JOW-y można pogodzić z ordynacją proporcjonalną

JOW-y można pogodzić z ordynacją proporcjonalną
(fot. shutterstock.com)
6 lat temu
PAP / ptt

JOW-y można pogodzić z ordynacją proporcjonalną, a więc ich wprowadzenie do Sejmu nie musi oznaczać konieczności zmiany konstytucji - mówili uczestnicy wtorkowej debaty "Jednomandatowe okręgi wyborcze - czy potrzebna jest zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu?"

Konferencję zorganizowały Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji we współpracy z Instytutem Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.

Prof. Jerzy Wiatr zwrócił uwagę, że niemiecka ordynacja wyborcza jest proporcjonalna i jednocześnie oparta na JOW-ach. Uważa, że z pewnymi modyfikacjami takie rozwiązanie można by zastosować w Polsce.

Wyborca w wyborach do Bundestagu otrzymuje dwie karty wyborcze: na pierwszej oddaje głos na kandydata w okręgu jednomandatowym (mandat zdobywa ten, kto otrzyma najwięcej głosów - większość względna), na drugiej karcie są partie ubiegające się o głosy w całym kraju. JOW-ów jest 299, a mandatów do zdobycia 598.

Głosy oddane na partie są zliczane w skali całego państwa. Partie, które przekroczyły pięcioprocentowy próg wyborczy lub zdobyły mandaty w co najmniej trzech JOW-ach uczestniczą w proporcjonalnym podziale 598 mandatów. Kiedy zostanie ustalona liczba mandatów przysługująca danej partii, od tej liczby odejmuje się liczbę mandatów zdobytych przez tę partię w JOW-ach. Na miejsca zdobyte dzięki podziałowi proporcjonalnemu wchodzą kandydaci z okręgów, którzy nie zdobyli mandatu.

Prof. Wiatr powiedział, że taki podział mandatów jest bardzo wyraźnie proporcjonalny. W 2013 r. partie CDU i CSU zdobyły 41,5 proc. głosów - 311 mandatów (49,4 proc. mandatów); partia SPD zdobyła 25,7 proc. głosów - 192 mandaty (30,5 proc. mandatów); Lewica otrzymała 8,6 proc. głosów - 64 mandaty (10,2 proc. mandatów); Związek 90 i Zieloni otrzymali 8,4 proc. głosów - 63 mandaty (10,2 proc. mandatów).

Na partie, które nie przekroczyły progu wyborczego oddano 13,4 proc. głosów. Prof. Wiatr zwrócił uwagę, że w polskich wyborach w 1993 r., gdy po raz pierwszy zastosowano próg wyborczy takich głosów było aż 34 proc. Rezultatem tego była nadreprezentacja w Sejmie SLD i PSL, które razem zdobyły 36 proc. głosów, a w Sejmie otrzymały dwie trzecie wszystkich mandatów.

Dr Michał Kowalski przypomniał, że prezydent Bronisław Komorowski po tym, jak zapowiedział referendum ws. jednomandatowych okręgów wyborczych, przygotował projekt nowelizacji konstytucji. Jak informowała wówczas Kancelaria Prezydenta, projekt miał likwidować "barierę prawną, uniemożliwiającą wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu". Jednak zdaniem Kowalskiego, nie jest to konieczne, gdyż wybory w JOW-ach mogą być proporcjonalne. Powiedział, że w Słowenii wybory odbywają się w JOW-ach, a jest to system bardziej proporcjonalny niż obecny funkcjonujący w Polsce.

Dr Artur Kasza zwrócił zaś uwagę, że w wytyczanie granic okręgów jednomandatowych jest wpisane duże ryzyko manipulacji. - Partie polityczne będą starały się tak ułożyć ich granice, aby mieć pewną sytuację w każdym z okręgów - uważa. Ocenił także, że ekstremalna polaryzacja światopoglądowa i terytorialna elektoratu w Polsce sprawi, że po wprowadzeniu JOW-ów nie dojdzie do zmiany układu partyjnego w Polsce, ale do jego utrwalenia. Omawiał także przykład majowych wyborów w Wielkiej Brytanii, które odbywają się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Podał przykład partii UKIP, która otrzymała prawie 3,8 mln głosów, zdobyła jedynie jedno miejsce w Izbie Gmin. Tymczasem Szkocka Partia Narodowa (SNP) będzie miała 56 mandatów, choć na poziomie krajowym zdobyła 1,4 mln głosów.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

JOW-y można pogodzić z ordynacją proporcjonalną
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.