Nie mogę przyjąć Komunii. Czy mam jeszcze po co chodzić do kościoła?
To nie jest sytuacja idealna. I nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Zwłaszcza gdy chodzi o Eucharystię – pokarm, o którym sam Chrystus powiedział: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53).
Co jednak wtedy, gdy z powodu trwania w grzechu, sytuacji życiowej lub innych przeszkód nie możemy przystępować do Komunii? Czy obecność na Mszy Świętej nadal ma sens?
Spotkanie, nawet bez posiłku
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Przyjaciele zapraszają nas na kolację. Przygotowali potrawy z myślą o nas. Tymczasem z powodu choroby nie możemy nic zjeść. Czy w takiej sytuacji lepiej w ogóle nie przychodzić?
Jeśli naprawdę łączy nas przyjaźń, samo spotkanie ma wartość. Przychodzimy, bo zależy nam na relacji. Poświęcamy czas – dobro nieodnawialne. Jesteśmy razem. Choć nie spożywamy posiłku, więź pozostaje prawdziwa.
Nie jest to analogia doskonała, ale pomaga zrozumieć coś ważnego: obecność ma znaczenie, nawet gdy nie wszystko jest możliwe.
Msza bez Komunii – sytuacja trudna, ale nie bezsensowna
Brak możliwości przyjęcia Komunii boli. Jest duchowym głodem. Jednak nawet wtedy udział w Eucharystii nie traci sensu.
Siadamy przy stole Pana. Widzimy ołtarz. Słyszymy słowa konsekracji. Wiemy, że Chrystus pragnie nas karmić – nawet jeśli dziś nie możemy po ten dar sięgnąć. On nie rezygnuje. Nie przestaje czekać. Nie traci nadziei.
Nasza obecność jest już odpowiedzią. Krokiem ku Niemu. Znakiem, że mimo trudności nie odchodzimy.
Słowo, które działa
Podczas Mszy słuchamy Słowa Bożego. Ono ma moc przemieniać – nawet wtedy, gdy my nie widzimy natychmiastowych efektów. Czasem uwiera. Czasem boli. Ale właśnie wtedy potrafi pracować najgłębiej.
Nieprzyjęta Komunia nie oznacza duchowej pustki. Łaska dociera do człowieka także przez Słowo, modlitwę i obecność we wspólnocie.
Wspólnota, która niesie
Kościół – choć pełen ludzkich niedoskonałości – pozostaje Ciałem Chrystusa. Bycie wśród wiernych, wspólna modlitwa, wspólne stanie przed Bogiem – to wszystko ma znaczenie. Nawet jeśli czujemy się niegodni, poranieni czy oddaleni.
Nie jesteśmy widzami. Jesteśmy zaproszonymi gośćmi.
Oddać Bogu chwałę – nawet nie w pełni
Najgłębszym sensem Mszy jest oddanie chwały Bogu. Nawet jeśli nie możemy uczynić tego w sposób pełny, możemy zrobić to na tyle, na ile dziś nas stać. To również jest prawdziwa modlitwa.
Droga, nie wyrok
Brak Komunii nie jest wyrokiem do końca życia. Jest stanem drogi. Czasem długiej. Czasem trudnej. Ale pozostanie blisko Eucharystii sprawia, że serce nie twardnieje, a pragnienie Boga nie gaśnie.
Dlatego odpowiedź brzmi:
Tak. Chodzenie na Mszę ma sens. Ogromny. Nawet wtedy a czasem zwłaszcza wtedy gdy nie możesz przyjąć Komunii.
Bo przy stole Pana zawsze jest miejsce także dla tego, kto jeszcze nie może sięgnąć po chleb.


Skomentuj artykuł