18-miesięczny chłopiec trafił do kostnicy. Po kilku godzinach okazało się, że oddycha
W amerykańskim stanie Arizona 18-miesięczny chłopiec został uznany za zmarłego po odnalezieniu go w przydomowym basenie. Kilka godzin później, gdy znajdował się już w szpitalnej chłodni, okazało się, że dziecko daje oznaki życia. Sprawę bada policja, która przekazała prokuraturze materiały dotyczące zachowania rodziców.
Dziecko uznano za zmarłe. Kilka godzin później odkryto, że oddycha
Jak informuje ABC News, chłopiec został znaleziony w przydomowym basenie i przewieziony do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili jego zgon.
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Po kilku godzinach, gdy dziecko znajdowało się już w szpitalnej chłodni pełniącej funkcję kostnicy, okazało się, że maluch daje oznaki życia.
Szpital wszczął wewnętrzną kontrolę
Do zdarzenia odniósł się rzecznik szpitala, określając je jako "rozdzierającą serce sytuację". Placówka poinformowała o natychmiastowym rozpoczęciu szczegółowej kontroli.
- Niezwłocznie przeprowadziliśmy dokładny przegląd wszystkich aspektów udzielonej opieki, aby ustalić, co się stało, i wprowadzić realne zmiany wzmacniające naszą opiekę - przekazał rzecznik szpitala w oświadczeniu cytowanym przez ABC News.
Przedstawiciel placówki zaznaczył, że szpital nie może komentować działań osób uczestniczących w opiece nad pacjentem. Ze względu na prywatność dziecka nie ujawniono również dodatkowych informacji.
- Nadal współpracujemy z rodziną i jej przedstawicielem. Bezpieczeństwo pacjentów i wyjątkowa jakość opieki są naszymi najwyższymi priorytetami - podkreślono w komunikacie.
Policja chce postawić zarzuty rodzicom
ABC News dotarło do liczącego 157 stron raportu policyjnego, który koncentruje się przede wszystkim na wydarzeniach poprzedzających utonięcie dziecka. Śledczy rekomendują postawienie rodzicom zarzutów związanych z krzywdzeniem dziecka z powodu domniemanego zaniedbania.
Według ustaleń zawartych w raporcie rodzice mieli tego dnia palić marihuanę w garażu. Policja twierdzi, że nie zabezpieczyli odpowiednio drzwi prowadzących z garażu, przez co ich syn miał uzyskać dostęp do przydomowego basenu.
Śledczy zarzucają również rodzicom brak właściwego nadzoru nad dzieckiem. W chwili zdarzenia w domu przebywało kilka dorosłych osób. Jak zapisano w raporcie, wszyscy mieli zgodnie stwierdzić, że byli przekonani, iż opiekę nad chłopcem sprawuje ktoś inny.
Prokuratura analizuje materiały
Materiały z postępowania zostały przekazane do biura prokuratora hrabstwa Maricopa. Jak poinformował rzecznik tej instytucji, sprawa nadal jest analizowana i nie zapadła jeszcze decyzja o ewentualnym postawieniu rodzicom zarzutów.
ABC News zwróciło się również o komentarz do prawników ojca dziecka, jednak do czasu publikacji materiału nie otrzymało odpowiedzi.
Źródło: ABC News / Polsat News / kl / pk / red


Skomentuj artykuł