Jarosław Kaczyński nie skłamał w oświadczeniu
Sąd Okręgowy w Warszawie przeprowadził lustrację kandydata na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego. IPN wnosił o uznanie przez sąd, że oświadczenie lustracyjne jest prawdziwe. Kaczyński zaprzeczył, by miał związki ze służbami PRL.
Prokurator lustracyjny Jarosław Skrok oświadczył przed sądem, że w archiwach IPN nie stwierdzono po obszernej kwerendzie żadnych materiałów świadczących o pracy, służbie lub tajnej współpracy Jarosława Kaczyńskiego ze służbami specjalnymi PRL.
Wniósł więc o stwierdzenie, że oświadczenie lustracyjne kandydata na prezydenta jest zgodne z prawdą. Sam Jarosław Kaczyński także wniósł o takie orzeczenie. Sąd ogłosi je po naradzie.
Kandydaci na prezydenta RP są lustrowani przez sąd z urzędu - niezależnie od tego, że IPN nie zgłaszał wcześniej wątpliwości co do prawdziwości ich oświadczeń lustracyjnych, jeśli osoby te składały je wcześniej np. jako posłowie.
Jak wynika z katalogów osób publicznych, które zgodnie z prawem IPN zamieszcza na swej stronie internetowej, Kaczyński był inwigilowany jako opozycjonista.
Sam lider PiS opublikował zresztą kilka lat temu świadczące o tym dokumenty SB, do których uzyskał dostęp jako pokrzywdzony. Według tych dokumentów Kaczyński był inwigilowany od 1979 r., gdy działał m.in. w KSS KOR, Klubie Służby Niepodległości i Solidarności. Zabroniono mu także wyjazdów zagranicznych. Wyrejestrowany został w sierpniu 1989 r.
W aktach tych znajduje się również sfałszowana po 1990 r. "lojalka" Kaczyńskiego, czyli oświadczenie, w którym miał rzekomo zobowiązać się w 1981 r. do zaniechania szkodliwej dla PRL działalności.
To, że "lojalka" została sfałszowana, potwierdził sąd w latach 90., w wygranym przez J. Kaczyńskiego procesie z tygodnikiem "Nie", który dokument opublikował - za co potem przeprosił.
Skomentuj artykuł