Tajemnica Całunu Turyńskiego rozwiązana?

Tajemnica Całunu Turyńskiego rozwiązana?
(fot. Dianelos Georgoudis, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 )
3 lata temu
Logo źródła: Głos Ojca Pio Idzi Panic

Fałszerstwo czy ikona? Zamieszanie wokół Całunu Turyńskiego jest duże, kontrowersje żywe. Zobacz, co mówią nam badania naukowe o jednej z największych tajemnic historii.

Nie ulega wątpliwości, że jednym z przedmiotów wzbudzających dzisiaj wśród ludzi wiele kontrowersji jest Całun Turyński, płótno, na którym można dostrzec blade odbicie ludzkiego ciała z wyraźnymi śladami ran, przypominającymi te - opisane w Ewangeliach - z męki Pana Jezusa. Nie ma jednak poza Całunem innego przedmiotu (lub zjawiska), który byłby poddany tak szczegółowym badaniom, z udziałem przedstawicieli tak licznych dyscyplin naukowych.

Zamieszanie wokół Całunu

Całe zaś zamieszanie zaczęło się w 1898 roku, po wykonaniu pierwszych zdjęć Całunu przez prawnika z Turynu, fotografa amatora, który nazywał się Secondo Pia. Okazało się, że obraz na kliszy fotograficznej ma charakter pozytywu, a tymczasem - jak wiemy - powinien to być negatyw (tak jest zawsze!). Oznacza to, że obraz na Całunie to negatyw (tak nie powinno być!). Jako że losy tego Płótna znane były od średniowiecza, wówczas zaś sztuki fotografii nie znano, owo niezwykłe zjawisko odniesiono do osoby Pana Jezusa, dostrzeżono w nim ślad Jego zmartwychwstania, a przynajmniej Jego męki i śmierci na krzyżu. I to właśnie wywołało furię przeciwników Całunu, którzy, aby podważyć wnioski, jakie w tym momencie się nasuwały, zarzucili Secondo Pii fałszerstwo, a zarazem uznali Całun za dzieło średniowiecznego fałszerza.
Warto wskazać, że osobom, które komentowały tego rodzaju opinie, umknął jeden niezmiernie ważny szczegół. Mianowicie na jednym ze zdjęć Całunu wykonanych przez Secondo Pię widzimy negatywowy wizerunek umęczonego Człowieka, a nad nim pozytywowy fragment ołtarza! Uzyskanie na jednej kliszy takiego efektu było wówczas niemożliwe. W takim razie fałszerzami byli ci, którzy kwestionowali uczciwość Pii i dostarczali takich, a nie innych opinii komentatorom.
Kolejne zdjęcia Całunu wykonał w 1931 roku zawodowy fotograf, Giuseppe Enrie. Tym razem specjalna komisja czuwała, aby nie doszło do ewentualnego fałszerstwa. I oto okazało się, że Secondo Pia nie kłamał, wizerunek na Całunie ma charakter negatywu, klisza zaś pokazuje - odwrotnie - obraz pozytywowy. Całun jest więc zjawiskiem niezwykłym, bowiem w średniowieczu takiego obrazu nie można było stworzyć. Znikła zatem bariera, jaką ongiś stworzyli wrogowie Całunu, szkalując Secondo Pię i wykonane przez niego zdjęcia. Mimo to, podobnie jak w 1898 roku, przeciwnicy Całunu podnieśli wrzawę.
Tym razem jednak odpadał argument, jakoby fotografowie dopuścili się fałszerstwa. Należało zatem wymyślić nowe argumenty, które wykazałyby, że obraz na Całunie jest mistyfikacją, względnie rezultatem specjalnych zabiegów podjętych w średniowieczu przez ludzi, którzy (aby dowieść zmartwychwstania) chcieli spreparować płótna grobowe Jezusa. Tylko nieliczni zwolennicy teorii, zgodnie z którą wizerunek na Całunie miał powstać w średniowieczu, jego uformowanie się kładli na karb naturalnych, często spotykanych procesów. W tych kierunkach szły odtąd argumenty przeciwników autentyczności Całunu.

Pierwsze badania naukowe

Już w roku następnym (1932) w Turynie odbyły się liczne spotkania osób zainteresowanych odpowiedzią na pytanie, czym naprawdę jest Całun i jaka była jego historia. Wtedy też odbyła się konferencja naukowa, podczas której przede wszystkim uznano za niemożliwe wykonanie w średniowieczu obrazu o charakterze negatywu fotograficznego. Kulminacja tych działań miała miejsce latem 1939 roku, kiedy w Turynie odbyła się pierwsza poważna konferencja naukowa poświęcona tajemniczemu Płótnu. Z tego też okresu pochodzą pierwsze, zrealizowane przy zastosowaniu wszelkich rygorów naukowych, badania grupy specjalistów, spośród których warto przywołać po pierwsze te, które realizowali lekarze sądowi, Giovanni Battista Judica-Cordiglia z Mediolanu oraz Romanese z Mediolanu. Szczegółowa analiza obrazu doprowadziła ich do wydanego niezależnie od siebie, a zarazem identycznego wniosku, że obraz z Całunu informuje o śmierci człowieka, który zginął na skutek okrutnej męki, i że obrazu tego nie mógł stworzyć w średniowieczu artysta-malarz (obaj badacze odnieśli się w ten sposób do twierdzenia, które od 1902 roku powtarzano, że wizerunek z Całunu to średniowieczne malowidło).
Znakomite, jak na owe czasy, badania nad zgodnością cech anatomicznych człowieka z ich odwzorowaniem na Całunie prowadził Pierre Barbet. Ów doświadczony chirurg i zarazem pracownik naukowy stwierdził, że bez względu na to, w jaki sposób powstał wizerunek na Całunie, oddaje on wiernie wszelkie cechy anatomiczne i fizjologiczne umierającego człowieka. Rzecz taka w średniowieczu byłaby nie do wykonania, z tej prostej przyczyny, że nie znano w owym czasie nawet w przybliżeniu tak dokładnie anatomii człowieka.
Równie ważne były badania nad sposobem powstania obrazu, które prowadził Paul Vignon. Uznał on za niemożliwe, by ludzie w średniowieczu, przy pomocy dostępnej sobie wiedzy, mogli stworzyć obraz na Całunie po to, aby dokumentować zmartwychwstanie Jezusa. W odpowiedzi na to ludzie uważający Całun za prowokację sięgnęli po kolejne argumenty, na przykład wskazywali, że jest to obraz namalowany przez Leonarda da Vinci.
Wątpliwości te skłoniły arcybiskupów Turynu do wyrażenia zgody na kompleksowe badania Całunu i powołania kolejnych komisji, które wyjaśniłyby, czym w istocie jest to Płótno: fałszerstwem, ikoną nawiązującą do męki Pana Jezusa, czy też rzeczywistym odbiciem Jego dramatu.
Fałszerstwo czy ikona
Pracą tych komisji zainteresował się między innymi znakomity fizyk i matematyk, John Jackson, pracownik laboratorium jednego z najbardziej znanych ośrodków badań nuklearnych na świecie, w Albuquerque w Stanach Zjednoczonych. Zwrócił się on do kilku swoich przyjaciół, pracowników prestiżowych ośrodków badawczych, zajmujących się najbardziej skomplikowanymi technologiami, z kosmicznymi i nuklearnymi włącznie. W ten sposób w 1976 roku w Stanach Zjednoczonych zawiązał się nieformalnie zespół wysokiej klasy specjalistów różnych dyscyplin, który zainicjował i przeprowadził jeden z najbardziej fascynujących programów badawczych, poświęconych wyłącznie jednemu przedmiotowi -Całunowi Turyńskiemu. Zespół ten przyjął nazwę The Shroud of Turin Research Project, czyli Projekt badań nad Całunem z Turynu.
Kilka lat później powstały kolejne zespoły, tym razem europejskie (na przykład francuski CIELT), które wsparły swoimi umiejętnościami i wiedzą amerykańskich kolegów. Zespoły te zgromadziły przedstawicieli wielu dyscyplin naukowych, takich jak: chemia, fizyka, biologia, matematyka, a nawet astronomia, medycyna, kryminologia, historia, historia sztuki, materiałoznawstwo, a ostatnio również informatyka. Specjaliści podchodzili do badań - przynajmniej na początku - bez emocji. Stawiali przed sobą po prostu zadanie wyjaśnienia kolejnego w swoim życiu problemu badawczego. Dalecy byli od udowadniania z góry przejętych założeń, a do badań wykorzystywali najnowocześniejszą w danym czasie aparaturę naukową.

Rezultaty badań

Wizerunek na Całunie nie posiada "kierunkowości". Oznacza to, że nie mógł namalować go żaden artysta, gdyż nie można namalować obrazu bez użycia pędzla.
Ten wniosek potwierdziły wyniki badań biochemicznych (wbrew wnioskom jednego z "zaocznych" uczestników prac), które wykazały, że ślady pigmentów malarskich na Całunie są zbyt małe, aby mogły wyjść spod ręki malarza.
Z tego samego względu należy odrzucić teorię, że obraz powstał poprzez nałożenie na płótno umęczonego bestialsko człowieka (taki zarzut stawiają do dziś niektórzy przeciwnicy autentyczności Całunu), a następnie zainicjowanie procesu utrwalania odbicia: w chwili zdejmowania umęczonej ofiary w kierunku, w którym ściągano by z niego płótno, "przechylałyby się" drobinki krwi i ewentualnie pigmentów, co byłoby widoczne na obrazie mikroskopu elektronowego. Takie zjawisko na Całunie nie występuje.
Obraz ma charakter powierzchniowy! Wizerunek odbił się jedynie na górnej warstwie płótna, nie wnikając w ogóle w wewnętrzne struktury. Na całej powierzchni obraz jest niewiarygodnie delikatny: ma zaledwie do kilkudziesięciu mikronów grubości!, a mimo to - co wykazały badania przeprowadzone przy użyciu aparatury do badań kosmicznych - jest obrazem trójwymiarowym! Współcześnie potrafimy wykonywać takie obrazy, ale nie uczyni tego ręka artysty ani opary, które zawsze przenikną w głąb materiału.
Badacze nie pozostawiają wątpliwości, że Całun przedstawia wizerunek prawdziwego, umęczonego i ukrzyżowanego człowieka. Odnaleziona na nim krew składa się z hemoglobiny i daje pozytywny test na obecność surowicy i albumin, a więc należy do człowieka.
Wyniki badań historyków na temat wieku Całunu potwierdzają badania genetyczne krwinek z Całunu, które przeprowadzili specjaliści od badań DNA. W sposób jednoznaczny datują oni wiek krwinek, a tym samym także wiek Całunu, na pierwsze stulecie naszej ery, na czasy Jezusa! Wiek krwinek jest tak stary, ich struktura z powodu pożarów tak zniszczona, że (wbrew plotkom) nie da się sklonować Osoby z Całunu.
Analiza zdjęć fotometrycznych Całunu nie pozostawia wątpliwości: na turyńskim płótnie spoczywało na pewno martwe ciało. Wszystkie obrazy, jakie na nim widzimy, są zgodne z wiedzą, jaką dysponuje medycyna sądowa.

Nierozwiązana tajemnica

Jak zatem powstał wizerunek na Całunie? Mimo wprzęgnięcia w badania tak różnych dyscyplin naukowych, nadal tego nie wiemy. Dominuje teoria błysku - ogromnej energii, która uwolniła się w niebywale krótkiej chwili, tak, że nie zniszczyła materiału. Pozostaje jednak wątpliwość: w jaki sposób człowiek, pozostawiwszy swoje odbicie, mógł wyemanować? Przecież nie mógł tego uczynić na wszystkie strony! Czy jest to ślad zmartwychwstania?
Odpowiem słowami jednego z członków grupy STURP, Barriego Schwortza, bynajmniej nie chrześcijanina, który wierny swoim naukowym wynikom, stwierdził: "Wszystkie te symptomy [które widzimy] u człowieka [z Całunu] możemy zestawić z tym, co zapisano w Ewangelii na temat torturowania i ukrzyżowania Jezusa". Dla mnie nie ulega wątpliwości, że wizerunek ten może odnosić się tylko do Jezusa z Ewangelii.
Idzi Panic - historyk i badacz Całunu, profesor Uniwersytetu Śląskiego. Jego zainteresowania naukowe obejmują  wybrane wątki z historii Polski i Europy Środkowej. Opublikował kilkanaście tomów źródeł i zainicjował trzy serie wydawnicze: "Wieki Stare i Nowe", "Średniowiecze Polskie i Powszechne" (wraz z prof. Jerzym Sperką) oraz "Pamiętnik Cieszyński". Badaniami nad Całunem Turyńskim zajmuje się od połowy lat osiemdziesiątych XX wieku.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tajemnica Całunu Turyńskiego rozwiązana?
Komentarze (27)
DK
~Daniel Kowalski
30 grudnia 2019, 22:25
Ale my doskonale wiemy jak zrobiono całun bez użycia farb i pigmentów. Już nawet dzieci w zabawie wykorzystują taką metodę i nie jest ona bynajmniej magiczna ale jak najbardziej naturalna i w pełni dostępna w czasach średniowiecza kiedy to dzieło powstało. Ta metoda to dehydratycja. Tyle w temacie tajemnicy całunu
18 lutego 2018, 19:56
A gdzi są badania metodą węglową??????
T
Tomasz
7 grudnia 2016, 03:44
Pozdrawiam Pana profesora! Pana wykłady to była czysta przyjemność! Tomasz z Edukacji Religijnej w Cieszynie.
AC
Augustyn Chwalek
6 grudnia 2015, 23:18
Tego roku było kolejne wystawienie Całunu w Turynie. Byłem, widziałem! To piękna i niesamowita relikwia! Całość ma 4 m 42 cm długości i 1 m i 12 cm szerokości. Ciało Jezusa zostało położone na jednej połowie i przykryte druga. Stojąc przed całunem przychodziło mi na myśl jedno: On naprawdę stał się jednym z nas! I naprawdę cierpiał jak nikt z nas! Polecam filmik z oficjalnej strony tegorocznego wystawienia . Choć objaśnienie tylko po włosku to można zobaczyć całość Całunu z rożnymi zbliżeniami: http://www.sindone.org/santa_sindone/la_sindone/00053646_Descrizione_della_Sindone.html (Te symetryczne ciemne linie i jasne trójkąty to skutek zniszczeń w wyniku pożaru,  gdy Całun był poskładany i przechowywany w srebrnej skrzyni.)
LS
le sz
8 grudnia 2015, 14:16
A we mnie tego typu relacje przywodzą zupełnie co innego na myśl... Jak to jest, że te same osoby potrafią beznamiętnie patrzeć na Pana Jezusa REALNIE OBECNEGO FIZYCZNIE I CIELEŚNIE oraz na kielich czy patenę lub kawałek płótna zwany korporałem, na których jeszcze przed chwilą spoczywało Ciało Jezusa pod podstacią Chleba, ale te same osoby potrafią ekscytować się widokiem płótna w które rzekomo być może było zawinięte Ciało Jezusa. Albo ekscytować się kroplą krwi papieża w szklanej ampułce. Dla mnie to wręcz pogaństwo i bałwochwalstwo.
TT
tes tes
8 grudnia 2015, 20:24
tak źle az bym nie ocenial,jednemu potrzeba do wiary bardzo malo,drugiemu relikwie i inne gadzety.Mnie pozytywnie  w tym zakresie zaskakują Żydzi-dla nich najwazniejsze miejsce w swiatyni-święte świetych"było pustym pomieszczeniem.
LS
le sz
8 grudnia 2015, 21:47
Patrząc na konkretnego, realnego człowieka miałbym opory aby tak go oceniać. A co komu potrzeba do wiary? To zależy w co kto wierzy. Jeżeli ktoś naprawdę uwierzył Jezusowi i Jemu zawierzył to nie potrzebuje żadnych gadżetów. Wszelkie jak to nazywasz gadżety to protezy wypełniajace brak wiary i zdradzające pogańskie ciągoty. Chrześcijaństwo nie jest takim ochrzczonym wariantem pogaństwa i albo się jest chrześcijaninem albo nie jest. Ale Święte Świętych w Świątyni Jerozolimskiej wcale nie było pustym pomieszczeniem - tam znajdowała się Arka Przymierza zawierająca kamienne taablice dekalogu i laskę Aarona oraz dzban z manną. Stało się ono puste dopiero od pierwszego zburzenia świątni i zaginięcia Arki.
TT
tes tes
11 grudnia 2015, 10:57
Ale było puste.
PT
Piotr Targoński
6 grudnia 2015, 17:00
Wg mnie Kościół zdecydowanie za mało propaguje wiedzę na temat Całunu...na codzień się o nim praktycznie nie słyszy.
TT
tes tes
6 grudnia 2015, 20:17
Dla chcącego nic trudnego,szczegolnie w dobie internetu-nie wyobrazam sobie aby na kazaniach o tym gadac szczególnie ,ze nadal jest dużo pytań na temat calunu!
LS
le sz
8 grudnia 2015, 14:05
A niby po co i dlaczego miałby to robić? Bo ktoś ma potrzebę sensacji lub egzaltacji? Kościół nie jest od głoszenia całunu ale od głoszenia Jezusa Chrystusa i Ewangelii. A nie od ekscytowania się wynikami kolejnych badań autentyczności jakiegokolwiek płótna. Odnoszę wrażenie że nie tylko wierzysz w autentyczność całunu - co oczywiście Ci wolno, ale jesteś również przekonana/ny o bezdyskusyjności tej autentyczności - a to już nie jest prawdą.
TT
tes tes
6 grudnia 2015, 13:40
Gdzięś przeczytalem,ż na calunie brak częśći głowy-tzw.wierzcholka glowy-trudno mi to określić,więc moze tak-tego co jest u czlowieka pod czapką-przypatrując się kopii całunu w istocie tego nie widać,widać część twarzową i tył,nie widac tego co jest pomiędzy.Jeśli ukrzyżowany był owinięty calunem tak jak to sie popisuje-ta cześć glowy powinna się odbić.Czemu tego nie ma-nigdzie nie znalazłem odpowiedzi.Moze ktos z forum Deon zna?
TT
tes tes
6 grudnia 2015, 22:56
Dopiero teraz zauwazylem,ze to o czym pisalem w poście doskonale widac na zdjeciach do tego artykułu.
LS
le sz
8 grudnia 2015, 13:58
Istotne może być to, że to właściwie nie było owinięcie. Ciało zostało położone wzdłuż płótna, które następnie przy głowie zagięto aby przykryć od góry wzdłuż ciała. Więc było to właściwie przykrycie.
TT
tes tes
8 grudnia 2015, 20:13
Niestety-nie,prosze Pana .Cala literatura na temat calunu pisz jednozacznie,jak to napisal nieco niżej Pan o nicku JAZMIG:"Całun to płótno, na którym położono ciało i nakryto je drugą połową tego płótna. W ten sposób powstało na nim odbicie przodu i tyłu ciała".Innegio sposobu nie znalazlem,jak Pan znalazl będe ob wdzieczny za przytoczenie z dokładnym podaniem źródła!Dodam,ze w zadnej literaturze na ten temat NKT w najmniejszy sposob nie rozwial podanych przeze mnie obserwacji,zreszta to nie ja je zaobserwolalem,przeczytalem o tym na jakims portalu dotyczacym calunu>
TT
tes tes
8 grudnia 2015, 20:19
Dodam jeszcze,ze gdyby było zagiecie jak Pan pisze bylaby przerwa dlugosci ca 20-30 cm(tyle mniej wiecej ma głowa "pod czapką),Na zdjeciu w artyklue takiej przetwy nie widac,jest to moze 3-4 cm,poza tym w przypadku zagiecia-glowa nie konczyła by sie "na okrągło"-prosze sprobowac to sobie wyobrazic,lub polozyc suchy biały recznik na mokrej twarzy i glowie i zobaczyc co sie odcisnie.
LS
le sz
8 grudnia 2015, 20:41
Nie napisałem nic sprzecznego ze stwierdzeniem Jazmiga iż "Całun to płótno, na którym położono ciało i nakryto je drugą połową tego płótna". Zwróciłem jedynie uwagę na to że ciało właśnie położono na jednej części i nakryto drugą częścią, i to zaginając za głową a nie wzdłuż ciała - a nie owijając tak jak napisałeś. Więc albo tylko mnie nie zrozumiałeś albo jeszcze masz mylne wyobrażenie o całunie. Ale weź pod uwagę że całun ma ponad 4 metry długości i niewiele ponad 1 metr szerokości, więc aż się prosi aby zagiąć je za głową a nie wzdłuż ciała.
LS
le sz
8 grudnia 2015, 20:42
Zobacz sobie zdjęcie całego całunu choćby tutaj: [url]https://pl.wikipedia.org/wiki/Ca%C5%82un_Tury%C5%84ski[/url]
TT
tes tes
9 grudnia 2015, 20:29
To zdjecia tym bardziej potwierdza watpliwosci,naprawde prosze sobie zrobic eksperyment z recznikiem.
LS
le sz
9 grudnia 2015, 21:03
Jesli twierdzisz że zdjęcie całunu potwierdza Twoje wątpliwości to znaczy że po prostu nie zrozumiałeś tego co napisałem. Powtarzam jeszcze raz: - całunu nie zaginano wzdłuż ciała by owinąć go wokół ciała; - całun zagięto za głową i nakryto ciało wzdłuż, od głowy do nóg. I na tym kończę bo jeśli się nadal nie rozumiemy to nie widzę już możliwości porozumienia.
9 grudnia 2015, 21:37
Zrobiłeś sobie eksperyment z ręcznikiem? Jeśli tak to podziel się, akurat ręcznik jest gruby, ma włoski wiec co się moze na nim odcisnąć? Niewiele raczej, całun to chyba cienki materiał.
TT
tes tes
11 grudnia 2015, 10:55
W jednym z postów skirowanych do Pana prosilem o podanie źródla potwierdzającego  to co Pan napisał,no chyba ,że sa to Pańskie badania -to też bym prosił o namiary na Pańską publkację.Z góry wdzięczny-tes
LS
le sz
11 grudnia 2015, 14:19
Źródła czego? Badań nad czym? Tego czy całun był zagięty wzdłuż ciała czy przy głowie? Bo ledwie 1,12 m szerokości całunu przy 4,37 m długości o tym nie świadczy? I w dodatku na zdjęciu tego nie widać? No to ja dla odmiany poproszę o namiar na źródło potwierdzające, że rzekomo z długości 4,37 m wykorzystywano zaledwie nie całe 2 m na umieszczenie ciała, a pozostałe ok. 2,5 m z 4,37 pozostawało w charakterze pustej tuby, natomiast mające ok. 1,8 m obwodu ciało owijano szerokością wynoszącą zaledwie 1,12 m. I na tym kończę swój udział tej wymianie korespondencji.
P
Paweł
6 grudnia 2016, 17:24
Ale taka przerwa na całunie jest. "Brak przerwy" na miejscu zgjęcia całunu nad głową, to jest zanieczyszczenie, jak np. na bokach płótna, na tej samej wysokości. Proszę spojrzeć na odległości od ramion w kierunku głowy z przodu i z tyłu wizerunku.
6 grudnia 2015, 10:35
Czy całun to jest płótno w jednym kawałku, czy długie kawałki materiału przypominające bandaże, ktorymi owijano ciało zmarłego? Jeśli są to długie kawałki materiału to w jaki spoób po zdjęciu ich z człowieka można odczytać ślady układajace się w obraz twarzy czy ran na konkretnych cześciach ciała? Przecież zeby odczytać wzór, trzeba by było zawinąć te bandaże dokładnie w identyczny sposób, w takich samych odstępach nakładać jedną warstwę obok drugiej drugiej i tak samo naciągąć bądź nie materiał czyli ścisło/luźno.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
6 grudnia 2015, 12:40
Całun to płótno, na którym położono ciało i nakryto je drugą połową tego płótna. W ten sposób powstało na nim odbicie przodu i tyłu ciała.
6 grudnia 2015, 22:03
Dziękuję za wyjaśnienie.

Skomentuj artykuł

Tajemnica Całunu Turyńskiego rozwiązana?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.