Bezkarność. Bezsilność. Bezprawie?

Bezkarność. Bezsilność. Bezprawie?
Fot. YouTube

Kiedy blisko trzy miesiące temu napisałem tu, na portalu Deon, że „czasem Kościół, zatrzymując księdza pedofila w swoich szeregach, chroni przed nim społeczeństwo” spotkałem się z ogromną falą krytyki. Zarzucano mi m.in., że próbuję rozwodnić odpowiedzialność, że moje twierdzenia są bzdurne, itp. Wystarczy otworzyć ten tekst i przeczytać komentarze…

Tymczasem sprawa ks. Arkadiusza H., antybohatera filmu braci Sekielskich, który wykorzystał przed laty seksualnie kilku chłopców, jest niejako potwierdzeniem mojej tezy. Ksiądz, który w marcu stanął przed sądem rejonowym w Kaliszu i został skazany na trzy lata więzienia, w procesie odwoławczym został od kary uwolniony, bo sąd okręgowy dopatrzył się, że czyny których się dopuścił, uległy przedawnieniu! Decyzja sądu oznacza, że w świetle prawa ksiądz jest osobą niekaraną, a jego nazwisko - mimo tego, że przed sądem I instancji przyznał się do postawionych mu zarzutów – nie znajdzie się w żadnym rejestrze przestępców seksualnych! Jeśli za moment H. zostanie przeniesiony do stanu świeckiego – a linia Watykanu jest tu dość jednoznaczna – to nic nie będzie stało na przeszkodzie, by wyjechał do innego miasta i zatrudnił się jako dozorca w przedszkolu albo szkole – ma nieco ponad 50 lat, więc problemów ze znalezieniem pracy raczej by nie miał. Wyrzucenie księdza ze stanu kapłańskiego – tak bardzo pożądane przez osoby pokrzywdzone i dużą część społeczeństwa - często zatem nie rozwiązuje problemu, ale rodzi ryzyko powstania jeszcze większych. W tej sytuacji lepiej, by Kościół zatrzymał go w swoich szeregach i samodzielnie odizolował od społeczeństwa. Jest to trudne, ale nie niemożliwe.

W pewnym sensie podobna sprawa toczy się obecnie w sądzie w Zwoleniu. Przed sądem staje tam ksiądz Stanisław S., były harcerz i karateka. Wedle ustaleń prokuratury skrzywdził on co najmniej siedmiu chłopców, których personalia znane są śledczym oraz „bliżej nieustaloną” liczbę innych. Najmłodsza ofiara księdza miała 9 lat, najstarsza 12. Duchowny nie został oskarżony o wykorzystanie seksualne, bo czyny uległy przedawnieniu. Prokurator postawił mu tylko zarzut składania fałszywych zeznań. Jeśli ksiądz zostanie skazany za ten właśnie czyn, będzie to pośrednie uznanie przestępstwa wykorzystania. Ale jego nazwisko w żadnych rejestrach przestępców seksualnych się nie znajdzie, a przestępstwo składania fałszywych zeznań dość szybko ulegnie zatarciu. Znów mamy zatem sytuację, gdy w świetle prawa świeckiego duchowny ma czystą kartę. Może być za swoje czyny ukarany jedynie przez Kościół, bo czas przedawnienia się przestępstw seksualnych jest dłuższy, a w wielu przypadkach można zatrzymać jego bieg.

Ten swego rodzaju „rozjazd” między prawem świeckim i prawem kościelnym jest jednak w obecnej dyskusji na temat wykorzystywania seksualnego prawie niezauważalny. Ucieka z pola widzenia. Jednym z powodów jest to, że Kościół w wyniku szeregu zaniedbań w przeszłości, utracił w dużej mierze wiarygodność. W społeczeństwie nie ma wiary w to, że może karać skutecznie. Kary kościelne na nikim właściwie nie robią wrażenia, wiele osób uważa je wręcz za symboliczne, a niektórzy postrzegają je jako jeden z elementów tzw. zamiatania pod dywan. Duża część opinii publicznej -  co widać zresztą w rozlicznych sondażach - nie dostrzega tego, że Kościół na różnych płaszczyznach zaczął się z tematyką wykorzystywania seksualnego mierzyć i zrobił w ostatnich latach spore postępy – tak w pomocy dla pokrzywdzonych, jak i wyciąganiu konsekwencji wobec sprawców. Musi jednak pogodzić z tym, że ogon będzie się za nim ciągnął jeszcze długo. Musi się też niestety pogodzić z tym, że ewidentne zaniedbania władzy państwowej, które wyszły przy okazji sprawy ks. H, to Kościołowi będą się długo odbijały. Wszak sprawy by nie było, gdyby w odpowiedniej chwili biskup właściwie zareagował.

Gniew osób pokrzywdzonych skupia się dziś z jednej strony na Kościele, z drugiej zaś dostaje się państwu. I całkiem słusznie. Kolejne rządy (niezależnie od politycznego zabarwienia) przekonują bowiem,  jak ważna jest dla nich troska o dzieci, ale niestety najczęściej pozostaje to w sferze werbalnej. Przypomnijmy sobie chociażby to, co działo się z powołaniem państwowej komisji ds. pedofilii. Jej członków powołano dopiero rok po uchwaleniu ustawy. Sama komisja na pomoc ze strony ustawodawcy specjalnie liczyć nie może, bo jej inicjatywy pozostają bez echa. Toczy spory nie tylko z biskupami, ale także sędziami czy prokuratorami.

Osobnym problemem jest niechlujność przy stanowieniu prawa, która wychodzi właśnie przy takich głośnych i bulwersujących opinię publiczną sprawach jak tak ks. H. Minister sprawiedliwości raz po raz zapowiada zaostrzenie kar za przestępstwa pedofilskie (ostatni raz mówił o tym w maju) i na tym właściwie się kończy. Problem zniesienia przedawnienia w tych sprawach też co jakiś czas jest podnoszony i niewiele się dzieje. Na podnoszoną niegdyś przez byłego już Rzecznika Prawa Dziecka Marka Michalaka kwestię opracowania narodowej strategii ochrony dzieci i młodzieży spuszczono zasłonę milczenia. Państwo więcej uwagi poświęca dziś na walkę z mitycznymi ideologiami aniżeli na ochronę najmłodszych obywateli. Czasem można wręcz odnieść wrażenie, że dla rządzących temat wykorzystania seksualnego po prostu nie istnieje. Niestety jest inaczej. Sęk w tym, że to nie przynoszący specjalnie głosów w wyborach temat.

Sprawa ks. H. pokazuje, że tak po stronie Kościoła, jak i państwa wiele jest do zrobienia. Wielu błędów, które przy niej popełniono, nie da się naprawić. Bólu pokrzywdzonych ukoić się nie da, rana zostanie w nich prawdopodobnie do końca życia. Ważne jednak, by wyciągnąć właściwe wnioski na przyszłość.

Jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Adam Żak SJ

Rozliczenie z problemem pedofilii w polskim Kościele

Ujawnienie skali wykorzystywania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne wstrząsnęło Kościołem w Polsce i na świecie. Reakcje hierarchów były skrajne: od lęku przed ujawnieniem długo skrywanej prawdy po chęć...

Skomentuj artykuł

Bezkarność. Bezsilność. Bezprawie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.