Franciszkowa obsesja dialogu

Franciszkowa obsesja dialogu
Konrad Sawicki
8 lat temu

- Kiedy przywódcy w różnych dziedzinach proszą mnie o radę, moja odpowiedź jest zawsze taka sama: dialog, dialog, dialog - powiedział papież podczas Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Ten silny akcent na praktykę dialogu jest w pontyfikacie Franciszka obecny od początku, ale teraz wybrzmiał niezwykle donośnym głosem.

To ważny przekaz dla nas, Polaków, bo często próbuje się nam wmawiać, że nie warto rozmawiać ze wszystkimi albo że rozmowa z ludźmi spoza Kościoła prowadzi nieuchronnie do rozmywania jego nauki. To nieprawda, a ci, którzy tak głoszą, ujawniają jedno z dwojga: egoizm lub lęk.

Jeśli ktoś otrzymał łaskę wiary i żyje nią, zostaje też wezwany do jednoczesnego bycia uczniem i misjonarzem. A "stanowisko ucznia i misjonarza nie jest stanowiskiem w centrum, lecz na peryferiach: żyje dążeniem ku peryferiom" - mówi biskup Rzymu. Gdzie są te peryferia? "Gdzie nas posyła Jezus? Nie ma granic, nie ma ograniczeń: posyła nas do wszystkich. Ewangelia jest dla wszystkich, a nie dla niektórych". Kto nie chce dzielić się Dobrą Nowiną ze wszystkimi, jest egoistą.

Albo ewentualnie boi się o wiarę. Że w zetknięciu z człowiekiem o innych poglądach, ulegnie osłabieniu. Ta postawa z kolei ujawnia słabość tożsamości chrześcijańskiej. Przecież człowiek, który jest świadom swojej tożsamości i swojej wartości nie lęka się odmienności ani z dialogu. Jeśli się lęka, widocznie chwiejnie stoi na chrześcijańskich nogach.

Franciszek przypomina, że dialog jest fundamentalną zasadą działalności Kościoła. Do biskupów Brazylii tak powiedział o traktowaniu tych, którzy od wspólnoty odchodzą: "Potrzebny jest Kościół, który nie lękałby się wyjścia do nich, podczas przeżywanych przez nich nocy. Potrzebujemy Kościoła zdolnego do przechwycenia ich w drodze. Potrzebujemy Kościoła, który potrafi włączyć się w ich rozmowę. Potrzebujemy Kościoła, który potrafi prowadzić dialog z tymi uczniami, którzy uciekają z Jerozolimy, włóczą się bez celu, sami, ze swoim zawodem, rozczarowaniem chrześcijaństwem uważanym już za ziemię jałową, bezowocną, niezdolnym do generowania sensu". Kluczowe jest sformułowanie o potrzebie włączania się w "ich rozmowę". Czyli w dyskusję na tematy dla nich istotne, nawet jeśli zawierałyby krytykę niektórych działań Kościoła.

Bynajmniej nie jest to wezwanie tylko dla osób świeckich. Zgromadzonym w katedrze św. Sebastiana w Rio de Janeiro duchownym papież powiedział wprost, że są "powołani, by krzewić kulturę spotkania", która ma stać w opozycji do "kultury wykluczania". Potrzeba dialogu nie jest też wezwaniem marginalnym, którym można zajmować się po pracy. "Być sługami komunii i kultury spotkania! Pozwólcie mi powiedzieć, że w tym względzie powinniśmy być niemal obsesyjni" - dodał Franciszek.

Jak ma wyglądać takie spotkanie? "Nie chcemy być zarozumiali, narzucając <<nasze prawdy>>. Kierujmy się pokorną i radosną pewnością właściwą temu, kogo odnalazła, dosięgła i przemieniła Prawda, którą jest Chrystus, i kto nie może Go nie głosić" - wyjaśnił biskup Rzymu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Franciszkowa obsesja dialogu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.