Tęsknię za takim Kościołem

Tęsknię za takim Kościołem
(fot. shutterstock.com)

Dwa miesiące temu byłam w Portugalii. Pamiętam pierwszą Mszę i pierwszy zachwyt, pomimo tego, że nic nie rozumiałam.

Miejsce dla kobiet

Zaczyna się Msza, w procesji na początku oprócz księży i ministrantów, widzę także... ministrantki. I to nie jedną, jest ich kilka. Myślę sobie: "dobrze się zaczyna". Druga chwila to moment przyjęcia Komunii. Oprócz kapłana pojawiają się trzy starsze kobiety, które także udzielają Komunii. Pomyślałam: czy kiedyś u nas tak będzie?

Ostatnio opowiadałam o tym z zachwytem jednej osobie, usłyszałam: "to inna wiara!" Co jest innego i niestosownego w tym, że obok mężczyzn w Kościele pojawiają się kobiety? Poczułam prawdziwą tęsknotę za Kościołem, który traktuje obie płci równo i który chce tworzyć coś razem ze świeckimi. Myślę, że w Portugalii, tak samo jak w Polsce, starsze panie spędzają wiele czasu w kościele, wiele czasu przed telewizorem i czasem zdarza się tak, że nie mają co robić. Od czasu do czasu zajmują się wnukami, ale brakuje im czegoś więcej, brakuje im zaangażowania. Dlaczego tym zaangażowaniem nie może być właśnie udzielanie Komunii?

Rozumiem, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich obrazów, bo tak zostaliśmy wychowani. Ale myślę, że potrzebujemy takiej rewolucji, że potrzebujemy zastanowić się, dlaczego taki obraz nas zniechęca a nie zachęca. Co się stało, że kobiety w Kościele nieraz są spychane na mniej istotny margines? Koło Żywego Różańca jest w porządku, ale Komunia już nie?

Bliska wspólnota

Niezmiennie zachwyca mnie, kiedy msza nie jest zbieraniną przypadkowych i anonimowych osób, ale tworzy między ludźmi bliską wspólnotę. W Portugalii wystarczyły proste gesty. Przed modlitwą "Ojcze Nasz" jest śpiewana inna pieśń podczas której wszyscy trzymają się za ręce i delikatnie się kołyszą. Byłam zaskoczona, kiedy w momencie przekazywania sobie znaku pokoju ktoś mnie przytulił, ktoś inny pocałował w policzek jak dobrą przyjaciółkę, a ktoś serdecznie podał rękę.

Można pomyśleć, że to takie małe sprawy. Jaka jest różnica w tym, czy ktoś mi poda rękę czy mnie przytuli? W moim odczuciu - kolosalna. Kiedyś ktoś kiwa w moją stronę głową od razu czuję dystans i niechęć. Nie słyszę nawet słów "pokój z tobą". Wówczas jest to jedna z rzeczy, którą "się robi podczas mszy". Kiedy ktoś mnie przytula albo chociaż się uśmiechnie, podając rękę, mam poczucie, że naprawdę chce dla mnie dobrze, że jesteśmy tutaj razem po to, żeby wspólnie modlić się do Boga.

Po jednej z Mszy podeszłam do księdza, żeby mu podziękować za wspólną modlitwę. Niespecjalnie idzie mi mówienie po angielsku, ale postanowiłam spróbować. Moje słowa nie miały wielkiego znaczenia, bo pierwsze, co zrobił, to mnie... przytulił i po prostu ucieszył się na mój widok.

Ostatnio w Kościele się... nudzę

Muszę przyznać, że ostatnio w Kościele się nudzę. Kiedy słyszę list zamiast kazania. Kiedy słyszę kazanie, które nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Kiedy słyszę o idealnej świętej rodzinie, która, jestem pewna, nie ma nic wspólnego z rodzinami, w których żyjemy. Czasem mam poczucie, że księża nie mają pojęcia do kogo mówią, czego potrzebują ich parafianie, z czym borykają się na co dzień.

Wtedy tęskno mi do Kościoła portugalskiego, w którym czułam się jak w domu, pomimo tego, że niewiele rozumiałam. Tęskno mi do Kościoła portugalskiego, w którym pierwszy raz przyjęłam Komunię na rękę i nie było to czymś dziwnym, miałam wolność podjęcia decyzji i nie musiałam się liczyć z tym, że ktoś mi odmówi. Tęskno mi do Kościoła, który przyciąga do Boga.

Julia Bondyra - dziennikarka i redaktorka portalu DEON.pl, prowadzi bloga wybieramymilosc.pl

Dziennikarka i redaktorka, często ogarniacz wielu rzeczy naraz od terminów po dobrą atmosferę. Na co dzień pisze autorskie teksty oraz zajmuje się działem "Inteligentne życie" i blogosferą blog.deon.pl. Prowadzi także bloga wybieramymilosc.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tęsknię za takim Kościołem
Komentarze (26)
Zofia Bogocz
Zofia Bogocz
13 stycznia 2019, 09:59
ja tego jakoś nie rozumiem, portal taki otwarty i wszystkim życzliwy, a czytelnicy jakby zupełnie odmienni, jak to jest?
Zofia Bogocz
Zofia Bogocz
12 stycznia 2019, 17:18
:) Akurat ja nie będę krytykowała, wydaje mi się, że ten tekst jest poniekąd odważny, ponieważ obecnie widać raczej tendencje do jak największej możliwej obcości, a tu ktoś jeszcze tęskni za bliskością (ja też), jest to budujące. U nas nawet czasem podanie ręki na znak pokoju - ja to nie raz już słyszałam, uważa się, za niepotrzebne przekazywanie zarazków. Trzeba się zapisywać do specjalnych wspólnot, żeby wtedy się do siebie po ludzku zbliżyć. Jest formuła "spowiadam się... i wam bracia i siostry..." i stoimy obok siebie, a kto mi jest bratem i siostrą z tych ludzi... Może nie tęsknię za tym, by komunię mi podawała kobieta itd - to osobny wątek, ale żeby ksiądz zapytał mnie widząc mnie idącą naprzeciw choćby "Co słychać, jak Ci się żyje...?" to naprawdę to by mnie niezmiernie cieszyło i czasem tak jest, ale generalnie to po prostu mamy siebie i swoich, a reszta to wszystko jedno. Pozdrawiam serdecznie, obyśmy byli dla siebie tak serdeczni jak kojarzy się Pani ta piękna Portugalia!
10 stycznia 2019, 07:29
Drodzy Komentatorzy, autorka jest chyba  młodą osoba, kobietą i nie trzeba mowic nikomu że trochę inaczej patrzy na swiat j kościół. Mnie też by się nie podobalo trzymać czas reke obcego mezczyzne ale to jest jej pogląd jak każdego z nas więc się z tym z nami podzieliła. Naprawdę potraficie tylko krytykować? Może w Portugalii jest mniej katololikow ale chyba jakosciowo lepszych niż u nas, co niestety też nas czeka za kilkadziesiąt lat ( nie że lepszych tylko że malo)
K
Krzysztof
8 stycznia 2019, 12:25
Pani Julio! Czytałem kiedyś artykuł o tym czego mężczyźni nie lubią w Kościele i było coś o infantylizacji Mszy. Jak np. facet musi złapać faceta za rękę, bo w jakimś kościele tak się odmawia Ojcze Nasz. Ja rozumiem że kobiety mają inne spojrzenie na rzeczywistość (i to bardzo dobrze!) ale obecnie nasz Kościół niektórzy złośliwie nazywają "żeńsko-katolickim" więc nie powinien jeszcze mocniej stawiać na elementy uroczo-miłe, bo zniechęci jeszcze więcej tych słabszych w wierze mężczyzn. I dojdziemy do momentu, że w Kościele obecność kobiet to 90%, a mężczyn 10%.
KB
Kasia Brzez
9 stycznia 2019, 13:22
To jak to jest, bo się trochę zagubiłam ;-) Mężczyźni są "słabsi w wierze" i trzeba ich bardziej zachęcać do mszy? A jednak przewodzą w Kościele, uczą nas wiary, spowiadają itd. No dobrze, to mała złośliwość i czepianie się słów, proszę wybaczyć. A na poważnie: każda rzecz, która powoduje rozmiękczenie skostniałej formuły, dając jej trochę życia, jest korzystna dla odbioru danego nabożeństwa, zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Jeśli będzie za dużo dziecinady, to facet najwyżej trochę się obruszy albo zaśmieje, ale nie będzie przysypiał (tak ma sporo facetów w mojej katolickiej i bardzo praktykującej rodzinie). I może za którymś razem przełamie się i przyłączy. Żeby była jasność: nie mam nic przeciwko stawianiu na elementy "męskie", czyli - jak myślę - na działanie. Może ma Pan pomysły, jak by to mogło wyglądać? I moim zdaniem, wszystko, co spowoduje, że będziemy czuć się bardziej wspólnotowo we wspólnocie, jest korzystne dla wspólnoty. Kościół powinien być wspólnotą, bo jako instytucja w obecnym kształcie to ma lata policzone.
a a
a a
8 stycznia 2019, 08:15
Ile autorka ma lat ? Tekst wygląda, jakby był pisany przez gimnazjalistkę. Kościół lepszy, bo ksiądz przytula, a babcie rozdają Komunię, no super wyznacznik wiary.
MK
Marek Kępka
8 stycznia 2019, 18:17
Ta pani jest redaktorem deona, czego się spodziewałeś? Obrony tradycji? Wzamian za to masz tańce-pląsańce-przytulańce na Mszy św., ckliwe pioseneczki zdolne porwać małe dziewczynki... 
KJ
Katarzyna Jarkiewicz
8 stycznia 2019, 04:41
Pani Julia jest rzekomo dziennikarką.Z całym szacunkiem,ale dzieci redagujace w szkole podstawowej gazetkę szkolną lepiej piszą. DEON-ie nie infantylizujmy wiary i problemów Kościoła,proszę!. Od 2006 w Polsce siostry zakonne i dziewice konsekrowane mogą rozdawać Komunię św.Jeśli Pani Julia uważa,że w Polsce powinny z racji potrzeb duszpasterskich również robić to świeckie kobiety (świeccy mężczyźni mogą od 1991)- ja tak nie uważam,nie widzę tego problemu- to niech zgłębi temat,napisze, w której diecezji takie potrzeby widzi,zobaczy temat na miejscu, pytając tamtejszych świeckich, jak to widzą i dopiero pisze artykuł. Myślę,że gdyby rzeczywiście takie potrzeby były, to np. po serii artykułów prasowych,kampaniach medialnych stosowną instrukcję wydałby nasz Episkopat. Tak to jest bicie piany wywołane swoimi sentymentami,a nie zawodową dojrzałością dziennikarza,który wie,co to jest służba społeczna i jaką media winny mieć rolę w kształtowaniu życia społecznego, w tym dla katolickiego dziennikarza życia wiarą.
WDR .
WDR .
8 stycznia 2019, 04:04
"Myślę sobie: "dobrze się zaczyna". Druga chwila to moment przyjęcia Komunii. Oprócz kapłana pojawiają się trzy starsze kobiety, które także udzielają Komunii. Pomyślałam: czy kiedyś u nas tak będzie?" Jeżeli uznamy, że polskie kościoły poza Polską to też "u nas" to już tak jest, ale niestety głównym powodem jest brak kapłanów. Ja bym się tak do tego nie śpieszył...
8 stycznia 2019, 00:48
Pani Julia Bondyra teraz pisze: "Kiedy ktoś mnie przytula (...), mam poczucie, że naprawdę chce dla mnie dobrze", a za 20 lat napisze: byłam molestowana przez kapłana XY... Pani Julio zachowałem ten artykuł, proszę o tym nie zapominać. Jeżeli szczytem marzeń jest Komunia na rękę, no to ktoś tu zgubił istotę wiary...
MK
Marek Kępka
9 stycznia 2019, 14:12
Jakby na potwierdzenie twoich słów ukazało się wyznanie Joli Szymańskiej. Też było fajnie, sympatyczni ludzie, pioseneczki, tańce, pewnie i przytulanie... i pojawił się ksiądz, który to wykorzystał. Pedofil, nie bójmy się tego słowa.
MM
Marco M
7 stycznia 2019, 23:38
"Pomyślałam: czy kiedyś u nas tak będzie?" Będzie. Kiedy moderniści zniszczą już Kościół w Polsce, tak jak go zniszczyli w Portugalii. Wtedy, z powodu braku księży i świeckich mężczyzn chcących zostać szafarzami, będzie można „z czystym sumieniem” tę funkcję powierzyć kobietom. Tak zostanie przypieczętowana ohyda spustoszenia.
MarzenaD Kowalska
MarzenaD Kowalska
7 stycznia 2019, 16:35
"Muszę przyznać, że ostatnio w Kościele się nudzę. "- zadziwiające, jakby pisząca te słowa osoba- dorosła przecież- utknęła na etapie przedszkolaka, którego trzeba zabawiać. Msza ma nie nudzić, ma być zabawnie/wesoło. Tak, zadziwia mnie takie podejście, bo też miałam kiedyś taki etap "nudzę się", ale teraz wiem, że łączył się z moim brakiem zaangażowania, "wejścia w" to, co dzieje się na Mszy.  Fakt- księży spotkałam różnych, ale też poszukałam takich, którzy mówią mądrze itd. 
KB
Kasia Brzez
7 stycznia 2019, 17:12
No właśnie, czyli uważa Pani to samo, co autorka tekstu: brak zaangażowania nie jest dobry. Dlatego korzystnie jest, gdy mężczyźni i kobiety współtworzą oprawę mszy, czytają Słowo Boże, śpiewają psalmy, pomagają księdzu przy ołtarzu. I jeszcze do tego ważne jest, by ksiądz mówił mądrze - autorka pisze dokładnie to samo, tylko innymi słowami....Tym bardziej nie ma Pani powodu, by na wstępie obrażać autorkę, że utknęła na etapie przedszkolaka...;-)
MarzenaD Kowalska
MarzenaD Kowalska
7 stycznia 2019, 17:20
Chwila, ale jeśli pisze to samo, co ja, tyle że innymi sławami, to dlaczego odbieram to jak zachowanie dziecka? Nie, nie obrażam, mówię o odbiorze tego "ostatnio w Kościele się nudzę"- zobaczyłam w ty sama siebie sprzed lat. 
AK
Anna K
7 stycznia 2019, 17:51
Ja też sądzę, że ktoś dojrzały, zaangażowany, szuka odpowiedzi na pytania, szuka sensu - zwłaszcza sensu mszy św, która jest sprawowana od ponad dwóch tysięcy lat. Mszy, w której każdy gest ma głęboko symboliczne znaczenie, w której każde słowo jest ważne. Dojrzałość to podjęcie wyzwań, także dokształcanie się, a nie oświadczanie "nudzi mi się" - kto ma Pania rozbawiać?      Zupełnie inaczej odebrałabym słowa: "przeżywam kryzys, nie widzę sensu, czytam, pytam, rozmawiam, szukam...." - ale: "nudzi mi się"?  Druga sprawa - na katechezach powinno się więcej mówić o mszy, jej przebiegu i znaczeniu. 
7 stycznia 2019, 16:08
wow, poziom iście deoński. kościół jest be, bo: nie ma ministrantek, kazania są kiepskie, ludzie się nie przytuają na znak pokoju, a starsze panie, które z nudy oglądają TV nie mogą rozdawać komuni...  to dla kontrastu wobec tych niewyważonych i infantylnych opini trochę <a href="https://ekai.pl/kosciol-w-portugalii-przed-wizyta-papieza/">faktów</a>:  - Z informacji zebranych podczas Narodowego Spisu Powszechnego w 2011 r.: 19 proc. tamtejszych katolików bierze udział w niedzielnej Mszy św. i regularnie przyjmuje sakramenty. - Pierwszy na zjawisko opuszczającej parafie młodzieży zwrócił uwagę portugalskim biskupom w 2007 r. papież Benedykt XVI podczas ich wizyty ad limina w Watykanie. Niestety, niewiele zrobiono w tym kierunku. - 2015 r. ponownie portugalska hierarchia zawitała do Watykanu, również Franciszek zwrócił uwagę na „uciekających z kościołów”  młodych ludzi. Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle? To się nazywa: "trawa sąsiada jest bardziej zielona", KK w całej Europa boryka się z problemami.
SK
Sofia Kowalik
7 stycznia 2019, 15:16
Do ostro minusujących - przeczytajcie obie części Oslicy, tam s. Borkowska tłumaczy co jest ważne w liturgii a co zbędne. 
S
Szczelka
7 stycznia 2019, 13:12
Chciałam nawiązać do komentarza pana/pani "galk", który pisze: "Do kościoła przychodzimy zaproszeni przez Chrystusa, aby stanowić "zgromadzenie liturgiczne" -atrakcyjność kazania ma tu znaczenie trzeciorzędne". Takie komentarze pojawiają się często, i bardzo mi brakuje jakiegoś księdza, który by to wiernym wyjaśnił raz i drugi. Chodzi o to, że jak Ewangelia długa, nie ma w niej mowy o konieczności tworzenia zgromadzeń liturgicznych. Jest za to wiele powiedziane o naszych relacjach: o służeniu jedni drugim, o pomaganiu sobie, o wybaczaniu sobie nawzajem, o stawaniu przed Bogiem w duchu i prawdzie, o tym, jak jest dobrze się modlić i wiele innych rzeczy. Nade wszystko jest w Niej Dobra Nowina o tym, że Bóg nas niezmiernie kocha mimo wszystko. Chrystus zaprasza nas do życia tą prawdą, daje sam siebie po to, byśmy uwierzyli w tę prawdę i za nią poszli. Żebyśmy z niej nieustannie czerpali. Osoba, która to zrozumie, będzie widziała i czuła obecność Boga na każdym kroku. W przyrodzie, w drugim człowieku, w zdarzeniach. I będzie wiedziała, że "zgromadzenie liturgiczne" jest jedynie jakąś formą, sposobem. Ale nie jest celem. Podobnie jak Kościół nie jest celem. Jeśli poprzestawiamy te cele i priorytety, to zaczniemy opowiadać herezje. Jeśli już się gromadzimy w imię Boże, to warto, by nasza wiara tam, gdzie się gromadzimy, wzrastała. Jeśli w kościele nie czujemy się przyjaźnie, nie czujemy tej atmosfery modlitwy, nie potrafimy się otworzyć na Boga i ludzi, bo irytuje nas to, że uprawia się tam agitację polityczną albo wypełnia pustosłowiem czas przeznaczony na rozważanie Ewangelii - i autentycznie nas to nudzi - wówczas takie zgromadzenie traci sens. Jeśli gdzieś, gdzie mamy pogłębiać wiarę, tracimy ją - to moim zdaniem, przestajemy tam chodzić i kropka. I okaże się, że "sprawa trzeciorzędna" stanie się jednak ważna.
MN
Marek Nawrot
7 stycznia 2019, 12:02
Deonie, nie wierzę że to opublikowaliście na głównej...starsze Panie mają za dużo wolnego czasu, więc niech rozdają Komunie? Nie wiem co powiedzieć...
SK
Sofia Kowalik
7 stycznia 2019, 12:01
Jest duża różnica w zaangażowaniu we Mszę w kraju laickim a takim katolickim na pokaz jak u nas. Niestety. 
MM
Marco M
7 stycznia 2019, 23:51
Im bardziej moderniści "angażują wiernych" w Mszę, tym szybciej pustoszeją kościoły. Na Mszy św. Wszechczasów, wierni pozostają znacznie bardziej "bierni" niż w nowym rycie. Tymczasem, duszpasterstwa Tradycji Katolickiej to chyba jedyne rozwijające się wspólnoty w europejskich Kościołach. We Francji już co 4 ksiądz jest wyświęcany w tradycyjnym rycie.
SK
Sofia Kowalik
8 stycznia 2019, 08:57
Nie chodzi mi o przytulanie czy ściskanie się na Mszy. Jednak Msza wygąda inaczej jak nie ma tzw "staczy", nikt nie przychodzi w połowie, ludzie śpiewają, nie uciekają od razu, uśmiechają się. 
MD
Michał Drożdż
7 stycznia 2019, 11:20
Może to jest kwestia tego, że brakuje Ci doświadczenia Kościoła-Rodziny, a nie zaangażowania kobiet w liturgię? Co do pierwszego - zgadam się, potrzebujemy żyć w Kościele jak w Rodzinie. Co do drugiego - nie koniecznie. Dopóki nie ma potrzeby angażowania kobiet w liturgię nie powinniśmy tego robić. Tak nasz świat został ułożony, że to mężczyźni są tymi, którzy prowadzą. I to nie jest dyskredytacja czy dyskryminacja kobiet, wręcz przeciwnie. To zadbanie o to, byśmy wszyscy żyli tym jak zostaliśmy stworzeni i jaki ład wprowadził Stwórca bo to jest najlepsze! 
SK
Sofia Kowalik
7 stycznia 2019, 11:59
Boisz się kobiet? Zaagażowanie w liturię to coś złego?
KG
Krzysztof Galeja
7 stycznia 2019, 11:12
"Muszę przyznać, że ostatnio w Kościele się nudzę. Kiedy słyszę list zamiast kazania. Kiedy słyszę kazanie, które nie ma nic wspólnego z Ewangelią". Nie wiem czy nie pomyliła Pani "lokali". Aby się nie nudzić może lepiej pójśc do kina, lub teatru. Do kościoła przychodzimy zaproszeni przez Chrystusa, aby stanowić "zgromadzenie liturgiczne" -atrakcyjność kazania ma tu znaczenie trzeciorzędne. Przynajmniej ja tak sądzę.

Skomentuj artykuł

Tęsknię za takim Kościołem
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.