Zginęli, wracając z Medziugorie. Ksiądz: „Byli przygotowani duchowo”
Dwanaście osób zginęło w wypadku autokaru, którym polscy pielgrzymi wracali z Medziugorie. Ks. Janusz Koplewski w rozmowie z „Faktem” odniósł się do tragedii z perspektywy wiary. – Całe nasze życie jest pielgrzymowaniem do domu Ojca – powiedział duchowny.
Do tragicznego wypadku doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3 w pobliżu Mezőkeresztes na Węgrzech. Autokar z Polakami wracającymi z pielgrzymki zjechał z drogi, wpadł do rowu i przewrócił się. Zginęło 12 osób, a wiele zostało rannych.
Węgierskie służby wyjaśniają przyczyny tragedii. Jeden z kierowców został zatrzymany, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Według prokuratury istnieje podejrzenie, że mógł zasnąć za kierownicą z powodu zmęczenia.
„Całe nasze życie jest pielgrzymowaniem”
O duchowy wymiar tragedii „Fakt” zapytał ks. Janusza Koplewskiego, który sam pielgrzymował do Medziugorie i spowiadał tam wiernych.
Duchowny podkreślił, że z perspektywy chrześcijańskiej życie człowieka jest pielgrzymowaniem do Boga. Zaznaczył jednocześnie, że śmierć pozostaje tragedią dla bliskich ofiar.
– Na pewno byli na to przygotowani duchowo, bo wszyscy byli po spowiedzi, po komunii – powiedział ks. Koplewski.
Duchowny wyraził przekonanie, że pielgrzymi byli w stanie łaski i mówił, że jest „bardzo spokojny o te dusze”. Jak zaznaczył, podczas pobytów w Medziugorie wielokrotnie spotykał osoby, dla których pielgrzymka stawała się okazją do głębokiej spowiedzi i nawrócenia.

.webp)
Skomentuj artykuł