Singiel według Frondy

Singiel według Frondy
Małgorzata Bilska
9 lat temu

Według nauki Kościoła społeczną normą jest pełna, szczęśliwa rodzina z kilkorgiem dzieci, chętnie wielopokoleniowa. Takich rodzin jest coraz mniej. Rośnie za to liczba osób żyjących w pojedynkę (ponad 5 mln według GUS). Tego zjawiska nie da się oddzielić od tzw. kryzysu rodziny. Mimo to sprawa nie jest tak oczywista i banalna, jak się wydaje.

Jeśli dziennikarz ma mizerną wiedzę na ten temat, tendencję do upraszczania i zapał bojowy radykała, na antyrodzinnych singlach może "popłynąć" jak patyk z nurtem w "misiach-patysiach". Popłynęła Marta Brzezińska, autorka wywiadu na portalu fronda.pl "Czy bycie singlem to grzech?" (22 lipca 2012 r.).

Pamiętam numery "Listu", "W Drodze", "Tygodnika Powszechnego", "Gościa Niedzielnego", a ostatnio "eSPe" poświęcone singlom, audycje radiowe i telewizyjne - bo w niektórych brałam udział jako socjolog. Jedne były bardziej twórcze, inne - mniej. Wszystkie budziły bardzo szeroki oddźwięk ze strony czytelników, co świadczy o skali i wadze problemu. Na tle innych katolickich mediów wywiad Brzezińskiej (studentki dziennikarstwa), to niemal kpina z odbiorców. Szkoda - generowanie łatwych ocen może wejść w nawyk.

Naukowcy badają to zjawiska od dawna, informacji jest dużo. Jeśli autorka definiuje singla jako osobę, która "po prostu NIE chce wchodzić w relacje" (pisownia oryginalna), jest "trudna w kontaktach z innymi i nie chce/nie umie nad tym pracować" to obnaża własną ignorancję. Jej ukoronowaniem było ostatnie pytanie, w którym myli singlowanie i konkubinat. Single szukają relacji. Jeśli ich nie tworzą na trwałe, to nie tylko dlatego, że z definicji są roszczeniowi i leniwi.

Im mniejszą autorka ma wiedzy, z tym większą pewnością siebie narzuca swoją tezę rozmówcy (i czytelnikom). Marcin Radomski OFC CAP ekspertem od tematu nie jest, zaczyna więc ostrożnie: " Wydaje mi się, że to nie grzech". "Zachęcany" sugestiami autorki, dochodzi jednak do wniosku, że single "rozbijają naturalny model rodziny", ich zachowania są "patologią". Pada stwierdzenie: "Według mnie, całe to singlowanie może też być związane z lobby homoseksualnym, bo to kolejne rozbicie komórki, jaką jest rodzina." Na koniec mówi wreszcie to, co pozbawia tytuł i pierwsze pytanie, pytajnika: "Drogą dedukcji dochodzimy więc do stwierdzenia, że singlowanie w jakimś wymiarze może być grzechem." Powstaje teoria singla, który spiskuje z gejami, jest niemoralny, grzeszny i patogenny. Autorka jest zadowolona.

Rozmowa nic nie wnosi do wiedzy o singlach, dużo jednak mówi o strategii zawartej w haśle: "mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która nią kręci". Męska "głowa" się nie połapała. Nie pierwszy to raz. Jest też powiedzenie: "Słychać, że dzwonią, tylko w którym kościele?"

Kim jest tytułowy "singiel"? To zależy od definicji. Na użytek większości badań przyjmuje się, że jest to osoba stanu wolnego między 25 a 50 (czasem 40.) rokiem życia. Do "pojedynczych" bywają zaliczane osoby rozwiedzione i owdowiałe. Z drugiej strony należy oddzielić te osoby, które mają stałego partnera, ale z nim nie mieszkają (prowadzą oddzielne gospodarstwa domowe). W zależności od definicji, przyjętego wieku, liczba będzie różna. Większość "pojedynczych" traktuje ten stan jako tymczasowy. Jest to nie tyle decyzja "z nikim nie wejdę w związek", co konsekwencja innych, pilniejszych (jak się wydaje) decyzji - o skończeniu studiów, znalezieniu pracy, wyjeździe do pracy za granicę, stabilizacji mieszkaniowej. itp., itd. Czasem ujawniają się problemy wyniesione z domu. Jeśli ktoś nie miał autentycznie zdrowych, dobrych relacji z rodzicami, będzie miał kłopoty z ich tworzeniem. Być może ilość osób bez pary stanowi niepokojące świadectwo płytkości więzi z członkami rodziny (pozornie pełnej i bez dysfunkcji).

Współczesna kultura promuje model związku oparty na romantycznej, pięknej miłości. Romantycy z miłości cierpieli. Najbardziej znane historie: Romeo i Julia, Tristan i Izolda, kończyły się tragicznie. My, konsumenci popkultury, telewizyjnych oper mydlanych, żyjemy w bajce. Ulegamy iluzji namiętnej, romantycznej miłości z happy endem.

"Pojedynczość" bywa "wypadkiem przy pracy". Nieprzewidzianą konsekwencją odkładania sprawy, niefrasobliwości, romantyzmu i wiary w potęgę uczucia. Może ci, którzy powinni nas uczyć miłości w dzieciństwie, zawalili? Ponosimy tego koszty, goniąc za nią z takim samym przekonaniem, jak rycerze króla Artura za Świętym Graalem. Opowieści innych pobudzają wyobraźnię.

Single nie planują zostać (chyba, że mają ważne, czasem delikatne powody) całe życie sami. W artykule "Singlizm - wolność czy życiowy dramat" ("Newsweek", 7 lipca 2012 r.) widać to jak na dłoni. Cytaty:
- "Singiel to ktoś, komu po prostu nie trafiła się miłość";
- "W rankingu nieszczęść (singielki) brak miłości zajmuje czołowe miejsce, tuż po chorobie nowotworowej";
- "Jesteśmy stworzeni do życia w duecie";
- Aktorka Weronika Książkiewicz "liczy na to, że kiedyś trafi jej się uczucie o sile gromu z nieba. Znajomi żartują, by tylko za długo na ten grom nie czekała, bo jest już przecież po trzydziestce."

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Singiel według Frondy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.