Ministranci pisali list do biskupa, proboszcz nie okazywał zdziwienia. Nowe wątki w sprawie księdza-pedofila

Ministranci pisali list do biskupa, proboszcz nie okazywał zdziwienia. Nowe wątki w sprawie księdza-pedofila
(fot. kadr z filmu "Zabawa w chowanego" / youtube.com)
1 rok temu
poznan.wyborcza.pl / kk

Bohaterami "Zabawy w chowanego" byli trzej pokrzywdzeni przez ks. Arkadiusza Hajdasza. Okazuje się, że ofiar księdza jest więcej.

Do kolejnych ofiar Hajdasza dotarła prokuratorka Jolanta Gościniak. Zebrane przez nią zeznania ukazują szerszy obraz wykorzystywania, którego dopuszczał się ksiądz ukazany w filmie braci Sekielskich. Udało się jej dotrzeć do ministrantów, członków scholi czy Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Ofiarami Hajdasza byli głównie ministranci. Wspomina ich krewna księdza, która pomagała mu na jednej parafii w prowadzeniu gospodarstwa. Chłopcy odwiedzali księdza i spędzali z nim czas. Ksiądz instruował ministrantów co do czynności seksualnych, a następnie do nich zmuszał. Zebrane zeznania ofiar są przerażające i nie będziemy przytaczać ich w całości. Równie istotny jest mechanizm manipulacji, który się z nich wyłania. 

"Wyrwałem się i uciekłem. Było mi wstyd" - mówi jeden z poszkodowanych. "Po tygodniu na boisku szkolnym któryś z kolegów, który też był ministrantem, powiedział mi w zaufaniu, że gdy byli sami, ksiądz dotykał go w krocze. Przyznałem, że mną też tak postępował" - dodaje ujawniając, że nie był sam.

"Po kilku dniach w trzech poszliśmy do proboszcza i powiedzieliśmy mu, że ksiądz całuje i dotyka w miejsca intymne ministrantów. Nie chcieliśmy podać których. Powiedzieliśmy to ogólnikowo. Proboszcz powiedział, że z nim porozmawia, nie okazując zdziwienia" - zeznaje. Ministranci mieli rozpocząć zbiórkę podpisów z prośbą o "przeniesienie księdza na inną parafię".

Ofiary twierdzą, że pismo zostało przekazane proboszczowi i było zaadresowane do ówczesnego biskupa kaliskiego Stanisława Napierały. Nigdy nie otrzymali odpowiedzi. Proboszcz, który dziś ma 96 lat, twierdzi, że żadnego listu nie dostał, a ks. Arkadiusz "był kontaktowy, dobry dla dzieci". "Nikt nie przychodził do mnie na skargę" - dodaje kapłan. Po kilku miesiącach Hajdasza faktycznie przeniesiono z rzeczonej parafii.

W zeznaniach powtarzają się wątki manipulacji księdza, który tłumaczył pokrzywdzonym, że to co robi jest "normalne", dokonywał przekupstwa i starał się wkradać w łaski rodzin ofiar. Niekiedy utrzymywał z ofiarami kontakty również po tym, gdy trafiał do innej parafii.

Ksiądz Arkadiusz molestował co najmniej siedem osób: sześciu chłopców i dziewczynkę. Prokuratura uznała ich relacje za wiarygodne, ale ksiądz odpowie przed sądem tylko za molestowanie jednej ofiary. Pozostałe sprawy muszą być umorzone z powodu przedawnienia. Oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Trwa również postępowanie kanoniczne.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Adam Żak SJ
18,83 zł
26,90 zł

Rozliczenie z problemem pedofilii w polskim Kościele

Ujawnienie skali wykorzystywania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne wstrząsnęło Kościołem w Polsce i na świecie. Reakcje hierarchów były skrajne: od lęku przed ujawnieniem długo skrywanej prawdy po chęć...

Skomentuj artykuł

Ministranci pisali list do biskupa, proboszcz nie okazywał zdziwienia. Nowe wątki w sprawie księdza-pedofila
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.