Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?

Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?
Dlaczego ludzie nienawidzą siebie? (fot.Sunny laid back L.A / flickr.com)
9 lat temu

Głęboko zakorzeniony w nas instynkt życia trzeba odróżnić od miłości do własnego życia. O ile sam instynkt jest naturalnym wyposażeniem wpisanym w ludzkie geny, o tyle miłości do własnego życia musimy się dopiero nauczyć. Nienawidzi swego życia ten, kto nie nauczył się kochać samego siebie. Tam, gdzie brakuje miłości, wdziera się nienawiść. Nienawiść do siebie jest bezpośrednią konsekwencją braku miłości.

Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?

Ponieważ nie czują się kochani ani przez ludzi, ani przez Boga. Aby pokochać siebie, trzeba najpierw doświadczyć miłość innych. Jak niemowlę nie jest w stanie samo nakarmić siebie, tak człowiek - także dorosły - nie jest w stanie sam siebie obdarzyć miłością. Pokochać siebie może jedynie ten, kto otworzył się na miłość i czuje się w pełni kochany. Nienawidzi zaś swego życia ten, kto czuje się odrzucony, poniżony, znienawidzony przez innych. Nasz stosunek do własnego życia jest w pewnym sensie odbiciem naszego doświadczenia miłości innych: Boga i ludzi.

Aby wyleczyć się z nienawiści do życia, potrzebujemy zarówno miłości Boga, jak i ludzi. Człowiek nie jest w stanie ofiarować bliźniemu takiej miłości, którą może dać mu jedynie Bóg, ale i Bóg nie może dać człowiekowi tego, co daje mu bliźni. Stwórca bez pomocy człowieka, matki nie nakarmi niemowlęcia, nie jest w stanie go pielęgnować, nauczyć ludzkiej mowy. On, Wszechmogący, zawarł przymierze z człowiekiem i tylko z jego pomocą może kochać człowieka. Dla naszych bliźnich jesteśmy twarzą Boga, Jego rękami, nogami, uszami, ustani, Jego ciałem. Kiedy matka odrzuci własne dziecko, Bóg w swojej miłości do niego staje się bezradny, niemocny, bezręki, beznogi, "bezustny". Może jedynie cierpieć z cierpiącym dzieckiem i umierać razem z nim.

Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?

Ponieważ zbyt wiele mówią o dawaniu miłości innym, a rzadziej (lub wcale) o pokornym przyjmowaniu miłości Boga i ludzi. Dawać miłość innym może jedynie ten, kto ją przyjmuje. Kto nie przyjmuje miłości, jest do niej niezdolny. Człowiek nie jest źródłem miłości. Jezus powiedział, że bez Niego nie możemy nic uczynić. Jak więc bez Niego moglibyśmy pokochać siebie? Usiłowanie dawania miłości innym, jeżeli nie jest poprzedzone przyjmowaniem miłości, rodzi wypalenie, którego przejawem jest między innymi niechęć i nienawiść do własnego życia.

Gdy nie czujemy się kochani przez Boga i ludzi, usiłujemy sami zarabiać na miłość do siebie. Stawiamy sobie zbyt ambitne wymagania, aby zabłysnąć w oczach innych i tak przekonać samych siebie, że zasługujemy na miłości. Spełnienie własnych wygórowanych wymagań stawiamy sobie jako warunek miłości siebie. A ponieważ nie możemy ich spełnić, cały nasz wysiłek kończy się frustracją.

Nic tak nie pogłębia nienawiści do siebie, jak zawiedzione, chore ambicje. Pogarda do siebie jest jedynie przedłużeniem sfrustrowanej pogoni za własną wielkością. Aby wyleczyć się z nienawiści do siebie, trzeba nam zrezygnować najpierw z pysznego serca i wyniosłych oczu, które gonią za własną wielkością, a następnie w postawie bezradnego niemowlęcia otworzyć się na miłość Boga i człowieka (por. Ps 131). Jeżeli nie staniemy się jak dzieci, nie wyleczymy się z nienawiści do siebie, nie pokochamy swego życia, nie wejdziemy do królestwa miłości.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?
Komentarze (44)
JP
~Justyna P.
10 kwietnia 2020, 23:05
Dzięki jesteście super, bardzo mi pomogliscie.
ŁC
Łukasz Czop
28 sierpnia 2018, 23:14
Dlaczego wypowiedzi na tym portalu nie są moderowane?!!! Obraza uczuć religijnych prowadzi przed sąd, a administratorom tego portalu NAWEY NIE ZALEŻY by moderować KOMENTARZE BLUŹNIERCÓW !!!!!!!!!!!!!!!!!! Czy to aby naprawdę jest portal katolicki ?!!! Czy odpowiedzialni za jego redakcję to NAPRAWDĘ KATOLICY ?!!! Komentarze pełne są OBRZYDLIWYCH BLUŹNIERSTW, a w administracjia nic z tym nie robi - nie tak postępują czciciele Boga, którzy drżą przed Jego majestatem. Ostatni raz odwiedziłem wasz portal. W głowie mi się nie mieści, że nie rozumiecie jak wielką potwornością jest obecność komentarzy, w których padają najobrzydliwsze zniewagi, a wy nic z tym nie robicie !!!
D
DobeeQ
27 lutego 2016, 22:57
Bo Dał człowiekowi wolną wole. Z doświadczenia wiem jak łatwo jest zwalić winę na Boga, lecz to człowiek rozpętał to piekło. Jak chcesz się dowiedzieć o Bogu to przeczytaj Księgę Rodzaju jak Tworzył świat i życie, a jeżeli dalej masz wątpliwości to odpowiedz se na jedno pytanie czy ty oddał byś swojego syna na ofiarę za niewdzięczników cały czas denerwujących cię ;-) Pozdrawiam 
N
nienawidzacy
16 lipca 2014, 20:00
Bog to chuj. Czemu zabijal w starym testamencie? Skoro jest taki wszechmocny, wszechmogoacy ktory niby wszystko moze dlaczego pozwala na cierpienie? dlaczego jest beradny gdy matka odrzuca wlasne dziecko? bog to gowno - nie ma go - a jak jest to w wyobrazni ludzi jako ulomna iluzja milosci - bleee
M
magda
6 listopada 2013, 17:04
tak łatwo powiedzieć, trzeba to, czy tamto...  ja nie potrafię :( perfekcjonizm mnie zabija, choć uczę się ufać Bogu i kochać Go codziennie na nowo..
D
daw
10 września 2013, 11:01
ddf Ambicja nigdy nie będzie zła, jeżeli polega na doskolnalenu siebie, a nie obiniżaniu wagi osiągnięć innych.Ale bardzo często ludzie nie lubia ludzi ambitnych dlatego że chcą coś osiągnąć ,co by było wmiemaniu osoby nieambitnej (nie kochająca samego siebie,zakompeksiona) wyższe od tego co oni osiągneli i niechcą iść dalej, a nawet zaakceptować to że ktoś inny chce osiągnąć coś więcej.
D
ddf
27 maja 2013, 12:47
abc nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Tu chodzi o chore, wygórowane ambicje. Poczytaj sobie o tym bo nie chce mi się więcej pisać.
A
abc
11 maja 2013, 21:32
'Nic tak nie pogłębia nienawiści do siebie, jak zawiedzione, chore ambicje' - dlaczego religia promuje nieudacznictwo? Ambicje to nic zlego.
K
Kris
23 lipca 2012, 09:04
Ja bardzo polecam:  http://psychika.net/2009/12/jak-niezaspokojenie-emocjonalne-w.html mnie bardzo pomoglo zrozumiec pewne rzeczy
B
Bogdan
2 marca 2011, 23:17
Żyjesz 6012 lat? Ja tylko kilkadziesiąt i nie pamiętam Kościoła. Tyle nieprawości nigdy nie było. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość. 2 Tes.2-9 Czy wiesz w jakich czasach żyjemy? <a href="tradycja-2007.blog.onet.pl/">http://tradycja-2007.blog.onet.pl/</a> Oj, ja na Twoim miejscu bylbym ostrozny z i nie wierzylbym takim stronom jak ta, ktora nam tu podales. W internecie jest pelno takich stron. Nikt oprocz Boga nie wie kiedy nadejdzie koniec swiata, a Bog nam napewno tego nie powie. Takie spekulacje maja nastraszyc ludzi jak to sie np. w sredniowieczu robilo. Biorac pod uwage historie Polski i calego swiata, nigdy ludzie nie byli do siebie dobrzy, czego wynikiem byly liczne wojny, przekupstwo, zbrodnia itp. Tak samo jest glupota, a nawet arogancja wiara w to, ze tylko katolicy pojda do nieba. Tylko Bog o tym bedzie decydowal.
K
katolik
2 marca 2011, 22:53
Żyjesz 6012 lat? Ja tylko kilkadziesiąt i nie pamiętam Kościoła. Tyle nieprawości nigdy nie było. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość. 2 Tes.2-9 Czy wiesz w jakich czasach żyjemy? <a href="tradycja-2007.blog.onet.pl/">http://tradycja-2007.blog.onet.pl/</a>
B
Bogdan
2 marca 2011, 22:40
A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięcznicy, zbrodniczy, bez serca, nieprzejednani, potwarcy, niepowściągliwi, okrutni, nielitościwi, zdrajcy, zuchwalcy, nadęci i miłujący bardziej rozkosze niż Boga, mają wprawdzie pozór pobożności, lecz jej mocy się wyrzekają. I tych unikaj. 2 Tym 3.2 Mamy 6012 rok od założenia świata. Koniec może być w każdej chwili. Ale tak bylo zawsze, a nawet gorzej. Ludzie zawsze tacy byli.
Jurek
Jurek
2 marca 2011, 22:18
Bogdan, na to co napisałeś nie ma prostych odpowiedzi. Gdybyś się zalogował to można by pogadać na priv. Może to zabrzmi jak banał, ale w Bogu nie ma śmierci i z jednej strony to bardzo proste, a z drugiej .... Czasami jest łaską, czasami naszym codziennym, w trudzie i mozole podążaniem ku Niemu.
K
katolik
2 marca 2011, 22:09
A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięcznicy, zbrodniczy, bez serca, nieprzejednani, potwarcy, niepowściągliwi, okrutni, nielitościwi, zdrajcy, zuchwalcy, nadęci i miłujący bardziej rozkosze niż Boga, mają wprawdzie pozór pobożności, lecz jej mocy się wyrzekają. I tych unikaj. 2 Tym 3.2 Mamy 6012 rok od założenia świata. Koniec może być w każdej chwili.
B
Bogdan
2 marca 2011, 21:23
To za ogolnie napisane. Ja np. urodzilem sie z wieloma wadami. Od dziecka bylem wysmiewany, wyszydzany i bity, kopany w szkole. Nikt nie mial litosci wstawic sie za mna przed innymi dziecmi. Jak doroslem spotkalem takich samych brutalnych ludzi, tylko ze tym razem od kobiet, ktore szydzily z moich wad. W koncu podpadlem w depresje i odwrocilem sie od ludzi, bo nie moge zniesc mojego wygladu i szydzenia ze mnie. Moj ojciec, rodzenstwo i krewni albo sie ode mnie odwrocili, albo smieja sie ze mnie. Ja nie moge tak dalej zyc, bo zycie jest dla mnie smiercia.
R
R
26 lutego 2011, 23:16
A co począć z tym?: Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.” [J 12,24-25] Nie chcę udawać egzegety. Ale może w tej nienawiści do siebie samego, jest poprostu niecierpliwa tęsknota za życiem wiecznym? Gdzieś tam i św. Paweł mówił, że też nienawidzi swojego pobytu tu na ziemi i jest tu jeszcze tylko dla swoich uczniów.
B
bart
26 lutego 2011, 22:26
 To po co Wojciechu pisałeś...? Nienawiść jest tak archepityczna jak miłość! Koniec kropka. 
W
Wojciech
26 lutego 2011, 20:57
 Trochę to po łebkach i wiele tu ogólnków, warto wejść w temat głębej, człowiekowi który nienawidzi nie powiesz, hej Bóg cię kocha, chyba nie muszę przytaczać odpowiedzi, konkret to mnie kręci, konkret, a nie wydumane formułki i puste frazesy, przpraszam za szczerość, ale tak myślę, i proszę mnie nie kometować, a nie poprawiać nie po to to pisałem
M
Maria
25 lutego 2011, 22:20
 ...a może ta matka poniżając i maltretując chce nieporadnie coś córce (synowi) powiedzieć... nie wiem, czasem rodzice bardzo kochając swoje dziecko - krzywdzą je nieświadomie, np. chcą dla niego partnera życiowego lub sukcesów zawodowych lub jednego i drugiego z "bardzo wysokiej półki" - i trudno się temu dziwić, że rodzice chcą dla nas gwiazdki z nieba, w końcu jesteśmy ich skarbem największym, ale jeśli nam to się nie udaje, lub w wyniku splotu różnych wydażeń życiowych wychodzi inaczej, lub "wyroki Boskie są inne (moje drogi nie są drogami waszymi) - to wtedy należy wspierać to dziecko, wykazać max. empatii i pomóc mu wzrastać w dobrym na drodze na której się znalazło, a nie ewidentnie cierpieć z powodu niespełnienia oczekiwań rodziców. Dziecko wtedy bardzo szybko wyczuwa, że nie jest akceptowane, że jego decyzje życiowe nie są akceptowane, a jeśli do tego dołoży się jeszcze brak akceptacji ze strony rodzeństwa, które w wyścigu za miłością matczyną, lub ojcowską ,lub rodzicielską, lub też bez żadnego wyścigu, tylko dlatego, że tak zostało wychowane i te same wartości popiera i tym samym się przeciwstawia co rodzice - to dla osoby , która zawiodła w tych oczekiwaniach - robi się piekło, bo ona nawet nie wierzy, czy w takiej sytuacji (kiedy wina jest ewidentnie po jej stronie) - że Bóg ją kocha. Więc miota się w życiu zabiegając o swoje dobre imię u rodziców, rodzeństwa i Boga.
GS
Grazyna S.
25 lutego 2011, 21:01
 Pytanie: w jaki sposob mamy stac sie jak dzieci aby wyleczyc sie z nienawisci do siebie? Jesli nigdy dziecinstwa nie doznalo sie tez trudno sobie naprawde je wyobrazic. Innych ludzi do milosci mnie zmusic przeciez niemoge aby ja dostac. W przypadku gdy matka porzuca dziecko, a moze co jest gorsze nieraz, je poniza i maltretuje a otoczenie sie odwraca nichcac nic widziec... gdy tak jest i ktos mowi: "Pogarda do siebie jest jedynie przedłużeniem sfrustrowanej pogoni za własną wielkością. Aby wyleczyć się z nienawiści do siebie, trzeba nam zrezygnować najpierw z pysznego serca i wyniosłych oczu", wtedy sie NIE ZGADZAM z tym. Sfrustowana pogon za wlasna wielkoscia jest gonitwa za niedoznana Miloscia. A wiec badzmy na codzien milsi do siebie, bo nigdy niewiemy czy ktos do kogo sie usmiechniemy w ten sposob nie dozna odrobinki wlasnie tej milosci ktorej mu tak potrzeba aby Boga mogl dostrzedz.
K
katolik
25 lutego 2011, 18:09
Duch zaś jawnie mówi, że w czasach ostatecznych niektórzy odstąpią od wiary, przystaną do duchów uwodzicieli i do nauk czartowskich w obłudzie mówiących kłamstwo i mających napiętnowane sumienie swoje. 1 Tym 4.1 W ostatnich czasach pojawią się naśmiewcy postępujący według własnych pożądliwości w niezbożnościach. Oni to cieleśni sami siebie odłączają Ducha nie mając. Judy 1.18 A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięcznicy, zbrodniczy, bez serca, nieprzejednani, potwarcy, niepowściągliwi, okrutni, nielitościwi, zdrajcy, zuchwalcy, nadęci i miłujący bardziej rozkosze niż Boga, mają wprawdzie pozór pobożności, lecz jej mocy się wyrzekają. I tych unikaj. 2 Tym 3.2 To jest ten czas. To już 6012 rok od założenia świata.
T
Teresa
25 lutego 2011, 17:41
Do "tess" - piszesz; "Czytając ten tekst i inne o podobnej tematyce myslę, że bardzo często mamy kłopot ze zdefiniowaniem czym jest Miłość. Ktoś napisał o tym, że ciągle rywalizujemy..? o Miłość? czy uznanie? Przecież rywalizacja o coś... nie wyklucza milości wręcz wydaje mi się, że bez miłości jest niebezpieczna i prowadzi do zawiści." Zgadzam sie z tobą,, bo rywalizacja o miłość i uznanie w oczach rodziców, lub jednego z nich - prowadzi do zawiści często, ale czy tak powinno być. Czy to nie rodzice pierwej powinni obdarzać swoje dzieci miłością równą i bezwarunkową, stawiając przy tym wymagania konieczne przy wychowaniu dzieci? 
Tess S
Tess S
25 lutego 2011, 09:53
Czytając ten tekst i inne o podobnej tematyce myslę, że bardzo często mamy kłopot ze zdefiniowaniem czym jest Miłość. Ktoś napisał o tym, że ciągle rywalizujemy..? o Miłość? czy uznanie? Przecież rywalizacja o coś... nie wyklucza milości wręcz wydaje mi się, że bez miłości jest niebezpieczna i prowadzi do zawiści. Zdefiniowanie czy może przypisanie Miłości własciwych przymiotów (Hymn o Miłości Sw Pawła) pozwala nam łatwiej poszukiwać drogi do pokochania siebie i innych. Z tego co napisala Teresa mozna dostrzec wartosc z poznania swojej historii i siebie. Bez Pana Boga jednek nic nie mozemz ucznic. Dlatego trzeba sie modlic o odkrywanie Milosci.
G
gość
24 lutego 2011, 21:30
JAK ZREZYGNOWAĆ Z PYSZNEGO SERCA I WYNIOSŁYCH OCZU ????!!!!! modlić się i prosić o to, :)
J
jeszczemlody
24 lutego 2011, 21:09
JAK ZREZYGNOWAĆ Z PYSZNEGO SERCA I WYNIOSŁYCH OCZU ????!!!!!
JK
Jagoda Kabacińska
24 lutego 2011, 15:58
Bardzo dobry tekst! Myślę, że wiele osób zmaga się z tym problemem, ponieważ od dzieciństwa słyszymy, że musimy przede wszystkim kochać innych a miłość samego siebie to egoizm. Potrzeba dużo czasu i dużo miłości ze strony innych ludzi, aby się z tym uporać. Życzę wszystkim Państwu, abyście spotkali na swojej drodze ludzi, którzy będą Was szczerze kochać :-)
G
gość
24 lutego 2011, 11:31
 Jednym słowem szukałam wszędzie i trochę na oślep, gdzie sie dało, troche rozpaczliwie - I UDAŁO SIĘ. Tereso ja podobnie. i też powoli się udaje.
C
C.
24 lutego 2011, 10:29
Dawno nie czytałam tak świetnego tekstu. Do mnie najbardziej trafiły słowa "Dla naszych bliźnich jesteśmy twarzą Boga, Jego rękami, nogami, uszami, ustani, Jego ciałem." Wielki szacunek dla o.J.Augustyna i ogromne dzięki za zamieszczenie tego artykułu. Bóg zapłać.
K
Katarzyna
24 lutego 2011, 10:18
Dziękuję za to wyjaśnienie. Długo nie mogłam odróżnić "miłości własnej" od "miłości siebie". Wymagania ze strony wychowawców "wprowadzały w błąd" i tępienie "miłości własnej" przy skłonnościach do nieśmiałości zmierzało do wewnętrzej ruiny, powiem więcej: do samozniszczenia. Pan Bóg znalazł sposób - wskazał drogę rekolekcji ignacjańskich. Tam odnalazłam siebie. Chwała Panu! Chciałabym powiedzieć wszystkim, aby w formowaniu drugiego człowieka pozwolili mu najpierw być sobą wobec Jezusa.
T
Teresa
24 lutego 2011, 09:53
Do "Agatta" i do "O mnie to " - o mnie też. Bardzo dobrze wiem o co chodzi, sama przez to przechodzę, jestem już na etapie wychodzenia z tego błędnego koła, uczę się kochac siebie i innych, walczyłam z tym aż 30 lat. Dzisiaj wszystko pojmuję. Jak do tego doszłam? ukończyłam 2-letnie podyplomowe Studia nauk o Rodzinie na PFT, to uzmysłowiło mi, że muszę poznać swoją historię, czyli wielokrotnie wracać do przeszłości, aby zrozumieć atmosterę własnego domu, dużo się modliłam; na różańcu, biorę udział w codziennej Eucharystii, odmawiam Drogę Krzyżową (najpiękniejsza i najbardziej owocna modlitwa), czytam pisma katolickie, nie mam dnia bez 2-krotnego przeczytania liturgii na dany dzień i zastanowienia się nad nią, zwolniłam w życiu, 'wsłuchuję się w Boga", wyciszyłam się, Bóg mówi w ciszy, czytałam wiele książek katolickich, brałam udział w pielgrzymkach, odpustach, i w rekolekcjach Ignacjańskich w Częstochowie. Jednym słowem szukałam wszędzie i trochę na oślep, gdzie sie dało, troche rozpaczliwie - I UDAŁO SIĘ.   
G
gość
23 lutego 2011, 23:03
Dziękuję za ten tekst o. Augustynowi i portalowi deon. ja zmagam się z nienawiścią siebie i dziękuję za przypomnienie, że najpierw mam się nauczyć przyjmować miłość, zamiast wszystkich uszczęśliwiać, jednocześnie stawiając sobie wygórowane wymagania. Bo to najpierw ja nie kocham i nie akceptuję siebie, ja siebie nienawidzę i sobą pogardzam a przez to nie umiem przyjąć miłości innych, wydaje mi się, że oni się mylą kochając mnie.ciągle siebie poprawiam, strofuje...ale uczę się. przejmujące jest to zdanie że Bóg bez ramion matki jest bezradny i może tylko współcierpieć...ale chyba trafne ... o. Augustyn podjął temat nienawiści na prośbę redakcji, ponieważ hasło "nienawidzę siebie" powtarza się wśród haseł, po których użytkownicy trafiają na DEON.pl z wyszukiwarki googla... Pewnie to jakaś pomyłka, ale temat zdecydowaliśmy się na wszelki wypadek podjąć w nawiązaniu do światowego dnia walki z depresją.
AJ
a ja
23 lutego 2011, 21:02
kocham
Jurek
Jurek
23 lutego 2011, 21:01
Świetne jest to wskazanie przez o.Augustyna na Przymierze Boga z człowiekiem w dawaniu miłosci. I to, że tak naprawdę nie można kochać nie będąc zanurzonym w Miłości Boga. I może tu tkwi sedno problemu - w świecie, który coraz bardziej odwraca się od Boga.
K
Krzysztof
23 lutego 2011, 20:24
Przede wszystkim mały człowiek od niemowlectwa uczy się rywalizacji z otoczeniem. Nie kazdy jest bezinteresownie kochany przez matkę. Matki są różne. Ojcowie równiez.Rodzeństwo tez jest rózne. Przede wszystkim rywalizuje ze sobą. Potem malutki człowieczek uczy się rywalizacji w przedszkolu i w szkole. O oceny o wszystko. Idzie do Kościoła i widzi bogate wnętrze kościoła, a sam może mieszkac w jakiejs norze z rodzicami alkoholikami.A kiedy idzie  do Komunii - nawet wtedy - rywalizacja jak będzie ubrane.O dostanie sie do lepszego gimnazjum, na studia. Potem jest ostra rywalizacja o prace.A następnie - rywalizacja o...miejsce w żłobku czy przedszkolu dla własnych dzieci. Od malenkości do dorosłości musi walczyc aby przetrwac. Rywalizacja taka niezdrowa rywalizacja w tej postaci uczy nienawiści.
~~
23 lutego 2011, 20:22
 ~Ja próbuję....i chociaż ,jeszcze czesto wpadam w dołki ,które sama na siebie zastawiam .....to jednak uwierzyłam,że pokochać siebie to nie egoizm, Ja mam prawo do swojego zdania... Ja zasługuję na dobro... inni nie mają prawa narzucać mojej osobie wbrew mnie samej swojego zdania... mam prawo być sobą..taką jaką staram się być jijestem ... mam wolną wolę ,którą z wielkim zaufaniem otrzymałam odBoga zasługuję na miłość  !!!! ? na zrozumienie!
:
:-)
23 lutego 2011, 19:58
Dziękuję za tekst!
:
:-)
23 lutego 2011, 19:55
o. Augustyn podjął temat nienawiści na prośbę redakcji, ponieważ hasło "nienawidzę siebie" powtarza się wśród haseł, po których użytkownicy trafiają na DEON.pl z wyszukiwarki googla... Pewnie to jakaś pomyłka, ale temat zdecydowaliśmy się na wszelki wypadek podjąć w nawiązaniu do światowego dnia walki z depresją. <a href="http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,23,nienawidze-siebie.html">http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,23,nienawidze-siebie.html</a>
A
agatta
23 lutego 2011, 17:28
Nienawidzę swojego życia. Nigdy nie czułam się kochana przez ojca, przez mamę w jakimś stopniu tak. Bóg? Wiem, że kocha. Wiem, ale nie widzę, nie czuję, nie doświadczam. Inni ludzie? Z reguły mnie nie zauważają, tolerują, ale nie interesują się, nie zapraszają, nie biorą pod uwagę przy wspólnych wypadach, zadaniach, projektach itd. W żaden sposób nie odczuwam ich miłości. Co ze mną nie tak? Jak mam nauczyć się kochać siebie, swoje życie? Tak spragniona miłości od nikogo jej nie doświadczam......
O
OmnieTo
23 lutego 2011, 17:06
Ja niestety chyba czuje do siebie nienawiść i żal,zwłaszcza gdy wszystko mi sie sypie,chciałbym sie tego wyzbyć ale nie umiem.Nigdy nie przestane próbować wyjść z tej podłej sytacji...
W
Wróbel
23 lutego 2011, 16:36
R czy Ty naprawdę rozumiesz co czytasz, a zwłaszcza co piszesz? Czy dla Ciebie musi być zawsze ktośinny winowajcą? Może przestań zaglądać na tę stonę skoro tak bardzo razi Ciebie nauka księży, masz tyle innych fascynujących portali do wyboru, że swoigo jadu nie musisz tutaj wylewać. Stały motyw. Kracz jako wrony, albo fora z portalu. Katolickiego.
T
T
23 lutego 2011, 16:19
R czy Ty naprawdę rozumiesz co czytasz, a zwłaszcza co piszesz? Czy dla Ciebie musi być zawsze ktośinny winowajcą? Może przestań zaglądać na tę stonę skoro tak bardzo razi Ciebie nauka księży, masz tyle innych fascynujących portali do wyboru, że swoigo jadu nie musisz tutaj wylewać.
&
&
23 lutego 2011, 16:16
Nigdy nie jesteśmy straceni dla miłości. Jeśli czegoś nie dostaliśmy w dzeiciństwie, po prostu musimy to sobie wypracować.  Jest tylko trochę trudniej i to na początku, kiedy zaczynamy nad tym pracować. Każdy człowiek ma w sobie jakieś braki w miłości, nie idealizujmy.
R
R
23 lutego 2011, 15:33
Ludzie nienawidzą siebie przez wyidealizowane, nieludzkie naucznie księzy.
Artur Demkowicz SJ
Artur Demkowicz SJ
23 lutego 2011, 15:26
o. Augustyn podjął temat nienawiści na prośbę redakcji, ponieważ hasło "nienawidzę siebie" powtarza się wśród haseł, po których użytkownicy trafiają na DEON.pl z wyszukiwarki googla... Pewnie to jakaś pomyłka, ale temat zdecydowaliśmy się na wszelki wypadek podjąć w nawiązaniu do światowego dnia walki z depresją.

Skomentuj artykuł

Dlaczego ludzie nienawidzą siebie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.