Maryja jest dla nas wzorem kontemplacji, zatrzymania się przy Tym, który jedynie jest konieczny
"Bóg jest nieustannie trwającym Adwentem - Tym, który przychodzi, człowiek zaś jest oczekiwaniem. Maryja wypełniona była tęsknotą za Bogiem, za Jedynym Umiłowanym. Razem ze swoim ludem oczekiwała na Mesjasza. Była jak zeschła ziemia spragniona wody". Przeczytaj fragment książki Marka Wójtowicza SJ "Uczyć się wiary z Maryją".
Pan Jezus powiedział o swojej Matce podczas swojej publicznej działalności: "Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je" (Łk 8, 21). Tylko przez otwieranie się na Boże słowo i przez życie nasycone mądrością Słowa możemy i my wypełniać wolę Boga.
Maryja w hymnie Magnificat wypowiedziała, a raczej wyśpiewała całą swoją radość bycia Matką Boga. Zanim przyjęła Jezusa - Słowo, umiała zadbać o wewnętrzną ciszę, bez której nie można otworzyć się na zaproszenie Pana. W swoim życiu Maryja nieraz doświadczała mocy Bożego działania, jak również Jego słabości, gdy stała pod krzyżem umierającego Syna.
Maryja może być dla nas wzorem kontemplacji, zatrzymania się przy Tym, który jedynie jest konieczny. Ona często rozważała słowo Boże w swoim sercu, zastanawiając się nad jego znaczeniem. Z radością smakowała słowa Pisma Świętego. Biblia była dla Niej źródłem nieustannej pociechy. Chwaliła Stwórcę, który tak wszystko cudownie stworzył i wciąż jest zatroskany, by nic nie zmarnowało się, nie zginęło. Maryja była przekonana, że Pan szczególną troską otacza każdego człowieka, który niestety coraz bardziej się od Niego oddala. Nawet Żydzi będący narodem wybranym chcieli po swojemu budować swoje państwo, nie licząc na Jego pomoc i opiekę. Maryja była świadoma, że minęła już dawna świetność królestwa Dawida i Salomona, zaś naród wybrany z powodu swojej niewierności musiał cierpieć kolejne prześladowania i wygnania. Ona wiedziała, że choć prawdziwi prorocy, tacy jak Jeremiasz, Izajasz czy Ezechiel, upominali Żydów, ci jednak nie posłuchali ponawianego wezwania do nawrócenia.
Maryja razem z Resztą Izraela, która pozostawała wierna Bogu, oczekiwała na Mesjasza, który miał przywrócić upragniony pokój oraz radość i szczęście narodowi wybranemu. Miała też żywą nadzieję, że za jego pośrednictwem Bóg okaże łaskawość całemu światu, o czym już wspominał prorok Izajasz (por. Iz 2, 2-5).
Maryja modliła się psalmami, bo one najpełniej wyrażały różne stany Jej ducha, gdy trwała na modlitwie w obecności Boga. Uświadamiała sobie własną tajemnicę, czytając Psalm 8: "Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?". Bóg się o Nią troszczył, przygotowując Jej serce na Jego działanie. Pomagał Jej odkrywać wielkość powołania, jakim Ją obdarzył. Maryja była wybrana do spełnienia Bożego planu, który nieskończenie przekraczał Jej skromne możliwości. Dlatego dzień po dniu uczyła się pokory. W Jej sercu spontanicznie rodziło się wyznanie z Psalmu 23: "Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego".
Prośmy Maryję, Matkę Słowa, byśmy podobnie jak Ona odczuwali duchową radość ilekroć sięgać będziemy po Pismo Święte. Miejmy jak Ona spontaniczną postawę uległości wobec słowa Bożego. Czytamy w Księdze Mądrości: "Gdy wszystko było pogrążone w głębokim milczeniu, a noc w swym biegu dosięgła połowy, wszechmocne Słowo Twoje, Panie, zstąpiło z nieba, z królewskiego tronu" (Mdr 14-15).
Bóg jest nieustannie trwającym Adwentem
Tym Słowem, które od Boga zstąpiło na ziemię jest odwieczny Syn Boży, Jezus Chrystus. On jest jedynym i ostatecznym Słowem Boga do ludzi. Słowo Boże było długo przepowiadane, by usłyszał i przyjął je człowiek będący słuchaczem Słowa. Wszystkie księgi Pisma Świętego i wszystkie słowa w nich zawarte przepowiadają Mesjasza i w Nim wszystkie się streszczają. Dzięki odważnej zgodzie Maryi Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Bóg wkroczył w historię, stał się jej cząstką, by ją przemienić. Jak pisze św. Jan Ewangelista, to Słowo było na początku u Boga i wszystko przez Nie się stało.
Bóg jest nieustannie trwającym Adwentem - Tym, który przychodzi, człowiek zaś jest oczekiwaniem. Maryja wypełniona była tęsknotą za Bogiem, za Jedynym Umiłowanym. Razem ze swoim ludem oczekiwała na Mesjasza. Była jak zeschła ziemia spragniona wody (por. Ps 63, 2).
Żeby usłyszeć słowo Boże, trzeba wytworzyć w sobie przestrzeń ciszy przygotowującej nas na spotkanie z Panem Jezusem. A wtedy, jak uczniowie na górze Tabor, możemy wyznać radośnie: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy, czujemy się szczęśliwi, będąc z Tobą!" (por. Łk 9, 28-36). Trzeba wytworzyć w sobie przyjazną przestrzeń wolności, by Maryja z małym Jezusem zostali przyjęci do naszych domów i środowisk, w których żyjemy i pracujemy. Naśladujmy też postawę św. Józefa, opiekuna Słowa, który wobec niezwykłych wydarzeń sam nic nie powiedział. A jakże wymowne są jego milczenie i czyny opisane w Ewangelii.
Słyszymy w naszym życiu wiele słów, czasem mamy ich już dosyć. Często są to słowa rozpraszające, słowa niepotrzebne, które nie pomagają w odkrywaniu sensu naszego życia. Ale są też w tej wrzawie "głosy", ważne słowa wskazujące na Słowo, które niestety często pomijane są w powierzchownych rozmowach oraz w środkach społecznego przekazu. Te ważne słowa przypominają nam najczęściej męczennicy i święci wzywający do nawrócenia. Jakże przejmujące musiało być wołanie o nawrócenie, jakie kierował do narodu wybranego św. Jan Chrzciciel. Zadziwiająco szybko - dzięki Bożym posłańcom - mknie słowo Boże, które jest skuteczne i odsłania prawdę o naszym sercu (por. Iz 55, 10-11).
Oby Chrystus był naszą mądrością. On każdego dnia uczy nas, jak roztropnie przeżywać kolejny dzień, byśmy każdego wieczoru umieli dziękować za wszystko Bogu. Wsłuchani w zachętę św. Pawła uwielbiajmy Boga w naszym życiu: "Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. Z jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce" (por. Ef 1, 1-14). Bądźmy wierni jednej łasce, a Bóg udzieli nam kolejnych, jak tego doświadczała św. Faustyna Kowalska.
Bóg wybrał nas, podobnie jak Maryję, abyśmy w Chrystusie byli święci i nieskalani przed Jego obliczem! Ta świętość jest zawsze Jego darem: "Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty" (Kpł 19, 2). Dla nas źródłem świętości jest Pan Jezus, który dla naszego zbawienia stał się człowiekiem. On nas prowadzi na drogi świętości, jeśli bierzemy sobie do serca Jego słowa. Wszyscy też otrzymaliśmy ducha przybrania za synów i dlatego możemy wołać do Boga w Duchu Świętym: "Abba, Ojcze!" (por. Rz 8, 15).
Dzisiaj w wielu krajach Europy jesteśmy świadkami dramatu odrzucenia Słowa przez wielką liczbę ludzi. Słowo przyszło do swoich, lecz swoi go nie przyjęli. Jesteśmy świadkami duchowej pustki Europy! (Por. Jan Paweł II, Ecclesia in Europa, nr 7-9).
Zapytajmy dzisiaj siebie, jaką glebą jesteśmy dla Bożego słowa, dla Ewangelii Jezusa Chrystusa? Czy dobrze przeżywamy kolejne lata naszego życia, robiąc więcej miejsca dla Pana Boga? Czy pragniemy, by słowa Jezusowej Ewangelii były światłem na naszych drogach? Czy nasze serca napełnione są obecnością Chrystusa-Słowa i czy jesteśmy głosem, który innym ludziom pomaga Go odkrywać? Czy wreszcie jest w nas pragnienie głoszenia Słowa? Czy nasze czyny i prace mówią coś innym o Panu Jezusie i miłości Jego Serca do każdego człowieka?
Fragment książki Marka Wójtowicza SJ "Uczyć się wiary z Maryją".
Skomentuj artykuł