Malgaski Dom dla chłopców ulicy. Jak pomóc ubogim dzieciom?

Malgaski Dom dla chłopców ulicy. Jak pomóc ubogim dzieciom?
Fot. Salezjański Ośrodek Misyjny
Magdalena Torbiczuk / Salezjański Ośrodek Misyjny

Koczowali na ulicy, aby zarobić i kupić trochę ryżu, szukali czegokolwiek do zjedzenia, aby zwalczyć poczucie głodu i przeżyć kolejny dzień. Wśród nich był Michel, Stefano, Nomena, Thierry, Fernando, Rado. Żyli na ulicach Fiananrantsoa na Madagaskarze. Dziś tworzymy dla nich Malgaski Dom.

Dzieci we Fiananrantsoa trafiają na ulicę z różnych powodów. Najczęściej dlatego, że zostali sierotami i nie mają nikogo, kto mógłby się nimi zająć. Michel rodziców stracił nagle. Mieszkali w wiosce, ale przeprowadzili się do miasta za pracą, za trochę lepszym życiem. Po przyjeździe mama chłopca zachorowała. Puchły jej ręce i nogi. Kobieta była też osłabiona, bo niedojadała. Zmarła. Michel został sam z tatą. Pewnego dnia mężczyzna poszedł po wypłatę. Pobrał należne mu pieniądze, chciał wrócić do domu, a wtedy napadli go, zabrali wypłatę i zabili. Michel został sierotą. Trafił na ulicę, mieszkał pokątnie w różnych miejscach we Fiananrantsoa.

DEON.PL POLECA




Drugim powodem, dlaczego chłopcy mieszkają na ulicy, jest skrajne ubóstwo. Gdy w domu brakuje jedzenia, dzieci wysyłane są lub same wychodzą na ulicę, żeby żebrać lub szukać dorywczych prac. Czasami kradną. Stefano został wysłany na ulicę przez mamę. Miał żebrać o jedzenie, bo w domu brakowało wszystkiego. Chłopiec całe dnie spędzał, prosząc o jedzenie. Co otrzymał – zjadał sam. Dlatego, że nie przynosił nic do domu, mama go już nie chciała, przepędziła go i tak Stefano zaczął nocować na chodnikach Fianarantsoa. Nomena, Thierry, Fernando to bracia. Mieszkali z pozostałym rodzeństwem i rodzicami w mały domu. Brakowało im wszystkiego, nawet miejsca do spania i ryżu. Chłopcy w pewnym momencie zaczęli spać przy drodze głównej.

Życie na ulicy jest trudne i chłopcy muszą nauczyć się sobie radzić. Począwszy od znalezienia jedzenie po miejsca do spania. Młodsi śpią wzdłuż dróg w dzielnicy Antarandolo w centrum Fiananrantsoa, bo są tam szerokie chodniki. Gdy jest zimno kupują lub zdobywają worki. Układają jeden na drugim, żeby było cieplej lub wypełniają je szmatami. Najgorzej jest w porze deszczowej. Starsi chłopcy nocują na dworcu, ale oni już są uzależnienie od picia, palenia, grają w karty i mają miedzy sobą różne porachunki. Bywa tam niebezpiecznie, dlatego im szybciej nowi chłopcy mieszkający na ulicach znajdą pomoc, tym lepiej.

Dzieciństwo chłopców ulicy mija na zbieraniu czegoś, co można sprzedać, drobnym handlu lub proszeniu o pomoc przechodniów. Są wynajmowani do prostych prac – przenoszenia, rozpakowania, roznoszenia. W ten sposób zarobią drobne pieniądze na jedzenie. Jeśli nie zarobią, to nie zjedzą nic, chyba że znajdą jakieś resztki. Rado nie pamięta, jak długo przebywał na ulicy. Sprzedawał żelazo lub handlował czapkami. Spał na zajezdni autobusowej. Pewnego dnia na zajezdni spotkał ks. François. Salezjanin zainteresował się losem chłopca. „Chcesz iść do szkoły  – zapytał – przyjdź do oratorium”.  Wtedy jego życie zaczęło się zmieniać.

MALGASKI DOM MAGONE

W 2021 roku salezjanie założyli we Fiananrantsoa dom dla chłopców ulicy. Obecnie mieszka w nim 42 podopiecznych, którzy wcześniej przychodzili na zajęcia do oratorium, świetlicy prowadzonej przez księży. Otrzymywali tam posiłek, brali udział w zajęciach pisania, rysowanie, czytania. Mogli nauczyć się podstaw higieny, cerowania i prania ubrań. Chłopców na ulicach szukają salezjanie i pracownicy, ale informacja o oratorium szła również pocztą pantoflową. Stefano dowiedział się od innych chłopców o oratorium. Postanowił, że też tam pójdzie. Przyszedł pierwszy raz, drugi, kolejny i był coraz częściej na placówce salezjańskiej. Potrzeba otwarcia domu była ogromna, dlatego salezjanie starali się otworzyć go jak najszybciej. Nazwali go Dom Magone.

Fot. Salezjański Ośrodek MisyjnyFot. Salezjański Ośrodek Misyjny

Od września 2022 roku za dom dla chłopców ulicy odpowiada ks. Tomasz Łukaszuk SDB, który na Madagaskarze pracuje 11 lat. Poznał bardzo dobrze codzienność Malgaszy, ich język, kulturę i problemy. Teraz poznaje chłopców, trudne historie i stara się zapewnić im dom. Jego podopieczni doceniają wsparcie, jakie otrzymują i wykorzystują daną im szansę.

- Bardzo lubią się uczyć! Wczoraj podziwiałem ich w czasie wieczornego studium. Valery wypisuje słówka z książek, tłumaczy za pomocą słownika i za każdym razem, gdy mnie widzi, pyta się, czy to jest to znaczenie, czy dobrze mówi, czy się dobrze nauczył – opowiada misjonarz. Chłopcy zaangażowani są też w domowe obowiązki. Codziennie grupa wyznaczona do kuchni wstaje wcześniej, ok. 4.45, wstawia wodę na ryż i przygotowuje dla wszystkich śniadanie, a potem sprząta. W Domu Magone jest też małe gospodarstwo. Wyznaczone osoby dbają o rośliny i zwierzęta.

Chłopcy najwięcej czasu spędzają w szkole i na nauce, ale nie brakuje momentów zabawy, gdy grają w piłkę, rozmawiają – a uwielbiają opowiadać, żartować i się śmiać. Codziennie kolacja przedłuża się, bo ciągle pojawiają się tematy do rozmów. Są też momenty niezgody, które trzeba wyjaśniać na bieżąco. „Muszę kończyć rozmowę – krzyknął ks. Tomasz. – Bo chłopcy zaczęli się bić na podwórku”. Dla chłopców ważna jest obecność, rodzinna atmosfera, codzienne bycie razem. „W Domu Magone jest dziś gwarno. Postrzyżyny dorzucają decybeli na podwórku. Dziś jestem w roli fryzjera. Nico rozczesuje zakręcone, zakurzone włosy. Golarka wyje, prawie blokując się w gąszczu włosów i piachu. Śmiechu co niemiara, bo obcinam ‘na księdza Tomka’, robiąc najpierw ‘odsłonięte czoło’. Robi się ciemno, więc Nico odprowadza mnie do wspólnoty. Kolejne kilkanaście minut, kiedy po drodze dowiaduję się coś nowego z życia najstarszego z chłopców. To cenne momenty, bo tak poznaję chłopców, ich historię, codzienność i problemy – opisuje prozę życie ks. Tomasz.

23 października Niedziela Misyjna rozpoczyna Tydzień Misyjny. W tym roku Salezjański Ośrodek Misyjny prowadzi kampanię MALGASKI DOM. W ramach wsparcia chłopców ulicy zbierane są środki na jedzenie na cały rok, buty do szkoły, klapki, bluzę, plecak, mydło, szczoteczki i pastę do zębów oraz prześcieradła. Dzienne wyżywienie jednego chłopca kosztuje zaledwie 3 zł, dlatego każda pomoc jest ważna. Historie chłopców oraz więcej informacji o Domu Magone oraz Madagaskarze znajdziesz na stronie MALGASKI DOM.

Źródło: Magdalena Torbiczuk / Salezjański Ośrodek Misyjny

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Papież Franciszek, Dominique Wolton

„Niczego się nie boję…”
Papież Franciszek podsumowuje pięć lat swojego pontyfikatu

Zwolennicy nazywają go prorokiem, zagorzali krytycy – heretykiem. Od momentu objęcia urzędu wprowadza rewolucyjne zmiany w Kurii Rzymskiej. Zadziwia świat, rezygnując z mieszkania...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Malgaski Dom dla chłopców ulicy. Jak pomóc ubogim dzieciom?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.