Pustka, smutek i ciemność na modlitwie. Kapucyn: właśnie wtedy dzieją się najgłębsze rzeczy w relacji z Bogiem
Pustka, zwątpienie i poczucie straconego czasu. Jeśli odczuwasz je w czasie modlitwy, łatwo zwątpić i powiedzieć sobie: "robię coś źle". Brat Łukasz Podsiadły OFMCap przekonuje jednak, że duchowa ciemność może kryć w sobie coś, czego zupełnie się nie spodziewamy.
W swoim najnowszym wpisie na Facebooku brat Łukasz Podsiadły OFMCap odniósł się do sytuacji, w których na modlitwie pojawia się pustka, ciemność i poczucie straconego czasu. Jak podkreśla kapucyn, takie odczucia nie są jednak niczym złym i w żadnym wypadku nie świadczą o tym, że osoba modląca się robi coś źle. Co więcej, zakonnik odnosi się do własnych doświadczeń.
„Przez długi czas wydawało mi się, że dobra modlitwa to taka, na której coś konkretnego poczuję” – pisze kapucyn i dodaje:
„Kiedy więc siadałem do modlitwy i w głowie pojawiała się głucha cisza, kompletna pustka albo ciemność, bardzo łatwo przychodziły myśli w stylu, że coś robię źle, że nie potrafię się modlić albo że Bóg po prostu gdzieś się odsunął”.
Święty Jan od Krzyża uczy nas, jak się modlić
Jak wyznaje brat Łukasz, w przełamaniu takiego myślenia bardzo pomógł mu przykład św. Jana od Krzyża, który porównał modlitwę do wywołującego chwilową ślepotę patrzenia w świecące słońce.
„Kiedy kierujesz wzrok w stronę słońca, w pewnym momencie przestajesz widzieć cokolwiek wokół. Doznajesz chwilowego oślepienia, ale to przecież nie oznacza, że światła nie ma. Jest go tak dużo i jest tak potężne, że nasze ludzkie oko po prostu nie jest w stanie go w danej chwili doświadczyć i dosłownie ślepniemy”.
Nasze emocje nie nadążają za Bogiem
Zakonnik podkreśla, że dokładnie to samo dzieje się w czasie naszej modlitwy.
„Ta niemoc, ciemność i brak emocjonalnych doznań nie muszą być wcale znakiem Bożej nieobecności. Często jest zupełnie odwrotnie. Bóg jest tak blisko i działa tak głęboko, że nasze emocje i wyobraźnia po prostu za Nim nie nadążają” – pisze zakonnik.
Kochać Boga w sposób stały i dojrzały
Kapucyn podkreśla również, że czasem Bóg celowo przestaje karmić nas przyjemnymi, ale chwilowymi doznaniami, byśmy nauczyli się bardziej Go kochać i nie koncentrowali się na samych emocjach. Dzięki temu możemy kochać Boga w sposób stały i dojrzały, bez względu na zewnętrzne okoliczności.
Nasz sposób reagowania na ów brak związanych z modlitwą przyjemności może być również świetnym sprawdzianem naszych motywacji oraz tego, czy przypadkiem nie jesteśmy w relacji z Bogiem leniwi. Jeśli bowiem pojawia się wspomniana ciemność, a my tylko machamy na nią ręką, z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia właśnie z lenistwem. Jeśli jednak – mimo trudności – siadamy do modlitwy, w naszej relacji z Bogiem „wszystko jest na swoim miejscu”.
Dać sobie prawo do „pustej modlitwy”
„W świecie, który nieustannie bombarduje nas bodźcami i wymaga natychmiastowych efektów, warto czasem dać sobie prawo do takiej cichej, wydawałoby się pustej modlitwy. Do bycia przed Nim bez przymuszania się do formułowania wielkich myśli w wewnętrznej ciemności” – podsumowuje kapucyn i dodaje:
„Nie zniechęcaj się... bo najgłębsze rzeczy w relacji z Bogiem dzieją się często właśnie wtedy, gdy na powierzchni niczego nie czujemy!”.
Źródło: Brat Łukasz / Facebook / DEON.pl / red


Skomentuj artykuł