Miał 95 procent ciała w tatuażach. Dziś usuwa je w bólu jako znak nowego życia

Fot. Instagram / @leandrodesouzabless
Aleteia.org / red.

Jeszcze niedawno nazywano go najbardziej wytatuowanym człowiekiem Brazylii. Dziś Leandro de Souza przechodzi bolesny proces usuwania niemal całego tuszu ze skóry. Każdy zabieg jest dla niego nie tylko medyczną procedurą, ale także znakiem duchowej przemiany i pokuty.

Od trzynastego roku życia do życia w skrajności

Pierwszy tatuaż zrobił jako nastolatek – miał zaledwie trzynaście lat. Za zgodą matki chciał upodobnić się do swoich rockowych idoli i wyróżnić się z tłumu. Z czasem tatuowanie stało się jego pasją i zawodem, a własne ciało płótnem dla coraz bardziej mrocznych wzorów.

DEON.PL POLECA

 

 

W kolejnych latach przyszły używki, przemoc i życie bez stabilizacji. Jak sam przyznawał:

– Zrobiłem to z całkowitego bałwochwalstwa. Ubóstwiałem artystów tego świata i prowadziłem życie seksu, narkotyków i rock’n’rolla, zanim spotkałem Chrystusa.

Tatuaże stały się zewnętrznym obrazem wewnętrznego chaosu.

Moment przełomu i powrót do rodziny

Punktem zwrotnym było nawrócenie. Leandro odszedł od dawnego środowiska i zaczął odbudowywać relacje z bliskimi. W mediach społecznościowych publikował zdjęcia z matką, z którą zdążył się pojednać przed jej odejściem.

DEON.PL POLECA


Z czasem pojawiło się pragnienie, by przemiana dotknęła także ciała. Tatuaże przestały być ozdobą – stały się znakiem zniewolenia, od którego chciał się uwolnić.

Ból, który stał się częścią drogi

Rozpoczął laserowe usuwanie tatuaży. Proces jest długotrwały, kosztowny i wyjątkowo bolesny. Do tej pory przeszedł kilka zabiegów, kolejne są przed nim.

– To boli znacznie bardziej niż tatuowanie. Nieważne, ile dają znieczulenia – ból jest okropny. Ale to część ceny za rzeczy, które zrobiłem w przeszłości – przyznał w rozmowie cytowanej przez media.

Dla Leandro fizyczny ból stał się symbolem duchowego oczyszczania.

"Czułem się jak cyrkowa atrakcja"

Z czasem zaczął dostrzegać, że jego wygląd nie oddaje już tego, kim jest wewnętrznie.

– Nie czułem się dobrze. To już do mnie nie pasowało. To był świat przesady, który przestał mi służyć. W pewnym momencie poczułem się jak cyrkowa atrakcja – mówił w rozmowie z brazylijskim portalem G1.

Każdy kolejny zabieg przywraca mu nie tylko naturalną skórę, ale także spokój i nową tożsamość.

Nowe życie w rodzinnych stronach

Dziś Leandro mieszka w rodzinnym Bagé na południu Brazylii. Prowadzi spokojne życie i dzieli się swoim świadectwem w internecie. Choć ślady dawnych tatuaży nadal są widoczne, jego twarz ma już inny wyraz – pogodny i uważny.

Jego historia porusza, bo pokazuje, że nawrócenie to nie magiczne zniknięcie konsekwencji dawnych decyzji, lecz długa droga pracy nad sobą.

Nawrócenie i konsekwencje wyborów

Świadectwo Leandro pokazuje, że łaska przemiany serca to początek, a nie koniec drogi. Skutki dawnych błędów często pozostają – czasem dosłownie zapisane na ciele.

Nie każdy nosi swoje życiowe rany tak widocznie. Ale każdy może podjąć decyzję, by je stopniowo z siebie zdejmować.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Miał 95 procent ciała w tatuażach. Dziś usuwa je w bólu jako znak nowego życia
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.