"To, że nic z tą sprawą nie zrobiono jest ewidentne". Skandal w radomskiej kurii

(fot. Cathopic.com // Rzeczpospolita)
"Rzeczpospolita" / kk

„Biskup radomski w 2013 roku otrzymał informację, że jeden z podlegających mu księży mógł dopuszczać się czynów pedofilskich. Zlecił jej wyjaśnienie, ale kuria nie podjęła działań” – informuje Tomasz Krzyżak.

W tekście „Kto tuszował pedofilię w Radomiu?” dziennikarz „Rzeczpospolitej” przywołuje historię księdza Stanisława S., który w latach 80. i 90. był zasłużonym kapelanem „Solidarności” i działaczem społecznym. Rok temu prokuratura otwarła wobec niego śledztwo związane z molestowaniem seksualnym nieletnich, którego miał się dopuszczać przez ponad trzydzieści lat. Jak informuje „Rzeczpospolita” zeznania obciążające duchownego złożyło już dziewięć osób. Po spłynięciu doniesienia do prokuratury, biskup Henryk Tomasik z diecezji radomskiej usunął księdza S. z funkcji proboszcza i zawiesił do czasu wyjaśnienia sprawy. Rozpoczęło się także niezależne postępowanie kanoniczne.

Krzyżak informuje, że już w 2013 do biskupa zgłosił się mężczyzna, który informował, że był przez księdza S. molestowany jako dziewięciolatek. „Zgodnie z obowiązującym wówczas w Polsce prawem biskup nie musiał zgłaszać tej sprawy do prokuratury. Ale prawo kanoniczne przewiduje, że w takiej sytuacji powinien wszcząć tzw. wstępne postępowanie kanoniczne i po zbadaniu sprawy oraz uprawdopodobnieniu zarzutów przesłać sprawę Stolicy Apostolskiej. Nic takiego się nie stało” – pisze dziennikarz, który dotarł do zranionego.

„Leżałem na dywanie w mieszkaniu księdza z oczami wlepionymi w ekran, a on się zabawiał. Byłem dzieciakiem i nie potrafiłem odmawiać, w sumie nie wiedziałem czy to, co robi, jest czymś złym” – wspomina pan Michał, pokrzywdzony przez księdza S.. Podczas jednej takiej sytuacji księdza nakryła siostra zakonna, która prawdopodobnie doniosła na niego ponieważ S. został przeniesiony do innej parafii. Ksiądz dopuszczał się molestowania także na basenie, na jaki zabierał chłopców.

Mężczyzna wyjechał z Polski i założył rodzinę. Jesienią 2013 roku zaczął sprawdzać co się stało z ks. Stanisławem i natrafił na relację z uhonorowania go Orderem Odrodzenia Polski. „Tamtego dnia coś we mnie pękło. Facet, który krzywdził dzieci, bo teraz już wiem, że nie byłem jedyny, odbiera takie honory. Postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić” – wspomina pan Michał, który umówił się na rozmowę z bp. Tomasikiem.

„Słuchał uważnie i w pewnym momencie powiedział nawet, że mnie za tego księdza przeprasza. Pytał o mój stan psychiczny, czy potrzebuję jakiejś pomocy psychologicznej. (…) Powiedziałem biskupowi, że ja się żadnych pieniędzy od kurii domagać nie będę, a jeśli mam dostać jakieś zadośćuczynienie to od S.” – wspomina spotkanie mężczyzna, któremu obiecano wyjaśnienie sprawy.

Kilka dni później mężczyzna złożył zeznania w kurii w obecności kanclerza, ks. Fundowicza, który poinformował go o możliwości zgłoszenia sprawy w prokuraturze. W 2013 roku taki obowiązek ciążył na osobie poszkodowanej. Oświadczenie zostało podpisane przez księdza kanclerza i pana Michała, po czym plik został usunięty z komputera. Mężczyzna miał otrzymać skan dokumentu, lecz go nie dostał.

Krzyżak w artykule opisuje bezradność mężczyzny, z którym nikt nie kontaktował się przez lata. Pomimo kilkukrotnych prób dowiedzenia się o statusie sprawy, kuria milczała. W 2016 roku mężczyzna po raz kolejny kontaktował się z księdzem Fundowiczem, który twierdzi, że nie pamięta sprawy. Ks. Fundowicz odesłał go do ks. Edwarda Poniewierskiego, obecnego kanclerza kurii. Ich korespondencja została przekazana do kurii, lecz ponownie nikt się z nimi nie skontaktował.

Dziennikarz „Rzeczpospolitej" skontaktował się z kurią radomską rekonstruując wydarzenia i bezskuteczne próby kontaktu pana Michała. Dzwonił także do samego bpa Tomasika, aby dowiedzieć się czy pamięta sytuację z 2013 roku. Na pytania dziennikarza, biskup odpowiada deklarując, że „pedofilia jest złem, z którym trzeba walczyć”.

W 2019 roku pan Michał zgłasza sprawę do prokuratury, gdzie dowiaduje się, że nie jest pierwszą stroną, która odnosi się do przeszłości ks. Stanisława. Także kuria zgłosiła ten przypadek po publikacji „Gazety Wyborczej”, która odniosła się do przeszłości księdza S. Informowaliśmy o niej także na DEON.pl. Dlaczego tak późno?

Okazuje się, że postępowania kościelnego nie wszczęto w 2013 roku ponieważ mężczyzna, który je składa… nie złożył żadnego pisemnego oświadczenia. Zgodnie z ustaleniami „Rzeczpospolitej” takie oświadczenie powstało, choć pan Michał nie otrzymał jego kopii.

To, że nic z tą sprawą nie zrobiono jest ewidentne. Kontakt do człowieka był. Przecież sama kuria do niego pisała w 2013 roku. Załóżmy na chwilę, że nie odpowiedział. Ale sam później skontaktował się z księdzem, który miał go przesłuchiwać w 2014 i 2016 roku. Było zatem kilka okazji do tego, by temat podjąć i wyjaśnić” – stwierdza ksiądz-kanonista, z którym kontaktował się Krzyżak. „Druga to kwestia wiedzy bądź niewiedzy biskupa. Niewykluczone, że jego współpracownicy wprowadzili go w błąd, że kontaktu z człowiekiem nie ma, on uwierzył oskarżanemu księdzu, zamknął temat i nie wracał do niego do czasu aż zajęła się nim prokuratura (…). To też zaniedbanie. Zwłaszcza, że dziś wiemy, że osób pokrzywdzonych może być więcej” – dodaje.

Tomasz Krzyżak informuje, że „sprawa Michała nie była jedyną, którą w odniesieniu do ks. S. zlekceważono”. Okazuje się, że już w 1999 roku media donosiły o molestowaniu w Opactwie, którego miał się dopuszczać ksiądz S. Po nagłośnieniu sprawy, duchowny został przeniesiony do jednej z radomskich parafii.

„Jak nieoficjalnie ustaliła »Rz« ksiądz wszystkiemu zaprzecza, a w tych dniach pełnomocnik jednego z poszkodowanych, złożył wniosek o wszczęcie przeciw niemu postępowania w sprawie składania fałszywych zeznań” – informuje Krzyżak.

***

Jeśli jesteś osobą skrzywdzoną w Kościele i potrzebujesz pomocy lub rozmowy, skorzystaj z tej infolinii. Stworzyli ją ludzie świeccy poruszeni Twoim losem:

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"To, że nic z tą sprawą nie zrobiono jest ewidentne". Skandal w radomskiej kurii
Komentarze (2)
TS
~Tomasz Szczecinski
2 czerwca 2020, 22:15
Kalisz, Radom, Gdańsk, Szczecin ,Łomza , Poznań, ile jeszcze za chwile bedzie takich miast i mniejszych miejscowosci gdzie te brutalne wydarzenia miały miejsce? I nikt nie reaguje, nikt! Panstwowej komisji ds. Pedofilii nadal nie ma!
PP
~Poszkodowany przez ks SS
5 czerwca 2020, 11:17
Tych miast i poszkodowanych jest o wieeeeele wiecej. Zerknij tutaj: http://mapakoscielnejpedofilii.pl/