NATO przyznaje się do ataku w Pakistanie

NATO przyznaje się do ataku w Pakistanie
(fot. isafmedia / flick.com)
PAP / pz

NATO potwierdziło, że śmigłowce Sojuszu zaatakowały pakistański posterunek przy granicy z Afganistanem. Przyznało, że jest prawdopodobnie odpowiedzialne za ofiary wśród żołnierzy. W ataku mogło zginąć nawet 28 osób.

"Na miejsce wezwano wsparcie powietrzne" i "jest wysoce prawdopodobne", że w jego wyniku zginęli pakistańscy żołnierze - powiedział rzecznik Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie generał Carsten Jacobson.

Dodał, że nie jest jasne, ilu dokładnie wojskowych poniosło śmierć. Zaznaczył, że ISAF prowadzi śledztwo w sprawie tego "tragicznego incydentu" w regionie plemiennym Mohmand.

Generał John Allen, dowódca koalicyjnych wojsk NATO w Afganistanie, przyznał wcześniej, że doszło do wypadku, w którym udział wzięły siły natowskie i poinformował, że rozpoczęto już śledztwo.

Pakistański premier Yusuf Raza Gilani nazwał incydent "atakiem na suwerenność Pakistanu". - Nie pozwolimy na to - dodał.

Był to najpoważniejszy incydent tego typu, od kiedy Waszyngton wszedł w sojusz z Pakistanem po zamachach z 11 września 2001 r.

Śmigłowce NATO nadleciały w sobotę ok. godz. 2 czasu lokalnego (godz. 22 w piątek czasu polskiego) z Afganistanu i zaatakowały pakistański posterunek znajdujący się 2,5 km od granicy. Stacjonowało tam ok. 40 żołnierzy.

Według przedstawicieli pakistańskiego wojska zginęło 28 osób, a 11 zostało rannych. Pakistańska armia potwierdziła oficjalnie, że śmierć poniosły 24 osoby, a obrażenia - 13 osób.

- Pragnę wyrazić moje najszczersze, osobiste kondolencje rodzinom i bliskim wszystkich członków pakistańskich sił bezpieczeństwa, którzy mogli zginąć lub zostać ranni - powiedział generał Allen. Kondolencje złożyła też ambasada USA w Islamabadzie.

Wysoki rangą pakistański wojskowy, który pragnął zachować anonimowość, powiedział agencji Reutera: "Ten ostatni atak sił NATO będzie miał poważne reperkusje, ponieważ zaatakowali oni nasz posterunek i zabili śpiących żołnierzy".

Szef sztabu generał Aszfak Pervez poinformował w komunikacie, że pakistańskie wojsko "złożyło protest w dowództwie ISAF, domagając się podjęcia stanowczych i natychmiastowych działań skierowanych przeciwko osobom odpowiedzialnym" za ten atak.

Generał Allen obiecał, że ISAF przeprowadzi bardzo staranne, "głębokie" śledztwo w sprawie najbardziej krwawego wypadku tego typu od początku kampanii w Afganistanie w 2001 roku.

Islamabad zareagował wezwaniem do MSZ amerykańskiego ambasadora, któremu przekazano protest, i odcięciem tras, przez które do Afganistanu dociera aprowizacja wojsk NATO. Według Reutera ciężarówki i cysterny z paliwem zostały zatrzymane w pobliżu Peszawaru.

Według źródła rządowego około 40 samochodów zaopatrzeniowych i cystern zostało zatrzymanych w reakcji na atak śmigłowców. Inne źródło twierdzi, że powodem zatrzymania były kwestie bezpieczeństwa.

Po podobnym incydencie, do którego doszło we wrześniu 2010 r., gdy zginęło dwóch żołnierzy pakistańskich, trasy były zamknięte przez 10 dni.

AFP przypomina, że plemienne regiony Pakistanu, graniczące z Afganistanem są bastionem rebeliantów i stamtąd też Al-Kaida przypuszcza ataki na siły ISAF na terytorium afgańskim.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

NATO przyznaje się do ataku w Pakistanie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.