Samotność i choroba nie przekreślają kapłańskiej misji – podkreślił papież Leon XIV podczas spotkania z duchownymi. Zachęcił księży, by już od młodości przygotowywali się na czas słabości, budując relacje, pogłębiając życie duchowe i ucząc się przeżywać samotność jako przestrzeń modlitwy. Zaapelował także do młodszych kapłanów, by nie zostawiali starszych samych i towarzyszyli im w trudnych momentach.
Co mogą czynić starsi księża, aby po latach aktywności nie czuć się na emeryturze lub w chorobie samotni i izolowani – zapytał jeden z rzymskich księży Papieża Leona XIV, podczas audiencji u Ojca Świętego. Dodał, że ze swego doświadczenia jako osoby starszej od Papieża wie, że wielu starszych księży odczuwa samotność po życiu całkowicie poświęconym Ewangelii i Kościołowi. – Po tak wielu spotkaniach z ludźmi, tak wiele samotności. Wielu dotkniętych chorobą musiało wycofać się jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego – mówił ksiądz. I zapytał, jakie sugestie może Papież przekazać tym kapłanom, a także jak kapłani starsi mogą pomagać młodszym w głoszeniu z pasją Słowa Bożego.
Przygotować się za młodu na okres starości
W odpowiedzi Papież odniósł się najpierw do wszystkich kapłanów, mówiąc, że należy przygotować się na starość, choćby poprzez dialog i przyjaźnie z innymi, aby później mieć towarzyszy. Przestrzegł przed pewnym rodzajem goryczy, która już w młodości sprawia, że niektórzy nie doświadczają przyjaźni, braterstwa i wspólnoty. – I dlatego już jako młodzi lub w średnim wieku żyją z tą goryczą, zawsze są niezadowoleni i zawsze mają nieco negatywne nastawienie – mówił Ojciec Święty.
Dodał, że warto przeżywać swe życie jako świadomą wędrówkę z łaską Bożą i w duchu modlitwy i poświęcenia do przyjęcia krzyża, cierpienia, które nadchodzi – jakie pragnął mieć w dniu święceń kapłańskich, kiedy powiedział Panu: „Tak, Panie, chcę podążać za Tobą we wszystkim i przyjmę to, co daje mi życie, jako część Twojej woli”.
– W tym przypadku potrzebna jest głęboka duchowość, którą należy pielęgnować, już od czasów seminarium i potem. Nie mogę powiedzieć 22-latkowi: "Przygotuj się na moment, kiedy osiągniesz 80 lat" – ale jest to cała droga, sposób na wejście w życie z pewnym duchem wdzięczności – dodał Leon XIV.
Żyć we wdzięczności za życie i powołanie
Papież zachęcił, by to wielkie i piękne powołanie do kapłaństwa przeżywać ciągle w duchu wdzięczności. – Pan powołał nas, abyśmy byli Jego przyjaciółmi, uczniami, sługami całego Jego ludu, a to jest piękne! Życie w duchu wdzięczności od pierwszego dnia mojego kapłaństwa pomoże mi żyć – nawet jako osobie starszej, dźwigającej krzyż choroby – mówiąc: "Dziękuję Ci, Panie, za życie, za dar, który mi dajesz" – podkreślił Papież.
Dodał, że wdzięczność za życie i powołanie jest także świadectwem wobec świata, który dziś coraz częściej oferuje eutanazję osobom, zmagającym się z poczuciem braku sensu życia czy chorobami. – To znaczy, że to my musimy być pierwszymi świadkami tego, że życie ma ogromną wartość. A wdzięczność w ciągu całego życia jest bardzo ważna – mówił Leon XIV.
– Również pokora. Pokora: postawa uznania, że to nie ja, ale to Pan Bóg dał mi życie, to Pan towarzyszy mi i niesie mnie w swoich ramionach, nawet w tych chwilach, kiedy jestem najsłabszy. Pan jest z nami. Życie w tym duchu daje życie i nadzieję – dodał Ojciec Święty.
Bliskość wobec starszych księży i sióstr
Zaapelował także do wszystkich księży o pielęgnowanie bliskości z braćmi w kapłaństwie i stanie duchownym. – Z pewnością wszyscy znamy jakąś starszą osobę, chorego, księdza, świeckiego, siostrę zakonną… którzy przeżywają chwile wielkich trudności. Zadzwońmy do nich, odwiedźmy ich. Podejmijmy wysiłek, aby pomóc tym cierpiącym osobom – zaapelował Papież.
Dodał, że jest to służba, apostolat, bardzo ważna forma duszpasterstwa, aby żyć w bliskości z tymi, którzy cierpią.
Możecie służyć Bogu też w starości
Leon XIV podkreślił, że starsi księża również pełnią swoją służbę. Nawet jeśli są chorzy i leżą w łóżku, jeśli przeżyli życie pełne służby i poświęcenia, doskonale wiedzą, że ich modlitwa może być także wielką służbą, wielkim darem. – Ich życie nadal ma wielki sens. Mogą pamiętać i nadal towarzyszyć wielu osobom, sytuacjom, wspólnotom, które potrzebują ich modlitwy. Aby żyć tym duchem – oczywiście, jeśli ktoś nie modlił się przez czterdzieści lat, a potem mówi: "Leżę w łóżku, nie wiem, co robić, to trudne" – również w tym przypadku trzeba poddawać się ciągłej formacji naszego życia duchowego. Zaczyna się to od przygotowania, zanim staniemy się, powiedzmy, starsi i chorzy – pouczył Ojciec Święty.
Duchowe towarzyszenie
Wszystkich zachęcił do pielęgnowania praktyki duchowego towarzyszenia, posiadania w swoim życiu kogoś, kto nas zna. Przyjaciela czy dobrego spowiednika, księdza, osoby o wielkiej mądrości duchowej, która będzie mogła nam towarzyszyć i pomagać w chwilach wielkich trudności. – Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy przeżywamy trudne chwile, różnego rodzaju ból, ale posiadanie zaufanej osoby, która naprawdę może nam towarzyszyć z wielką bliskością, w sercu, w duchu – to także wielki dar, który możemy uznać za pomoc w naszym życiu – dodał Papież.
– Nie jest to więc tylko okres starości, ale całe życie, które musimy przeżyć w tej wspólnej wędrówce, wędrówce z Jezusem i we wzroście w duchu wiary, nadziei i autentycznej miłości – zakończył.


Skomentuj artykuł