To powinien być fundament każdej modlitwy

(fot. Ana-Maria Berbec / unsplash.com)
Mark E. Thibodeaux SJ

Chociaż wśród świętych, mistyków i innych duchowych bohaterów występuje duża różnorodność, wszyscy mają jedną, wspólną cechę - ich modlitwy były wypełnione wdzięcznością.

Tak jest i w przypadku św. Ignacego z Loyoli. Jego klasyczne dzieło "Ćwiczenia duchowe", które ma na celu prowadzenie osoby przez trzydziestodniowe rekolekcje, jest po brzegi wypełnione wdzięcznością. Na początku, jako rekolektant, mam zastanowić się nad zdumiewającą i absolutnie niewiarygodną myślą, że wszystkie rzeczy tego świata zostały stworzone z myślą o mojej korzyści - że Bóg, miliardy lat przed moim narodzeniem, tworząc wszechświat, miał na uwadze moje osobiste potrzeby i moje niepowtarzalne pragnienia. W dalszej części Ćwiczeń mam rozważać Wcielenie, wyobrażając sobie Trójcę spoglądającą w dół na świat i odpowiadającą, nie z gniewem, lecz ze współczuciem i miłosierdziem, oraz decydującą o tym, by wcielić samego Boga, by przyszedł na świat i uzdrowił go. Następnie ja, rekolektant, podążam za Jezusem przez Jego życie, śmierć i Zmartwychwstanie, zachwycając się tym wszystkim, co dla mnie uczynił. Wreszcie, prawie pod koniec, Ignacy prosi mnie, abym zastanowił się, w jaki sposób Bóg działa przez wszystkie elementy stworzenia - przez zwierzęta i drzewa, liście i budynki - aby wyrazić Bożą miłość do całego stworzenia, ale również do mnie osobiście.

Nawet liczne medytacje Ignacego o grzechu ostatecznie prowadzą rekolektanta nie do wstydu czy nienawiści do samego siebie, ale do głębokiej wdzięczności. Co więcej, wdzięczność jest fundamentalną łaską, której Ignacy pragnie dla skruszonego rekolektanta. Pragnie, aby rekolektant na spokojnie i trzeźwo przyjrzał się swojej grzeszności, ponieważ to właśnie w trakcie rozmyślania nad własną grzeszną przeszłością Ignacy został owładnięty miłością i łaską Bożą.

A miał Ignacy wiele grzechów, nad którymi mógł rozmyślać! Wiemy już, że przed nawróceniem był podrywaczem, hazardzistą i hulaką. Wkrótce po nawróceniu jego grzeszna przeszłość pogrążyła go w takiej rozpaczy, że rozważał odebranie sobie życia. Miał głębokie przekonanie o swojej własnej marności i zastanawiał się: "A ziemia sama - jak to się stało, że nie otworzyła się i nie pochłonęła mię, tworząc nowe piekło, abym na wieki doznawał w nim katuszy?" (ĆD 60). Jednak im więcej Ignacy opłakiwał swoje grzechy, tym bardziej zachwycał się bezwarunkową miłością Boga względem niego i z czasem pozwolił Bogu, by go uzdrowił i przemienił. Dobrze znając swój wcześniejszy grzeszny stan i doświadczając tak głęboko Bożego przebaczenia wszystkich grzechów, Ignacy stał się ucieleśnieniem wdzięczności.

DEON.PL POLECA

W jaki sposób Ignacy - "pijany z wdzięczności", by użyć określenia poety Billy'ego Collinsa - mógł odpowiedzieć Bogu? Co może człowiek powiedzieć i co uczynić w odpowiedzi na tak oszałamiającą Bożą miłość? Ofiarować ją Dawcy.

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę mą całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś -Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. ĆD 234

Oto, jak odpowiedział Ignacy. Czegoś podobnego doświadczają wszyscy zakochani. Ukochana jest tak wdzięczna za dar, jaki ukochany daje z samego siebie, że gromadzi wszystko to, co otrzymała, i oddaje ukochanemu.

Psalmista, przepełniony pragnieniem, by z wdzięczności oddać wszystko, co otrzymał, ofiaruje swoje życie Bogu:

Cóż oddam Panu
za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pańskiego. Moje śluby, złożone Panu, wypełnię
przed całym Jego ludem. Ps 116,12-14

Taki jest krąg transcendentnej miłości: odbiorca daru staje się tak wdzięczny, że ofiarowuje go z powrotem Dawcy. To wzajemne dawanie siebie stanowi sedno Eucharystii: jak pięknie określa to Pierwsza Modlitwa Eucharystyczna dla dzieci: "Boże, nasz Ojcze, prosimy Ciebie, ześlij i teraz Twojego Ducha Świętego, aby dary chleba i wina stały się Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wtedy my będziemy mogli ofiarować Tobie dary otrzymane od Ciebie".

Dwie historie o wdzięczności

Po wielu latach bezpłodności i wielu żarliwych modlitwach Tamika w końcu zaszła w ciążę i urodziła swoje pierwsze i jedyne dziecko - Samanthę. Pewnego strasznego dnia Tamika zobaczyła, że Samantha bardzo się poci i rzuca w konwulsjach. Natychmiast wraz z mężem, George'em, zawieźli dziecko do szpitala. Podczas gdy George drżącą ręką wypełniał dokumenty przy okienku rejestracyjnym w Izbie Przyjęć, Tamika trzymała Samanthę w ramionach i zamknąwszy oczy, modliła się: "Panie, dałeś nam to śliczne dziecko. Błagam Cię, chroń je. Jeżeli będzie żyło, na zawsze oddam je Tobie". Samantha rzeczywiście przeżyła i cieszyła się pełnym zdrowiem. Tamika pozostała na zawsze wdzięczna Bogu za dar macierzyństwa.

Wiele lat później dwudziestopięcioletnia Samantha podzieliła się ze swoją mamą myślą o wstąpieniu do zakonu. Zapewniła mamę, że na razie tylko się zastanawia i że chciała wiedzieć, co ona o tym myśli. Tamika zamarła. Od lat czekała na dzień, w którym jej dom byłby pełen wnucząt. Gdy Samantha z niepokojem oczekiwała na odpowiedź, Tamika przypomniała sobie swoją żarliwą modlitwę z Izby Przyjęć sprzed wielu lat. Opowiedziała całą historię Samancie i dodała: "Ty i ja należymy do Boga, Samantho. Jeżeli ty i Bóg tego pragniecie, to ja jestem jak najbardziej za".

Osobiście przeżyłem takie pełne wdzięczności ofiarowanie własnego życia w drugim roku swojego kapłaństwa. Moje życie modlitewne było już w tym czasie nasycone wdzięcznością. Praktycznie całe życie pragnąłem być księdzem i po trzynastu latach jezuickiej formacji (posuwamy się naprzód bardzo powoli!) w końcu mogłem się cieszyć niewiarygodnym darem udzielania sakramentów - dawania świętych darów Boga Jego świętemu ludowi. I w przeciwieństwie do innych doświadczeń, którym towarzyszy ekstremalne oczekiwanie, to spełnienie mojego życiowego pragnienia było głębsze niż to sobie wyobrażałem. Kochałem wszystko, co łączyło się z kapłaństwem. Byłem tak bardzo wdzięczny Bogu za ten dar, że w moim sercu pojawiło się wielkie pragnienie, by przeżyć swe życie, wielbiąc Boga i służąc Mu. Nic innego nie było dla mnie ważne.

To właśnie w tym czasie przełożony mojej prowincji, ojciec Fred Kammer, poprosił mnie, abym modlił się o to, co mogłoby być moim kolejnym zadaniem jako jezuickiego kapłana. Dał mi trzy lub cztery misje do rozważenia i poprosił mnie, abym za kilka tygodni napisał do niego list, dzieląc się owocami swojej modlitwy. Oto fragment tego listu:

Poświęciłem znaczną ilość czasu na myślenie, modlitwę i rozmowy ze znajomymi na temat możliwości związanych z przyszłością i czuję, że jestem gotowy, aby podzielić się owocami tych refleksji. Jednak najważniejszą sprawą, jaką chciałbym się z Tobą, Fred, podzielić, jest to, że od momentu naszej rozmowy do tej chwili mam w sobie absolutny spokój w kwestii mojej przyszłości. Cieszę się niezmiernie, że mogę Ci napisać, że jestem gotowy i chętny do podjęcia każdej z przedstawionych mi propozycji (jestem nieco zaskoczony tym wielkim darem obojętności, ponieważ w przeszłości nieco za bardzo obawiałem się przyszłości. Ale przyjmę to po prostu jako dar od Boga i podziękuję Mu za niego). Tak więc, Fred, czuj się wolny, by rozeznać potrzeby Kościoła i prowincji z moim zapewnieniem, że jestem gotów zaangażować się w to, co będzie bardziej przydatne. Zatem wszystkie punkty, które przedstawiam Ci poniżej, powinny być potraktowane jako losowo zestawione elementy układanki, co ma Ci pomóc w stworzeniu całości - w przeciwieństwie do ewentualnych moich argumentów przemawiających za tym czy innym zadaniem.

Modlitwa z wdzięcznością

Na kartce papieru lub w dzienniku modlitewnym stwórz stronę rysunków przedstawiających losowo dary, jakimi obdarzył cię Bóg. Pozwól, by jeden po drugim przychodziły ci na myśl, i zapisuj je po kolei, wychwalając Boga za dany dar.

Skoncentruj się na darze, za który jesteś obecnie najbardziej wdzięczny. To może być najprostszy lub najbardziej banalny z nich. Wykorzystaj ten jeden dar jako punkt wyjściowy do wychwalania i dziękowania Bogu za wszystko, co dla ciebie uczynił. Zastanów się, co sprawia, że robisz dobre uczynki. Czy wynika to z poczucia obowiązku, trwogi przed Bogiem? Czy jest to pełna wdzięczności odpowiedź na Bożą dobroć?

Rozważ Psalm 116. Zastanów się w modlitwie, jak mógłbyś z wdzięcznością odpowiedzieć Bogu na całe dobro otrzymane od Niego. Jeżeli czujesz taką potrzebę, złóż Bogu przyrzeczenie, że odpowiesz na Jego miłość w jakiś szczególny, konkretny sposób.

Tekst pochodzi z książki Rozeznawanie duchowe. Sztuka świadomego życia>>

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

To powinien być fundament każdej modlitwy
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.