Kardynał Stanisław Dziwisz przed sądem. "Nie miałem wiedzy w tej sprawie"
Kardynał Stanisław Dziwisz stawił się w sądzie, aby złożyć zeznania w sprawie cywilnej opiewającej na kwotę 20 milionów złotych, jaką Janusz Szymik wytoczył archidiecezji krakowskiej za wykorzystywanie seksualne, którego jako małoletni padł ofiarą ze strony proboszcza z Międzybrodzia Bialskiego, ks. Jana Wodniaka. Obecność byłego sekretarza Jana Pawła II na sali rozpraw kończy długi okres oczekiwania na jego wyjaśnienia w tym głośnym procesie. Sprawa budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej ze względu na rangę hierarchy oraz rekordową wysokość żądanego zadośćuczynienia.
Składając zeznania kardynał przyznał, że znał osobiście ks. Jana Wodniaka, jednak stanowczo zaprzeczył, by wiedział cokolwiek na temat dokonywanych przez niego czynów pedofilskich. Swoje stanowisko tłumaczył wieloletnim pobytem poza Polską i służbą dla Jana Pawła II. Przyznał, że w czasie swojej pracy w Watykanie nie interesował się sprawami archidiecezji krakowskiej, ponieważ miał „inne sprawy i obowiązki” oraz że nie docierały do niego żadne informacje dotyczące ks. Wodniaka.
Były metropolita krakowski odmówił sądowi udostępnienia listu ks. Isakowicza-Zaleskiego
Kardynał odniósł się także do listu, który miał wysłać do niego nieżyjący już ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Purpurat potwierdził, że otrzymał list, który – jak przyznał – był dla niego przykry, bo opisywał działania duchownych. Zaznaczył jednak, że o ks. Wodniaku było w nim zaledwie kilka zdań. Nie przypomina sobie także, by w liście pojawiło się nazwisko Janusza Szymika. Pismo miało dotyczyć głównie oskarżeń o współpracę księży z SB, a nie wątków wykorzystania seksualnego. Kardynał odmówił udostępnienia listu sądowi, argumentując, że został on przekazany Stolicy Apostolskiej i to do jej urzędów należy się zwrócić z prośbą o udostępnienie go.
Kardynał Dziwisz przyznał również, że nawiązał osobisty kontakt z Januszem Szymikiem, z którym rozmawiał przez telefon, gdy ten zwrócił się do niego z prośbą o kontakt. Duchowny nie zgodził się jednak na osobiste spotkanie, gdy Janusz Szymik poinformował go, że zamierza przybyć na nie wraz ze swoim adwokatem. Kardynał Dziwisz argumentował, że spotkanie miało mieć jedynie charakter duszpasterski. Obecny na sali sądowej Janusz Szymik zaprzeczył słowom hierarchy, oświadczając, że nigdy nie rozmawiał z kardynałem Dziwiszem przez telefon.
Kardynał pojawił się w sądzie dopiero za trzecim razem
Kardynał pojawił się ostatecznie w gmachu sądu po serii medialnych spekulacji dotyczących powodów jego nieobecności. Pierwsze przesłuchanie miało mieć miejsce pod koniec czerwca. Kardynał jednak nie stawił się w sądzie tłumacząc swoją nieobecność chorobą. 15 lipca również nie pojawił się na sali rozpraw, tym razem usprawiedliwiając się zaplanowaną podróżą do Watykanu. Prosił też o niewzywanie go na świadka ze względu na choroby i wiek, a także brak wiedzy w sprawie. Pełnomocnicy Janusza Szymika są jednak innego zdania. Uważają, że kardynał może mieć wiedzę w tej sprawie, ponieważ otrzymywał od ks. Isakowicza-Zaleskiego prośby o interwencję.
Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, których – jak twierdzi – doznał jako dziecko w latach 1984-1989 w wyniku wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego proboszcza.
Radio Kraków/łs


Skomentuj artykuł