Koniec potężnej sekty. Sąd podjął historyczną decyzję
Sąd Najwyższy w Tokio podtrzymał przełomową decyzję o rozwiązaniu Kościoła Zjednoczeniowego, kładąc kres dekadom kontrowersyjnych praktyk finansowych tej organizacji. Wyrok, który wchodzi w życie natychmiast, to pokłosie tragicznego zamachu na byłego premiera Shinzo Abe i ujawnienia skali ludzkich dramatów spowodowanych przez działalność sekty. To historyczny moment, w którym japoński wymiar sprawiedliwości staje po stronie tysięcy ofiar doprowadzonych do bankructwa w imię rzekomego „duchowego zbawienia”.
Decyzja tokijskiego sądu oznacza, że Kościół Zjednoczeniowy traci status korporacji religijnej oraz wszystkie związane z tym ulgi podatkowe. Choć władze organizacji mogą jeszcze próbować odwołać się do Sądu Najwyższego, procedura likwidacyjna już formalnie ruszyła. Sąd uznał, że sekta dopuściła się czynów, które wyraźnie i w znacznym stopniu szkodzą dobru publicznemu.
Rząd Japonii zdecydował się na ten radykalny krok po serii afer, które wstrząsnęły opinią publiczną. Kluczowym argumentem było bezprawne pozyskiwanie darowizn od członków wspólnoty, co w wielu przypadkach kończyło się ich całkowitą ruiną finansową. Minoru Kihara, Główny Sekretarz Gabinetu premier Sanae Takaichi, wyraził nadzieję, że proces likwidacji pozwoli na szybkie zadośćuczynienie poszkodowanym.
Cień zamachu nad „duchową sprzedażą”
Działania władz nabrały tempa po tragicznym lipcu 2022 roku, kiedy to z rąk zamachowca zginął premier Shinzo Abe. Napastnik, Tetsuya Yamagami, zeznał, że jego motywem była zemsta na sekcie za doprowadzenie jego matki do bankructwa. Yamagami uważał, że rodzina Abe odegrała kluczową rolę we wprowadzeniu Kościoła Zjednoczeniowego do Japonii.
W toku śledztwa wyszło na jaw, że organizacja stosowała tzw. „duchowe sprzedaże”, zmuszając wiernych do kupowania rzekomo świętych artefaktów pod ogromną presją psychologiczną. Sąd Rejonowy w Tokio ustalił, że około 1500 osób przekazało sekcie astronomiczne kwoty – co najmniej 20,4 mld jenów, co stanowi równowartość blisko 130 mln dolarów. Pojawiły się również mroczne oskarżenia o organizowanie handlu dziećmi.
Mesjasz z Korei i masowe śluby
Kościół Zjednoczeniowy, znany oficjalnie jako Federacja Rodzin na rzecz Światowego Pokoju i Zjednoczenia, powstał w 1954 roku w Korei Południowej. Jego założyciel, Sun Myung Moon, ogłosił się Mesjaszem, mającym kontynuować dzieło Jezusa Chrystusa. Choć wspólnota deklarowała chęć zjednoczenia ludzkości i pokoju na ziemi, krytycy od lat wskazywali na jej silne nastawienie na gromadzenie bogactw.
W zbiorowej świadomości sekta zapisała się przede wszystkim organizowanymi przez Moona ceremoniami zbiorowych ślubów. Pary, często zupełnie sobie obce i pochodzące z różnych krajów, były łączone przez lidera w wielokulturowe związki. Dziś jednak zamiast o pokoju, mówi się o manipulacji i „praniu mózgu”, którym poddawano wyznawców.
Globalna sieć wpływów i polityczne powiązania
Skala wpływów organizacji wykracza daleko poza Japonię i Koreę. W Stanach Zjednoczonych sekta finansowała konserwatywne media, takie jak „Washington Times”, a także uniwersytety i hotele. Szacuje się, że na całym świecie może mieć od 100 tysięcy do nawet 3 milionów wyznawców, choć te drugie dane pochodzą od samej organizacji i są kwestionowane przez byłych członków.
W Japonii wpływy sekty sięgały najwyższych szczebli władzy. Po śmierci Abego śledczy ujawnili głębokie powiązania między politykami rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej a kontrowersyjną wspólnotą. Afery te doprowadziły m.in. do rezygnacji premiera Fumio Kishidy w sierpniu 2024 roku. W odpowiedzi na społeczne oburzenie, w grudniu 2022 roku uchwalono specjalne prawo mające chronić obywateli przed manipulacją ze strony grup religijnych.
Trzeci przypadek w historii Japonii
To dopiero trzeci raz w powojennej historii kraju, gdy sąd nakazał rozwiązanie grupy religijnej z powodu naruszenia przepisów. Najbardziej znanym poprzednim przypadkiem była likwidacja sekty Aum Shinrikyo, odpowiedzialnej za krwawy zamach gazem sarin w tokijskim metrze w 1995 roku. Jednak Kościół Zjednoczeniowy jest pierwszą organizacją rozwiązaną nie na podstawie kodeksu karnego, lecz cywilnego.
Sąd uznał, że szkody wyrządzone przez organizację są zbyt wielkie, by je zignorować, a ryzyko dalszego krzywdzenia ludzi w przyszłości jest realne. Orzeczono, że nie ma innej alternatywy niż likwidacja, którą nazwano „nieuniknionym krokiem prawnym”. Choć władze sekty twierdzą, że od 2009 roku zaostrzyły dyscyplinę finansową, sędziowie nie dali wiary tym zapewnieniom.
Sprawiedliwość po latach cierpienia
Wyrok ten jest dla wielu Japończyków sygnałem, że państwo w końcu dostrzegło dramat rodzin rozbitych przez sektę. To nie tylko kwestia odzyskania pieniędzy, ale przede wszystkim uznania krzywdy osób, które pod wpływem indoktrynacji oddały organizacji całe swoje życie. Proces likwidacji pod nadzorem sądu ma być gwarancją, że majątek sekty posłuży naprawieniu wyrządzonych zniszczeń.
TVP Info/łs
Skomentuj artykuł