Zapomniana misja Adama

Zapomniana misja Adama
(fot. Matthew Hamilton on Unsplash)

Czy miałeś kiedyś przekonanie, że coś wiesz, ale nie potrafisz tego wyrazić, a przynajmniej tak wyrazić jakbyś chciał? Jeśli tak, to witaj w klubie uczniów Adama.

Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. (…) I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu (Rdz 2,19a. 20a).

Zapomnieliśmy o misji, jaką Bóg zlecił Adamowi i już nie nazywamy tego, co czujemy i o czym marzymy. Przyjmujemy życie takim, jakie jest. A przecież to co nazwane przestaje być dzikie i nieposkromione. Nazywając oswajamy rzeczywistość i ujarzmiamy niesforną naturę podporządkowując ją celom, do jakich dążymy.

Czy miałeś kiedyś przekonanie, że coś wiesz, ale nie potrafisz tego wyrazić, a przynajmniej tak wyrazić jakbyś chciał? Jeśli tak, to witaj w klubie uczniów Adama. Współczesnemu człowiekowi zdarza się coraz częściej myśleć, że wie, a tak naprawdę tylko wydaje mu się, że wie. Dopóki nie nazwiemy tego, co prawdopodobnie wiemy, dopóty zadanie nazywania zlecone niegdyś Adamowi pozostanie niedokończone, a "męt i zamęt" spędzał nam będzie sen z powiek.

W różnych okresach mojego życia, po porannej medytacji wybierałem sobie z Pisma Świętego zdanie, które szczególnie do mnie przemówiło i zapamiętywałem je, by w jego świetle przeżyć cały dzień. To nie było takie proste, ale starałem się, by ten krótki cytat przypominał mi kim jestem i jaki chciałbym być. Gdy słowa Pisma brały górę nad moimi słabościami, czułem się panem dnia. Najbardziej zapamiętałem dzień, który nazwałem słowami z Księgi Rodzaju: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Tego dnia dostrzegłem tak wiele dobra, w ludziach i wydarzeniach, że teraz każdy piątek tak nazywam. Rzadko bywa mi nieposłuszny.

W ośrodku dla narkomanów w Lecce, na południu Włoch, gdzie pracowałem przez dwa lata, dzień rozpoczynał się głośnym czytaniem Pisma świętego lub książki, w której autor snuje refleksje nad sensem ludzkiego życia. Podczas tej lektury, każdy z leczących się narkomanów miał obowiązek wybrać sobie z czytanego fragmentu krótkie zdanie lub kilka słów, które będą mu towarzyszyły w ciągu dnia. Fragmenty, jakie wybierali moi podopieczni, były najróżniejsze: "Kto mówi nierozważnie, rani jak miecz; lecz język mędrców leczy" (Prz 12,18); "Pracowity wielce się wzbogaca" (Prz 12,27); "Łagodna odpowiedź uśmierza gniew" (Prz 15,1); "Oczy Pana są na każdym miejscu" (Prz 15,3).

Przygotowując posiłek, pracując w ogrodzie, rozmawiając z innymi, uczestnicząc w grupowej terapii czy chociażby biorąc prysznic po ciężkim dniu - leczący się narkoman musiał pamiętać wybrane o poranku słowa. Od czasu do czasu pytałem: jakie na dziś wybrałeś słowo, jak je rozumiesz i na ile dzisiejszy dzień to słowo odzwierciedla.

Warto kładąc się spać przeczytać fragment z Pisma Świętego lub fragment innego, wartościowego tekstu, a potem zapisać krótkie inspirujące zdanie i zasnąć z myślą o tym, co zapisaliśmy. Na drugi dzień rano będziemy mogli, tak jak biblijny Adam nazywał zwierzęta, nazwać dzień tymi właśnie słowami i starać się w ich świetle żyć do wieczora.

Gdy byłem dyrektorem Liceum Jezuitów, zanim jeszcze nauczyciele przyszli do pracy, umieszczałem codziennie w pokoju nauczycielskim, zawsze w tym samym widocznym miejscu, dużą kartkę z ogłoszeniami. Pierwsza linijka brzmiała zawsze tak samo "przeżyjmy dzisiejszy dzień pod hasłem...". Potem następowało zdanie, które miało towarzyszyć nauczycielom w ich pracy.

Po kilku miesiącach, niektórzy spośród nauczycieli, wchodząc do pokoju automatycznie zatrzymywali się przy wywieszonej rano kartce. Wierzę, że owo "słowo na dzień" niejednemu z nich pomagało pamiętać o swoim powołaniu i o misji jaką ma do spełnienia. Jestem przekonany, że taka forma modlitwy, byłaby chętnie przyjęta w każdej katolickiej szkole.

Tym, którzy chcieliby wypróbować taką metodę refleksji, proponuję rozpocząć od słów z księgi Przysłów: Miłe słowa są jak plaster miodu, słodyczą dla duszy i lekarstwem dla ciała (Prz 16,24). Dzień pokaże ile nowych, miłych słów zagości w sercach ludzi, których spotkasz.

Wojciech Żmudziński SJ - dyrektor Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe, redaktor naczelny kwartalnika o wychowaniu i przywództwie "Być dla innych"

socjusz przełożonego Prowincji Wielko­polsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, współpracownik portalu DEON.pl oraz Jezuici.pl. Opublikował między innymi: Niebo jest w nas; Miłość większa od wiary; Pogromcy zamętu; Ro­dzice dodający skrzydeł

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
James Martin SJ
33,00 zł
55,00 zł

Nie jest to przewodnik, który umożliwi zrozumienie wszystkiego o wszystkim.Pokazuje on raczej, jak odnaleźć Boga w każdym wymiarze swojego życia.

  • Skąd mam wiedzieć, co powinienem w życiu robić?
  • Skąd mam wiedzieć, kim być w życiu?
  • ...

Skomentuj artykuł

Zapomniana misja Adama
Komentarze (1)
Zbigniew Ściubak
5 lutego 2018, 11:42
Ojcze Wojciechu Rewelacja! Człowiek jest tym, o czym myśli cały czas - to ateizujący Emerson, ale miał rację. Apostoł: "wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli!" To taka pielęgnacja. Dieta. Żywienie, tylko nie fizyczne. Bardzo dobra rada! -------------------------------- [url]http://camino.zbyszeks.pl/[/url]

Skomentuj artykuł

Zapomniana misja Adama
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.