Masz się czym dzielić!

Masz się czym dzielić!
(fot. depositphotos.com)

Nie ma ludzi niepotrzebnych. Nie ma podziału na aktywnych i biernych. Wszyscy bierzemy udział w wydarzeniu Kościoła.

„Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności!” (Mt 14,15). Czasem wydaje się nam, że mamy tak niewiele, iż nie wystarczy nawet dla nas samych, a co dopiero dzielić się z innymi! „Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!” (Mt 14,16). Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas jednak do duchowej hojności, która polega na zaufaniu, że oddając w ręce Jezusa nasze „niewiele”, możemy doświadczyć cudownej obfitości Jego łaski. Nie liczy się bowiem, ile mam, ale co z tym zrobię, w jaki sposób to spożytkuję.

Opowiadanie o cudownym rozmnożeniu chleba jest bardzo eucharystyczne. A Eucharystia to dla nas nie tylko sakrament, który umacnia na drodze do wieczności, pozwalając już w niej zasmakować, lecz to także szkoła życia tutaj na ziemi. Od dwóch tysięcy lat jedyna i najdoskonalsza ofiara Chrystusa jest pokarmem dla chrześcijan. Pokarmem, który się nie wyczerpuje. Rozmnożenie chleba było zapowiedzią śmierci krzyżowej Jezusa. Jeden Człowiek. Zdawałoby się, że to tak niewiele w perspektywie zadania zbawienia całego świata. Jednak jeden Człowiek, Jezus z Nazaretu, to także Bóg działający w Jego człowieczeństwie i sprawiający, że to Ciało i ta Krew stają się niewyczerpanym źródłem łask dla Kościoła wszystkich czasów. Eucharystia jest sakramentem, który oddziaływa na wszystkie nasze zmysły – angażuje nas całych. Dopiero przeżywając ją do głębi – zarówno intelektem, jak i sercem – można zrozumieć, na czym polega bycie Kościołem. Nie ma ludzi niepotrzebnych. Nie ma podziału na aktywnych i biernych. Wszyscy bierzemy udział w wydarzeniu Kościoła.

W 1991 roku św. Jan Paweł II odwiedził naszą Ojczyznę, przypominając swoim rodakom o wartości Dekalogu w życiu społecznym. Całkiem niedawno odkryłem słowa, które wypowiedział 6 czerwca tegoż roku w Olsztynie, a do których często wracam: „Fałszywy to obraz Kościoła, w którym duchowni zajmują się rozdzielaniem darów duchowych, do świeckich zaś należy tylko ich przyjmowanie. W Kościele nie ma ani jednego takiego członka, którego Bóg nie chciałby uzdolnić do duchowego obdarzania innych. Musimy tylko nauczyć się rozpoznawać te dary udzielane każdemu z nas po to, abyśmy mogli obdarzać innych i o dary te zabiegać. Należeć do Kościoła, to znaczy tworzyć communio, czyli wspólnotę osób wierzących w Chrystusa, które wzajemnie się obdarowują. (…) Chodzi o to, żebyśmy wszyscy i każdy z osobna odkrywali swoje charyzmaty stosownie do swego życiowego powołania. Chodzi o to, żeby Kościół i każda parafia przemieniała się we wspólnotę braci i sióstr, którzy razem podejmują czynną odpowiedzialność za Kościół i za sprawę Ewangelii”. Jeśli współpracujesz z Bożą łaską, nigdy nie masz zbyt mało, nigdy nie jesteś zbyt słaby, nigdy nie zabraknie ci sił. Oddaj tylko swoje życie w dobre Ręce!

Kiedy słyszymy o darmowości łaski i o darmowości zbawienia, to może się zrodzić w nas pewien bunt: „Ale przecież ja muszę COŚ zrobić ze swojej strony, żeby się dostać do nieba!”. Owszem, musisz COŚ zrobić. Otwórz swoje serce, żeby Bóg w nim działał. Niech najpierw uleczy twoje chore serce, niech cię nakarmi, niech zabierze lęk przed śmiercią. Niech przekona cię, że nic „nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8,39). Wtedy staniesz się Jego prawdziwym świadkiem. „Bo takich ludzi nam trzeba!” – powiedziałby ktoś zatroskany o Kościół. Teoretyczni chrześcijanie są mdli, świat przechodzi obok nich obojętnie, zarzucając im, że wiara nie zmienia ich na lepsze: jedno robią w kościele, co innego po wyjściu z liturgii. Spotkałem się niedawno z człowiekiem, który przez złe świadectwo innych chrześcijan (konkretnych osób, nie ogółu) przestał uczestniczyć w życiu Kościoła. Nie stracił wiary w Boga, ale przez ludzi, którzy mieli Go tylko na ustach, odciął się od dopływu Jego łaski. Chciał im (może też sobie?) pokazać, że można być dobrym człowiekiem, nie chodząc do kościoła. Bo można. Poczuł jednak nieznośny duchowy głód i zrozumiał, że chrześcijanin musi być kimś więcej niż tylko „dobrym człowiekiem”. Ma być tym, którego życie w rękach Boga staje się dla innych wydarzeniem rozmnożenia chleba.

Nie jesteś, nie możesz być i nigdy nie będziesz dla innych ludzi źródłem łaski, choćbyś był najlepszym człowiekiem z żyjących teraz na ziemi. Możesz jednak przyprowadzić ich do Źródła, możesz być kanałem, przez który Bóg będzie wpływał do ich serc wartkim potokiem swojej miłości. Ciesz się dobrem, które udaje ci się spełnić. Raduj się pięknem, które inni w tobie widzą. Przede wszystkim jednak bądź Bogu wdzięczny za Jego miłość, która pozwala ci odbijać w sobie Dobro i Piękno. Nie skupiaj uwagi na sobie. Nie ciebie mają naśladować. To nie ty rozmnożyłeś chleby i ryby, karmiąc nimi tysiące osób. Twoje było tylko pięć chlebów i dwie ryby. On sprawił, że Twoje „niewiele” stało się aż „nadto”. Pokaż im Tego, który z mocą przekonuje: „Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (Iz 55,1).

Kapłan archidiecezji gdańskiej, student teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Współtwórca vloga "Inny wymiar".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
abp Grzegorz Ryś
59,93 zł
99,90 zł

Słowo rozpala wiarę, z wiary rodzi się nadzieja

Książki abp Grzegorza Rysia to Ewangelia głoszona z niezwykłą mocą i wiarą. Autor, jak mało kto przekazuje Słowo, które nie jest przysłonięte efektowną retoryką, ale żywym doświadczeniem...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Masz się czym dzielić!
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Masz się czym dzielić!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.