której zacierają się bariery społeczne. W Sexton’s Lodge Café, zlokalizowanej w odnowionym budynku z 1840 roku, przy jednym stole zasiadają młode rodziny i osoby dotknięte bezdomnością, nazywane tutaj „przyjaciółmi z ulicy”. Ci drudzy są zapraszani na darmową kawę, herbatę i wypieki przekazywane przez lokalnych dostawców.

Abigail Kourtz, dyrektor ds. outreach, zauważa, że to wyjątkowe zjawisko: osoby bezdomne znają imiona dzieci parafian, a dzieci znają ich imiona. Kawiarnia oferuje tym ludziom nie tylko napój, ale przede wszystkim piękno i chwilę odpoczynku. W niedzielne poranki kolejka chętnych ustawia się regularnie aż za drzwi budynku.

Śmierć przeciętności w imię ewangelizacji

Ojciec Keith O’Hare, proboszcz parafii św. Ludwika w Alexandrii (Wirginia), uważa, że jakość serwowanych produktów jest kluczowa. W marcu 2021 roku otworzył „Little Way Café” w dawnym drewnianym budynku szkolnym z 1888 roku. Duchowny twierdzi stanowczo, że przekonanie, iż „skoro to kościół, to może być byle jak”, musi umrzeć.

Według ojca O’Hare, ludzie nie będą spędzać czasu w miejscu, które oferuje marną jakość. W jego kawiarni ceny są zbliżone do rynkowych, a menu obejmuje m.in. muffiny, bajgle, croissanty i kanapki śniadaniowe. Kawiarnia pełni funkcję „wycieraczki” dla osób, które nie szukają kościoła, ale chcą kawy. Często zdarza się, że przy stoliku obok siebie siedzi osoba niewierząca i ksiądz.

DEON.PL POLECA

 

 

Od filiżanki do chrztu i nawrócenia

Efekty takiego podejścia są wymierne. Carmen Lane, dyrektor operacyjna parafii w Alexandrii, wspomina klientkę kawiarni, która dzięki regularnym wizytom zdecydowała się dołączyć do programu przygotowania do sakramentów i została katoliczką w ostatnią Wielkanoc. Inna kobieta, po rozmowie przy kawie, zdecydowała się na chrzest swoich dzieci.

W ocenie ojca O’Hare, w dzisiejszym poszatkowanym świecie przedmieść, kawiarnie nie są dla parafii „miłym dodatkiem”, ale koniecznością. „Parafie potrzebują kawiarni. Powinny je tworzyć wszelkimi dostępnymi środkami” – mówi ksiądz. Jego zdaniem ludzie są głodni wspólnoty i jeśli nie znajdą jej w Kościele, zaczną szukać gdzie indziej.

NCR/łs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kawiarnia to nie dodatek. To klucz do nowoczesnej parafii
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.