Zapomniana choroba wraca do Europy. W Czechach zmarło małe dziecko

Zapomniana choroba wraca do Europy. W Czechach zmarło małe dziecko
Fot. Depositphotos
Medonet / red

Śmierć niezaszczepionego przedszkolaka w Czechach ponownie wywołała alarm wokół błonicy - choroby, która przez lata wydawała się niemal całkowicie wyeliminowana dzięki szczepieniom. Lekarka Joanna Zabielska-Cieciuch ostrzega, że spadek wyszczepialności i dezinformacja szerzona w internecie sprawiają, że Europa znów musi mierzyć się z zagrożeniem, które jeszcze niedawno wydawało się należeć do przeszłości.

W Europie ponownie odnotowuje się przypadki błonicy, choroby, która przez długi czas była uznawana za niemal całkowicie wyeliminowaną. W Czechach w ostatni poniedziałek zmarło przedszkolne dziecko, które nie było zaszczepione. Joanna Zabielska‑Cieciuch, lekarka rodzinna z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem, w rozmowie z Medonetem zwraca uwagę, że dezinformacja dotycząca szczepień, szerzona w internecie, stanowi obecnie poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. - To jest jeden z aspektów współczesnej wojny. Nie trzeba zrzucać bomb, wystarczy żyć w internecie i propagować głupoty o szczepieniach - podkreśla.

W regionie ostrawskim doszło do śmierci przedszkolaka, który nie był objęty szczepieniami ochronnymi i zaraził się błonicą, chorobą niemal niewystępującą dzięki powszechnym szczepieniom. Około miesiąc przed śmiercią u dziecka rozpoznano zakażenie i początkowo leczono je w Szpitalu Uniwersyteckim w Ostrawie. Następnie zakażenie potwierdzono także u trojga spośród pięciorga rodzeństwa, a cała rodzina została poddana terapii antybiotykowej. Ostatecznie dziecko przewieziono do szpitala w Pradze, gdzie zmarło w ostatni poniedziałek.

- Nieszczęśliwość polega na tym, że w ogóle o tym mówimy, bo błonica powinna być chorobą wyplenioną - podkreśla lek. Joanna Zabielska‑Cieciuch, lekarka rodzinna z ponad 30‑letnim stażem. Jak przyznaje, przez całe zawodowe życie nie widziała błonicy ani razu. Zna ją wyłącznie z książek.

DEON.PL POLECA

Według lekarki, błonica - podobnie jak polio - nie została nigdy oficjalnie uznana za całkowicie wyeliminowaną na świecie. Światowa Organizacja Zdrowia nie mogła ogłosić jej zwalczenia, ponieważ wciąż pojawiają się nowe przypadki, a poziom wyszczepienia globalnie nie osiągnął wartości gwarantujących odporność populacyjną. - To, co nam się wydawało, że jest wyplenione, niestety takie nie jest - podkreśla.

W Polsce przez wiele lat panowało przekonanie, że brak widocznych przypadków błonicy oznacza brak zagrożenia. - Przez 20-30 lat nie było żadnego przypadku błonicy w Polsce. Mieliśmy dobrą wyszczepialność, powyżej 90-95 proc., więc nie było edukacji. A potem przyszedł spadek - mówi.

DEON.PL POLECA


Wyszczepialność spada, odporność zbiorowa znika

Zabielska‑Cieciuch nie ma wątpliwości, że obecnie w Polsce praktycznie nie istnieje odporność zbiorowa na choroby zakaźne. - W niektórych aspektach wyszczepialność spadła poniżej 80 proc., najczęściej poniżej 90. To oznacza, że nie mamy odporności zbiorowej i wystarczy przywleczenie choroby z zewnątrz - tłumaczy.

Dodatkowym problemem jest brak precyzyjnych danych dotyczących szczepień. Po przeprowadzeniu kontroli przez Najwyższą Izbę Kontroli ujawniono, że raporty przesyłane z placówek medycznych nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji, dlatego Główny Inspektor Sanitarny zarządził powszechne sprawdzanie kart szczepień. - Od roku nie mamy wyników tej kontroli i tak naprawdę nie wiemy, jaka jest realna sytuacja - zaznacza.

Lekarka przypomina, że ostatnie przypadki błonicy w Polsce były związane z zakażeniami przywleczonymi z zagranicy. - Rodzice polecieli z dziećmi na Zanzibar, chłopczyk z Wrocławia nie był szczepiony. To nie była transmisja lokalna - mówi, dodając, że nie ma informacji, by doszło do zakażeń w samolocie.

Zwraca także uwagę na inny czynnik zwiększający ryzyko. - Przyjechała do nas ogromna liczba dzieci nieszczepionych z Ukrainy. To też jest jeden z aspektów współczesnej wojny. Nie trzeba zrzucać bomb, wystarczy żyć w internecie i propagować głupoty o szczepieniach - mówi wprost.

"Ludzie boją się szczepień, a nie boją się chorób"

Według Zabielskiej‑Cieciuch, obecnie obserwuje się niepokojącą zmianę w postrzeganiu zagrożeń. - Z jednej strony ludzie boją się szczepień, a z drugiej nie boją się chorób zakaźnych, bo o nich nie mówimy. Nie wiedzą, jak one wyglądają i że z powodu krztuśca czy błonicy były zgony - podkreśla na łamach Medonetu.

Błonica jest infekcją bakteryjną przenoszoną drogą kropelkową, która objawami przypomina ciężką anginę. - To są szare naloty, takie błony, które tworzą się na śluzówkach. Jak się je zrywa, to krwawią - opisuje, zaznaczając jednak, że same zmiany w gardle nie są najgroźniejsze.

Największe niebezpieczeństwo stanowią toksyny wytwarzane przez bakterie. - One mogą uszkadzać serce, nerki, wątrobę i układ nerwowy. Kiedyś śmiertelność sięgała nawet kilkudziesięciu procent - mówi Zabielska‑Cieciuch. I dodaje, że choć dziś mamy antybiotyki, to w leczeniu błonicy kluczowe jest również neutralizowanie toksyn.

Lekarka porównuje błonicę do innych chorób zakaźnych, które bywają bagatelizowane.

- Tak jak ospa wietrzna, o której panuje przekonanie, że jest łagodna. A przecież może prowadzić do zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia płuc czy opon mózgowych i do zgonu - podkreśla.

Szczepienia dorosłych: temat zapomniany

Zabielska‑Cieciuch zwraca uwagę na istotny problem, jakim jest brak szczepień przypominających u osób dorosłych. - Ostatnią dawkę przeciwko błonicy podajemy w wieku 19 lat. A potem koniec. A nie powinno być końca - mówi.

Wyjaśnia, że szczepionki przeciwko błonicy są podawane w połączeniu z preparatami przeciw tężcowi i krztuścowi. - Co 10 lat powinniśmy przyjmować dawkę przypominającą, dokładnie tak samo, jak w przypadku tężca. Tymczasem większość dorosłych o tym nie wie - zaznacza.

W swojej praktyce lekarskiej stara się rozmawiać z pacjentami o szczepieniach w ramach programu "Moje Zdrowie" i podkreśla, że podobne rozmowy warto prowadzić również w ramach opieki koordynowanej. - Informujemy, edukujemy, przypominamy. I widzę, że najczęściej szczepią się młodzi ludzie, którzy podróżują do Afryki czy Azji. Oni mają w głowie wiedzę, że trzeba się zabezpieczyć - mówi.

Polityka zamiast zdrowia publicznego

Rozmówczyni Medonetu wyraża rozczarowanie brakiem rozwiązań systemowych.

- Kolejne rządy nic z tym nie robią. Politycy boją się podejmować niepopularne decyzje - mówi, podkreślając, że karanie rodziców za brak szczepień nie byłoby skuteczne.
Jako przykład podaje Australię, gdzie przy spadku wyszczepialności wprowadzono zasadę odpowiedzialności za własny wybór. - Nie chcesz szczepić dziecka? To twój wybór, ale nie dostaniesz zasiłku rodzinnego. Nikt nikogo nie ścigał, a wyszczepialność się poprawiła - relacjonuje.

"Mamy się czego obawiać"

Zabielska‑Cieciuch podkreśla, że przy obecnym poziomie wyszczepialności ryzyko powrotu wielu chorób zakaźnych jest realne. - My naprawdę mamy się czego obawiać - mówi. I dodaje, że jedyne, co może zrobić jako lekarka rodzinna, to szczepić swoich pacjentów i własną rodzinę.

Na koniec podkreśla, że problemem nie jest brak szczepionek, lecz brak wiedzy. - Ludzie nie rozumieją, po co, na co i dlaczego się szczepić. A dopóki nie zaczniemy o tym mówić serio, a nie tylko wtedy, gdy pojawi się pojedynczy przypadek, będziemy wracać do rozmów o chorobach, które dawno nie powinny już istnieć - podsumowuje.

Masowe szczepienia w Polsce wyeliminowały chorobę

W latach pięćdziesiątych w Polsce rejestrowano około 40 tys. zachorowań na błonicę rocznie oraz 3 tys. zgonów. Wprowadzenie masowych szczepień ochronnych w 1954 r. doprowadziło do znaczącej poprawy sytuacji epidemiologicznej. Obecnie przypadki tej choroby są bardzo rzadkie.

Warto przypomnieć ostatni szeroko komentowany przypadek błonicy w Polsce. W ubiegłym roku do szpitala we Wrocławiu trafiło sześcioletnie dziecko, które nie było zaszczepione i zachorowało na błonicę. Główny Inspektorat Sanitarny wszczął wtedy dochodzenie epidemiologiczne i podjął zdecydowane działania.

Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH, w 2024 r. w Polsce odnotowano dwa przypadki zachorowań, w 2023 r. jeden, natomiast w 2022 r. nie zgłoszono żadnego. Do 15 maja bieżącego roku zarejestrowano dwa przypadki. Jak wygląda sytuacja w innych krajach?

Niemcy i Szwajcaria zgłaszały pojedyncze zachorowania

W Niemczech w 2021 r. Instytut Roberta Kocha zarejestrował 22 przypadki błonicy, a w 2022 r. liczba ta wzrosła do 138. Jesienią 2024 r. dziesięcioletni chłopiec z Brandenburgii został przyjęty do berlińskiej kliniki i zmarł w styczniu tego roku w wyniku zakażenia błonicą. Dziecko nie było szczepione.

W sierpniu 2022 r. lekarze rozpoznali przypadki błonicy w kilku ośrodkach dla uchodźców w Szwajcarii. Poprzedni raz błonica gardła wystąpiła tam w 1983 r.

Błonica bywa określana mianem choroby ubóstwa, dlatego częściej występuje w krajach rozwijających się, a jej obecność jest endemiczna we wschodniej części regionu Morza Śródziemnego, w wielu rejonach Azji, Ameryki Południowej oraz Afryki. W Stanach Zjednoczonych nie odnotowano tej choroby od 1997 r.

W 2024 r. w Czechach liczba zachorowań na błonicę była najwyższa od pół wieku, a jeden z pacjentów zmarł. Ostatnie przypadki przed 2022 r. miały miejsce w 1995 r. W 2022 r. zgłoszono pięć zachorowań, rok wcześniej siedem, w 2024 r. stwierdzono 11 przypadków, a w ubiegłym roku cztery.

Zgodnie z polskim programem szczepień każde dziecko powinno otrzymać cztery dawki szczepionki w pierwszych miesiącach życia (od drugiego do osiemnastego miesiąca - szczepienie podstawowe oraz dawkę przypominającą w szóstym roku życia. Ponieważ odporność z czasem słabnie, dorosłym zaleca się przyjmowanie dawek przypominających co 10 lat.

Źródło: Medonet / red

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Monika Szubrycht

To, że jesteśmy mniejsi, nie oznacza, że nasze problemy również takie są.

Dzieci. Doświadczają odrzucenia, chorują na depresję, zaburzenia lękowe, samookaleczają się, targają się na własne życie. One równie mocno, co dorośli, doświadczają kryzysów psychicznych....

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Zapomniana choroba wraca do Europy. W Czechach zmarło małe dziecko
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.