Po 54 latach kubańska flaga znów zawisła w USA

Po 54 latach kubańska flaga znów zawisła w USA
(fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO)
6 lat temu
PAP / Inga Czerny / mg

Kubańska flaga znów zawisła w poniedziałek w Waszyngtonie jako znak otwarcia ambasady Kuby w stolicy Stanów Zjednoczonych i wznowienia stosunków dyplomatycznych między obydwoma krajami po ponad półwiecznej przerwie.

Flaga Kuby (niebieskie i białe pasy z gwiazdą na czerwonym trójkącie) zawisła na maszcie przed budynkiem przy 16. ulicy, w którym dotąd mieściła się Sekcja Interesów kubańskich w USA. Tłumy przybyłych z tej okazji Amerykanów, w tym wielu pochodzenia kubańskiego, powitały ten moment brawami i odśpiewaniem kubańskiego hymnu.

- To nadzwyczajna chwila. To początek nowego rozdziału w historii między obydwoma krajami, ale także dla mnie, między moją rodziną tu, w USA, i na Kubie - powiedział Juan Jose Valdes, geograf kubańskiego pochodzenia, który od 1961 roku mieszka w USA.

Jak wyjaśnił, stojąc w długiej kolejce do wejścia do ambasady, jest jednym z kilkunastu tysięcy kubańskich dzieci, które zostały wysłane przez rodziny do USA w ramach trwającej w latach 1960-62 tzw. operacji Piotruś Pan (z hiszp. Operacion Pedro Pan), największego tego typu exodusu na zachodniej półkuli. W Miami, na Florydzie, zajęli się nimi krewni lub brał pod opiekę Kościół katolicki.

- Miejmy nadzieję, że teraz będzie nam łatwiej utrzymywać kontakty z rodziną - powiedział Valdes. - Ale oczywiście to będzie długi proces, bo nie da się zmienić w jeden dzień systemu, który trwał pół wieku.

Niektórzy przyjechali na uroczystość otwarcia ambasady aż z Miami, gdzie mieszka najwięcej w USA Amerykanów kubańskiego pochodzenia. - To wielka radość patrzeć, jak kubańska flaga wznosi się w Waszyngtonie. Tysiące ludzi pracowały nad tym od lat, pisaliśmy listy, apelowaliśmy do polityków - powiedział Alvaro Fernandez, który do USA trafił jako 7-latek w 1960 roku. Przyznał, że w Miami wciąż żyje grupa ludzi, która jest przeciwna zbliżeniu USA z Kubą. - Ale z każdym dniem jest ich coraz mniej. Zmian nie da się powstrzymać. Następny krok, o który będziemy walczyć, to zniesienie embarga, by ludzie mogli swobodnie podróżować - dodał.

O tym, że przed USA i Kubą wciąż długa droga, by pokonać dzielące oba kraje różnice, świadczyło przemówienie, wygłoszone podczas uroczystości przez szefa kubańskiej dyplomacji Bruno Rodrigueza. Odwołał się w nim do przywódcy kubańskiego ruchu niepodległościowego Jose Martiego, który - jak zaznaczył - oddał hołd amerykańskim wartościom. Ale jednocześnie Rodriguez ostrzegł przed "nadmierną żądzą dominacji" i podkreślił, że Kuba była w stanie przetrwać ostatnie 50 lat dzięki "mądremu przywództwu Fidela Castro".

Rodriguez zaapelował też do USA o zniesienie embarga handlowego, poszanowanie suwerenności Kuby oraz oddanie zajmowanego przez USA terenu w Zatoce Guantanamo, gdzie mieści się amerykańska baza wojskowa i więzienie dla osób podejrzanych o terroryzm. Jeszcze w poniedziałek Rodriguez ma się spotkać w Departamencie Stanu z szefem dyplomacji USA Johnem Kerrym.

Pod ambasadą Kuby nie doszło do znaczących protestów. Działająca w Waszyngtonie fundacja pamięci ofiar reżimów komunistycznych przysłała komunikat, w którym oświadczyła, że wzniesienie flagi kubańskiej w USA jest "olbrzymią zniewagą" dla wielu ludzi, którzy cierpieli i wciąż cierpią z powodu rządów reżimu Castro.

Ponowne otwarcie ambasady Kuby, która mieści się w sąsiedztwie ambasady RP w dzielnicy Adams Morgan, jest konsekwencją ogłoszonego w grudniu ub.r. przez prezydenta Baracka Obamę zwrotu w trwającej od ponad pół wieku polityce izolacji wyspy. Przez ostatnie sześć miesięcy negocjatorzy obu państw prowadzili rokowania w sprawie działań koniecznych do otwarcia ambasad w Hawanie i Waszyngtonie. W połowie kwietnia Obama ogłosił, że usuwa Kubę z listy krajów sponsorujących terroryzm.

Departament Stanu poinformował w poniedziałek, że status dotychczasowego przedstawicielstwa USA na Hawanie został tego dnia podniesiony z Sekcji Interesów do rangi ambasady. Ale amerykańska flaga zostanie wciągnięta na maszt uroczyście dopiero, gdy wizytę w Hawanie złoży Kerry.

Agencja Reutera, powołując się na źródło w Hawanie, podała, że Kerry oficjalnie otworzy amerykańską ambasadę na Kubie 14 sierpnia.

USA zerwały stosunki dyplomatyczne z Kubą za prezydentury Dwighta Eisenhowera w 1961 roku w odpowiedzi na wzrost napięć z rewolucyjnym rządem Fidela Castro. Wprowadzone przez Eisenhowera embargo na relacje, w tym handlowe z Kubą, było od tego czasu wielokrotnie zaostrzane przez Kongres USA.

W USA już na początku roku weszły w życie różne ułatwienia w kontaktach z Kubą. Rozluźniono część restrykcji w handlu oraz w podróżach na Kubę dla osób jadących na wyspę w jednym z 12 określonych celów (m.in. by odwiedzić rodzinę, prowadzić interesy, a także w celach dziennikarskich, sportowych czy humanitarnych). W stosunku do pozostałych Amerykanów wciąż obowiązuje embargo. Dopóki Kongres nie wyrazi zgody, by je znieść, większość amerykańskich turystów nie będzie mogła swobodnie podróżować na Kubę.

Część parlamentarzystów, zwłaszcza z Partii Republikańskiej, która kontroluje obecnie Kongres, wciąż sprzeciwia się zbliżeniu USA z Kubą. Blokują środki na renowację budynku ambasady USA na Hawanie i zapowiadali, że będą odmawiać zatwierdzenia ambasadora USA na Kubie. Dopóki tego nie zrobią, obowiązki ambasadora pełnić będzie Jeffrey DeLaurentis, który kierował dotychczasowym przedstawicielstwem USA na Kubie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Po 54 latach kubańska flaga znów zawisła w USA
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.