Ubóstwo menstruacyjne to realny problem także w Polsce

Ubóstwo menstruacyjne to realny problem także w Polsce
(fot. unsplash.com)

"Przez prawie rok w »te dni« często nie chodziłam do szkoły i umierałam ze wstydu - to było okropne, że ktoś mógłby poznac mój sekret. Nauczycielom, zwłaszcza mężczyznom, łatwiej było przyznać się do wagarów (na które przecież nie chodziłam!) niż do okresu".

Planowane zmiany stawek podatku VAT niemal zawsze budzą w naszym społeczeństwie ogromne emocje. Tym razem nie mogło być inaczej - tuż po tym, jak nasi rządzący ogłosili decyzję, aby obniżyć stawki podatku na produkty takie jak pieczywo, owoce czy musztarda, a podwyższyć na przyprawy i homary, portale społecznościowe i rozrywkowe zapełniły się memami z musztardą w roli głównej. Jednak obniżka VATu na pewną kategorię towarów poruszyła internautów w sposób szczególny - dla części stając się punktem wyjścia do niewybrednych żartów, dla innych - do całkiem poważnej dyskusji. Chodzi oczywiście o podpaski i tampony - produkty absolutnie pierwszej potrzeby, do których jednak wiele kobiet na świecie wciąż nie ma dostępu.

Okres? O tym proszę rozmawiać między sobą 

Zacznijmy od tego, że w kulturze, w której żyjemy, nie jest łatwo rozmawiać o potrzebach menstruujących kobiet i o okresie w ogóle. Nasza cywilizacja podzieliła bowiem krew na tę, o której mówić można głośno - jest to na przykład krew przelewana podczas bitew, która może stanowić przyczynek do chwały - oraz krew „drugiej kategorii” - tutaj należy zaliczyć krew menstruacyjną oraz połogową. Fakt, że współcześni polscy mężczyźni nie wykrwawiają się już dla ojczyzny, natomiast polskie (i wszystkie inne) kobiety nadal krwawią mniej więcej co dwadzieścia osiem dni, niczego nie zmienia - o kobiecym comiesięcznym krwawieniu raczej nie pisuje się wierszy, lecz ośmiesza się je i tabuizuje. Przemiany społeczne nie „unowocześniły” naszego podejścia do spraw menstruacji: wiele dziewczynek wciąż nie jest przygotowanych na swoją pierwsza miesiączkę (i jak można się domyślać, wpada w przerażenie, gdy ma ona miejsce), a w reklamach podpasek i tamponów krew jest „udawana” przez niebieski płyn o konsystencji wody. Z kolei pojawienie się tematu używania kubeczków menstruacyjnych na pewnej facebookowej grupie, która powstała po to, aby wspierać się w realizacji idei zużywania mniejszej ilości zasobów Ziemi, zaowocowało natychmiastową reakcją z strony administratora. Poprosił on, by „sprawy ekologicznej obsługi okresu oraz wyboru papieru toaletowego nie były poruszane na grupie”. “Gospodarzowi” grupy wtórowało oczywiście wielu jej członków: niektórzy internauci pisali, że nie jest to forum tylko dla kobiet - inni użytkownicy twierdzili, że być może dbałość o środowisko podczas okresu to ważna sprawa, ale jednak czują się nieswojo, czytając o comiesięcznych problemach (!) kobiet, o których to powinny one rozmawiać między sobą.

Być może ktoś chciałby w tym miejscu postawić pytanie: co właściwie jest złego w tym, że sprawy okresu i związanej z nim higieny „nie mieszczą się” w mainstreamowym dyskursie? Osobom mającym tego rodzaju wątpliwości spieszę z wyjaśnieniem: po pierwsze, menstruacja jest wpisana w życie większości kobiet od okresu pokwitania aż do menopauzy. Niezależnie od tego, co pokazują nam media, tak zwane kobiety sterylne (nieposiadające gruczołów łojowych, potowych i niemiesiączkujace) po prostu nie istnieją - a spychanie części kobiecej fizjologii do sfery tabu nie służy ani zdrowiu, ani dobremu samopoczuciu kobiet. Po drugie - społeczne wypieranie istnienia menstruacji sprawia, że kobiety, które cierpią z powodu menstruacyjnego ubóstwa, jeszcze bardziej wstydzą się prosić o pomoc. A konsekwencje braku dostępu do środków higienicznych bywają opłakane.

W „te dni” nie chodziłam do szkoły i umierałam ze wstydu 

Niezależnie od tego, jak wiele mitów powstanie na temat okresu, jak bardzo ten temat będzie lekceważony lub zaliczany do „spraw prywatnych” (co we współczesnym, sceptycznym wobec jakiekolwiek prywatności świecie wydaje się nieco atawistyczne i nieszczere), okres - i konieczność jego „obsługi” - jest rzeczywistością zdecydowanej większości kobiet przez znaczną część życia. A jak to bywa z obsługiwaniem czegokolwiek - również obsługa okresu generuje pewne koszty. Przeciętna kobieta w ciągu życia przechodzi przez około czterysta miesiączek. Biorąc pod uwagę średnie ceny podpasek i tamponów w Polsce, każda z tych kobiet będzie zmuszona wydać na produkty higieniczne od 10 do ponad 30 tysięcy złotych. Oczywiście, dla wielu sytych, przynależących do klasy średniej Europejek czy Amerykanek konieczność comiesięcznego zakupu podpasek lub tamponów nie jest szczególnie odczuwalna finansowo. Sądzę, że większość uprzywilejowanych kobiet Zachodu, które regularnie wkładają do sklepowego wózka paczkę estetycznie zapakowanych podpasek, nie ma pojęcia, że - zgodnie z danymi zebranymi przez UNICEF i WHO - około 500 milionów kobiet na świecie nie może sobie na te produkty pozwolić.

Kiedy jednak pomyślimy w tym kontekście o mieszkankach krajów „Trzeciego Świata” czy uchodźczyniach, to przecież będziemy musieli uświadomić sobie, że te kobiety cierpią nie tylko z powodu braku żywności czy leków, ale również podpasek i tamponów - cykl menstruacyjny nie „wyłącza się”, gdy kobieta doświadcza biedy! Być może z naszej perspektywy będzie się to wydawało zaskakujące - bo raczej nie znajdziemy na ten temat informacji w podręcznikach do WOSu - ale dziś, w XXI wieku, nadal istnieją rejony świata, gdzie dostęp do podpasek jest prawdziwym luksusem. Przykładem takiego kraju są Indie, gdzie na zakup podpasek może pozwolić sobie tylko około dziesięciu procent kobiet (między innymi temu tematowi poświęcony jest oscarowy dokument „Okresowa rewolucja", który można obejrzeć na platformie Netflix). Również w krajach, które zwykliśmy nazywać „rozwiniętymi”, nie wszystkie kobiety mogą czuć się komfortowo podczas miesiączki. Liczne nowojorskie kobiety w kryzysie bezdomności w trakcie menstruacji chowają się w zaułkach lub noszą ciemne spodnie, na których plamy krwi są mniej widoczne. Więźniarki i mieszkanki domów samotnych matek, a także uczennice z uboższych rodzin (także tych polskich!) używają papieru toaletowego lub po prostu w trakcie menstruacji zostają w domu.

Jak podkreśla dr Monika Perkowska, psycholożka dzieci i młodzieży, opuszczanie zajęć szkolnych i izolacja społeczna podczas miesiączki mają fatalny wpływ na funkcjonowanie młodych kobiet: wiąże się to z obniżeniem ich poczucia własnej wartości, samooceny i pewności siebie, a także powoduje występowanie zaległości szkolnych. Marta*, dwudziestokilkulatka, którą poznałam na jednym z forów dla osób z doświadczeniem przemocy i wykluczenia, potwierdza słowa dr Perkowskiej - ale opisując swoje doświadczenia związane z ubóstwem menstruacyjnym, mówi także o ogromnym wstydzie:

„Moja mama była osobą niepełnosprawną. Ojciec zostawił nas, gdy miałam 11 lat. Przez pewien czas nie chciał płacić alimentów. Dla nas oznaczało to niewyobrażalną biedę. Brakowało jedzenia, na ściśnie w łazience był grzyb. Obiady jednak dostawałam z MOPSu, a ubrania mama „kombinowała” od znajomych. Najgorsze było to, że kiedy miałam okres, mamy nie było stać na podpaski. Przez pierwsze dwa albo trzy dni okresu, kiedy krwawienie było najsilniejsze, po prostu nie chodziłam do szkoły - siedziałam albo leżałam w domu, a krew pochłaniały ścierki, które potem były prane w 90 stopniach. Później, jak wracałam do szkoły, przez te ostatnie dni brałam jakąś jedną podpaskę na dzień lub używałam papieru. Raz wypróbowałam nawet woreczek z podartymi szmatkami, ale wszystko przepuścił i musiałam iść do domu - oczywiście potem miałam te godziny nieusprawiedliwione. Przez prawie rok w „te dni” często nie chodziłam do szkoły i umierałam ze wstydu - to było okropne, że ktoś mógłby poznac mój sekret. Nauczycielom, zwłaszcza mężczyznom, łatwiej było przyznać się do wagarów (na które przecież nie chodziłam!) niż do okresu”.

Okres nie jest „skaraniem Boskim”

Każdy rodzaj ubóstwa na świecie zasługuje na to, by próbować go zlikwidować. Skoro więc walczymy (lub przynajmniej się staramy) z głodem, brakiem dostępu do edukacji czy lekarstw, powinniśmy również zwalczać ubóstwo menstruacyjne. Obniżenie stawki podatku VAT na podpaski i tampony wydaje się całkiem dobrym pomysłem - ale nawet jeśli ceny tych produktów będą wkrótce niższe, to nadal nie wszystkie Polki będą mogły pozwolić sobie na ich zakup. Godnym rozważenia działaniem byłoby - wzorem Szkocji - wprowadzenie dostępu do bezpłatnych środków higienicznych w szkołach i na uczelniach. „Podpaskomaty” byłyby krokiem w stronę zmniejszania nierówności między uczennicami - dla niektórych dziewcząt darmowe produkty higieniczne byłyby szansą na realizację obowiązku szkolnego w pełnym wymiarze (pamiętajmy, że zgodnie z literą polskiego prawa, każde dziecko powinno mieć dostęp do edukacji - a państwo ma za zadanie wspierać w tym dzieci i rodziny!). Poza działaniami ze strony państwa, każdy z nas może również w jakimś stopniu przyczynić się do likwidacji menstruacyjnego ubóstwa - na przykład poprzez wspieranie inicjatyw typu „Akcja menstruacja” lub zwykłe dorzucenie paczki podpasek czy tamponów do kosza, wózka lub pudełka, do którego w naszym miejscu pracy lub pobliskim markecie zbierane są produkty dla osób potrzebujących pomocy. Dobrym pomysłem jest także zakup kubeczków menstruacyjnych lub podpasek wielokrotnego użytku do miejsc, w których przebywają kobiety w trudnej sytuacji życiowej - produkty te mogą służyć swoim posiadaczkom przez dłuższy czas.

Jako zwolenniczka koncepcji pracy u podstaw uważam, że w walce z ubóstwem menstruacyjnym najważniejsze są konkretne działania - takie jak chociażby zbiórki produktów higienicznych dla uboższych kobiet. Czyjaś niedola zawsze powinna popychać nas w pierwszej kolejności do tego, by tę niedolę zlikwidować lub zmniejszyć, a nie do pisania traktatów o ludzkim nieszczęściu. Jednak w kwestii tego rodzaju ubóstwa ważne jest również to, by zmianie uległa cała „menstruacyjna narracja”. We współczesnym świecie o okresie i sprawach z nim związanych powinniśmy mówić nie tylko w ściszonym głosem w kobiecym gronie lub prześmiewczo w gronie męskim. Okres nie jest przecież żadnym „skaraniem Boskim”, lecz zwyczajnym, dobrze opisanym elementem fizjologii. Dla nas, chrześcijan, nie powinno to być szczególnie trudne - zgodnie z nauczaniem Kościoła, całe ciało człowieka (zarówno mężczyzny, jak i kobiety) jest dziełem Najwyższego. Wszystkie zachodzące w naszych organizmach procesy zasługują więc na to, by je zrozumieć i zaakceptować, a nie wypierać i tabuizować. W świecie, gdzie prawdziwie chrześcijańskie podejście do cielesności - a więc także do menstruacji - byłoby powszechne, dotknięte problemem menstruacyjnego ubóstwa kobiety (takie jak Marta) prawdopodobnie nie odczuwałyby palącego wstydu z powodu swojej sytuacji, lecz po prostu prosiły o pomoc.

A przełamanie tego tabu byłoby, być może, kluczowe dla rozwiązania całego problemu.

*imię zmienione 

Psycholog i copywriter. Wierząca i praktykująca. Prowadzi bloga katolwica.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Zuzanna Radzik
25,75 zł
42,90 zł

- Puk puk.
- Kto tam?
- To my, więcej niż połowa Kościoła!

Taki improwizowany dialog krzyczały kobiety w stronę hierarchów udających się na synod w 2018 roku.

Ruch równouprawnienia w Kościele to...

Skomentuj artykuł

Ubóstwo menstruacyjne to realny problem także w Polsce
Komentarze (45)
KP
~K P
17 września 2020, 23:09
Ważny temat. Ubóstwo wszelkiego typu to ważny temat dla chrześcijan. Zamiast poruszenia pogarda w komentarzach o zgrozo od kobiet. A mnie zainspirował ten artykuł aby w szkole moich dzieci zaproponować zakup podpasek przechowywanych u pielěgniarki, żeby każda dziewczynka mogła w razie czego skorzystać, mała cegiełka w dużej bezradności. O każdym ubóstwie należy pisać.
Katarzyna Żurek
17 września 2020, 21:57
WTF. Za chwilę pani autorka, przejdzie na zajadłą lewicową stronę i zacznie sobie pluć jadem na wszystko co katolickie jak jej koleżanka niedawno :D :D :D. Co to w ogóle za temat.
MK
~Matylda Kostrzewska
18 września 2020, 17:11
Temat, który zajmuje każdą kobietę w wieku rozrodczym+ przez co najmniej 1 tydzień w każdym m-cu, zmuszając do zmiany planów, niekiedy życiowych. Zaiste, nic ważnego.
AS
~Ania Skrzypkowska
17 września 2020, 20:38
Ja też nie miałam pieniędzy na podpaski - szyłam je ręcznie ze starych podkoszulek i innych podartych szmatek. Potem prałam. Czasami przesiąkały - ale zakładałam ciemne spodnie lub spódniczkę, nawet w ciepłe dni. I nie biadoliłam. To jest sztuczny problem!
PP
~Prawdziwe Problemy Kobiety Wierzącej;)
17 września 2020, 08:35
Ubóstwo intelektualne to realny problem także w Polsce
AN
Ania Nowak
16 września 2020, 21:06
Z niecierpliwością czekam na kolejny artykuł z cyklu. Na przykład o ubóstwie toaletowym, nuże ,do dzieła...! jakie to traumy powoduje brak pieniędzy na papier toaletowy,etc,etc...
TS
~Taki Sobie
17 września 2020, 16:33
A mnie zastanawia skąd w Pani taka zajadłość, skoro temat Pani nie dotyczy?
AM
~Alicja M.M.
17 września 2020, 21:12
A wie Pani, że w zgromadzeniu założonym przez św. Matkę Teresę zakonnice nie maja tych podstawowych artykułów higienicznych... właśnie po to, by naprawdę dzielić ubóstwo ubogich? Przyznam, że gdy się o tym dowiedziałam, wydało mi się to odstręczające, uznałam to za niepotrzebny masochizm, ale gdy czytam takie komentarze jak Pani, to sądzę, że to może też być pokuta sióstr za tych 'bogatych". Nie w sensie dostatku (on nie jest czymś złym, i jak sama Pani zresztą zauważyła, nie trzeba być aż tak zawrotnie bogatym, by moc kupić artykuły higieniczne), ale w sensie pogardy dla problemów ubogiego świata. Źle być takim "bogaczem".
AN
Ania Nowak
18 września 2020, 08:35
Mówimy o P O L S C E , nie trzecim świecie... W Polsce nie ma naprawde biednych, za godzinę najmniej opłacanej pracy można sobie kupić kilka paczek. A nastolatki mają 500plus, co miesoącc, za które tych podpasek kupią sobie 100 paczek...WTF...
MK
~Matylda Kostrzewska
18 września 2020, 16:52
Tylko tak na marginesie: Matka Teresa, kiedy wprowadzała te barbarzyńskie zasady, już...nie miesiączkowała, za to... latała po świecie samolotami, a nie chodziła pieszą, zaś wkrótce..... leczyła się w najlepszych prywatnych klinikach. Kobiety mają skłonności do masochizmu. Oraz robienia piekła z życia innych, uzależnionych od siebie kobiet.
AM
~Alicja M.M.
18 września 2020, 19:14
Zapytam wprost: uważa Pani opisaną w artykule historię dziewczynki za kłamstwo?
AM
~Alicja M.M.
18 września 2020, 19:32
Dopowiem jeszcze... naprawdę, nie chodzi mi o złośliwość. Tylko moim zdaniem to nie jest problem s a m y c h pieniędzy, w tym przypadku tej drobnej dla większości z nas sumy. Jeśli chodzi o trzeci świat, to byłam kiedyś w szoku, jak tanie (dla nas, z naszej perspektywy) są tam szczepionki np. na tężec. A z powodu ich braku umiera mnóstwo afrykańskich dzieci. Staram się zasilać konta pomocowe, ale oczywiste, że dla całej Afryki szczepionek (to tylko przykład, oczywiście) nie kupię... Może problem w tym, że za mało osób dostrzega, jak te śmieszne dla nas sumy mogą komuś pomóc? A ubóstwo bywa ciche, skrywane. W Polsce też.
AN
Ania Nowak
15 września 2020, 21:01
Taaa, paczka podpasek kosztuhje 1/3 paczki papierosów, ile osób ubogich" pali???? Roboty w Polsce nie brakuje, i w miastach i na wsi. Nie ma kto zbierać plonów , bo Ukraińcy nie dojechali. Minimalna płaca godzinowa starcza na-2-3 paczki. Nie wymyśalajcie sztucznych problemów...
AS
~Anita Szymczyk
16 września 2020, 12:46
to że Ciebie problem nie dotyczy nie znaczy, że nie istnieje
NB
~Nela Billewicz
16 września 2020, 22:57
@Ania Nowak - zgadzam się z Tobą. Do tego dodam jeszcze niepotrzebne "upiększacze" np.lakier do paznokci, bez którego spokojnie można funkcjonować. Że o alkoholu nie wspomnę.
IK
~In Kab
17 września 2020, 11:40
Jednak rzeczywiście ten problem nie istnieje. ChciałabyPani, żeby rząd dokładał wszystkim i do wszystkiego. Ja lubię mleczko kokosowe, ale bywają miesiące, że mnie na nie nie stać. Może odezwą się inni wielbiciele mleczka i wystąpimy z rządaniem , hmm.
TS
~Taki Sobie
17 września 2020, 15:26
Poziom niezrozumienia jest rażący. Nie chodzi o rozdawanie, a o niski podatek od artykułów bez, których nie można funkcjonować. Na papierosy jest bardzo duży i ok, na lakier też może być.
TS
~Taki Sobie
17 września 2020, 16:27
Podpasek sie używa nie dlatego, ze smakują tylko dlatego, że dzieki nim mozliwe jest funkcjonowanie Panie In Kab.
IK
~In Kab
17 września 2020, 19:24
Jasne. Jednak koszt miesięczny artykułów higienicznych jest niewielki, można tez wybrać produkty tańsze lub droższe. Artykuł natomiast wskazuje raczej na frustrację , która towarzyszyła Autorce, gdy była jeszcze nastolatkom. Może potrzebna byłaby wizyta lub kilka wizyt upsychoterapeuty, aby odkryć prawdziwe powody przywiązywania się do przeżyć z młodości. Panie Taki Sobie, nie jestem męźczyzną i wiem, o czym mówię.
TS
~Taki Sobie
17 września 2020, 21:00
No i jeszcze jeden wątek, tym razem "analizujemy" Autorkę, i po co? Nie ładnie. Nadal nie wiem co kokosy mają wspolnego z podpaskami, ale......... :)
IK
~In Kab
17 września 2020, 23:10
Proszę wznieść się nieco ponad poziom omawianego tematu i zobaczy Pan również jego związek z mlekiem kokosowym.
ZJ
~zuzia jaśmin
15 września 2020, 20:19
Te tematy powinny być poruszane w kościele na kazaniach.
JO
Jan Ops
16 września 2020, 13:11
Dałem "plusa" bo rozumiem, że to ironia. Chyba się nie pomyliłem???
IK
~In Kab
17 września 2020, 19:26
A może TVP nakręci serial, tak z 8 odcinków. To powinno wyczerpać sprawę. I ta widownia liczona w milionach kibicująca bohaterce. To bardzo medialne...
JO
~Jan Opodatkowany
15 września 2020, 17:57
A mówili, że nie podniosą podatków.Ba, dalej zapewniają, że tego nie robią.
KN
~Kiki Nn
17 września 2020, 15:59
Jesli sie podnosi i obniza to nie mozna mowic o podnoszeniu bo w najgorszym przypadku wychodzi sie na 0
OT
~Obserwatorka teribelka
15 września 2020, 15:57
Jak kobiety radziły sobie wcześniej ? Podobno w czasie średniowiecza (czyli wcześniej prawdopodobniej też) kobiety używały jako podpasek np. mchu. Ludzie żyli krócej, kobiety umierały często przy porodach, jak również więcej razy były w ciąży (np kilkanaście), więcej było niedożywienia i chorób, także postów, więc statystycznie kobiety miały w ciągu swojego życia "tych dni" mniej.
TS
~Taki Sobie
15 września 2020, 20:13
No i "lepiej bylo", bo i "skromnie i wstydliwie" .
MK
~Marysia KF
17 września 2020, 08:45
Wcześniej kobiety miały okres zaledwie kilka razy w życiu, ponieważ większą część płodności były w ciąży lub czekały na powrót płodności po ciąży.
TS
~Taki Sobie
17 września 2020, 13:56
Marysia KF - no i co w związku z tym?
IK
~In Kab
17 września 2020, 19:29
Serio? Opiera sięPani na czyimś doktoracie?
JJ
Jacenty Jacek
15 września 2020, 14:28
Piękny i ważny artykuł. Ubóstwo ma wiele twarzy. Materialna spycha w cień, zamyka możliwości oraz najnormalniej boli. Kobiecość to coś wspaniałego. Zresztą jak życie! Ten naturalny cykl czemuś służy, przygotowania do dawania życia, odliczania czasu, pokorze, czułości - nie wiem..., czy to ważne wiedzięć? Tu widać udziwnioną tolerancja. Możemy rozmawiać o dewiacjach, polityce sprawach daleko od nas. A sprawy, które nawet mężczyźni mają styczność - to już sa niesmaczne? A starość, nieporadność, własna głupota, bezbronność, czy miesiączkowanie to już nie... bo co? Bo co można coś zrobić? Za blisko?
TJ
~Tylko Ja
15 września 2020, 11:43
Nam okropnie daleko jest jeszcze do normalności! Święte oburzenie w komentarzach jako reakcja na zwyczajny temat! Dlaczego potrafimy rozmawiać o potrzebie jedzenia? Przecież kończy się kupą! Czy to, że Maryja miala okres, a Jezus oddawał mocz w jakikolwiek sposób umniejsza ich godność w Waszych głowach?
WK
~Wojciech K.
15 września 2020, 09:46
Deon sięgnał dna, a Pani autorka z powodzeniem mogłaby pisywać w periodykach type Bravo Girl.
TJ
~Tylko Ja
15 września 2020, 11:45
Czy okres to dno? I czy dotyczy tylko nastolatek? Dlaczego pan trywializuje świat połowy społeczeństwa?
WK
~Wojciech K.
15 września 2020, 20:03
Na wszystko jest czas i miejsce. Czy podczas posiłku wymienia się Pan/Pani uwagami w stylu: właśnie dostałam okresu nizwykła barwa i konsystencja krwi doprawdy nieczęsto taką widuję. Na pozostali uczestnicy posiłku kiwają ze znawstwem głowami i dodają coś o problemach z defekacją i luźną konsystencją stolca. Cóż w takiej sytuacji wypada mi tylko życzyć smacznego!
TS
~Taki Sobie
15 września 2020, 20:11
Nie wiem czy Bravo Girl o tym pisze. Ale jak mówisz to pewnie wiesz.
ET
~Ewa Tom
16 września 2020, 14:17
FACET - CZY CI SIĘ TO PODOBA CZY NIE URODZIŁA CIĘ KOBIETA I TYLKO DLATEGO ŻE MIEWAŁA OKRESY - JAKBY ICH NIE MIAŁA TO CIEBIE TEŻ BY NIE BYŁO ...
WF
~Wojtek Fitbau
17 września 2020, 16:15
To po co czytasz?
ES
~Ela Sz
15 września 2020, 09:06
Żenujące. Ciekawe, czy autorce przyszło do głowy, że nieporuszanie pewnych tematów głośno, wynika ze skromności i właściwego poczucia wstydu. Tak, poczucie wstydu też jest potrzebne. Teraz jest moda żeby mówić bez skrępowania na każdy temat. To może w ramach przełamywania tabu napisze Pani (na Deonie oczywiście) o problemach, gdy dziewczynie/kobiecie chce się podczas lekcji kupę lub puścić bąka. To też jest przecież naturalne. Może jakieś rady? (Dla Pani informacji problem może też dotyczyć chłopców/mężczyzn, ale domyślam się, że to Pani nie interesuje). Albo może o tym, jak Maryja radziła sobie z menstruacją w tamtych czasach, bo przecież też była kobietą. Przepraszam za sarkazm, ale ciężko już wytrzymać te feministyczne artykuły na Deonie. I przepraszam Cię Matko Najświętsza.
AZ
~Anna Z
15 września 2020, 13:34
Nie zauważyłaś, że właśnie ta "skromność i poczucie wstydu" powodowały niezgłaszanie przypadków przemocy seksualnej, molestowania, pedofilii, mobbingu, przemocy rówieśniczej? Nieskrępowane poruszanie tematów dotąd przemilczanych pozwala nam dostrzec problemy, z którymi większość z nas nigdy nie musiała się mierzyć, a które nie są mniej ważne tylko dlatego, że dotyczą kogoś innego, zazwyczaj biednego i mniej uprzywilejowanego od nas. Milczeniem nie rozwiązuje się problemów.
KP
~Karolina Przeździecka
15 września 2020, 15:43
Jeśli chęć, jak to Pani dość kolokwialnie nazywa, puszczenia bąka, zrównuje Pani z sytuacją, gdy z powodu ubóstwa i poczucia wstydu, kilkunastoletnie DZIECKO boi się pójść do szkoły, to współczuję Pani niskiego poziomu empatii.
TS
~Taki Sobie
15 września 2020, 20:01
No tak zwrócenie uwagi, że bieda uderza również i w tę sfera życia dziewczyn, kobiet.... to temat tabu, feminizm, zapewne również neomarksizm i inne "ideologie". Falszywa skromność i falszywe poczucie wstydu. Dojrzałego normalnego czlowieka z odrobiną wiedzy na temat dzialania ludzkiego organizmu to nie rusza, natomiast dziwi ten brak zrozumienia dla roznych ludzkich udręk spowodowanych nędza, biedą, wykluczeniem z powodu braku środków do życia.
ET
~Ewa Tom
16 września 2020, 14:22
właściwe poczucie wstydu nakazuje mi okazać współczucie kobietom opisanym w felietonie - rozumiem, że temat BIEDY JAKO TAKIEJ JEST TAKI WSTYDLIWY - bo szarpie sumienie i każe coś DAĆ DRUGIEMU - może jeszcze za darmo - a tak powinien biedny rumieńcem się zalać (sic !) i siedzieć cicho - nic by się nie wiedziało i byłby spokój - sumienia (?) ....
AN
Ania Nowak
17 września 2020, 05:48
" Biedny" niech się weźmie do roboty, mamy w kraju higieniczne, kilkuprocentowe bezrobocie...ale gdzie dam, daj Caritasie, daj PCK, daj MOPSie, daj fundacjo.... i tak w kółko...

Skomentuj artykuł

Ubóstwo menstruacyjne to realny problem także w Polsce
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.