Oto dowód, że ta modlitwa ma ogromną moc

Oto dowód, że ta modlitwa ma ogromną moc
(fot. shutterstock.com)
4 lata temu
Mary Healy

Jezus dał swoim uczniom zadziwiające obietnice, które nie straciły na aktualności i tyczą się także Jego współczesnych uczniów.

"Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna" (J 16, 24). Nie ma wątpliwości, że Bóg pragnie, abyśmy w imię Jezusa prosili Go o dobre rzeczy.

Co oznacza "prosić w imię Jezusa?"

Prosić w imię Jezusa nie oznacza prostego zakończenia modlitwy słowami "w imię Jezusa, amen", ale powołanie się na Jego autorytet i modlitwę w jedności z Nim. Im bardziej będziemy to robić, tym bardziej ukaże się światu wspaniała moc Jego imienia. Jak uczy Katechizm: "Zmartwychwstanie Jezusa otacza chwałą imię Boga Zbawiciela, ponieważ odtąd właśnie imię Jezus ukazuje w pełni najwyższą moc imienia, które jest «ponad wszelkie imię» (Flp 2, 9). Złe duchy boją się Jego imienia i w Jego imię uczniowie dokonują cudów, ponieważ Ojciec udzieli im wszystkiego, o co Go poproszą w imię Jezusa".

Św. Paweł przekonywał, że nie ma nic złego w proszeniu Boga o wielkie rzeczy, które służyłyby ukazywaniu Jego miłości w świecie, a więc misji Kościoła. Coś złego dostrzegał raczej w nieproszeniu! "Starajcie się jednak o większe dary (…) ubiegajcie się też o dary duchowe, zwłaszcza o dar prorokowania" (1 Kor 12, 31; 1 Kor 14, 1). W przypadku darów duchowych lud Boży nie prosił o zbyt wiele, raczej za mało. Podobnie i w innych sferach - nasze oczekiwania wobec Pana są nazbyt skromne. "On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?" (Rz 8, 32).

Co utrudnia działanie Boga?

O co powinniśmy prosić poza darem uzdrawiania? O wszelkie łaski potrzebne do skutecznego korzystania z niego. O to, abyśmy siebie umniejszali, a wzrastał w nas Jezus (zob. J 3, 30). O prostotę, czystość serca, i bezgraniczne zaufanie do Pana. Każdego dnia prośmy o nowe wylanie Ducha Świętego. O świętą odwagę, abyśmy, na wzór pierwszych chrześcijan, rozgłaszali Dobrą Nowinę i imię Jezusa, nawet w najmniej spodziewanych czy sprzyjających okolicznościach. Prośmy, aby wlał w nasze serca swoje nieskończone współczucie dla zagubionych, cierpiących, samotnych i chorych.

Jedną z największych przeszkód do tego, aby Bóg przez nas uzdrawiał, jest nasza obojętność. Być może, widząc cierpiącą albo oddaloną od Boga osobę, odczuwamy współczucie, trudno jednak je porównać do wiecznie płonącego ognia Bożego współczucia. Zazwyczaj to nie wystarcza, aby pchnąć nas do zaryzykowania rozmowy o Jezusie albo głośnej z kimś modlitwy. Presja społeczna, aby pozostawić własną wiarę tylko dla siebie, pozostaje silna i niełatwa do odparcia. Aby zrobić pierwszy krok i zacząć ewangelizować nieznajomych i modlić się z nimi, potrzeba świadomej decyzji. Kiedy jednak już go postawimy, dalej będzie tylko łatwiej.

Przeczytaj też Trzy klucze do uzdrowienia >>

***

Fragment pochodzi z książki Mary Healy "Uzdrowienie". Książkę można kupić na stronie Wydawnictwa WAM.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Oto dowód, że ta modlitwa ma ogromną moc
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.