Przedstawiciele ONZ zaszokowani sytuacją uchodźców z Syrii w Jordanii

Przedstawiciele ONZ zaszokowani sytuacją uchodźców z Syrii w Jordanii
(fot. Tolga Sezgin / Shutterstock.com)
PAP / pk

Przedstawiciele ONZ nadzorujący konwój z pomocą humanitarną dla uchodźców syryjskich w obozie przy granicy z syryjsko-jordańskiej położonym w północno-wschodniej Jordanii, byli zaszokowani ich trudnym położeniem. Wskazywali na brak żywności i opieki medycznej.

O rozwoju wydarzeń w Syrii mówiła w czwartek w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Reena Ghalani z Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej(OCHA). Podkreśliła, że pierwszy konwój z pomocą humanitarną - zorganizowany przez ONZ we współpracy z syryjskim Czerwonym Półksiężycem - zdołał dotrzeć do obozowiska leżącego w pobliżu granicy jordańsko-syryjskiej w prowincji Rukban dopiero w listopadzie br., po ponad dziesięciomiesięcznej przerwie.

- Nasi koledzy wrócili zaszokowani tym, co zobaczyli. Informowali o poważnych zagrożeniach tej ludności, które wiążą się z niedoborami żywności, brakiem profesjonalnej opieki medycznej i zagrożeniami związanymi z bezpieczeństwem uchodźców. Biorąc pod uwagę powagę sytuacji, sekretarz generalny ONZ wezwał do skierowania w natychmiastowym trybie kolejnego konwoju do tego regionu - zaznaczyła.

Ghalani przestrzegała przed pogorszeniem warunków bytowych w związku z nadciągającą zimą. Wielu uchodźców mieszka w prowizorycznych warunkach, które nie dają szans na przetrwanie - wyjaśniła. - Jesteśmy poważnie zaniepokojeni doniesieniami o zwiększeniu liczby ofiar wśród ludności cywilnej z powodu nalotów i walk w syryjskiej muhafazie Dera. Wśród zabitych i rannych jest wielu cywilów.

Około 6 tys. osobom udało się uciec z obszaru kontrolowanego przez związane z IS oddziały organizacji Dżaisz Chaled bin Walid, ale ponad 10 tys. cywilów wciąż tam pozostaje. - Większość z nich nie może liczyć na pomoc, bo nie ma jej jak dostarczyć. Ludzie ci muszą stawić czoła bardzo poważnym zagrożeniom - oceniła.

Jak zauważyła w obecnej sytuacji kluczową rolę odgrywa pomoc docierająca drogą lądową przez syryjskie granice z państwami sąsiednimi.

- Tylko w tym miesiącu prawie 600 tys. osób w Syrii otrzymało pomoc żywnościową ONZ przesłaną przez granicę z Turcją. (…) Transgraniczne dostawy obejmowały również leki, materiały edukacyjne i inne artykuły nieżywnościowe dla setek tysięcy ludzi. Organizacje humanitarne zakończyły też szczepienie ponad 12,5 tys. dzieci w wieku od sześciu miesięcy do 15 lat przeciwko odrze i różyczce w muhafazie Idlibu - wyliczyła Ghalani.

Przedstawicielka OCHA wyraziła zaniepokojenie losem dzieci w północno-wschodniej Syrii. Ponad połowa ze 102 tys. uczniów w placówkach prowadzonych przez rząd ma trudności z dostępem do szkół, szczególnie w miastach Al-Kamiszli i Al-Hasaka w pobliżu granicy z Irakiem. Od końca września 10 tys. dzieci nie było w stanie kontynuować edukacji.

Zastępca stałego przedstawiciela USA przy ONZ Jonathan Cohen stwierdził podczas debaty, że jednorazowa dostawa pomocy do prowincji Rukban może nie wystarczyć. Pozytywnie oceniwszy współpracę Rosji i USA w umożliwieniu dostarczenia pomocy humanitarnej ONZ do prowizorycznego obozowiska syryjskiego w Jordanii, amerykański dyplomata zaznaczył, że pomoc humanitarna i dostęp do nie są wciąż poważnie ograniczone w przypadku tych uchodźców, którzy zdecydowali się powrócić na terytorium syryjskie. - Sytuacja nie poprawiła się ani we wschodniej Gucie, ani w obozowiskach na obrzeżach Damaszku. Dlaczego? A to dlatego, że reżim dąży do ukarania tych społeczności za wcześniejszy brak lojalności wobec Baszara el-Asada - podkreślił Cohen.

Zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ Dmitrij Polanski przypominał o atakach terrorystów na syryjskie siły rządowe. Wezwał społeczność międzynarodową do wspólnego przyjścia w sukurs Syryjczykom, aby usunąć zniszczenia i przywrócić normalne warunki życiowe. Napiętnował uzależnianie przez niektóre państwa pomocy od sytuacji politycznej. - To nieludzkie podejście - przekonywał.

W wyniku trwającej od marca 2011 r. wojny domowej ponad 5,5 mln Syryjczyków zdecydowało się opuścić kraj. Spośród nich 5,3 mln trafiło do państw sąsiadujących z Syrią.

W Jordanii, liczącej ok. 9,5 mln mieszkańców, przebywa obecnie 1,2 mln osób pochodzenia syryjskiego, a ponad połowa z nich ma status uchodźcy. Jedynie co piąty syryjski uchodźca w Jordanii mieszka w obozie (ponad 100 tys. osób), reszta jest zdana na siebie i lokalną społeczność, która często pomaga m.in. w znalezieniu pracy i schronienia.

Zaatari to najludniejszy obóz dla uchodźców syryjskich w Jordanii, wielkością, infrastrukturą i organizacją przypomina niewielkie miasto. Znajduje tu schronienie ok. 80 tys. osób, które uciekły przed wojną domową, a obecnie próbują przetrwać w obozie zimę.

Po zamknięciu granicy syryjsko-jordańskiej władze Jordanii otworzyły kilkadziesiąt "nieformalnych" przejść granicznych, którymi Syryjczycy przedostawali się na terytorium jordańskie. Ze względu na rozmiary obozu Zaatari i rosnące zapotrzebowanie rząd jordański zdecydował się otworzyć także drugi obóz - Al-Azrak, kilkadziesiąt kilometrów na wschód od stolicy Jordanii, Ammanu.

Wraz z rozpoczęciem walk w położonej na południowym zachodzie Syrii muhafazie Dera, wielu Syryjczyków przekroczyło granicę z Jordanią w położonym na północnym wschodzie regionie Rukban (Rakban). Na przylegającym do granicy pasie ziemi niczyjej powstał kolejny prowizoryczny obóz.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Przedstawiciele ONZ zaszokowani sytuacją uchodźców z Syrii w Jordanii
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.