Sejm debatował nad projektem "dezubekizacyjnym"

Sejm debatował nad projektem "dezubekizacyjnym"
(fot. PAP/Tomasz Gzell)
3 lata temu
PAP / psd

Kluby: PO, PSL i Nowoczesna chcą odrzucenia projektu tzw. ustawy "dezubekizacyjnej". Rządowe propozycje obniżenia emerytury i renty ponad 32 tys. byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL popiera PiS i Kukiz'15. Projekt trafi ponownie do komisji.

W środę Sejm debatował nad sprawozdaniem komisji: administracji i spraw wewnętrznych oraz polityki społecznej i rodziny, które pozytywnie zaopiniowały projekt. Zakłada on, że "za służbę na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. emerytury i renty sięgną maksymalnie średniego świadczenia w ZUS.

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak podkreślał, że zmiany dotyczą Służby Bezpieczeństwa, która - jak mówił - była "zbrojnym ramieniem władzy totalitarnego państwa podległej Moskwie", a nie dotyczą milicjantów i strażaków.

Jako kuriozalne określił wypowiedzi "o uczciwych Polakach z SB". "Nie było takiego przykładu, a jeżeli nawet ktoś się pojawił, to ma na podstawie tej ustawy szansę" - dodał, wskazując na przepis wyłączający stosowanie ustawy, jeżeli dana osoba udowodni, że przed 1990 r. bez wiedzy przełożonych wspierała działalność na rzecz niepodległości.

Projekt popierają kluby PiS i Kukiz'15. Zdaniem Janusza Śniadka (PiS) zmniejszenie świadczeń to nie odwet, lecz przywrócenie poczucia sprawiedliwości. Według niego, zmniejszenie emerytur i rent b. funkcjonariuszom służb PRL pozwoli wygospodarować środki na zadośćuczynienie osobom represjonowanym.

Jarosław Porwich (Kukiz'15) ocenił, że projekt ma swoje mankamenty, ale idea i cel są słuszne. Pozytywnie ocenił m.in. poprawkę, która nie uznaje za służbę na rzecz totalitarnego państwa służby, która rozpoczęła się nie wcześniej niż 12 września 1989 r. Druga - jak wskazał - ważna poprawka to wyłączenia z katalogu osób służących na rzecz totalitarnego państwa m.in. słuchaczy i studentów Akademii Spraw Wewnętrznych, którzy docelowo byli zatrudnieni w PSP i BOR.

Projekt skrytykowały kluby PO i PSL, które złożyły wnioski o jego odrzucenie. Wnioski te zamierza poprzeć Nowoczesna. Jak przekonywał Marek Wójcik (PO), projekt jest niedopracowany i nie ma nic wspólnego z dezubekizacją. "Minister Błaszczak sprzedaje kota w worku, ponieważ nie wiemy, ilu funkcjonariuszy będzie podlegało pod tę ustawę" - powiedział Wójcik.

Poseł PO złożył do projektu poprawki. Jedna z nich obejmie prokuratorów, którzy w stanie wojennym służyli totalitarnemu państwu i oskarżali opozycję. "Jak możecie się państwo spodziewać, ta poprawka dotyczy również okoliczności, które ostatnio zostały ujawnione i dotyczą państwa klubowego kolegi (Stanisław Piotrowicza)" - zwrócił się do polityków PiS Wójcik.

Krzysztof Paszyk (PSL) poinformował, że jego klub złożył poprawkę wyłączającą z projektu grupę funkcjonariuszy PSP, ale - jak mówił - to wciąż za mało, aby uznać, że projekt jest sprawiedliwy.

Zdaniem Adama Szłapki (N) projekt stosuje odpowiedzialność zbiorową i odbiera prawa nabyte. "Nikt z nas nie ma wątpliwości, że osoby, które inwigilowały ludzi, były agentami, powinny być rozliczone, powinny być odebrane im wszystkie przywileje" - mówił Szłapka. Ale - pytał - "czy ta ustawa jest sprawiedliwa, czy sprawiedliwa jest odpowiedzialność zbiorowa?".

Jedna z poprawek wyłącza spod działania ustawy osoby, które "wstąpiły w szeregi MSW i MON" po raz pierwszy nie wcześniej niż 12 września 1989 r. Zaproponowano, aby za służbę na rzecz totalitarnego państwa nie uznawać także odbywania służby zasadniczej wynikającej z przepisów o powszechnym obowiązku obrony.

Wśród wniosków mniejszości jest propozycja, aby wszystkie środki, które w wyniku zmiany przepisów pozostaną w Zakładzie Emerytalno-Rentowym, w całości były przeznaczone na pomoc osobom represjonowanym przez PRL. Zaproponowano także, aby ustawa weszła w życie 1 stycznia 2020 r. (Według projektu ma to być 1 stycznia 2017 r.).

Projekt zakłada obniżenie procentowego wymiaru - z 0,7 proc. do 0,5 proc. - podstawy wymiaru za każdy rok służby w organach bezpieczeństwa. PO zaproponowała pozostawienie tego wskaźnika na poziomie - 0,7 proc.

W myśl projektu, od 1 października 2017 r., maksymalna emerytura dla tych osób nie będzie mogła być wyższa niż średnia emerytura lub renta z tytułu niezdolności do pracy. Jak wskazano w Ocenie Skutków Regulacji, według danych z czerwca 2016 r. wysokość przeciętnej emerytury wypłacanej przez ZUS wynosiła ok. 2 tys. zł, a wysokość przeciętnej renty z tytułu niezdolności do pracy wypłacanej przez ZUS wynosiła ok. 1 tys. 543 zł.

Zgodnie z propozycją, w przypadku renty rodzinnej po funkcjonariuszu, wysokość świadczenia nie będzie mogła przekraczać wysokości średniej renty rodzinnej z Funduszu Ubezpieczeń Społecznej, wypłacanej przez ZUS w czasie tworzenia projektowanej ustawy (według wstępnych danych, w czerwcu 2016 r. wysokość przeciętnej renty rodzinnej wypłacanej przez ZUS wynosiła ok. 1 tys. 725 zł).

Według szacunków MSWiA, obniżonych zostanie ponad 18 tys. emerytur policyjnych, ponad 4 tys. policyjnych rent inwalidzkich i ponad 9 tys. rent rodzinnych. Z projektu wynika też, że rocznie budżet państwa będzie wydawał o ok. 546 mln zł mniej na świadczenia emerytalne i rentowe z systemu zaopatrzenia emerytalnego służb mundurowych.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Sejm debatował nad projektem "dezubekizacyjnym"
Komentarze (2)
AB
Aleksander Borowski
14 grudnia 2016, 23:21
A Luśnia, kolega pana Macierewicza, będzie wyłaczony z tej ustawy.. Może bedzie jakas forma " amnestii emerytalnej" przez pr.Dudę.
MR
Maciej Roszkowski
14 grudnia 2016, 18:58
Jak widać na zdjęciu tłumów nie było.

Skomentuj artykuł

Sejm debatował nad projektem "dezubekizacyjnym"
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.