Lekarz Realu Madryt: podczas nocnej walki z diabłem musiałem odmawiać nawet trzy różańce pod rząd
Były lekarz Realu Madryt i koszykarz Alfonso del Corral opowiada o swojej drodze - od sportowych sukcesów i pracy w hiszpańskim futbolu do głębokiego kryzysu po śmierci sześcioletniego syna. To właśnie dramatyczne doświadczenia i modlitwa stały się dla niego punktem zwrotnym w życiu duchowym. Jak sam przyznaje, odmawiał nawet trzy różańce pod rząd podczas nocnych zmagań, które określa jako "walkę z diabłem".
Kariery mógłby mu pozazdrościć niejeden sportowiec i lekarz. Alfonso del Corral najpierw odnosił sukcesy jako zawodowy koszykarz, później jako szef służby medycznej Real Madrid. Choć miał z pozoru idealne życie, doświadczył również niewyobrażalnej tragedii. Jak informuje portal ACI Prensa, u szczytu kariery i życiowych sukcesów przeżył śmierć swojego sześcioletniego syna, który zmarł w wyniku zawału serca po wypadku. Dziś Alfonso dzieli się swoją historią z pokojem w sercu i pewnością, że nic nie jest w stanie rozerwać więzi Boga z człowiekiem.
Rodzinna tragedia
Jak czytamy na portalu, był zawodowym koszykarzem od końca lat 70. aż do 1988 roku, kiedy przeszedł na emeryturę i rozpoczął studia medyczne. W latach 1994-2007 był szefem zespołu medycznego Realu Madryt. Alfonso urodził się w katolickiej rodzinie, ale - jak sam przyznaje - nie znał Boga. Tym, co naprawdę zbliżyło go do wiary, była dopiero śmierć jego syna.
Pierwsze dni po stracie były dla niego czasem niewyobrażalnego bólu i duszącej pustki, które - jak wspomina - zaczęły stopniowo ustępować dzięki doświadczeniu niezwykłych "znaków" i słowom z Pisma Świętego, na które natknął się w Biblii, a które jego syn miał zapisane w jednym z zeszytów: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem". To duchowe doświadczenie poprowadziło go ku głębszej wierze, w której odnalazł ukojenie i nadzieję, a także siłę do dalszego życia w oparciu o Chrystusa i Maryję.
Syn modli się za rodzinę
Z uśmiechem i wzruszeniem mówi, że nadal "rozmawia" ze swoim synem, prosząc go o pomoc i czując jego duchową obecność w codziennym życiu, a także jego modlitwę za rodzinę.
"Mówię mu: »Hej, przestań się leniuchować i ruszaj się, jesteś bardzo zaradny, pomóż nam…«. I on to robi, i robi. To niesamowite, co ten chłopak potrafi. Nigdy nie przestaje walczyć i modlić się za swoje rodzeństwo, siostrzeńców i siostrzenice, rodziców, wujków i ciocie oraz wszystkich innych" - mówi Alfonso, cytowany przez ACI Prensa.
Mężczyzna podkreśla, że przejście przez żałobę bez Bożej pomocy byłoby dla niego niemożliwe. Dlatego w pełni zawierza się Bogu, wierząc, że tylko Jego miłość może wypełnić pustkę po stracie najbliższej osoby.
Ciemne noce i "walka z diabłem"
Del Corral zaznacza, że pozostaje "zakochany w Jezusie Chrystusie" także w trudnych chwilach duchowych zmagań i "ciemnych nocach", kiedy - jak mówi - siłę i pokój odnajduje w modlitwie różańcowej.
"Czasami, podczas nocnej walki z diabłem, musiałem odmawiać nawet trzy różańce pod rząd. I dopiero przy trzecim odnalazłem ogromny spokój w duszy" - wyznaje, cytowany przez ACI Prensa.
Alfonso przekonuje, że w walce ze słabością kluczowe jest trwanie przy Bogu i Maryi oraz szybkie sięganie po sakrament pokuty, który - jego zdaniem - daje człowiekowi duchową ochronę i pomaga wrócić do pokoju serca.
"Moją radą jest, aby nigdy nie oddzielać się od Pana i Jego Matki. A jeśli upadniesz, potkniesz się, popełnisz błąd lub grzech, natychmiast, pokornie proś Pana o przebaczenie i jak najszybciej znajdź księdza i poproś o spowiedź, a będziesz dobrze broniony" - podsumowuje.
Źródło: ACI Prensa / pk


Skomentuj artykuł