Ma siedemnaście lat. Teraz przewodzi bawarskiej parafii
W bawarskiej miejscowości Hart an der Alz siedemnastolatek udowadnia, że młodość w Kościele nie musi oznaczać jedynie bycia biernym obserwatorem. Lukas Brunnhuber, łączący naukę zawodu w hotelarstwie z pasją do motocykli, właśnie objął funkcję przewodniczącego rady parafialnej. Jego energia i świeże pomysły sprawiły, że wspólnota, która jeszcze niedawno zmagała się z marazmem, dziś tętni nowym życiem.
Sytuacja, w której nastolatek staje na czele organu doradczego parafii, może wydawać się sensacją, jednak w przypadku Brunnhubera był to naturalny krok. W wyborach przeprowadzonych na początku marca otrzymał on największą liczbę głosów, a jego nazwisko regularnie pojawiało się na liście potencjalnych kandydatów już znacznie wcześniej. Podczas inauguracyjnego posiedzenia został wybrany na przewodniczącego nie jako „koło ratunkowe” z braku innych chętnych, ale z pełnym poparciem kolegów z rady, którzy docenili jego dotychczasowe zaangażowanie. Sam Lukas, nie pozbawiony pewności siebie, przyznaje, że czuje się gotowy na to wyzwanie i już wcześniej udowodnił, że posiada odpowiednie kompetencje.
Kreatywność zamiast nudy
Przełomowym momentem, który pokazał potencjał młodego lidera, była organizacja adwentowego spotkania dla ministrantów. Zamiast tradycyjnego, kameralnego popołudnia w domu parafialnym z herbatą i ciastkami, Lukas zaproponował coś znacznie większego: jarmark adwentowy. Wraz ze swoim zespołem zorganizował jedenaście stoisk, zadbał o obsługę, a nawet o licencję na sprzedaż napojów. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania – zamiast spodziewanych trzydziestu osób, na placu pojawiło się kilkuset mieszkańców Hart an der Alz.
Lukas Brunnhuber na co dzień żyje jak typowy nastolatek: gra na perkusji, jeździ motorowerem i spędza czas z przyjaciółmi. Obecnie jest na drugim roku stażu jako specjalista w branży hotelarskiej. Choć koledzy niezwiązani z Kościołem czasem żartobliwie dopytują, czy „znowu musi iść do świątyni”, on sam podchodzi do tego z dystansem. Jego droga wiary była klasyczna dla bawarskiej wsi: chrzest, pierwsza Komunia Święta, a następnie posługa ministrancka, którą dzielił z siostrą, wspierany przez zaangażowaną w życie parafii matkę.
Kościół w cieniu fabryki
Parafia w Hart nie jest typową, historyczną wiejską wspólnotą, jakie znamy z Bawarii. Miejscowość ta powstała na początku XX wieku jako osiedle robotnicze przy zakładach chemicznych. „Kościół pojawił się dopiero po fabryce” – zauważa Brunnhuber, podkreślając specyficzny charakter tego miejsca, gdzie struktury społeczne nie są tak silnie zakorzenione jak w sąsiednich gminach. Dodatkowym wyzwaniem jest bliskość Garching an der Alz, które proboszcz Michael Witti określa mianem „epicentrum skandalu związanego z nadużyciami w Kościele w Niemczech”.
Mimo trudnego kontekstu i fali wystąpień z Kościoła, Lukas nie traci entuzjazmu. Podczas pandemii, gdy grupa ministrantów niemal przestała istnieć, on i dwóch jego przyjaciół zdołali odwrócić ten trend. Zorganizowali dzień ministranta dla całego związku parafialnego oraz wspólne oglądanie meczów podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Brunnhuber przyznaje, że organizowanie wydarzeń ma we krwi i w przyszłości rozważa pracę w zarządzaniu eventami. Jego główną motywacją jest budowanie wspólnoty i tworzenie okazji do spotkań, które uważa za klucz do żywotności parafii.
Tradycja w nowym wydaniu
Dla młodego przewodniczącego Kościół to przestrzeń, w której można się wiele o sobie dowiedzieć. Lukas wykazuje się nie tylko talentem organizacyjnym, ale i głęboką wrażliwością na tradycję. Z grupą jedenastu ministrantów przygotowuje tematyczne spotkania, a dla dzieci komunijnych prowadzi oprowadzania po kościele, opowiadając legendy o świętych. Szczególne wrażenie na starszych parafianach zrobiło przywrócenie tradycji Grobu Pańskiego w okresie wielkanocnym, co u wielu wywołało łzy wzruszenia.
Proboszcz Michael Witti podkreśla, że Brunnhuber jest „graczem zespołowym” i świetnym „networkerem”, który potrafi łączyć ludzi. Duchowny ceni go za duchowość „zakorzenioną w środku życia”, która nie jest staroświecka, ale potrafi dotrzeć do współczesnego człowieka. Witti zauważa, że w obliczu zmian strukturalnych w Kościele, tacy świeccy liderzy jak 17-letni Lukas stają się niezbędni. Potrafią oni bowiem nadać „staremu Kościołowi” nową twarz, która promieniuje autentycznością chrześcijańskiego przesłania.
Nadzieja na przyszłość
Działania nastolatka przynoszą już wymierne efekty wykraczające poza lokalną parafię. Proboszcz przytacza historię mężczyzny z sąsiedniej miejscowości, który pod wpływem obserwacji pracy młodych z Hart, zdecydował się na formalny powrót do wspólnoty Kościoła w tegoroczną Wielkanoc. Brunnhuber ma już ambitne plany na nową kadencję: chce zacieśnić współpracę z lokalnymi stowarzyszeniami, rozwijać duszpasterstwo młodzieżowe oraz stworzyć sieć wsparcia dla osób samotnych.
Najbliższym wielkim sprawdzianem dla młodego przewodniczącego będzie jubileusz 100-lecia kościoła parafialnego w 1927 roku. Lukas już teraz zapowiada, że chce zorganizować to święto z rozmachem, angażując jak najwięcej osób. Jego postawa pokazuje, że nowoczesność i otwartość na zmiany mogą iść w parze z szacunkiem do tradycji, a młody wiek, zamiast być przeszkodą, staje się atutem w budowaniu Kościoła, w którym każdy może czuć się mile widziany.
katholisch.de/łs
Skomentuj artykuł