Setki kilometrów na liczniku, miliony na koncie. Łatwogang znów budzi Polaków
Piotr Hancke, znany w Internecie jako Łatwogang, w niedzielę rano osiągnął główny cel swojej charytatywnej wyprawy – licznik zbiórki na leczenie 8-letniego Maksa przekroczył 12 milionów złotych. Mimo skrajnego wycieńczenia i zaledwie kilku godzin snu, 23-letni influencer kontynuuje jazdę rowerem z Zakopanego do Gdańska. Zebrane środki mają sfinansować kosztowną terapię genową w Stanach Zjednoczonych dla chłopca cierpiącego na dystrofię mięśniową Duchenne'a, a akcja została już rozszerzona o pomoc dla kolejnego dziecka.
Wyzwanie rozpoczęło się w piątek po południu w Zakopanem, a jego założeniem było pokonanie około 700 kilometrów w czasie bliskim 40 godzinom. Kluczowy moment nastąpił w niedzielę przed godziną 9:00, gdy rowerzysta znajdował się w okolicach Torunia. To właśnie tam, podczas postoju na stacji benzynowej, kwota na koncie zbiórki osiągnęła wymagany pułap 12 milionów złotych. Choć pierwotny plan zakładał powrót rowerem do Zakopanego w przypadku szybkiego zebrania pieniędzy, narastające zmęczenie zmusiło organizatora do weryfikacji tych zamierzeń i rezygnacji z drogi powrotnej na dwóch kółkach.
Walka z czasem i własnym organizmem
Trasa przez Polskę okazała się ogromnym testem fizycznym dla młodego twórcy. W nocy z soboty na niedzielę Hancke musiał kilkakrotnie schodzić z roweru ze względu na złe samopoczucie i opadanie z sił. Pierwsza, półgodzinna drzemka odbyła się około 0:30, a kolejna, dwugodzinna przerwa na sen miała miejsce między godziną 5:00 a 6:00 rano w samochodzie technicznym. Influencer przyznał w rozmowie z mediami, że przed snem jego stan był „naprawdę kiepski”, ale po odpoczynku poczuł się znacznie lepiej i mógł kontynuować jazdę.
Podczas wyprawy Łatwogangowi towarzyszy grupa innych rowerzystów oraz zespół techniczny, co ma kluczowe znaczenie dla powodzenia akcji. Niektórzy z towarzyszących mu cyklistów pokonali już odcinki liczące od 300 do 400 kilometrów. Mimo trudności technicznych, o których twórca informował w niedzielę rano, determinacja zespołu pozwoliła na utrzymanie tempa wyprawy w kierunku Pomorza.
Szansa na życie za 15 milionów złotych
Beneficjentem akcji jest 8-letni Maks, u którego zdiagnozowano dystrofię mięśniową Duchenne'a – rzadką i postępującą chorobę genetyczną prowadzącą do nieodwracalnego zaniku mięśni. Koszt nowoczesnej terapii genowej, która może zahamować rozwój schorzenia, wyceniono na około 15–16 milionów złotych. Ponieważ leczenie to nie jest refundowane w Polsce, jedyną szansą dla chłopca jest wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
Anna Tocka, matka ośmioletniego Maksa, w wypowiedzi dla Radia Eska nie kryła wzruszenia postawą influencera. „Jesteśmy przeszczęśliwi z tego powodu, że wybrał Maksa akurat, że dla niego to robi. To są emocje, których się chyba tak naprawdę nie da wypowiedzieć” – zaznaczyła, dodając, że cała rodzina kibicuje rowerzyście w tym ekstremalnie ciężkim wyzwaniu. Od października 2025 roku na koncie chłopca znajdowało się 3 miliony złotych; dzięki obecnej akcji udało się zgromadzić brakującą kwotę w rekordowym tempie.
Solidarność firm i nowa zbiórka dla Adasia
Sukces akcji to efekt wpłat od tysięcy osób prywatnych, ale także potężnego wsparcia ze strony sektora biznesowego. Największy jednorazowy przelew, w wysokości 868 001 zł, przekazała w sobotę późnym wieczorem Kuchnia Vikinga. Znaczące kwoty wpłaciły również inne firmy: Neboa przekazała 650 tys. zł, a Tarczyński 600 tys. zł.
Ze względu na ogromną dynamikę wpłat, Łatwogang zdecydował o otwarciu kolejnej zbiórki – tym razem dla Adasia, który również zmaga się z DMD. Chłopiec ten znajduje się na granicy kwalifikacji do terapii ze względu na wiek, a czas na zebranie brakujących 3,5 miliona złotych jest bardzo ograniczony. „Pomogliśmy już Maksowi. Teraz pomóżmy także Adasiowi” – apelują organizatorzy wyprawy.
Fenomen społeczny na trasie przejazdu
Wyprawa Piotra Hancke stała się wydarzeniem wykraczającym poza przestrzeń internetową. Wzdłuż trasy, nawet w godzinach nocnych, ustawiają się tłumy ludzi, którzy dopingują rowerzystę brawami i chcą zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcia. Twórca przyznaje, że takie reakcje są dla niego ważnym wsparciem i momentami wywołują wzruszenie.
To nie pierwsza tak spektakularna akcja charytatywna tego influencera. Wcześniej, współpracując m.in. z raperem Bedoesem, udało mu się zebrać ogromne kwoty na rzecz Fundacji Cancer Fighters, wspierającej dzieci chorujące na nowotwory. Obecna inicjatywa potwierdza ogromną skuteczność mediów społecznościowych w mobilizowaniu społeczeństwa do realnej pomocy w sytuacjach, gdzie standardowe systemy opieki zdrowotnej okazują się niewystarczające.
o2/Onet/TVN24/łs


Skomentuj artykuł