Ruszył proces ks. Arkadiusza H. z "Zabawy w chowanego". Duchowny przyznał się do winy

Ruszył proces ks. Arkadiusza H. z "Zabawy w chowanego". Duchowny przyznał się do winy
(fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
1 miesiąc temu
PAP / jb

Przed sądem w Pleszewie (woj. wielkopolskie) rozpoczął się we wtorek proces księdza Arkadiusza H. oskarżonego o molestowanie nieletniego. Duchowny przyznał się do winy. "Wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów" – mówił.

 

Arkadiusz H. to ksiądz z filmu braci Sekielskich pt. "Zabawa w chowanego", wyemitowanego w maju ub. roku. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców – braci Bartłomieja, Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H.

Po emisji filmu braci Sekielskich ksiądz Arkadiusz H. został suspendowany przez biskupa kaliskiego; zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej (zakaz sprawowania sakramentów i noszenia stroju duchownego) za postępowanie w latach 1994-2000.

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się także Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła kapłanowi, że "pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego". Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy te się przedawniły i śledztwa zostały umorzone.

We wtorek przed sądem w Pleszewie rozpoczął się proces 52-letniego obecnie Arkadiusza H. Oskarżony przyznał się do winy.

"Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam - bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja" – mówił w sądzie Arkadiusz H.

"Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie także minionych miesięcy, wielu przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę. I proszę pana Bartłomieja B. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania – jeśli jest to możliwe – ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie. Bardzo serdecznie żałuję raz jeszcze. I mam świadomość, tak wiele zła swoją słabością, grzesznością dopuściłem się wobec pana Bartłomieja" – podkreślił. 

"Bardzo serdecznie żałuję raz jeszcze. I mam świadomość, tak wiele zła swoją słabością, grzesznością dopuściłem się wobec pana Bartłomieja. Wysoki sądzie, raz jeszcze przepraszam, uznając swoją grzeszność i winę, i proszę raz jeszcze o wybaczenie" – dodał.

We wtorek przed sądem zeznania składał pokrzywdzony. Jak mówił, jego ojciec pracował w kościele jako organista, stąd rodzina znała się bliżej z księżmi pracującymi w parafii.

"Arkadiusz H. jako ksiądz wikary, jako przyjaciel domu często u nas w domu bywał, przychodził do nas na kawę, na herbatę – po prostu był traktowany jako przyjaciel domu" – mówił.

Dodał, że "okazało się, że w tamtym okresie ja i mój brat Jakub staliśmy się dla pana Arkadiusza H., wtedy księdza wikarego, łakomym kąskiem ku temu, żeby zaspokajać swoje potrzeby seksualne i swoje jakieś potrzeby".

"Początkowo zaczynało się od niewinnych spotkań, jednak z czasem te spotkania powoli przeradzały się w coś innego (…) Moje zaufanie do pana H. potęgowało kupowanie prezentów z jego strony i okazywanie mi, jak na tamten czas, jakiegoś rodzaju miłości – dzisiaj wiem, że ta miłość była fałszywa. Prezenty nie były kupowane bez powodu, prezenty były pretekstem ku temu, by zachowania, których dopuszczał się pan H. były utrzymane w tajemnicy. Zachowaniami tymi było, tak, jak jest w aktach, całowanie mnie z języczkiem, przytulanie, sadzanie na kolanach, dotykanie moich miejsc intymnych. Kolejnym etapem było również dotykanie miejsc intymnych i pobudzenie seksualne, niejako tymi czynami, oskarżonego" – podkreślił.

Wskazał również, że z uwagi na to, iż czujność jego rodziców +była uśpiona+ w związku z chorobą brata, do tych zachowań dochodziło także podczas obecności jego rodziców w domu.

"Do tego typu czynów dochodziło kilkanaście razy - myślę, że to jest uczciwa liczba z moich wspomnień i z okresu, w którym przebywał pan H. jako ksiądz wikary. W mojej psychice na pewno doszło do jakichś zmian, których w tamtym okresie nie rozumiałem i nie wiedziałem, że mogą mieć wpływ na moje przyszłe życie" – zaznaczył.

Arkadiuszowi H. grozi do 12 lat więzienia.

Źródło: PAP / jb

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ruszył proces ks. Arkadiusza H. z "Zabawy w chowanego". Duchowny przyznał się do winy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.