Polska lewica 1 maja. Razem, ale osobno

Polska lewica 1 maja. Razem, ale osobno
(fot. PAP/Rafał Guz / Grzegorz Jakubowski)
9 lat temu
PAP / drr

Współpraca SLD i Ruchu Palikota jest raczej niemożliwa - uważają eksperci, z którymi rozmawiała PAP. "1 maja zobaczymy obraz lewicy okaleczonej" - komentuje prof. Kazimierz Kik. Prof. Zdzisław Krasnodębski ocenia, że SLD i RP są lewicowe tylko z nazwy.

1 maja ma się odbyć kongres Ruchu Palikota. SLD zaś wspólnie z OPZZ organizuje tego dnia pochód pierwszomajowy, podczas którego protestować będzie przeciwko reformie emerytalnej.

- 1 maja będziemy w dwóch różnych, odległych od siebie miejscach, jednak pod wieloma względami programowo będziemy bardzo blisko siebie. Niech to będzie ostatnie Święto Pracy, jakie spędzamy osobno - apelował w sobotę do polityków SLD Janusz Palikot. Jak przekonywał, obie partie nie powinny marnować czasu na "bezproduktywne spory i waśnie".

Jednak Leszek Miller w radiowej Trójce oświadczył: - W pochodzie 1-majowym nie mogą iść obok siebie zwolennicy wydłużenia wieku emerytalnego i przeciwnicy. Nie mogą iść razem zwolennicy podniesienia płacy minimalnej, która w Polsce nie jest duża i przeciwnicy. Nie mogą iść razem ludzie, którzy uważają, że powinno być ogólnopolskie referendum, by Polacy mogli wypowiedzieć się w sprawie wieku emerytalnego i ci, którzy dla takiego wniosku nie mają zrozumienia.

Politolog, prof. Kazimierz Kik komentuje: Janusz Palikot i Leszek Miller to zaprzeczenie możliwości jednoczenia lewicy. Jego zdaniem do lewicy, na której czele stoi Palikot nie przyłączą się lewicowi katolicy, a do takiej, na czele której stoi Miller - ludzie Solidarności.

Jak przekonuje, mamy do czynienia z "wyraźnym procesem pogłębiającego się rozbicia polskiej lewicy". - Obraz lewicy maszerującej 1 maja, obradującej, to będzie obraz lewicy okaleczonej - lewicy, która nie tworzy gruntu pod przyszłą, nową lewicę, która może powstać dopiero wtedy, gdy niby-lewica, postkomunistyczna, lub palikotowska zejdzie z pola walki - ocenia Kik. Wyraził opinię, że Palikot i Miller to "samozwańczy przywódcy polskiej lewicy".

Kik podkreślił, że 1 maja najważniejsi ludzie lewicy zostaną w domu. Argumentował, że podczas obchodów 1 maja zabraknie lewicy, która jest "na obrzeżach Platformy Obywatelskiej"; wymienił w tym kontekście: Bartosza Arłukowicza, Marka Borowskiego i Dariusza Rosatiego. - Nie będzie też Aleksandra Kwaśniewskiego, Włodzimierza Cimoszewicza, czyli wszystkich tych ludzi lewicy, którzy utożsamiani są z symbolami lewicy, powiedziałbym nawet: symbolami intelektualnymi lewicy - mówił Kik.

Jak zaznaczył, w pochodzie nie pójdzie także Solidarność. - Jeżeli mówimy o lewicy w Polsce, to nie możemy jej utożsamiać z SLD, bo to jest tylko jedna część lewicy postkomunistycznej. Jeżeli przyjmiemy, że lewica w Polsce to wszystkie siły polityczne, które w swoich działaniach mają na uwadze interesy ludzi słabszych, pracujących, zmarginalizowanych, to wtedy musimy pamiętać, że taką lewicą jest również - obok OPZZ - Solidarność. Z przyczyn historycznych Solidarność znajduje się w kręgu oddziaływania ugrupowań prawicowych, ale to tylko "błędy przy porodzie polskiej demokracji" - mówił prof. Kik.

Zwrócił uwagę, że elementy lewicowe widzimy w programie PiS, choć - jak dodał - "jest to koniunkturalne i wynika z tego, że SLD opuściło lewicę i elektorat socjalny, a elektorat ten zagospodarował PiS".

Socjolog, prof. Zdzisław Krasnodębski w rozmowie z PAP wyraził opinię, że zarówno Ruch Palikota jak i SLD to ugrupowania "lewicowe tylko z nazwy". - Łączą się z wielkim biznesem - Palikot jest milionerem, a Miller jako premier nie uprawiał polityki lewicowej - argumentował.

Ocenił, że Miller i Palikot to liderzy, których dzielą pokolenia, temperamenty i wyobrażenia. - Mimo wszystko te środowiska mają wspólny interes, one się łączą, m.in. poprzez Stowarzyszenie Ordynacka, reprezentują pewien odłam polskiego establishmentu, na razie trochę odsunięty - zaznaczył politolog. Zwrócił jednocześnie uwagę, że dla Palikota wejście w związek z SLD oznaczałoby utratę poparcia ludzi młodych, którym zależy na hasłach typu "legalizacja miękkich narkotyków".

Uważa, że tendencja do jednoczenia w obu formacjach będzie tym większa, im bardziej realne będzie zagrożenie przejęciem władzy przez prawą stronę sceny politycznej.

Krasnodębski ocenił, że partia Palikota w sprawach gospodarczych jest mało lewicowa, natomiast jest "bardzo libertyńska, jeśli chodzi o obyczaje". - U Millera jest trochę odwrotnie - dodał.

Na różnice między SLD i Ruchem Palikota zwrócił też uwagę inny socjolog prof. Jacek Wódz: - Nie sądzę, żeby liderzy tych ugrupowań byli w stanie zaakceptować jakąś rozsądną linię zbliżenia. Problemem jest też brak zbieżności programowej. Jego zdaniem nic nie wskazuje więc na to, by miało dojść do bliskiej współpracy Ruchu Palikota i SLD.

- Z dwóch stron mamy do czynienia z wyrazami złej woli ze strony liderów Ruchu Palikota i SLD, to nie rodzi żadnych nadziei na zbliżenie obu ugrupowań - dodał Wódz.

Również socjolog prof. Ireneusz Krzemiński uważa, że współpraca SLD z Ruchem Palikota jest "raczej niemożliwa". Przyczyny upatruje w postawie Millera, który - jego zdaniem - "postanowił odbudować wpływy i siłę SLD". Przewiduje jednak, że mu się to nie uda.

Krzemiński spodziewa się natomiast rozwoju partii Palikota. Pod warunkiem - jak mówił - że poprą go młodsi wyborcy, którym nie odpowiada "dotychczasowy partyjny establishment". - Palikot ma bez porównania większe szanse od Millera na pozyskanie nowego, młodego elektoratu - ocenił. Zwrócił jednocześnie uwagę, że Palikotowi brakuje spójnej wizji przyszłości Polski.

- Palikot gra rolę lewicowca, a wśród młodszego pokolenia mamy taki wyraźny lewicowy zwrot, Palikot dobrze wyczuwa te nastroje - zauważył Krzemiński.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Polska lewica 1 maja. Razem, ale osobno
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.