Lekarzom najbliższy projekt Gowina

9 lat temu
PAP / wab

- Życie człowieka musi być chronione od samego poczęcia - uważa Konstanty Radziwiłł, prezydent Stałego Komitetu Lekarzy Europejskich, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jak dodaje, dla środowiska lekarskiego najbliższy jest projekt in vitro autorstwa Jarosława Gowina z Platformy Obywatelskiej.

Radziwiłł w rozmowie z Polską Agencją Prasową podkreślił, że jego stanowisko w sprawie zapłodnienia pozaustrojowego jest takie, jak samorządu lekarskiego.

- Jest bardzo wyraźne, podobnie jak moje osobiste: życie człowieka musi być chronione od samego poczęcia, w związku z tym każdy zarodek zasługuje na pełną ochronę taką, jaka się należy osobie ludzkiej. Z tego wynika cały szereg konsekwencji, jeżeli chodzi o możliwości manipulowania zarodkiem. Z całą pewnością nie wchodzi w rachubę selekcja i inne procedury, które mogłyby zagrozić zarodkowi. Natomiast co do samej procedury in vitro, to te osoby, które widzą w tym swoją szansę, powinny móc z tej metody korzystać, ale z zachowaniem szacunku dla zarodka. Powinien być wprowadzony cały szereg ograniczeń - mówi.

Zdaniem wiceprezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, z tych projektów, które są w Sejmie, najbliższy poglądom środowiska lekarskiego jest projekt Jarosława Gowina, który dopuszcza in vitro, a jednocześnie tworzy bardzo wyraźne bariery dla manipulacji zarodkami. - Bardzo ważnym elementem, który pojawia się w tym projekcie, jest prawo lekarzy do tzw. klauzuli sumienia, do wyrażania sprzeciwu i odmawiania uczestnictwa w procedurach, co do których mają wątpliwości - podkreśla.

Radziwiłł wyjaśnia również, że w debacie publicznej dokonaliśmy pewnego skrótu myślowego: jeśli mamy do czynienia z niepłodnością, a często chodzi tylko o obniżoną płodność, to wówczas in vitro jest jedynym rozwiązaniem problemu. Tymczasem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Przyczyn obniżonej płodności jest bardzo dużo i nie ma żadnego powodu do tego, żeby sięgać po procedurę zapłodnienia pozaustrojowego w sytuacjach, kiedy są inne znacznie prostsze, mniej inwazyjne sposoby poprawienia płodności. W debacie publicznej zbyt mało się zawraca na to uwagę.

Zdaniem wiceprezesa NRL, z niepłodnością jest trochę tak, jak z pacjentem, który twierdzi, że ma chorą nogę. - Z medycznego punktu widzenia to niewiele oznacza. Wprawdzie dla laika chora noga to problemy z chodzeniem, ale równie dobrze mogą to być problemy z kolanem, z wiązadłami krzyżowymi albo bocznymi, może być problem dotyczący naczyń krwionośnych i wiele innych. Dlatego należy zastosować diagnostykę, ustalić co jest przyczyną i wprowadzić odpowiedni sposób postępowania, ale nie od razu myśleć o amputacji i zastąpieniu protezą - wyjaśnia.

- Naprotechnologia nie jest jedną metodą, ale zespołem metod diagnostycznych i terapeutycznych, które pozwalają dokładnie zdiagnozować przyczynę niepłodności i zastosować odpowiednią procedurę medyczną - wyjaśnia Radziwiłł. - Naprotechnologia nie jest alternatywą, ale sposobem postępowania, który ma ustalić mechanizm problemu i pomóc dobrać odpowiednie środki do jego usunięcia.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Lekarzom najbliższy projekt Gowina
Komentarze (15)
P
Petre
22 października 2010, 13:19
@Ku rozwadze Jest sporo racji w tym co piszesz bowiem uczy to podejscia gdzie raczej nie da sie probowac wymusic posluszenstwa i trzeba sie silnie "nargumentowac" aby chociaz czesciowo twoje stanowisko zostalo uwzglednione. Dodatkowo sytucja wymusza zawieranie kompromisow co rowiez uczy pewniej pokory. Dodakowo chcialbym zauwazyc, ze najciekawsi ksieza jakich spotkalem to wlasnie ksieza misjonarze. Aczkolwiek abp Hosner rowniez byl na misji teraz tylko pytanie czy autentycznie byl misjonarzem czy tylko admistrowal....bo raczej argumentacja i tonem jaki sie posluguje to raczej nikogo nie nawrocil.
KR
Ku rozwadze
22 października 2010, 12:56
 Czytałem kiedyś artykuł Dominikanina który pracował w szkole w USA i pada tam twierdzenie że każdy polski kapłan katolicki i każdy Polak katolik powinien przynajmniej kilka lat pomieszkać w kraju gdzie katolicyzm jest religią niszową twierdzi że działa to oczyszczjąco na różne fobie i wogóle pozytynie w dziedzinie tolerancji i szacunku dla inaczej myślących
I
Inkling
22 października 2010, 12:43
Projekt J. Gowina nie chroni podstawowego dobra, jakim jest życie i godność każdej osoby ludzkiej, która w fazie embrionalnej sama nie może się bronić. Ależ oczywiście, że chroni podstawowe dobro człowieka, jakim jest jego życie - projekt ustawy uniemożliwia selekcję, mrożenie i usuwanie zarodków. Co do godności osoby ludzkiej - tu dyskusja jest otwarta. Dla mnie czymś niegodnym osoby jest mieszkanie w zagrzybionym domu - czy to oznacza, że należy ustawowo nakazać wyburzenie takich domów?
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
22 października 2010, 12:11
Ronin, przypominam, że chodzilo o posta Alfisty: "Czy invitrowcy są bezduszni, czy jednak Pan Bóg przymuszony..." Idiotyczne są argumenty przeciw in vitro, że Pan Bóg jest przymuszony dać duszę ludziom poczętym in vitro. Skąd niby Alfista wie, co myśli Pan Bóg  i że lubi tylko drogi rodne mamusi, a nie lubi laboratorium ?
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
22 października 2010, 11:48
Wolną wolę dostaliśmy jako część naszej natury, ale to my odpowiadamy za to, jak jej użyjemy. Wolna wola nie ma tu nic do rzeczy. Argumenty przeciw in vitro w rodzaju, że Pan Bóg jest przymuszony, są bezsensowne.
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
22 października 2010, 10:49
Pan Bóg nie jest przymuszony. Gdyby nie chciał, to zapłodnienie in vitro nie udałoby się. Według takiego rozumowania wydarza się tylko to, czego chce Bóg, a wszystko, co się wydarza jest chciane przez niego, zatem chce on wszelkiego zła, które się wydarza. Może wyraziłam się nieprecyzyjnie i dlatego wyciągasz wnioski nie na temat. Nie wiemy tego czy Pan Bóg czuje się przymuszony. 'Myśli moje nie są myślami waszymi'.
O
obserwator
22 października 2010, 10:46
A co sympatycy PiS sądzą o karze śmierci bo z tego co wiem to wódz z bratem zawsze byli za? 
R
Rafał
22 października 2010, 10:42
W świetle toczonej ostatnio dyskusji wokół pakietu ustaw mających regulować sprawę zapłodnienia pozaustrojowego, powszechnie przypomniano głos Magisterium Kościoła Katolickiego nt. zaangażowania katolików w polityce. W dyskusji poświęconej metodzie in vitro dotyczy to naturalnie polskich parlamentarzystów. Magisterium naucza, iż w przypadkach, w których nie ma możliwości zapobieżenia lub przeszkodzenia realizacji ustaw, rozporządzeń podważających podstawowe zasady wiary i moralności, katolik – polityk postąpi słusznie popierając propozycje ograniczające szkody, zmniejszające ich negatywne skutki na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Sądzę, że w wielu przypadkach mimo wszystko jesteśmy świadkami postępowania w niniejszym kluczu. Przyszłość rozwiązań ustrojowych dot. in vitro w Polsce ciągle nie jest jednak znane. Sporo wątpliwości w tej kwestii nasuwa większość z opisanych projektów. Osoba wierząca, dla której metoda zapłodnienia in vitro, jest jawnym morderstwem, stoi dziś przed nie lada dylematem. I pokoju nie daje tutaj fakt, iż nareszcie obszar ten może zostać objęty ustawodawstwem, jeśli swoimi podatkami będziemy mieli wkład w cichym i sterylnym holokauście. Warto w tym miejscu szukać odpowiedzi w nauczaniu Magisterium. Jan Paweł II w Adhortacji Christifideles laici napisał m. in. „Należy mieć na uwadze, że w obliczu różnych sytuacji, w których w grę wchodzą podstawowe i niezbywalne wymogi moralne, świadectwo chrześcijańskie musi być uznane za nienaruszalny obowiązek, który może prowadzić aż do złożenia ofiary z życia, do męczeństwa, w imię miłości i godności ludzkiej”. Tym samym nie chcę wskazywać tutaj łatwych odpowiedzi, ale warto byśmy pamiętali, iż Jezus Chrystus swą męczeńską śmiercią dał nam przykład do naśladowania. Niech Polacy – chrześcijanie odpowiedzą sobie dziś – w momencie rozważania spraw fundamentalnych – „A co na moim miejscu zrobiłby Chrystus?”
A
Alfista
22 października 2010, 10:37
Dzięki ronin, myślę że Twoja wypowiedź wyjaśniła wiele Kindze.
H
Hipokrates
22 października 2010, 10:27
Lekarze nie powinni zapominać o podstawowej zasadzie: primum non nocere. Projekt J. Gowina nie chroni podstawowego dobra, jakim jest życie i godność każdej osoby ludzkiej, która w fazie embrionalnej sama nie może się bronić.
I
Inkling
22 października 2010, 10:26
Jestem dumny z Naczelnej Rady Lekarskiej. Mówią to, co nie jest popularne, a co jest prawdziwe. Doprowadzenie do śmierci lub torturowanie zarodka ludzkiego (zamrażanie) jest wielkim złem i na to żaden lekarz nie powinien się zgodzić. Czy natomiast "uchybia godności" ("aktu małżeńskiego", "poczęcia", zarodka) to, że następuje rePRODUKCJA, a nie proKREACJA - to sprawa poglądów religijnych i światopoglądowych, a nie kwestia medyczna.
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
22 października 2010, 09:35
Wielmożny książę, a co z duszą, co pan Gowin na to? Czy invitrowcy są bezduszni, czy jednak Pan Bóg przymuszony... Pan Bóg nie jest przymuszony. Gdyby nie chciał, to zapłodnienie in vitro nie udałoby się.
H
Hipokrates
22 października 2010, 09:27
Primum non nocere.
A
Alfista
22 października 2010, 09:26
Wielmożny książę, a co z duszą, co pan Gowin na to? Czy invitrowcy są bezduszni, czy jednak Pan Bóg przymuszony... Błękitna krew, a jakby czerwona
T
teresa
22 października 2010, 09:22
  Wszystko co narusza integralność organizmu ludzkiego za życia ,a także zdarzenia medyczne ,które miały miejsce w przeszłości[ pamięć genetyczna] przyczynia się do wzrostu liczby zachorowań na różne choroby , w tym obniżenia płodności. Wnioski?    Profilaktyka zdrowia,normalny seks,bez środków chemicznych[organicznych lub nie] i relaks , bo w stresie człowiek popełnia błędy, ręce się trzęsą i trzeba sobie"chlapnąć".    Ile z  osób z obniżoną płodnością miało kontakt z ciałami smolistymi z papierosów i częste infekcje ukł.moczowo-płciowego w młodości?

Skomentuj artykuł

Lekarzom najbliższy projekt Gowina
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.