O pamięci i zmartwychwstaniu

O pamięci i zmartwychwstaniu
7 lat temu

Liturgia Triduum odwołuje się do naszej pamięci. Jest ćwiczeniem naszej pamięci. Pamięć jest zdolnością bardzo ważną dla życia duchowego i życia wiary. Niewiara rodzi się z zapominania.

Liturgia Triduum Paschalnego jest bardzo szczególna. Kościół pozwala nam zmieniać utarte schematy naszych modlitewnych spotkań, pozwala opuszczać i dodawać obrzędy. W Wielki Czwartek myje się nogi dwunastu osobom, przenosi się Najświętszy Sakrament do tzw. Ciemnicy, która jest symbolicznym miejscem Ogrodu Oliwnego. W Wielki Piątek  Kościół nakazuje nawet, by zamiast mszy świętej sprawować całkiem inne rytuały. Odprawiamy drogę krzyżową, adorujemy krzyż i idziemy w procesji do grobu Jezusa. Wszystko to ma na celu wspominanie. Mamy sobie wyraźniej przypomnieć historię Jezusa, ostatnie jego słowa i gesty.

Ostatnie, a więc najważniejsze. W Wielką Sobotę uczestniczymy w obrzędach ognia, świecy paschalnej, wody. Odnawiamy nasz chrzest. Wszystko to robimy, by powrócić w pamięci do własnych podstawowych przeżyć związanych z wiarą. W Wielką Sobotę dodatkowo jest bardzo rozbudowana liturgia Słowa. Słuchamy wielu czytań z różnych ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Wspominamy ważne wydarzenia w historii relacji Boga do ludzkości, począwszy od samego początku, od stworzenia. Wspominamy, co Bóg dla nas ludzi uczynił. I w końcu w ewangelii z Wigilii Paschalnej słyszymy słowa: "Przypomnijcie sobie".

Liturgia Triduum odwołuje się do naszej pamięci. Jest ćwiczeniem naszej pamięci. Pamięć jest zdolnością bardzo ważną dla życia duchowego i życia wiary. Niewiara rodzi się z zapominania. Ale nie tylko niewiara: także tożsamość osoby czy całego ludu rozpada się, gdy człowiek i lud tracą pamięć, zapominają o historii. My szybko zapominamy. Zwłaszcza w naszym pospiesznym świecie. Ludzie mają coraz krótszą pamięć. Bardzo wielu trudno jest nauczyć się na pamięć krótkiego wiersza. Zapominamy co działo się całkiem niedawno. Nieraz też nie chcemy pamiętać. Niektórzy obrzydzają nam pamięć, mówią, że trzeba myśleć o przyszłości. Krzywią się, gdy ktoś wspomina, jak to było dawniej.

Ale czy możemy pozwolić sobie na zapominanie? To właśnie z pamięci o tym, co się wydarzyło i co zostało powiedziane tworzy się fundament dla teraźniejszości; to pamięć daje nam orientację dla tego, co dzisiaj. Ludzie, którzy nie pamiętają są skazani na powtarzanie wszystkiego, co było. A więc krążą w kółko, a przyszłość i postęp, które - jak im się - tworzą, są tylko pozorami.

Pamięć jest też podstawą dla tak radykalniej przyszłości jaką jest zmartwychwstanie. Dla odkrycia cudu zmartwychwstania konieczna jest pamięć. Pamięć o słowach Jezusa, o doświadczeniu Jego bliskości, Jego działania. Historia Jezusa dokumentuje dobroć Boga i trwałość łaski, która sięga także do życia przezwyciężającego śmierć. Ewangelia Wigilii Paschalnej opowiada o tym, co się dzieje, gdy ludzie zapominają. Kobiety przychodzą do grobu. Przychodzą nie dlatego, że wiedzą, iż Jezus zmartwychwstał. One w ogóle nie myślą, że coś takiego jest możliwe. Tak radykalnie nowa była to przyszłość. Przychodzą i nie znajdują ciała. Budzi się w nich bezradność, przerażenie, strach. Doświadczają bezradności i przerażenia, bo zapomniały o tym, co Jezus powiedział. Anioł musiał odwołać się do ich pamięci. Stamtąd mają wyciągnąć słowa Jezusa o śmierci i zmartwychwstaniu. I wtedy dopiero mogły ruszyć dalej. Nie tylko kobiety nie pamiętały. Zapomnieli także uczniowie. Dlatego gdy kobiety opowiadały o tym, co je spotkało przy grobie, to "słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary." Uczniowie zapomnieli i dlatego wyśmiewali się z kobiet, zlekceważyli je i zranili. A Piotr choć pobiegł do grobu i wszystko dokładnie pooglądał to i tak "wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało". Brak pamięci prowadzi do zamieszania, zagubienia, strachu, poczucia niezrozumienia. Nawet największy cud, jaki jest w ogóle możliwy do pomyślenia, zmartwychwstanie, staje się jedynie powodem rozterek i bezradności.

Chyba wiele naszych problemów z wiarą, naszych problemów duchowych jest związanych z brakiem pamięci o Bogu. Zapominamy o Jego słowach zawartych w Piśmie Świętym, w szczególności o Jego obietnicach i błogosławieństwach, które zostały nad nami wypowiedziane, choćby w czasie chrztu świętego, albo na bierzmowaniu, albo w sakramencie małżeństwa. Zapominamy o łasce i wierności Boga. Zapominamy o tym, czym Bóg nas w życiu obdarzył, o Jego dobrodziejstwach. Zapominamy o naszych doświadczeniach w relacji z Nim, o bliskości, której doświadczaliśmy, o światłach i zrozumieniu, które otrzymaliśmy, w końcu, o przebaczeniu, którym nas obdarzył.

A przecież nie musi tak być! Popatrzmy na nasze spotykania po latach. Albo okresowe spotkania rodzinne. Jak odnawiamy nasze więzi? Bardzo często przez to, że wspominamy nasze wspólne przeżycia, to co razem zrobiliśmy, co kto powiedział, mówimy o ludziach, których znaliśmy. Powstaje wtedy szczególnego rodzaju więź i poczucie bliskości. Eucharystia, modlitwa, życie duchowe podejmują tę strukturę. Relacja z Bogiem i własnym sercem rozwija się poprzez rozpamiętywanie. W ten sposób odbudowuje się nadzieja, umacnia wiara, a miłość nabiera energii.

Od czasu do czasu przeżywamy bolesne doświadczenie bezradności, podobne do tego, które przeżyły kobiety u grobu, gdy nie znalazły ciała ukochanego Jezusa. Nie wiemy, co zrobić z sytuacją, która niespodziewanie na nas spadła i nas przerasta; nie wiemy, co zrobić z informacją, która przewraca nasz świat do góry nogami. Rzeczywiście, sami nie jesteśmy w stanie nic wymyśleć. Trzeba wtedy sięgnąć pamięcią do skarbów mądrości zgromadzonej przez ludzi na przestrzeni dziejów i do pamięci o historii naszej relacji z Bogiem. Właśnie po to jest Eucharystia, Biblia i modlitwa, aby nie zapomnieć Bożych słów i czynów, by mogły nam się przypominać, gdy wobec spraw naszego życia stajemy bezradni i nie wiemy, co zrobić. Słowo Boga zachowane w pamięci ma moc stać się światłem w naszych mrokach i wskazówką na wszystkich zakrętach życia.

"Wtedy przypomniały sobie Jego słowa i wróciły od grobu". Warto prosić o łaskę, aby i nam przypominały się słowa Jezusa, Jego gesty i czyny, by przypominało się to, co przeżyliśmy w naszej relacji z Bogiem. Dzięki temu na pewno uda nam się wrócić wraz z ewangelicznymi kobietami od grobu, bezradności i zamieszania do radości, życia i wspólnoty. A to jest już doświadczenie zmartwychwstania.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

O pamięci i zmartwychwstaniu
Komentarze (11)
T
tomasz
2 kwietnia 2013, 12:32
Jacku! To dobry tekst. Dziekuje i pozdrawiam z Dublina!
PD
pokora drogą do Boga
2 kwietnia 2013, 11:05
Słowniczek liturgiczny: Co to jest postawa klęcząca? autor: Ks. Jacek Zjawin POSTAWA KLĘCZĄCA – pierwotnie nie była w ogóle przyjmowana przez chrześcijan, gdyż nawiązywała do obrzędów pogańskich, zwłaszcza do boskiego kultu cesarza. Z czasem, kiedy przeminęło cesarstwo rzymskie, znalazła swoje miejsce w chrześcijaństwie. Postawa klęcząca zwykle przyjmowana jest podczas modlitwy indywidualnej, ale ma też swoje miejsce w liturgii, zwłaszcza w czasie nabożeństw eucharystycznych. Występuje w dwóch formach: przez krótką chwilę, jako przyklęknięcie lub pozostawanie w pozycji klęczącej przez dłuższy czas. W ramach liturgii wyraża ona: uwielbienie Boga, adorację – dlatego podczas Przeistoczenia wierni klęczą, a kapłan przyklęka po ukazaniu postaci eucharystycznych. Istotne znaczenie mają także ręce złożone na piersi, oczy wpatrzone w Najświętszy Sakrament, wyprostowany tułów. Z całej postaci winno bić skupienie i świadomość trwania w obecności Boga. Postawa klęcząca jest także wyrazem pokuty oraz postawą błagalną. Zewnętrzna postawa powinna być zawsze wyrazem intencji serca. Należy więc dbać o jej piękno i czytelność. Z tą postawą związany jest także gest podnoszenia oczu w górę, jako wyraz skierowania duszy i myśli do Boga. Modlący się człowiek instynktownie podnosi oczy w górę, co ułatwia modlitwę i skupienie. W kanonie rzymskim zawarto przepis polecający kapłanowi podnieść oczy w górę przed Przeistoczeniem, w chwili, gdy wspomina się ten gest Jezusa, uczyniony podczas Ostatniej Wieczerzy.
WS
wolę słuchać papieża
2 kwietnia 2013, 10:53
do AM: Apostołowie przyjmowali Ciało Jezusa leżąc i bynajmniej nie w pozycji krzyża. Ciało Jezusa przyjmują chrześcijanie po Męce Jezusa Chrystusa i Zmartwychwstaniu. Nigdy człowiek nie odwdzięczy się Bogu za MIŁOŚĆ Upadnij na kolana ludu czcią przejęty, uwielbiaj swego Pana, święty, święty, święty... Przez to, że teraz proszę o przyjmowanie komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreślić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii – Benedykt XVI Kto uczy się wierzyć, ten uczy się także klękać, a wiara lub liturgia, które zarzuciłyby modlitewne klęczenie, byłyby wewnętrznie skażone. Tam, gdzie owa postawa zanikła, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać, abyśmy modląc się, pozostawali we wspólnocie Apostołów i męczenników, we wspólnocie całego kosmosu, w jedności z samym Jezusem Chrystusem”. Trwa ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI, Rok Wiary. Jeśli nie klękniemy przed Panem Bogiem, Rok Wiary będzie mnożeniem słów. Kwestia elementarna. Wiara i klękanie przed Panem Bogiem. Dwa elementy. Synteza nierozłączna. Kto wierzy – klęka. Kto nie wierzy – nie klęka. Kto uczy klękać – prowadzi do wiary. Kto eliminuje klękanie – prowadzi do niewiary. Jeśli nie klękniemy przed Panem Bogiem, Rok Wiary będzie mnożeniem słów.
A
AM
2 kwietnia 2013, 08:39
Do "Ofiara nie UCZTA" : Apostołowie przyjmowali Ciało Jezusa leżąc i bynajmniej nie w pozycji krzyża. Sam Jezus powiedział : Bierzcie i jedzcie, a nie otwórzcie usta, to wam tam włożę moje Ciało. Słuchajmy bardziej Jezusa, a nie poranionych ludzi, którzy już nie wiedzą jak się mają uniżyć i jakie cierpienia sobie zadać , aby być godnym Boga. Nigdy nie będziemy godni Boga i pozycja ciała nic tu nie zmieni, a asceza o tyle ma sens, o ile jest zgodna z wolą Bożą.
ON
OFIARA nie uczta !
2 kwietnia 2013, 00:08
"Wtedy przypomniały sobie Jego słowa i wróciły od grobu" Msza Św. dziś dla większości jest tylko ucztą i posiłkiem.   Gdy nie ma ofiary, to nie ma rzeczywistej obecności Pana Jezusa. Nie trzeba wtedy klękać, postawa adoracji, wyciszenia i uszanowania traci sens, można przyjmować Przenajświętszy Sakrament do ręki jak zwyczajną kanapkę do spożycia i to w postawie stojącej, tak jak się stoi np.: w kolejce w sklepie monopolowym po alkohol! Stąd się bierze bankietowy charakter spotkań liturgicznych, z tzw. zachowaniem się na luzie. Miejsce Boga zajmuje wtedy człowiek. Z błędnej koncepcji Mszy Św. wzięły początek wszystkie pozostałe błędy i nadużycia w Kościele. Niedługo będzie można przyjmować komunię św.na siedząco i dalej rozszerzać tłumaczenie, że tylko w sercu ważne .... W niektórych kościołach to już wypiera się klęczących przed ołtarzem jak intruzów. Katolicy, nie było takiego dekretu to prostowanie kolan by umniejszyć NAJWYŻSZĄ OFIARĘ - Mękę i Zmartwychwstanie.
K
KL
31 marca 2013, 21:37
 Drodzy bracia i siostry w Rzymie i na całym świecie, dobrych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego! Z jakże wielką radością głoszę wam: Chrystus zmartwychwstał! Chciałbym, aby ta wieść dotarła do każdego domu, każdej rodziny, zwłaszcza tam, gdzie jest najwięcej cierpienia, do szpitali, do więzień… Chciałbym przede wszystkim, aby dotarła ona do wszystkich serc, bo tam Bóg pragnie zasiać tę Dobrą Nowinę: Jezus zmartwychwstał, jest nadzieja dla Ciebie, nie jesteś już pod panowaniem grzechu, zła! Zwyciężyła miłość, zwyciężyło miłosierdzie! Także i my, podobnie jak kobiety, uczennice Jezusa, które poszły do grobu i znalazły go pustym, możemy zapytać, jaki sens ma to wydarzenie (por. Łk 24, 4). Cóż to znaczy, że Jezus zmartwychwstał? Oznacza to, że Boża miłość jest silniejsza niż zło i nawet śmierć. Znaczy to, że miłość Boga może przemienić nasze życie, sprawić, aby zakwitły te obszary pustyni, jakie są w naszym sercu. Ta sama miłość, z powodu której Syn Boży stał się człowiekiem i poszedł aż do końca drogą pokory i daru z siebie, aż do piekieł, aż do otchłani oddzielenia od Boga, ta sama miłosierna miłość zalała światłem martwe ciało Jezusa i przemieniła je, sprawiła, że przeszło do życia wiecznego. Jezus nie powrócił do poprzedniego życia, do życia doczesnego, ale wszedł do chwalebnego życia Boga i wszedł w nie z naszym człowieczeństwem, otworzył nas na przyszłość nadziei. Oto czym jest Zmartwychwstanie Pańskie: jest wyjściem, przejściem człowieka z niewoli grzechu, zła, do wolności miłości i dobra. Ponieważ Bóg jest życiem, jedynie życiem, a jego chwałą jest żywy człowiek (por. św. Ireneusz, Adversus haereses, 4, 20, 5-7).
P
PO
31 marca 2013, 21:29
„Przyjmij Jezusa zmartwychwstałego do swego życia. Jeśli byłeś daleko, zrób mały krok w Jego kierunku: oczekuje cię z otwartymi ramionami”. Takie wezwanie skierowane do każdego człowieka, zamieścił Papież na tweeterze w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Dzisiejszy papieski tweet powtarza niemal dosłownie słowa, które Franciszek wypowiedział podczas Wigilii Nocy Paschalnej w bazylice św. Piotra. W homilii nawiązał do czytanej podczas tej liturgii Ewangelii o kobietach przy pustym grobie Chrystusa. „Kobiety spotykają się z nowością Boga: Jezus zmartwychwstał, jest Tym, który żyje! Ale w obliczu pustego grobu i dwóch mężczyzn w lśniących szatach ich pierwszą reakcją jest strach. «Pochyliły twarze ku ziemi» – pisze św. Łukasz. Nie miały nawet odwagi patrzeć. Kiedy jednak słyszą wieść o zmartwychwstaniu, przyjmują ją z wiarą. Dwaj mężczyźni w lśniących szatach wypowiadają podstawowe słowo: pamiętajcie. «Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei. Wtedy przypomniały sobie Jego słowa» (Łk 24, 5. 6. 8). Jest to zachęta, aby pamiętać spotkanie z Jezusem, Jego słowa, Jego gesty, Jego życie. To właśnie owo pamiętanie z miłością, jak przebywały z Mistrzem, prowadzi kobiety do przezwyciężenia wszelkiego lęku i do niesienia wieści o zmartwychwstaniu apostołom i wszystkim pozostałym (Łk 24, 9). Trzeba pamiętać o tym, co Bóg uczynił dla mnie, dla nas, pamiętać o przebytej drodze – to właśnie otwiera szeroko serce na nadzieję na przyszłość. Uczmy się pamiętać o tym, co Bóg uczynił w naszym życiu” – powiedział Papież.
P
pawel1
31 marca 2013, 21:08
Ależ to właśnie Ojciec Jacek stwierdził, pisząc: "W Wielką Sobotę uczestniczymy w obrzędach ognia, świecy paschalnej, wody.(...). W Wielką Sobotę dodatkowo jest bardzo rozbudowana liturgia Słowa". 
M
MaGietek
30 marca 2013, 23:52
I papież Franciszek poszedł drogą podobnej refleksji o "memorii"..... Miło :)
JP
Jacek Poznański SJ
30 marca 2013, 23:30
W tekście nic takiego nie twierdzę. Ale dobrze, że Pan to dodał, na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał mimo wszystko jakieś wątpliwości.
L
liturgista
30 marca 2013, 22:42
Liturgia Wigilii Paschalnej nie jest liturgią Wielkiej Soboty!!!

Skomentuj artykuł

O pamięci i zmartwychwstaniu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.