Wiara w niewiarę. Skąd się biorą ateiści?

Wiara w niewiarę. Skąd się biorą ateiści?
(fot. Ahmed Rizkhaan / unsplash.com )

Na ogół, zarówno kiedyś, jak chyba jeszcze bardziej jest to widoczne dzisiaj, podobne postawy są efektem końcowym dłuższego okresu "odzwyczajenia się" od religijności.

Żeby nie było zbyt patetycznie i konferencyjnie zarazem, zacznę od przykładu, czyli pewnego wspomnienia. Był kiedyś za moich studenckich czasów w Toruniu młody milicjant, entuzjasta rozmów ze studentami (szczególnie studentkami). Jego specjalnością były "spory światopoglądowe". Był on typowym neofitą marksizmu-leninizmu po kursie, który trwał nie pamiętam już teraz ile "jednostek godzinowych".

Przychodził pod akademiki, aby "zaginać" studentów i przez pewien okres miał nawet wśród nich spore wzięcie. Z dumą obwieszczał, że ma światopogląd "naukowy" i że wiara to zabobon, który zniknie w miarę posuwania się naprzód drogą postępu, bo nauka już udowodniła, że Boga nie ma i że Chrystus oraz Kościół to ludzkie wymysły, bardzo przydatne do usypiania ludu, bo to jest rodzaj "opium", które znieczula ból proletariatu, który mu zadają reakcyjni wrogowie klasowi.

Przez jakiś czas młody milicjant w cywilu, a dla nas "ubowiec", stanowił swego rodzaju atrakcję towarzyską, bo rozmowa z tak bardzo egzotyczną "władzą" nikogo nie kompromitowała. Tym bardziej że atmosfera była całkowicie kabaretowa i chętnie sobie opowiadano, jakie kto zadał mu pytanie i jaką otrzymał na to odpowiedź. Jasne, że przy tej okazji powstało sporo różnych anegdotek.

Młody, niedoświadczony "ubowiec" śmiechami studentów się nie przejmował. Widać wierzył w swoją misję, a jego przełożeni, pomimo atmosfery "obciachu", przez jakiś czas tolerowali to jego "nawracanie" na niewiarę. Nie wiem, może chodziło im o rozmiękczenie środowiska studenckiego, o oddemonizowanie władzy i przekonanie, że jest ona śmieszna, nieporadna i że nie jest w stanie skutecznie inwigilować studenckiego środowiska, a w rzeczywistości może prowadzono właśnie w tym czasie jakieś zadanie...

Jednocześnie, wcale nie jest wykluczone, że niektóre z pytań i niektóre z odpowiedzi "marksistowsko-leninowskiego " neofity trafiły do świadomości śmiejących się ludzi i zaczęły tam żyć własnym życiem. Może to były właśnie te jego buńczuczne tyrady o zacofaniu i nowoczesności, o zabobonie religijnym, niemającym żadnego racjonalnego umocowania i nowoczesności, która opiera się na "samych tylko" prawdach naukowych.

Sądzę, że na nic było mówić kiedyś i pewnie na nic się zda powtarzanie tego argumentu i dzisiaj, że jeśli ktoś deklaruje swoją niewiarę, to musi coś wiedzieć na temat tego, co neguje, czyli że musi mieć jakąś podstawową przynajmniej znajomość wiary w Boga. Bez takiej znajomości jego zaprzeczanie nie ma żadnego sensu, szczególnie gdy powołuje się on na naukową racjonalność swego stanowiska.

Ważne jest jednak spostrzeżenie, i ono jest powodem posłużenia się przeze mnie przykładem młodego marksistowsko-leninowskiego neofity, że deklaracja ateizmu w takim jak on wydaniu ma wszystkie cechy religijnego wyznania wiary, chociaż w istocie była socjologicznie i psychologicznie uwarunkowaną prostą opcją ideologiczną.

Na ogół, zarówno kiedyś, jak chyba jeszcze bardziej jest to widoczne dzisiaj, podobne postawy są efektem końcowym dłuższego okresu "odzwyczajenia się" od religijności, charakteryzującego się poniechaniem praktyk religijnych, zerwaniem z Bogiem więzów modlitwy i szczątkowym tylko przywiązaniem do tradycji, mocno zresztą zlaicyzowanej.

Człowiek dostaje się po prostu w wir laicyzacji, którą mu serwuje w obfitości kultura, w jakiej toczy się jego życie. Nasycona jest nią cała jego otoczka egzystencjalna i dzięki niej odbywa się nieustanny proces wypłukiwania elementów religijności i wiary z jego życia, pozostawiając mu tylko na osobisty użytek religijny folklor.

Istnieje przy tym twórcze baczenie na to, aby ten folklor nie miał charakteru "systemowego", to znaczy, aby nie był związany z instytucją Kościoła. Z tego powodu, promuje się konsekwentnie tylko jego wydanie "nowoczesne", a więc "postępowe" i "otwarte" zarazem, zmodyfikowane przez różne obce wpływy ideowe, przez mody, trendy i komercję.

Takiej genetycznie zmodyfikowanej religijności wystarczy już tylko jakieś wypowiedziane gdzieś nieprzychylne zdanie o religii lub o Kościele, aby jej wyznawca stał się zadeklarowanym ateistą. Wystarczy, aby zderzył się z jakimś skandalem, skutecznie rozdmuchanym przez media albo spotkał jakąś sugestywną osobę, cieszącą się statusem znanego celebryty, żeby przyjął głoszoną przez niego "prawdę" i ostatecznie się "wyzwolił" spod religijnego obskurantyzmu.

Główną atrakcją ideową tej nowej religii jest głoszona z niezwykłym zapałem i dżihadystyczną wręcz determinacją "wolność" i "nowoczesność". Oba te hasła wzajemnie się wspierając, przyjmują wspólny front walki przeciwko zacofaniu, krępowaniu ludzkiej przedsiębiorczości i gwałceniu wolności, wciskając współczesnego człowieka do ciasnego gorsetu, dawnych zwyczajów i tradycji. W ten sposób, twierdzą oni, blokuje się człowiekowi dostęp do szczęścia, do którego jako człowiek jest on powołany. Wystarczy tylko przekroczyć próg strachu i zacofania, aby osiągnąć spełnienie się wszystkich życiowych aspiracji.

I tak oto, nie wiedząc często o tym, ateista staje się wyznawcą "nowoczesnej i postępowej" laickiej religii. Można też, nie wiedząc czasem o tym, zostać heretykiem, starając się kontynuować dawną tradycję religijną w nowy, bardziej światły i bardziej postępowy sposób, wolny od "klerykalizmu" i od kościelnej "biurokracji".

Co mamy im do zaproponowania, oprócz oczywiście groźby wiecznego potępienia?

Zygmunt Kwiatkowski SJ - jezuita, misjonarz, spędził 30 lat w Egipcie, Libanie i Syrii

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wiara w niewiarę. Skąd się biorą ateiści?
Komentarze (60)
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
23 lutego 2018, 10:40
Brak funkcji edytuj, awaria informatyczna w oprogramowaniu portalu.
ZK
Zygmunt Kwiatkowski
22 lutego 2018, 23:58
Proszony jestem o to „abym się określil”. Uważam, ze to uczynilem, bo czy istnieje tylko jeden jedynie prawdziwy sposob określania samego siebie ? Tylko wg procedur ktore ktos mi przedstrawia i mówi , że mają one naukowe namaszczenie? Muszę przyznać, że troche balaganu wnioslo „ulepszenie” mojego tytulu ktory oryginalnie brzmial , po prostu : „Wiara w niewiare”. Kwestia ateizmu (szczególnie tego z marką : akademicki) nie była fenomenem o którym pisałem. Nie uda sie teraz odkręcić tego co sie samo nakręciło na naszym wspólnym forum, dlatego nie czynię żadnej odpowiedzi sumarycznej. Prosze o pozwolenie abym wyrazil tylko jedną sprawę. Przyznam, ze chodzi o refleksję dla mnie samego zupelnie świeżą. Staram sie być lakoniczny. Czy pretensja do „udawadniania , ze Bog istnieje” nie jest śmieszna? Zauwazmy, ze ta śmiertelnie poważna pretensja zrodziła się w naszym kregu kulturowym, europejskim, oświeceniowym, opartym na dogmacie, że „ratio” poslugujace sie logiką jak jaskiniowiec maczuga, jest ostatecznym arbitrem prawdy o wszelkim istnieniu, a przeciez, zarowno Prawda jak i Istnienie sa daleko wieksze i tajemnicze anizeli wiedza jaskiniowca . „Większe i tajemnicze” to zupelnie rozsadne i odważne : WIERZĘ I KOCHAM , ktore się manifestują, a nie poddaje sie ich procedurze udawadniania i to jeszcze za pomoca „maczugi”. Wiara i milosc sprawdzaja się życiow albo nie. Zycie samo manifestuje to w co ja wierze i co kocham. Zycie weryfikuje jakie sa tego owoce. Milosci nie mozna udowodnic racjonalnie ( i nie trzeba !), skoro jest ona per definitionem impulsem irracjonalnym.   Czy trzeba kogos zobowiazywac, aby dal dowody na istnienie jego żony, skoro wszystko co robi jest tego świadectwem ? Czy raczej nie nalezaloby sie pytac o to KIM jest ta kobieta, ktora go tak pięknie i tak mocno inspiruje do zycia i do szlachetnosci ? Wierze w Chrystusa i kocham Go i jestem przekonany, ze to jest TO czego świat oczekuje i za czym tęskni.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
23 lutego 2018, 10:30
Ze ślepej wiary  może wynikać cokolwiek. Miłość do Apollosa i Artemidy może być wielka, większa niż nawet wiara Świadków Jehowy. Jeśli podstawą wiary jest wiara. Wiara to nic innego jak przełużenie wiedzy. Jest tym wartościowsza im wiedza ta zbliża się do naukowej asyptoty prawdy. Wiara to przedłużenie wiedzy naukowej.
Oriana Bianka
Oriana Bianka
23 lutego 2018, 12:07
Wierzę i kocham można też powiedzieć w innej kolejności: kocham więc wierzę i ufam. Ta kolejnośc może być różna, bo ludzie w różny sposób poznają Jezusa. Moje doświadczenie jest takie, że pokochałam Jezusa czytając Jego słowa w Ewangelii. To było silne przeżycie, które spowodowało, że zrozumiałam co do mnie mówi i odkryłam, że ja się z Nim zgadzam, że myślę podobnie, że to ma sens i że to jest zgodne z moim systemem wartości. Miłość i prawda - z tego wynika reszta. Zawsze ludzie poszukiwali miłości i prawdy, współczesni ludzie również. Bóg jest również we współczesnym świecie, jest z nami. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, potrzebny jest język - sposób, aby współczesnym ludziom przybliżyć Boga, którego wielu z nich nie widzi.  "Czy pretensja do „udawadniania , ze Bog istnieje” nie jest śmieszna?" Nie jest śmieszna. Jeśli ktoś nie poznał Jezusa, nie pokochał Go, nie uwierzył Mu, to nawet czytajac Pismo Święte jest w takim stanie, że słowa Jezusa nie docierają do niego i wiele rzeczy tam opisywanych nie zgadza się z racjonalnym umysłem tej osoby. Potrzeba przemiany, aby inaczej odbierać słowa Jezusa, którymi mówi do nas, ważne jest główne przesłanie, a różne szczegóły, które nie zgadzaja się z naszym racjonalnym umysłem nie mają dla całości znaczenia.
IC
Iwona czaplicka
23 lutego 2018, 15:04
Czyli tak - jak sie dobrze przycisnie to wierzacy przyznaja ze nie ma dowodow, ze oni tylko wierza. Z taka wiara sie zgadzam. To dlaczego glosi sie religie jako prawde w szkolach? Nie jako przypuszczenie, tylko prawde? Dlaczego wymaga sie realnych pieniedzy i przywilei? Skad cala (dotowana przez panstwo) teologia? Moze by najpierw udowodnic ze przedmiot badania istnieje, a potem isc dalej? Wiem, teologia nie stosuje metody naukowej. W gruncie rzeczy to luzne fantazje, tylko musza sie zgadzac z fantazjami juz uznanymi. Dlaczego wiare wymuszano i wymusza sie dalej? Milosc jak najbardziej mozna naukowo zbadac i udowodnic. I katolicy nie maja na nia monopolu.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
23 lutego 2018, 21:12
Ateiści unikają dialogu w literaturze naukowej oraz dialogu nawet w internecie. Portal Racjonalista usuwa komentatorów, którzy posiadają i prezentują kontrargumentacje logiczne a także naukowe. Posługują się metodami  nieetycznymi a zwłaszcza erystką. Z uwagi, że nie posiadają racjonalnych argumentów, aby obronić idee ateizmu. Ich  metodą obecnie jest głównie jest cenzura. W niedalekiej nam, przeszłości istotnym argumentem dialogu ateistów z teizmem była zbrodnia np. w Winnicy. Ateisci w formir dialogu  zamordowal  ponad 400 osób wierzacych , przekłówajac ich drutem na zywca tworząc rózaniec. Idei ateizmu nie da się obronić.
IC
Iwona czaplicka
24 lutego 2018, 09:04
"Przekluwajac"! Mnie zbanowali na Ktoliku gdy udowodnilam moderatorowi oszustwo. By udowodnic jaka to Biblia jest "prawdziwa" wstawil rysunek kopyta konskiego jako wielbladziego. Podobne oszustwa spotyka sie co chwila - co ciekawe zrodlo niektorych jest bardzo stare. Np. podaje sie jako naukowe "zrodlo"  prace dwoch dziewietnastowuiecznych pastorow. Pisza oni ze zajac przezuwa - wiec jak ktos ma watpliwosci to sie na nich katolicy powoluja. A oni zajaca widzieli najwyzej na talerzu, a wg. nich przezuwa bo tak Biblia pisze. Z klamstwami katolikow juz nieraz nie mam sily walczyc - wiec sie nie dziwie ze usuwa sie notorycznych klamcow. Jezeli jestes taki przekonany o prawdzie Pisma sw.  Wytlumacz mi tego nieparzystokopytnego wielblada. Albo szescionogiego pajaka. Bo nikogo chetnego nie widze. I nie moge zrozumiec - bierzecie za prawde rzeczy niesprawdzalne, poslugujac sie tekstem ktory mowi oczywista nieprawde w rzeczach latwych do weryfikacji. Nie wiem, celowe samooklamywanie?
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 10:21
A oni zajaca widzieli najwyzej na talerzu, a wg. nich przezuwa bo tak Biblia pisze. Jeśli w Biblia tak pisze a Biblia to nieomylne Słowo Boże, to chyba tak jest jak pisze. Mamy zatem podwójnych perzeżuwaczy. Jeden przeżuwa a drugi mniej błogosławiony już nie. Portal Katolik to jedno oszustwo,świątobliwie stosujące cenzurę. Napisałem tam tekst polemiczny, był nieprawomyślny więc go ocenzurowano. Nie napiszę, że wstyd mi za takich katolików, gdyż nie są nawet tego godni. Jeśli chodzi o interpretacje Biblii to biorę pod uwagę prawo naturalne  zawarte w tekstach autora myśliciela sprzed  2,5. tysiąca lat. Teksty mądrościowe, które tam się znajdują i które mnie ubogacają, przyjmuję i podziwiam, natomiast zawartą tam głupotą się nie zajmuję.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 10:23
Nie mogę poprawić literówek, zablokowana funkcja edytuj.
IC
Iwona czaplicka
24 lutego 2018, 10:30
Nie rozumiem. I dziwie sie ze Tobie takie wytlumaczenie wystarczy. Zwierze albo jest przezuwaczem - posiada przedzoladki i pokarm wraca sie do jamy gebowyj (odbijanie) gdzie jest przezuty i wraca do zoladka wlasciwego. Albo nie jest przezuwaczem -nie ma przedzoladkow. Czyi np. zajac. Wie to kazdy pastuch i rzeznik, wiedzial tez w tamtych czasach. Tak samo jak wiedzial o kopycie wielblada- ze jest takie samo jak bydla. No i mysle ze policzenie nog pajaka nie sprawi nikomu o inteligencji chocby szympansa klopotu. Wiec skad takie glupoty w Biblii? Slowa samego Boga w dodatku?
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 10:43
Kurede Oleg, może Pan Bóg będzie musiał na nowo przeorganizować świat, w zasadzie nie mam nic przeciwko przeżuwaczom, ale jeśli inni optują z innym obrazem  biologii to Pan Bóg powinien coś z tym zrobić, choćby dla zachowania demokracji.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 10:46
Znowu te literówki: Tekst po korekcie: Kurede Oleg, może Pan Bóg będzie musiał na nowo przeorganizować świat, w zasadzie nie mam nic przeciwko przeżuwaczom, ale jeśli inni optują za innym obrazem  biologii to Pan Bóg powinien coś z tym zrobić, choćby dla zachowania demokracji.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 11:01
Jeśli chodzi o pająka to, ma jak piszesz sześć nóg. Może i ma. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem, trzeba by zapytać pająka. Ale ten milczy. Znów problem. Wielebny nam nie pomoże, bo też może mieć wątpliwości.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 11:02
Kurede Oleg, może Pan Bóg będzie musiał na nowo przeorganizować świat, w zasadzie nie mam nic przeciwko przeżuwaczom, ale jeśli inni optują za innym obrazem  biologii to Pan Bóg powinien coś z tym zrobić, choćby dla zachowania demokracji.
IC
Iwona czaplicka
24 lutego 2018, 18:02
Nie!!! Pajak ma OSIEM nog!!!Wbrew Pismu.Sw. Tak jak wielblad jest parzystokopytny a zajac NIE przezuwa. Czy normalne, niezbyt skomplikowane myslenie nie idzie w parze z wiara? Bo tak mi wyglada. Naprawde, przynajmniej ateizm pozwala mi logicznie myslec - a jak czegos nie wiem to sprawdzam.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 20:55
No a jak mu się amputuje ( ze znieczuleniem) dwie nogi, wówczas pająk ile będzie miał nóg?
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 21:08
Na fermie wychodowano kurę o trzech nogach. Jaj  więcej nie znosiła ale za to dobrze stała.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 21:09
Ważne, aby dobrze stał (pająk).
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
24 lutego 2018, 21:16
Znów literówka. Szef farmy chyba mi dołoży.
22 lutego 2018, 23:39
Skąd się biorą ateiści? Głównym   "żródłem" dopływu są zmysły, instynkty.  Człowiek to zwierze "rozumne". Ten rozum jest bardzo ograniczony. W gruncie rzeczy chodzi  on na pasku naszych zmysłów, namiętności, zawiści, zazdrości, msciwości........  w naszym głębokim przeświadczeniu, że to co robimy jest słuszne. Dekalog to szlaban, to moralne wymagania ode mnie dla społeczności, dla ogółu. To życie w trudzie. Dla głęboko wierzących to życie w słodkim trudzie. Człowiek który jak mówi wierze w Boga, ale najzwyczajniej z lenistwa nie idzie do kościoła tego nigdy nie zrozumie.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
22 lutego 2018, 15:14
Dawca Życia funkcjonuję pod zasłoną niepewności  dla wielu, być może aby wartość  moralna czynu była pełna. Cóż znaczyłby np. czyn Stalina gdyby wiedział, że Bóg istnieje i że zostanie rozliczony, modliłby się zapewne w pierwszym szeregu w cerkwi. On jednak  był przekonany, że nikt go nie rozliczy więc  odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Czy jednak człowiek nic nie wie o swojej genezie. Wie i to bardzo dużu. Bóg objawia się tym którzy go miłują i to w przeróżny zadziwiający sposób, od strony nauki również. Nauka odrzuca ateistyczną tezę samorództwa jako genezy życia. Czas tu nie gra roli. Samorództwo rozłożone w czasie nie istnieje z punktu widzenia naukowego.
IC
Iwona czaplicka
22 lutego 2018, 14:28
A moze zamiast pisac ze ateisci sa tacy lub owacy przyjac ze po prostu religia jest nie do obronienia? Po pieerwsze - samo istnienie boga - dowodow brak. Istnienie duszy - dowodow brak, ale wiemy na pewno ze swiadomosc ludzka nie ma komponentu niematerialnego. Dalej - watpliwosci ktore podalam w poscie ponizej. Jak mozna traktowac Pismo Sw. za wiarygodne skoro podaje oczywiste i latwe do sprawdzenia nieprawdy. Przykladem wielblad czy pajak. Ktos to wytlumaczy? Bog mogl znawic ludzi bez zadnej ofiary.Wiec jaki jej sens? Za co mamy byc wdzieczni? W momencie stwarzania Bog wiedzial ze ludzie zawioda. Mimo to ich nie poprawil Do tego za wlasne niedociagniecie karal tych ludzi. Czekam, moze ktos to wyjasni? Bo jak nie to sie nie dziwcie ze ludzie przestaja wierzyc.
MR
Maciej Roszkowski
22 lutego 2018, 17:04
Tych kilku tematów się nie da tak po prostu wyjaśnić w 140 znakach. Niewiara wynika często z niewiedzy. - Dowodów brak. Jakich dowodów? Co jako rodzice powiedzielibyśmy naszym dzieciom, gdyby żadały dowodów np. na gruncie nauk przyrodniczych na naszą milość?  -Twierdzenie, że Bóg wiedział iż ludzie zawiodą zakłada, że dla Boga i dla nas czas płynie jednakowo. Nie do udowodnienia. A nawet gdyby, to wiedząc, że nasze dzieci popełnia błędy, zawiodą co zrobimy? - Bóg dał ludziom wolność poprzez rozum i wolna wolę. Co z nimi robimy?  Jak z nich korzystamy to nie niedoskonałość Boga tylko nasza. Zostaliśmy stworzenia na podobieństwo Boga, a nie jako Jego dokładne kopie, bo to wykluczało by wolność.  - W życiu spotykają nas kary i nagrody. Jak działa wychowanie bez kar, czyli bezstresowe widzimy na każdym kroku. - Ofiara Chrustusa pokazuje Jego poświęcenie, przyjął na siebie część naszych kar. Działa jako przykład dla tych którzy podejmują najróżniejsze poświęcenia. Jeżeli dokonujemy jakiś poświęćeń mniejszych czy większych, to zbliżamy sie do Niego. - -
IC
Iwona czaplicka
22 lutego 2018, 18:55
O, milosc na gruncie nauk przyrodniczych mozna wykazac. Bog musial wiedziec ze ludzie zawioda-ponoc jest wszechwiedzacy. Wiedzial ze wypedzi z raju, zesle potop. Czyli ze za jego partactwo odpowiedza niewinne stwory. Na marginesie, polecam "Non serviam" Lema - i wiele innych, w tym Kobyszcze. Porusza problem odpowiedzialnosci za to co sie stworzylo. Na pewno nie skazala bym dzieci na wieczne meki, i to za takie glupoty jak uzycie gumki. Kara piekla jest niewspolmierna do przewinienia. Ja na pewno nie zrobila bym tego jakiejkolwiek istocie ode mnie zaleznej, a tym bardziej przeze mnie stworzonej. Wiec gdy  jej wady sa moja wina. Poswiecenie Chrystusa jest po pierwsze niepotrzebne, po drugie nie tak znowu wielkie - wiedzial ze nie umrze. W porownaniu do tego co cierpia ludzie na ziemi to pikus. I jakos moralnie podejrzane  - po to tylko by ludzie mieli dlug? A co z pajakiem?
Andrzej Ak
Andrzej Ak
22 lutego 2018, 20:21
Drogi Piecuszku, na postawione pytania potrzeba być może 50 lat życia człowieka otwartego na obserwację świata z wielu różnych płaszczyzn. Bardzo trudno więc odpowiedzeć na Twoje pytania w taki sposób, aby były dla Ciebie zrozumiałe. Z bardzo odległej dla człowieka perspektywy wygląda to trochę tak: Bóg stworzył wiele różnych istot oraz bytów i obdarował ich wolną wolą z pragnieniem aby byli doskonali. Jednak jakaś część istot i bytów nie chciała być doskonała lecz zapragnęli stać się bogami obrastając we wszelkie słabości. Trwało to jakiś czas, aż Bóg postanowił oddzielić dobro od zła jakie się rozrosło. Wszystkie byty i istoty poddał próbie Miłości i prawdopodobnie kilku innym próbom. Tak zrodziła się grupa upadłych istot, które my obecnie nazywamy upadłymi aniołami. Człowieka natomiast Bóg stworzył z zupełnie innej materi niż poprzednie istoty. Stworzył go niesamowicie małym i dał mu możliwość doskonalenia się w Dobru i Prawdzie, aby kiedyś stał się wielkim i zajął miejsca upadłych. To tak pokrótce, historia naszego stworzenia oraz otoczenie naszej egzystencji. Bardzo istotne jest to iż nasze obecne życie w materialnym ciele jest jedynie "kroplą" życia do jakiego jesteśmy powołani.  Powższe stanowi niejako fundament od którego można rozpatrywać Twoje pytania. Jednak, aby pojąć istotę wiary w Boga potrzeba Darów Ducha Świętego, innej drogi "na skróty" nie ma. Żadna książka nie przekaże zrozumienia, bo ono przychodzi poprzez doświadczenia, a na nie trzeba być gotowym oraz być otwartym na różne doświadczenia Boga w Trzech różnych Osobach.
IC
Iwona czaplicka
22 lutego 2018, 20:47
Mam wiecej niz 50 lat. Wyzsze wyksztalcenie, zylam w kilku krajach, ok. 200 ksiazek czytam rocznie, w kilku jezykach. Wiec chyba jestem otwarta? To co piszesz nie odpowiada na moje pytania. Stworca stworzyl co stworzyl- i za to odpowiada. Stworzyl niedoskonale - pozostaje pytanie czy nie mogl czy nie chcial. Czyli czy nie jest wszechmogacy, czy nie jest dobry. Dotyczy to calego swiata, czlowieka tez. Jakby byl etyczny - w naszym rozumieniu to by sie sam musial ukarac - i prosic nas o wybaczenie. Co z pajakiem i wielbladem? Dla mnie wazny problem - podwaza wiarygodnosc tekstu i autora/autorow. Zreszta - jest motyw. Cui prodest - ktos z tego zyl i zyje dalej.
MR
Maciej Roszkowski
23 lutego 2018, 17:48
Zadała Pani pytania i to są niektóre odpowiedzi. Można je przyjąć lub odrzucić. Jeśli odrzucić to przeprowadzając dowód ( samej sobie) - dlaczego?
Andrzej Ak
Andrzej Ak
23 lutego 2018, 19:19
Bardzo dawno temu zapadłem na ciężką i nieuleczalną chorobę immunoagresywną. Wysiłki wszelkich lekarzy nie przynosiły oczekiwanych  skutków, choroba stale się pogłębiała i w najlepszym przypadku mogła się na jakiś czas zatrzymać doprowadzając pacjenta do trwałego kalectwa z pogłębianiem się ku zejściu. Ta choroba i dzisiaj jest nieuleczalna. Ja jednak popadłem w stan w którym choroba z galopującą siłą doprowadziła mnie do stanu agonii. Bliscy i lekarze byli przekonani iż w tamtym momencie ja już odejdę z tego świata. I faktycznie odszedłem duszą - świadomością bytu gdzieś poza ciało do zupełnie innych przestrzeni butu. Tam po raz pierwszy, a może drugi, spotkałem Jezusa Syna Boga Stwórcy wszystkiego. Tam doświadczyłem ogromnej opieki ze strony Jezusa i to On zadecydował iż choroba mnie opóści, a ja będę żył jeszcze bardzo długo. To co choroba zniszczyła w moim ciele przez lata było stopniowo naprawiane przeróżnymi metodami. Uzdrowienie przywróciło mi życie, jednak skutki choroby potrzebowały wiele lat aby się prawie całkowicie cofnąć i zaniknąć. Kilkanaście lat temu rozmawiałem ze znajomą, a noniewać ona jest naukowcem w dziedzinie medycyny, postanowiłem się przynać do swojej dawnej choroby, aby dowiedzieć się co nauka obecnie oferuje takim pacjentom jak ja. No i bardzo zdziwiłem się reakcją kobiety, bo nie przyjęła do wiadomości iż ja mogłem mieć tą chorobę. Wyszedłem na pomylonego. Kilka lat temu Pan Jezus zaprosił mnie na spotkania jednej ze wspólnot charyzmatycznych. Otzrzymałem Chrzest w Duchu Świętym oraz trochę darów widocznie pomocnych mi do zbawienia. Zapewniam Cię Piecuszku, że Bóg wszystko co czyni to czyni z ogromną Miłością do człowieka. Od człowieka zależy czy zechce być dzieckiem Boga, czy też wybierze inną drogę zwykle jakiegoś upadku z udziałem upadłych. Bóg nie jest taki jakim go Ty postrzegasz, Bóg w Trzech Osobach jest prze-Wspaniały.
TK
Ter Ka
26 lutego 2018, 02:39
Te wszystkie kary, wypędzenia z raju itp to jednak są mity i nie można ich brać dosłownie. Mają przesłanie, jasne, ale ich sens jest symboliczny. Ale chyba nie o tym dyskusja. @Piecuszek zakłada, że poza naszym światem następstwo czasowe jest identyczne jak u nas. No i, że w ogóle czas istnieje niezależnie od naszej czaso - przestrzeni. Nie wiem, ale chyba nikt tego nie wie. Więc dywagacje o tym, dlaczego Bóg nas stworzył takimi a nie innymi i że to Jego wina, te wszystkie okropności, które sobie fundujemy, są tylko umysłowymi spekulacjami. Wiemy tylko, że nas stworzył jako wolnych i, w związku z tym, nie mógł narzucić nam bycia takimi czy innymi. Podobnie jak Aniołom. Ale tego też nie wiemy. Ani co i jak się wydarzyło, że Szatan zbuntował się przeciwko Bogu i teraz ciągnie nas za sobą. Jeśli idzie o "Odkupienie" to podejrzewam, że nie do końca właściwie rozumiemy, co zaszło. Nie chodziło przecież o danie okupu Bogu, żeby nas jednak nie potępił. Raczej chyba o wykupienie spod władzy szatana poprzez świadectwo Miłości. Tego też dosłownie nie trzeba rozumieć jako "okupu". Bóg jest większy od Szatana i nie musi z nim żadnym "transakcji" prowadzić. Chodzi raczej o to (tak ja to rozumiem), że człowiek po tym świadectwie Miłości ("nie ma większej miłości niż ta, że ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich") uwierzy Chrystusowi, Jego przesłaniu, zostanie przez to świadectwo wykupiony spod wpływu zła, egoizmu i rządzy władzy, bo to, co proponuje Chrystus, jest warte więcej. A gdyby Chrystus nie stał się jednym z nas,  jak dotarłoby do nas Jego przesłanie? Mnie się to wszystko bardzo spójnie i logicznie układa. Wystarczy pomysleć co by było, gdyby Chrystus jedna nie stał się człowiekiem i nie umarł za nas na krzyżu.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
26 lutego 2018, 17:21
Istotnie. Przyczepianie się w sposób dosłowny do treści mitów zawartych w  Biblii prowadzi do niezrozumienia istoty zbawienia.
IC
Iwona czaplicka
26 lutego 2018, 22:36
Czyli to, co juz sie skompromitowalo to jest "rodzaj literacki" albo przenosnia? Obojetnie czy czas jest jedno-czy wielokierunkowy -Bog z definicji jest wszystkowiedzacy. Wiec powinien wiedziec do czego radosna tworczosc doprowadzi. Sorry, nie ja wymyslilam te wszechwiedze.
IC
Iwona czaplicka
26 lutego 2018, 22:38
a moze smierc na krzyzu to tez przenosnia? Przeciez mialy trupy z grobow powstac - a zadna kronika o tym nie wspomina. Jakies trzesienie ziemi itp. Zadnych zrodel ze cos takiego sie wydarzylo -dziwne, co?
JM
Jerzy Matejko
22 lutego 2018, 11:54
Być może jest i tak jak piszę Autor, ale to nie jest reguła. Bywa i tak że mimo iż ktoś przez lata regularnie przyjmuje najświętszy sakrament na skutek przeżyć odchodzi. Poza tym w dzisiejszej Polsce, czyli tej po wyborach najlepiej wyznawać wiare, na pokaz jak to robic PIS. A najgorzej maja Ci co po prostu niewierzą. Do tego doprowadził PiS i milcząco Kościół. Teraz tradycja, bez wiary jest najlepsza.
22 lutego 2018, 22:41
Życie w obsesji to cholerna dolegliwość. Trudna do wytrzymania  z właszcza dla  najbliższych
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
22 lutego 2018, 11:13
por.: Ateizm IVRP zobacz też: Apologetyka, Jan Lewandowski
Oriana Bianka
Oriana Bianka
22 lutego 2018, 10:23
Wiara jest Łaską, nie można nikogo do wiary w Boga przymusić, można mu pomóc modląc się za niego, rozmawiająć, dając przykład. Pan Bóg cierpliwie się objawia, więc każdy może Go kiedys odkryć i tak się dzieje. Wiara w Boga nie jest ideologią, jest relacją z Bogiem. Niewiara jest brakiem tej relacji, brakiem wiary w Boga. Nie każdy człowiek niewierzący mówi o sobie, że jest ateistą, są agnostycy, ludzie poszukujący. Ateizm nie  jest też tożsamy ze zwalczaniem religii. Zwalczaniem religii zajmują się ludzie wyznający różne ideologie skierowane przeciwko religii.
JA
Jan Antoni
22 lutego 2018, 09:00
Opierając się na osobistym, wielokrotnie ponawianym doświadczeniu, zgadzam się z główną tezą artykułu, że ateizm (jako postawa), w pewnym momencie przekształca się w quasi system religijny. Rozmowa ze zdeklarowanym, zagorzalym ateistą przypomina dysputę z tzw. świadkami Jehowy. Możesz przeprowadzić pełny wykład apologetyki, na który ateista nie umie odpowiedzieć ani argumentacji podważyć, ale kiedy dojdziemy do poziomu zachowań i zaryzykowania prośby: "Jezu Chryste! Jeśli jesteś - objaw mi się w jakikolwiek sposób, abym uwierzył" - pada odpowiedź "Nie! Nie chcę". Gdzie tkwi problem? W moim przekonaniu w fakcie, że wiara jest Łaską. Dostepną każdemu i Pan Bóg nikomu jej nie odmawia, ani nie cofa, jednak szanując wolną wolę człowieka pyta się: "czy chcesz?" W przypadku odpowiedzi "Nie!" - Pan Bóg cierpliwie, na różne sposoby nadal się objawia, ale osobowej woli nie łamie, szanuje prawo do owego "Nie!" Tak mówił o tym św. Jan Paweł II na krakowskich Błoniach: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale - pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego wolno? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.” Więcej nie trzeba dodawać.
Oriana Bianka
Oriana Bianka
22 lutego 2018, 00:51
Bóg jest Miłością. Jeśli mam w sobie tę Miłość, to mam zaufanie i wierzę  Bogu, czuję Jego obecnosć i wsparcie. Cieszy mnie, jeśli inni ludzie tego doświadczają. Ale nie wszyscy tak czują, nie świadczy to o nich źle, jeśli żyją w zgodzie ze swoim sumieniem. Nie doszukuję się w ludziach niewierzących ich złej woli. Nie uważam, że ludziom niewierzącym jest łatwiej.  Nowoczesność i wiara w Boga nie są w sprzeczności: Bóg zawsze był, jest i będzie. 
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
21 lutego 2018, 22:33
Skąd się biorą ateiści? Ateiści byli zawsze ale w tak wielkiej ilości dotąd nie byli notowani. Przyczyna jest prosta. Jest to produkt urzędu nauczycielskiego Kościoła. Jakiś przykład ateizowania świata przez hierarchów Kościoła katolickiego. Kilaka lat temu Richard Dawkins, profesor biologii  z Oxfordu wydał ateizującą książkę Bóg urojony. Młody Polak, doktor filozofii, napisał książkę polemiczną z naukowego punktu widzenia. Zadam pytanie. Czy książką tą zainteresował się Episkopat Polski? Odpowiedź jest też prosta. Oczywiście, że nie. Oni mają katechizację gdzieś, wystarczy im, że gwiazdą ewangelizacji jest Maryja. Swego czasu zadawałem pytania jeszcze w szkole średniej, czy katechizujący chcieli na cokolwiek odpowiedzieć? Oczywiście, że mieli to gdzieś. Dziś nie ma nawet spisu literatury katolickiej, godnej uwagi dla wyznawców Chrystusa. Bo ta która jest to raczej dla przedszkolaków niż dla osób dorosłych. Co do zarzutów ateistów, ze religia jest obskurantyzmem. A czy gromnica, która miała chronić wiernych przed piorunami, nie straciła dziś na znaczeniu? Jaka była geneza powstania Humane vitae i jakie skutki sprowadziła ta doktryna na małżonków? Czy nieuctwo permanentne duchowieństwa  we Francji nie doprowadziło do laicyzacji tego państwa? A jaki jest poziom  duchowieństwa polskiego w dniu dzisiejszym odsłania portal Deon. To wszystko i inne stanowi o cofaniu się chrześcijaństwa.
22 lutego 2018, 00:09
Zastanawiam się,co Cię jeszcze przy religii trzyma: -Matka Boża Ci nie pasuje, - literatura katolicka zbyt dla Ciebie płytka, - duchowieństwo intelektualnie nie dorasta Ci do pięt. Snujesz się kolego po Kościele i sam nie wiesz po co. Poszukaj sobie czegoś innego, nie będziesz męczył siebie ani innych.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
22 lutego 2018, 10:40
(-)
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
22 lutego 2018, 10:43
Metodologia niedouctwa stosowana przez kler stanowi o zjawisku cofania się chrześcijaństwa, nie zauważasz tego? A co do Matki Bożej, szanują ją i oddaję należną jej cześć. Zasłanianie  się jednak  jej przemoznym imieniem, przy jednoczesnej inercji kleru w zakresie koniecznej apologetyki, musi budzić niepokój. Dlaczego chcesz, aby zatajać  obecnie funkcjonujacą inercję kleru w zakresie apologetyki chrześcjaństwa a ludziom którzy zwracają uwagę na tę nieprawidłowość każesz się wynosić?
22 lutego 2018, 11:34
To nie niedouctwo stanowi o cofaniu się chrześcijaństwa a raczej pójście na ugodę ze światem. Kościół przestał nawracać świat czego rezultatem jest to,że świat zaczął "nawracać" Kościół. I tak mamy dziś sytuację, gdzie charyzmatem jednego z zakonów stało się picie wódki z ateistami.
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
22 lutego 2018, 15:42
Jak widzę nie doceniasz roli intelektu ludzkiego w służbie Chrystusa w celu ewangelizacji świata.
Andrzej Ak
Andrzej Ak
21 lutego 2018, 20:28
Generalnie ateistów można podzielić na trzy grupy; na ateistów konserwatywnych, na satanistów oraz gnostyków. Pierwsza grupa zwykle neguje wszystko co ma związek z Bogiem uważając byt człowieka za nadrzędny we wszechświecie. Druga grupa wręcz walczy z Bogiem gloryfikując świat uciech i zabaw, które były przyczyną upadku czarnych aniołów. Trzecia grupa niezdecydowanych lecz otwartych na badania na drodze emipirycznych doświadczeń stanowi chyba docelową grupę ewangelizatorów. Jednak gnostycy są zwykle zamknięci na obrządki religijne, a za to najwięcej przyswajają z przestrzeni działania Ducha Świętego. Tak więc chcąc nawrócić kogoś na wiarę lub wiarę umocnić trzeba podążać wraz z Duchem Świętym. No i tutaj potrzeba samozaparcia i trochę pracy nad sobą aby sprostać wymogom Boga, być w zgodzie z przykazaniami i nie mieć przywiązań do własnych słabości. Niby takie to proste, a 99% wierzących albo głównie marzy o takim stanie, który osiągają kilka razy w roku, albo wierzy w letnią wiarę, która podważa fundamenty "twardej" wiary i ich drogi zwykle gdzieś się rozmijają z drogami Ducha Świętego. Mówiąc o wierzących mam namyśli wszystkich, włącznie z konsekrowanymi oraz niekonsekrowanymi. Ot, taki to parodoks naszej wiary. I dlatego Pan wciąż powtarza, a może to "echo" tamtych Jego słów: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało" ( Łk 10, 2)
MR
Maciej Roszkowski
21 lutego 2018, 20:08
Ten dyskurs można prowadzić na różnych poziomach. Wywody i "dowody z krasnoludków" to wygłupy i zaniżanie poziomu. Gdyby Bóg chciał nam dać dowód swojego istnienia, wiedzę na ten temat to by to już dawno zrobił. Na gruncie nauk przyrodniczych nie ma takich dowodów, podobnie jak nie ma dowodów na Jego niestnienie. W obu przypadkach to kwestia wiary rozumianej na każdy z poniższych sposóbów albo jako suma 1-3. I nie pomogą zaklęcia, że "nauka udowodni", przeciwstawianie "światopoglądu naukowego" fideizmowi etc. A skąd się bierze wiara w Boga, lub Jego niestnienie. To długi temat, nie na 140 znaków.
KJ
k jar
21 lutego 2018, 12:31
Istnieją przynajmniej trzy poziomy dyskursu na temat ateizmu: 1) naukowy- tutaj szacowne grono teologów,filozofów,socjologów,psychologów,antropologów,itp. prowadzi rozważania na temat samego spectrum poglądów ateistycznych,oddzielając jeszcze nurty światopoglądowe od ideologicznych.Burza idzie o niewiarę, na ile ona jest ateistyczna,a na ile religijna i czy możliwy jest czysty ateizm,tak samo jak czy moze istnieć czysta religia 2) kulturowy- grono dyskutantów się rozszerza na wszelką maść specjalistów do stylu życia i organizacji społeczeństwa.Tutaj bardziej chodzi o rozważania na temat laicyzacji i związku jej z ateizmem,na ile człowiek zsekularyzowany może być ateistą,a na ile zostaje religijnym inaczej 3) religijny,gdzie dokonuje się wiwisekcja człowieka od strony doświadczenia transendentalnego, tak że może powiedzieć o sobie jestem pusty lub jestem pełny.To element doświadczenia egzystencjalnego,gdzie o ateizmie nie moze się wypowiedziec nikt w sposób oczywisty i ostateczny Ks. Zygmunt powinien się określić, na jakim poziomie dyskursu się porusza,bo mówienie o wszystkim jest mówieniem o niczym.Nie da się też tych poziomów zredukować do jednego aksjomatu,bo poprostu są to różne ateizmy
KW
Kornel Wolny
21 lutego 2018, 11:10
Autor strasznie upraszcza sprawę przez przykład tego milicjanta. Polecam książkę „Ateizm oraz irreligia i sekularyzacja”, praca zborowa, wydawnictwa Petrus. Napisali ja kaznodzieje różnych religii, katolickiej nie wyłączając. Omawiane są tam trzy przyczyny postępującej sekularyzacji (nie mylić z ateizmem): rewolucja naukowa, postęp ekonomiczno-techniczny oraz... same Kościoły, przy czym ta trzecia uwypuklona jest najbardziej. I druga rzecz, która może razić w tym artykule – nadanie ateizmowi przymiotnika „religijny”. Chciałbym wiedzieć, w którym miejscu ateizm jest religią? Wreszcie trzecia sprawa do wyjaśnienia. To Kościół chętnie mówi o sobie jako o ciemnocie i zacofaniu, stawiając się tym samym w roli męczennika. Byłem wiernym czterdzieści lat, a do religii zraziła mnie hipokryzja wiernych i ich pasterzy.
21 lutego 2018, 13:56
Obserwując ateistycznych neofitów i ich gorliwość w krzewieniu oświeceniowych wartości,łatwo dojść do wniosku iż usiłuja za wszelka cenę nawrócić "religiantów", którymi nota bene sami niedawno byli. Są więc klasycznym modelem ludzi religijnych głeboko wierzących w zasadność swojej misji.Szkoda tylko,iż owa misja najczęściej bierze swój początek z upadku przyszłych misjonarzy. 
KW
Kornel Wolny
21 lutego 2018, 14:14
A jakie są oświecone idee i środki religijnych ortodoksów? Nawracać siłą, a jeśli nie (bo to skutku nie przynosi) to prawem stanowionym. Patrząc na to w jakim tempie przybywa w Polsce ateistów można mieć obawy czy oni kiedykolwiek opuszczą margines. Za to przyjrzeć się w jakim tempie postępuje sekularyzacja z winy samego Kościoła, może za trzy, cztery pokolenia będziemy mogli ogłosić laicką Polskę na wzór Francji. Ks. Tischner powiedział (z pamięci, więc nie dosłownie): „Nie znam nikogo kto by porzucił wiarę po przeczytaniu dzieł Marksa i Engelsa, za to wielu takich, co stracili wiarę po kazaniu własnego proboszcza”.
IC
Iwona czaplicka
21 lutego 2018, 14:53
Ja w nic nie wierze. Wiem, to wiem. Jak bedzie jakis dowod na istnienie Boga -pierwsza uwierze. To chyba rozsadne stanowisko? Chyba ze wolisz asekurancki i podly w zasadzie zaklad Pascala. A dyskusje z wierzacymi sa zabawne - ile musza krecic sami przed soba zeby to jakos z rzeczywistoscia pogodzic. Zdolnosc mozgu ludzkiego do samooszukiwania jest zdumiewajaca.
21 lutego 2018, 16:28
No nie gadaj,że nie wierzysz własnej matce gdy powiedziała Ci kto jest Twoim tatą? Zastanawiam się nad fenomenem Twojego mózgu, skoro argument Pierwszej Przyczyny do Ciebie nie trafia. Wygląda na to,że nie wierzysz bo tak Ci wygodnie, albo na przysłowiową "złość mamie..."  
21 lutego 2018, 16:30
A nie prościej powiedzieć,że wybrałeś to co łatwiejsze? Odpadłeś od grupy a teraz odsądzasz ją od czci i wiary, z która podążałeś?
KW
Kornel Wolny
21 lutego 2018, 19:56
Uważasz, że ateizm jest łatwiejszy. Niekoniecznie. 1. Silna presja (negatywna) ze strony wierzących 2. Pełna odpowiedzialność za własne błędy (by nie pisać grzechy). Wierni mają tendencje zrzucania winy za własne grzechy na diabła. Zapytam, w którym miejscu ja odsądzam katolików od czci i wiary? Może to tylko Twoje pobożne życzenie?
21 lutego 2018, 23:39
1.Jaka presja?Chyba raczej wyrzuty sumienia,że porzuciłeś coś z czym byłeś przez 40 lat 2.Przez te 40 lat nie byłeś zbyt pilnym uczniem.Powinieneś wiedzieć,że diabeł nie może nikogo do niczego zmusić.To człowiek podejmuje decyzję i za nią odpowiada
IC
Iwona czaplicka
21 lutego 2018, 10:26
Bardzo nieuczciwe. milicjant jako wzor ateisty? To moze ja podam jako wzor wierzacego zdemenciala babulenke ktora widzi diably za oknem? Ateisci ktorych znam do ateizmu doszli po przestudiowaniu problemu. Raczej malo jest takich ktorzy "obrazili sie na Boga". Dowodow na istnienie Boga brak, choc niczego ludzkosc nie poszukiwala tak gorliwie. Nie ma co sie zajmowac bytem wymyslonym, sa wazniejsze sprawy. Wiele z "prawd" religijnych okazalo sie "przenosnia" lub "gatunkiem literackim". Ba, Kosciol nie poradzi sobie nawet z tak prosta sprawa jak odroznienie Hostii konsekrowanej od niekonsekrowanej. Zmieszjamy ze sto i zobaczymy jak sobie teologowie w warunkach eksperymentu poradza. Wiadomo na 100% ze swiadomosc luddzka nie ma skladnika niematerialnego, czyli duszy. A to chyba podstawa wiary? Ja wiare stracilam po przeczytaniu Biblii. Sam Bog rzekl ze pajak ma 6 nog a wielblad jest nieparzystokopytny. Nie jest to przenosnia, gatunek literacki tylko instrukcja, i ponoc slowa samego Boga. Wiec kto tu klamie? Nikt nie potrafil mi wytlumaczyc prostych rzeczy - gdy zadawalam pytania odpowiedzia byl wrzask. Tak zachowuje sie klamca. Co z odpowiedzialnoscia tworcy za stwarzane? Mamy np. zbudowac maszyne ktora pokona kilometr w minute. Wiemy ze tego nie zrobi, ale jej nie poprawiamy. Do tego ja karzemy za wlasne bledy. To gleboko niemoralne. Bog mogl zbawic bez ofiary. Wiec ofiara na krzyzu byla zupelnie bezsensowna. Za co mamy byc wdzieczni - ze ktos ma sklonnosci sado-masochistyczne?
21 lutego 2018, 14:04
OK.A tak naprawdę poza pająkiem o 6 nogach co skłoniło Cię do wypięcia się na Pana Boga? Podpowiem Ci, bo to najczęstsza przyczyna. Niewiara w to,że Bóg może wybaczyć Ci Twoje niegodziwosci. Gorszy Cię Krzyż? A to właśnie miejsce na którym Nasz Pan dobrowolnie za Ciebie przyjął karę za te niegodziwości, po to abyś mogła cieszyc się prawdziwą wolnością. Wolnością od grzechu, nie zaś wolnością wynikajacą z lęku przed samą sobą.
IC
Iwona czaplicka
21 lutego 2018, 14:49
No ale sam Bog powiedzial o tych szesciu nogach. "nastepnie Pan powiedzial do Mojzesza i Aarona".. Czyli nie wie co stworzyl (nie jest wszechwiedzacy) albo klamie z jakis przyczyn. Druga ewentualnosc, najbardziej prawdopodobna ze klamie autor tekstu - nikt mu nic nie mowil. Widzisz inne rozwiazania? Dlaczego cala religia wyklada sie w momencie wprowadzenia najprostszej logiki? Dalej -co z odpowiedzialnoscia za stwarzanych? Bog wiedzial ze zawioda, nie "poprawil" ich. Wiedzial ze bedzie ich karal. Przeciez to sadyzm. Juz nie mowie o potopie- co zawinily niemowleta czy zwierzeta? Albo dzieci w Sodomie? Po co byla ofiara? Byt wszechmogacy mogl wszystko naprawic bez tego. Jak nie byla potrzebna to nie ma sensu. Zreszta co za ofiara, jak  Jezus nie umarl i wiedzial o tym? Zdziwisz sie, raczej nie grzesze - w potocznym rozumieniu. Nie kradne, nie zabijam, zyje i pracuje uczciwie. Chyba ze wolnosc umyslowa nazwiesz grzechem. Zadnych niegodziwosci nie mam na sumieniu, chyba ze czytanie zakazanych przez Kosciol rzeczy.
21 lutego 2018, 16:45
Widzisz, mnie wiedza o pająkach nie jest  potrzebna do zbawienia. Tobie tak. Nie wiem czy jesteś matką? Jako rodzic podpowiem Ci więc,że wiem,że moje dzieci mogą zawieść i wiem tez jak mogę im pomóc.Kara jest jedną z form tej pomocy. Karzę je bo je kocham. Jak Twoje dziecko zbije sąsiadowi szybę, to wyślesz je aby dostało cięgi, czy sama pójdziesz, pokryjesz szkody i wysłuchasz odpowiedniej "wiązanki"? Zrobisz to drugie- weźmiesz karę na siebie, bo je kochasz. Czy Twoje dziecko to kiedyś doceni i będzie postępować zgodnie z tym czego je nauczyłaś to już inna sprawa. Pan Bóg wyciąga do Ciebie rękę, Ty pokazujesz mu pająka... 
IC
Iwona czaplicka
21 lutego 2018, 17:51
Wiedza o pajakach, tudziez wielbladach, zajacach czy szaranczy podwaza wiarygodnosc calego tekstu. Jak ktos Ci powie ze jest policjantem (to latwo sprawdzic) i okaze sie ze klamie to uwierzysz jak twierdzi ze produkuje filmy w Holywood? Nigdy bym nie karala dzieci wiecznymi mekami- cokolwiek by zrobily. A jakbym miala wplyw na ich konstrukcje -to bym zrobila doskonala.

Skomentuj artykuł

Wiara w niewiarę. Skąd się biorą ateiści?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.