Nawałka: chcieliśmy pokazać, że ta drużyna ma charakter

Nawałka: chcieliśmy pokazać, że ta drużyna ma charakter
(fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)
PAP / ml

Selekcjoner Adam Nawałka powiedział po wygranej Polski z Japonią 1:0 w piłkarskich mistrzostwach świata, że dla jego zespołu w czwartek liczyło się tylko zwycięstwo. "Chcieliśmy pokazać, że ta drużyna ma charakter" - podkreślił.

Zwycięstwem w Wołgogradzie biało-czerwoni pożegnali się z mundialem w Rosji. Jeszcze przed tym spotkaniem nie mieli szans na awans z grupy H.

"W tym meczu liczyło się dla nas zwycięstwo. To był trudny mecz i musieliśmy się odpowiednio przygotować. Przystępowaliśmy do tego spotkania po olbrzymiej krytyce, która była zasłużona. Poziom emocjonalny tego meczu był wysoki w mojej drużynie. Nadzieje olbrzymie. Nie tylko kibiców, ale również nasze. Chcieliśmy pokazać, że ta drużyna ma charakter. Nie osłodzi jednak w żaden sposób tego, co się wydarzyło wcześniej. Musimy z tym żyć. Traktujemy to na zasadzie kumulacji doświadczeń. Wielu młodych zawodników będzie korzystało z tych doświadczeń w przyszłości" - powiedział Nawałka na pomeczowej konferencji prasowej.

Selekcjoner powtórzył, że nie podjął jeszcze decyzji odnośnie swojej przyszłości. "Oddaję się do dyspozycji zarządu. Musi być przygotowany raport i analiza. Nie będę podejmował decyzji na gorąco" - zaznaczył.

Na mundialu biało-czerwoni grali w dwóch ustawieniach: trójką i czwórką obrońców.

"Jeżeli chodzi o zmianę systemu, to nie miało znaczenia. Przegraliśmy zarówno w ustawieniu z trójką, jak i czwórką obrońców. Nie pogubiłem się. Staraliśmy się wykorzystać potencjał wszystkich zawodników. Ścisła, wyjściowa +jedenastka+ przed Euro 2016 była rytmie meczowych w swoich klubach. Teraz sytuacja była nieco inna. Musieliśmy poszukać innych rozwiązań. Nie było dobrej organizacji gry" - ocenił.

"Podstawowym planem było zwycięstwo i go zrealizowaliśmy. Japonia to groźny zespół złożony z piłkarzy dobrze wyszkolonych technicznie. Stworzyliśmy sobie więcej groźnych sytuacji strzeleckich niż w poprzednich meczach. Ćwiczyliśmy również stałe fragmenty gry i to przyniosło efekt" - dodał selekcjoner.

W kadrze pojawiło się kilku młodych piłkarzy.

"Poszerzyliśmy selekcję i będzie to procentować w przyszłości. Postawiliśmy na kilku młodych, w tym na Jana Bednarka, i to się opłaciło. Nie mamy jednak do dyspozycji wielu młodych graczy na odpowiednim poziomie" - dodał.

W końcówce doszło do kuriozalnej sytuacji. Przegrana 0:1 gwarantowała Japonii awans z grupy H. Japończycy przez kilka minut wymieniali piłkę między sobą, a Polacy ich nie atakowali, stojąc na własnej połowie.

"Jeżeli zrealizowany jest cel, to jesteśmy zadowoleni. Ten wynik satysfakcjonował Japończyków. My mieliśmy plan gry w niskim pressingu i z wyprowadzeniem kontrataków. Rywale są groźni i w szatni powiedzieliśmy sobie, żeby być bardzo konsekwentnym. Stworzyliśmy wiele okazji" - przyznał szkoleniowiec.

Bartosz Białkowski i Karol Linetty nie zagrali w Rosji ani minuty.

"Karol jest zawodnikiem o dużym potencjale i mam nadzieję, że będzie się rozwijał. Od początku mojej pracy stawiałem na niego. Jednak w reprezentacji jest rywalizacja i nie wszyscy mogą grać. Najważniejsze jest dobro zespołu. Na jego pozycji grał Piotr Zieliński w pierwszym meczu, a w dwóch pozostałych Jacek Góralski. Karol wciąż musi ciężko pracować. Wszystko przed nim. Musi wykazać cierpliwość" - przyznał Nawałka.

W 59. minucie jedyną bramkę w tym meczu strzelił Jan Bednarek.

"Na pewno jesteśmy rozczarowani tym turniejem. Chcieliśmy awansować. Nie wyszły nam dwa pierwsze mecze i chcieliśmy zagrać o honor, aby wrócić do Polski z podniesioną głową. To był ciężki turniej, ale przyniósł nam wiele doświadczenia. To cenna lekcja, dzięki której będziemy mocniejsi. Oddałem jedyny celny strzał i cieszę się, że dzięki mojej bramce wygraliśmy" - powiedział obrońca Southampton.

W piątek o 11.40 piłkarze wylecą z Soczi do Warszawy, gdzie spodziewani są o godz. 15.05.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nawałka: chcieliśmy pokazać, że ta drużyna ma charakter
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.