Jedna sukienka uratowała jego zakład. Historia 97-letniego krawca z Wrocławia
Los Adama Durazińskiego, jednego z najstarszych czynnych krawców w Polsce, mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Kilka lat temu, w czasie pandemicznych lockdownów, jego zakład we Wrocławiu stanął na krawędzi zamknięcia. Dziś – mimo zaawansowanego wieku – pan Adam wciąż codziennie siada przy maszynie. Wszystko za sprawą jednej sukienki i nieoczekiwanej solidarności ludzi.
Lockdown niemal zakończył 80 lat pracy
W 2021 roku, gdy pandemia COVID-19 sparaliżowała życie społeczne i gospodarcze, 92-letni wówczas krawiec z Wrocław stracił niemal wszystkich klientów. Ludzie bali się wychodzić z domów, a drobne usługi – takie jak przeróbki odzieży – przestały być priorytetem.
Dla pana Adama była to szczególnie bolesna sytuacja. Krawiectwu poświęcił niemal całe życie. Do Wrocławia przyjechał w 1948 roku i od tamtej pory szycie stało się nie tylko jego zawodem, ale i pasją. Choć od dawna był na emeryturze, nie potrafił zrezygnować z pracy. W czasie lockdownu po raz pierwszy zaczął jednak poważnie myśleć o zamknięciu zakładu.
Klientka, która nie przeszła obojętnie
Przełom przyszedł niespodziewanie. Jedna z klientek zadzwoniła z pilną prośbą o przerobienie sukienki przed ważnym spotkaniem. Na wykonanie zlecenia były zaledwie dwie godziny. Pan Adam zgodził się bez wahania.
Kobieta, czekając na odbiór sukni, zrobiła zdjęcie krawcowi przy pracy i opublikowała wpis w mediach społecznościowych. Poleciła jego usługi, podała adres zakładu i zaapelowała, by – jeśli kogoś stać – zapłacił więcej "według serca".
Internet zareagował błyskawicznie.
Lawina wsparcia i zbiórka pieniędzy
Post zaczął krążyć w sieci, a telefon pana Adama niemal nie przestawał dzwonić. Zgłaszali się nowi klienci, a wielu internautów – nie mogąc skorzystać z usług osobiście – chciało pomóc finansowo. W odpowiedzi zorganizowano zbiórkę, dzięki której udało się zebrać ponad 15 tysięcy złotych. Pieniądze trafiły bezpośrednio do seniora.
W komentarzach pojawiały się setki słów uznania: za fachowość, doświadczenie i skromność. Wielu klientów podkreślało, że pan Adam podejmował się przeróbek, których inne zakłady nie chciały wykonać.
"Będę szył, dopóki starczy sił"
Sam krawiec nie krył wzruszenia. Przyznawał, że nie spodziewał się takiej siły internetu i ludzkiej życzliwości. – Robię tylko tyle, ile mogę. Jak cała brygada pracuje, to garnitur powstaje w dwie godziny. U mnie to 60 godzin spokojnej, dokładnej pracy – mówił w jednym z wywiadów.
Podkreślał też, że zamierza szyć tak długo, jak pozwoli mu zdrowie.
Aktualizacja: rok 2026
Dziś Adam Duraziński ma 97 lat i wciąż regularnie pracuje. Przyznaje otwarcie: szyje, bo kocha swój zawód, ale też dlatego, że musi. Jego emerytura pozostaje niska.
Niedawno był w ZUS, pytając o możliwość podwyższenia świadczenia. Dowiedział się, że po ukończeniu 100 lat będzie mu przysługiwać świadczenie honorowe. – Za cztery lata dostanę sześć tysięcy. Powiedzieli, że warto poczekać. No to czekam – mówi z uśmiechem.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, każdy stulatek w Polsce otrzymuje dziś świadczenie honorowe w wysokości 6246,13 zł miesięcznie, które podlega corocznej waloryzacji.
Historia pana Adama pokazuje, że czasem jeden drobny gest – zdjęcie, wpis w sieci, zwykła życzliwość – potrafi zmienić czyjeś życie. I że rzemiosło, pasja i uczciwa praca wciąż mają swoją wartość.


Skomentuj artykuł